Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Nie miał pojęcia, ile czasu minęło, zanim dotarł do rozdziału piątego poświęconego
najniebezpieczniejszemu zaklęciu, jakie istniało, oczywiście poza Zaklęciami
Niewybaczalnymi. Wiedział jedynie, że kiedy zaczął czytać, czuł się tak, jakby do
jego żołądka dostało się coś bardzo ruchliwego. Czytał i czytał, pochłaniając każde
słowo niczym spragniony, któremu na język opadają krople najczystszej wody, a jego
oczy rozszerzały się coraz bardziej.
Ten tylko potrafi się temu zaklęciu przeciwstawić, kto opanował sztukę dysponowania
nim przeciwko innym. Jeno "przeciwstawić" jest ogromnym niedopowiedzeniem.
Wiedza nad zaklęciem daje nieznaczne szanse na to, by ofiara nie dopuściła do
zupełnego zbeszczeszczania swego umysłu. Jednakoż całkowite przeciwstawienie
się temu zaklęciu jest niemożliwe i niemożliwym będzie po wsze czasy.
To wcale nie brzmiało optymistycznie.. Co prawda Tonks wspominała już, że nie da
się odeprzeć tego zaklęcia, ale miał nadzieję, że istnieje choćby cień szansy...
Opanowanie tego zaklęcia jest trudniejsze nawet niźli rzucenie przez osobę o
najczystszej duszy zaklęcia zabijającego i często poza zasięgiem zwykłych
czarodziejów oraz czarownic. Pierwszym znanym sposobem na pokonanie barier
umysłu i nie zagubienie się w ich wichurze jest bardzo mocne pragnienie, by
dowiedzieć się tego, czego rzucający dowiedzieć się chce. Musi jednak pragnąć tego
nad swe życie. Drugim sposobem jest całkowite opanowanie własnego umysłu,
doprowadzenie go do stanu, w którym nawet Imperius nie będzie mógł mu zagrozić,
jednakoż niewiele osób na ziemi potrafi tego dokonać. Podporządkowanie własnego
umysłu jest rzeczą najcięższą, tak jak kontrola nad każdą emocją, każdym zmysłem i
umiejętność zmniejszenia tej kontroli w odpowiednich momentach.
Harry zamyślił się. Czyli z tego wynikało, że albo jesteś świetnym, ba, doskonałym
oklumentą, albo tak bardzo chcesz dowiedzieć się prawdy, że oddałbyś za to nawet
własne życie. Oczywiście miał nadzieje, że tylko metaforycznie. Po prostu musi
chyba chcieć tego tak bardzo, jak... jak... jak bardzo chciał zabić Voldemorta.
Inną, równie ważką cechą Legilimens Evocis, jest kontrola nad własnymi myślami i
wspomnieniami, gdyż zaklęcie owo nie służy tylko li do wykorzystywania go na
innych. Taką samą sposobnością, z jaką można przywołać z umysłu ofiary wszelkie
wspomnienia i myśli na dany temat, można również posługiwać się własnymi
wspomnieniami oraz, co wydaje się niemożliwe, myślami. Można wydobyć wszystkie
swe myśli oraz ukryć je w myślodsiewni. Nie będą to jednak te same srebrne wstęgi,
w które oblekają się wspomnienia - wstęgi myśli mają złotą barwę, nawet jeśli wraz z
nimi wysnuje się z głowy także wspomnienia.
Harry zamrugał. Złoto. Złote wstęgi w myślodsiewni. W myślodsiewni znajdującej się
w tajnym laboratorium Snape'a. To były jego myśli i wspomnienia, usunięte z głowy
za pomocą Legilimens Evocis!
Nie wiedział dlaczego, ale to odkrycie całkowicie go zaszokowało. Do tej pory sądził,
że myślodsiewnia służy tylko do odcedzania nadmiaru wspomnień, aby przyjrzeć im
się w późniejszym czasie. Nie wiedział, że można w niej także ukrywać myśli! Jak w
ogóle... jak to w ogóle możliwe? Przecież myśli to nie jest coś, co można po prostu
wyjąć i wrzucić do kociołka. Pojawiają się znienacka, w każdej chwili. W ułamku
sekundy potrafi pojawić się ich tyle, iż nie wystarczyłoby całej księgi, aby je wszystkie spisać. A co się w takim razie dzieje, gdy ktoś usunie ich zbyt dużo?
I najważniejsze - jak doskonałym oklumentą musi być Snape, skoro potrafi czegoś
takiego dokonać? Prawdopodobnie lepszym niż Harry kiedykolwiek podejrzewał.
Dokonać tego mogą jeno ci, którzy z tym zaklęciem są zaznajomieni we wszelkich
aspektach, gdyż używali go wiele razy i na wszystkie sposoby, oraz panować nad
swym własnym umysłem potrafią jak mało kto. Znane są zdarzenia, kiedy
nieumiejętnie rzucone zaklęcie dokonywało w ich umysłach spustoszeń tak
wszechogarniających, że nie potrafili już odnaleźć własnych jaźni, by do nich
powrócić.
Harry ponownie przerwał czytanie.
Czyli po prostu ci, którzy próbowali tego dokonać, a nie do końca potrafili panować
nad swoimi umysłami... oszaleli. Perspektywa była wprost przerażająca i Harry po
raz kolejny poczuł przypływ lodowatego podziwu dla Snape'a. Nie potrafił sobie
wyobrazić, jak można usunąć swoje myśli, a potem... A jeżeli przez przypadek
usunąłby wiedzę o tym, jak wsadzić te myśli z powrotem do swojej głowy?
Przypominało to trochę zabawę z tymi małymi, drewnianymi klockami ułożonymi w
wieżę. Jeżeli wyciągniesz nie ten klocek, co trzeba, wszystko runie.
Chociaż ten fragment z używaniem tego zaklęcia wiele razy i na każdy możliwy
sposób wcale mu się nie spodobał...
Jednakoż wszystkie myśli na dany temat, nawet jeżeli byłoby ich tak wiele, iż li z
trudem zmieściłyby się w myślodsiewni, lecz usunięte dokładnie, umiejętnie i na
krótki okres czasu, nie powinny dokonać większych zmian w umyśle. De facto, na
pewien czas całkowicie usuwa się ze swej przepastnej pamięci niepożądane myśli,
skojarzenia i wspomnienia, zostawiając jeno te, które są akuratne. Można także
zastąpić prawdziwe myśli fałszywymi, jednakoż działanie takie jest wielce ryzykowne
i wymaga talentu oraz lat przygotowań. Jeśliś jednak ciekaw, w jaki sposób tego
dokonać, przeczytać o tym możesz na stronicy dwieście pięćdziesiątej trzeciej.
Harry z poruszeniem przerzucił sztywne stronice i znalazł... resztki kilku wyrwanych
kartek. Jego oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Ktoś musiał wyrwać te strony
specjalnie, aby nikt, poza nim, nie dowiedział się, w jaki sposób zafałszować myśli.
Książka była tak stara, że mógł to zrobić każdy na przestrzeni przynajmniej stu lat
wstecz. Albo i dwustu. Ale po co to zrobił? Przecież chyba istniały gdzieś inne
egzemplarze? A jeżeli nie? Jeżeli ten był jedyny? I tylko ta jedna osoba wie teraz
(albo i wiedziała), że w ogóle czegoś takiego można dokonać? Tonks nic im na ten
temat nie mówiła.
Harry przetarł oczy. Był już zmęczony. Podłoga była zimna i twarda, wszystko go
bolało od siedzenia na niej od kilku godzin. Westchnął i oparł głowę o ścianę,
wbijając spojrzenie w ciągnący się przed nim mrok. Był poruszony tym wszystkim,
czego się dowiedział, a zostało jeszcze tyle pytań, na które wciąż nie znał
odpowiedzi...
W uszach dzwoniła mu cisza. Gdyby tak... gdyby tak miał kogoś, z kim mógłby o tym
porozmawiać. Gdyby mógł zapytać... tak, gdyby mógł zapytać Snape'a o wszystkie
gnębiące go szczegóły. Gdyby mógł... opowiedzieć mu o swoim śnie... Gdyby mógł...
siedzieć teraz w jego komnatach, a nie na tej lodowatej podłodze w
najmroczniejszym zakątku biblioteki, otoczony jedynie przygnębiającą aurą
emanującą z niezliczonych ksiąg poświęconych złu. Całkowicie sam. Zdany jedynie
na siebie. W miejscu, które było dla niego zupełnie obce. Wciąż pamiętał obraz
gasnących powoli, czarnych oczu ze snu, i miał ochotę jedynie schować głowę w
ramionach i krzyczeć tak długo, aż zdarłby sobie gardło.
Opuścił głowę i oparł czoło o podciągnięte kolana, oplatając je ramionami, mocno
zaciskając powieki i walcząc z ponownie zakradającym się do jego serca strachem,
zwątpieniem i... pustką. Czuł się tak straszliwie, niewypowiedzianie samotny.