Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 308 309 310 311 312 313 314 315 316 ... 508
Перейти на страницу:

pobiegłby do łazienki i zwymiotował.

- Jesteś pewien? - zapytał niepewnie Ron. - Wrzeszczałeś tak, jakby cię torturowali.

Harry zaklął szpetnie w myślach. Zapomniał rzucić na siebie przed snem zaklęcie

wyciszające. Chociaż możliwe, że gdyby nie Ron... Nie! Nic by się nie stało! To był

tylko sen! Jakiś okropny, chory sen!

Jego myśli powędrowały ku leżącej pod poduszką Mapy Huncwotów.

Musi to sprawdzić. Musi sprawdzić, czy...

- Naprawdę nic mi nie jest. Śniło mi się, że... zaatakowali mnie dementorzy. Czasami

mam takie sny. Wszystko w porządku, Ron.

Przyjaciel jeszcze przez chwilę wpatrywał się w niego z przestrachem, po czym

burknął "No to dobranoc" i poczłapał do łóżka. Harry zaciągnął zasłony i wciąż trzęsącymi się dłońmi sięgnął pod poduszkę, wyciągając spod niej mapę i różdżkę.

Stuknął w pergamin, wypowiedział szeptem regułkę i wbił spojrzenie w pojawiające

się na papierze linie. Szybko odszukał odpowiednią stronę i... zamknął oczy, czując

ogromną, spływającą mu zimnym strumieniem po plecach ulgę.

Severus był bezpieczny. Leżał na łóżku w swojej sypialni i najwyraźniej spał. Nic mu

nie groziło.

Harry wziął płytki, drżący oddech i opuścił mapę na kolana. Spojrzał na zegarek. Była

druga w nocy. Wiedział, że już nie zaśnie. W ogóle nie było o tym mowy. Był tak

poruszony, jakby właśnie przed chwilą rozegrał najważniejszy mecz Quidditcha w

swoim życiu. Wiedział, co zrobić. Wiedział, co chce, co musi zrobić. Odczeka tylko,

aż przyjaciele zasną, i wtedy...

*

W zamku panowała aksamitna cisza, kiedy Harry zaklęciem otwierał drzwi do

biblioteki. Skrzywił się, kiedy zaskrzypiały lekko. Wśliznął się do środka i zamknął za

sobą drzwi. Miał na sobie pelerynę niewidkę i zaklęcie wyciszające kroki. Bez

wahania ruszył prosto do Działu Ksiąg Zakazanych.

Był zdecydowany. Za długo to odwlekał. Za długo próbował znaleźć coś

pożytecznego w tych nic nie wartych księgach. Przecież to było oczywiste, że te

naprawdę potężne zaklęcia z pewnością nie będą dostępne dla każdego. Musiały

być ukryte przed niepowołanymi oczami. Ale on je odnajdzie. Odnajdzie i zrobi

wszystko, aby się ich nauczyć. Zrobi naprawdę wszystko, byle tylko nigdy nie

zobaczyć... tego, co zobaczył we śnie.

Zimny dreszcz przeszył jego ciało od stóp aż po końcówki włosów. Nie, nie może

pozwolić, aby obrazy go zaatakowały. Nie może pozwolić, aby w jego umyśle

rozbrzmiały krzyki. Musi zamknąć to bardzo, bardzo głęboko, wyprzeć, wyrzucić.

Jego dłoń drżała, a koniec różdżki zataczał w powietrzu nieregularne kręgi, kiedy

podniósł ją wyżej, aby oświetlić sobie drogę pomiędzy półkami. Kolana uginały się

pod nim, kiedy stawiał kolejne, ostrożne kroki. Ciało dygotało z przeszywającego

zimna, które jednak nie pochodziło z zewnątrz. Emanowało z głębi jego duszy. Był to

chłód przerażenia, pierwotnego, dominującego lęku, który ciążył mu na żołądku

niczym bryła lodu.

A jeżeli to nie był tylko sen? Jeżeli to było coś w rodzaju wizji? Takiej wizji, jakich

doznawał na piątym roku?

Skręcił w boczną alejkę i przystanął przed wejściem do Działu Ksiąg Zakazanych.

Spojrzał w głąb ciągnących się po obu stronach, ginących w mroku zakurzonych

półek. Dzwoniła mu w uszach cisza. I echo rzężącego jęku, wydobywającego się z

cienkich ust.

Zacisnął powieki i pozwolił sobie na westchnienie, które jednak bardziej

przypominało suchy szloch. Ucisk stał się jeszcze większy i jeszcze chłodniejszy.

Otworzył oczy i spojrzał w ciemność.

To był ten moment. Najważniejsza decyzja w jego życiu. Miał zamiar uczyć się

Czarnej Magii.

Bał się. Bał się tak bardzo tego, co widział we śnie i tego, co zamierzał zrobić, iż miał

wrażenie, że jeżeli tylko spróbuje zrobić krok, to ciemność wchłonie go i już nigdy nie

wypuści. Wydawało mu się, że mrok napiera na niego, a półki pochylają się nad nim,

próbując zamknąć mu się nad głową.

Ale musiał to zrobić. To było jedyne wyście. Nie miał innego wyboru. Do tego właśnie

dążył przez cały czas. Chciał to zrobić już dawno temu, kiedy poprosił Snape'a o to,

aby uczył go Czarnej Magii. Był przekonany, że jeżeli tego nie zrobi, ten sen, ta

"wizja"... może okazać się rzeczywistością.

Ponownie zacisnął powieki i westchnął głęboko.

Jeżeli jedynym sposobem na pokonanie ciemności, jest walczenie jej bronią, nawet

jeżeli to oznaczało, że może przekroczyć tę cienką granicę i znaleźć się po stronie

ciemności, to... zrobi to.

Otworzył oczy i wszedł w mrok.

Książki były niespokojne. Wyczuwał płynącą z nich magię. Tak, to tutaj właśnie

spoczywała moc. I on miał zamiar po nią sięgnąć.

Przeszedł wzdłuż jednej z półek. Kilka książek poruszyło się niespokojnie. Znał tę

część. Był tutaj na pierwszym roku. Nie, to musiało być dalej. Skręcił w kolejną

alejkę. Jeżeli trzymają tu naprawdę niebezpieczne księgi, to z pewnością będą w

najbardziej niedostępnym miejscu. Szedł dalej, przyglądając się wibrującym z

niecierpliwości woluminom. Prawie wszystkie miały czarne okładki z wyrytymi na nich

srebrnymi inskrypcjami. Niektóre połyskiwały krwistą czerwienią, kiedy zbliżał do nich

różdżkę. Szedł dalej. W końcu znalazł się w miejscu, w którym jeszcze nigdy nie był.

Podłogę pokrywał kurz. Tak samo stojące na półkach książki. W powietrzu wisiała

nieprzyjemna aura. Chyba nawet pani Pince bardzo rzadko tutaj zaglądała. Wcale jej

się nie dziwił. Miał ochotę jak najszybciej oddalić się od tego miejsca. Przyświecił

sobie różdżką i przekrzywiając głowę, zaczął odczytywać tytuły. Najczęściej

przewijającymi się słowami były czarna magia, klątwy, tortury, ból, ofiara oraz śmierć.

Zmrużył oczy. Wszystkie książki wyglądały na równie przerażające. Podejrzewał

jednak, że którąkolwiek by wybrał, znajdzie w niej znacznie więcej przydatnych

rzeczy niż we wszystkich księgach, które czytał do tej pory, razem wziętych. Sięgnął

na półkę po wolumin zatytułowany "Zabij Zmiażdż Zetrzyj Na Proch. Najbardziej

Śmiercionośne Klątwy", kiedy jego wzrok przykuła połyskująca złotem książka kilka

rzędów wyżej. Zmarszczył brwi, stanął na palcach i sięgnął po nią. Zdjął ją z półki i

spojrzał na wyblakłą już i nadgryzioną zębem czasu okładkę. Książka wyglądała na

bardzo starą, ale nadal można było odczytać tytuł:

"Kontrola Umysłu - Wrota Ku Władzy"

Jego serce zabiło mocniej. Otworzył gruby tom i spojrzał na spis treści. Jego wzrok

przyciągnął napisany niepozorną czcionką tytuł rozdziału piątego:

"Legilimens Evocis"

To było to. Miał w rękach coś, co mogłoby mu pomóc znacznie bardziej niż

jakiekolwiek klątwy, które łatwo mogłyby zostać odparte. Do dziś pamiętał słowa

Tonks. Do dziś pamiętał strach, który odczuwał, kiedy wyobraził sobie, co można

zrobić za pomocą tego zaklęcia.

Wpatrując się w księgę jak zahipnotyzowany, cofnął się pod przeciwległą ścianę i

osunął się po niej, siadając na podłodze. Szczelniej otulił się peleryną i przyświecając sobie różdżką, otworzył wolumin na rozdziale pierwszym, dotyczącym historii i

podstaw powstania wszelkich zaklęć kontrolujących umysły, łącznie z Imperiusem,

Legilimens i całą masą innych pomniejszych, a następnie zagłębił się w lekturze.

1 ... 308 309 310 311 312 313 314 315 316 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)