Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 312 313 314 315 316 317 318 319 320 ... 508
Перейти на страницу:

Było jeszcze gorzej.

Już od chwili, kiedy wszedł do klasy, Harry wyczuł na sobie jego taksujące

spojrzenie. Zdeterminowany, że tym razem nie pozwoli mu wytrącić się z równowagi,

zabrał się za przygotowywanie składników. Ale to nie spojrzenia Snape'a nie

pozwalały mu skupić się na pracy. Raczej zachowanie mężczyzny. Było... jeszcze

dziwniejsze niż ostatnio. Snape wydawał się być ciągle pogrążony w myślach. Przez

całą lekcję nie powiedział im ani słowa, poza "Eliksir redukujący. Składniki są na

tablicy. Do roboty", a potem usiadł przy swoim biurku, pochylił się nad pergaminami i tylko co jakiś czas podnosił znad nich wzrok, przesuwał spojrzenie po całej klasie,

najdłużej zatrzymując je na Harrym, a potem odwracał głowę w stronę ściany i przez

kilka długich chwil po prostu wpatrywał się w przestrzeń.

To było... deprymujące. Nawet Lavender i Parvati zaczęły szeptać pomiędzy sobą, a

do uszu Harry'ego co jakiś czas docierały strzępy ich rozmów, w których ciągle

powtarzało się jedno słowo: "Snape".

Głowa, która bolała Harry'ego praktycznie non stop od samego rana, teraz już niemal

pulsowała. Miał wrażenie, jakby coś się w niej rozrastało i próbowało ją rozerwać.

Jakby ktoś uderzał w nią młotkiem od środka.

Zdjął okulary, kilka razy przetarł oczy i założył je ponownie. Niemal natychmiast

poczuł na sobie płonące spojrzenie Mistrza Eliksirów, ale kiedy podniósł wzrok,

mężczyzna odwrócił głowę do ściany. Harry zauważył, że Snape wciąż obraca pióro

w palcach, najwyraźniej zupełnie nieświadomie. I że robi to z coraz większą

nerwowością.

Hermiona kilka razy zapytała, czy na pewno wszystko z nim w porządku, ponieważ

coraz częściej przerywał pracę i przecierał oczy albo masował skronie. Ból stawał się

nie do zniesienia. Chyba rzeczywiście będzie musiał w końcu się porządnie wyspać.

Nie pociągnie tak dłużej.

Lekcja przebiegła w całkowitej ciszy, poza jednym incydentem. Neville'owi wybuchł

kociołek. To nie była jakaś wielka niespodzianka, w tym roku zniszczył już trzy.

Znacznie większą niespodzianką była reakcja Snape'a. Zareagował dopiero wtedy,

kiedy wszyscy uczniowie wbili w niego wyczekujące spojrzenia. Szczególnie Ślizgoni,

którzy uwielbiali oglądać, jak opiekun ich domu miesza z błotem "tego żałosnego

Longbottoma". Ale Snape nie wyglądał na kogoś, kto zamierza mieszać kogokolwiek

z błotem. Wyglądał raczej jak ktoś, kto powrócił z bardzo daleka. Oderwał wzrok od

ściany, rozejrzał się po klasie i niedbale machnął różdżką w stronę zniszczonego

kociołka, usuwając rozlany eliksir i skorupy, po czym bez słowa powrócił do

przerwanej czynności, czyli wpatrywania się w ścianę.

Neville rozejrzał się ze zdumieniem, jakby szukał jakiejś podpowiedzi, co powinien

teraz zrobić. W końcu usiadł, spakował się i po prostu czekał na dzwonek, wciąż

wyglądając tak, jakby nie dowierzał, że rekin, który wszelkimi prawami natury

powinien go pożreć, po prostu machnął ogonem i sobie odpłynął.

Harry nie mógł się powstrzymać. Przyglądał się Snape'owi tak, jakby widział go po

raz pierwszy w życiu. Ale mógł to robić bez obaw, ponieważ wszyscy teraz patrzyli na

nauczyciela. Szepty pomiędzy uczniami ucichły dopiero po kilku minutach i wszyscy

powoli wrócili do pracy. Wszyscy poza Harrym. Wciął wpatrywał się w odwróconą do

ściany twarz Snape'a. I wtedy ta twarz poruszyła się i odwróciła w jego stronę.

Czarne oczy przemierzyły klasę i zatopiły się w oczach Harry'ego. Nie potrafił

odwrócić od nich wzroku. I nie potrafił uciszyć tego krzyku w swoim umyśle:

"Przestań się tak zachowywać! Przestań! Przestań!"

Po chwili brwi mężczyzny zmarszczyły się, jakby zobaczył na twarzy Harry'ego coś,

co go zaskoczyło. Harry z największym wysiłkiem oderwał spojrzenie od tych dwóch,

pochłaniających wszelkie światło niczym czarne dziury tęczówek i spuścił głowę. Ból

w jego skroniach pulsował prawie z taką samą siłą, z jaką biło jego serce. Ręce mu

się trzęsły, kiedy sięgnął po fiolkę zawierającą wyciąg z czyrakobulwy.

Nie, musi się uspokoić. Nie pozwoli mu się wyprowadzić z równowagi! Nie tym

razem!

Udało mu się ochłonąć dopiero po kilku minutach i nie spojrzał na Snape'a już ani

razu aż do chwili, kiedy nauczyciel oznajmił, że czas na przygotowanie eliksiru się

zakończył, a po tym, jak otrzyma od nich próbki i rozda im testy, które pisali na

ostatniej lekcji, będą mogli opuścić klasę.

Tym razem Harry postanowił, że nie podejdzie do biurka. Niech Snape myśli sobie,

co chce. Na pewno już się do niego nie zbliży. Nie po tym, co się ostatnio wydarzyło.

A już w szczególności nie po tym, jak Snape zachowywał się na dzisiejszej lekcji.

Wolał nie ryzykować. Dał swoją fiolkę Hermionie, spakował się i czekał, aż wszyscy

oddadzą próbki i powrócą na miejsca.

Snape machnął różdżką i leżące na jego biurku testy pofrunęły w stronę wszystkich

uczniów. Na ławce Harry'ego wylądował pergamin. Prawie czysty. Wiedział, że

zawalił ten test, nie zaskoczyła go więc widniejąca w prawym górnym rogu ocena

"troll". Za to bardzo zaskoczyło go to, co znalazł na samym dole swojego testu.

Rozwinął go do końca i szeroko otwartymi oczami spojrzał na nakreślone czerwonym

atramentem oraz ostrym, charakterystycznym pismem Snape'a zdanie:

Rozumiem, dlaczego karzesz mnie, ale dlaczego karzesz także siebie?

Serce Harry'ego zamarło. Gwałtownie poderwał głowę i spojrzał wprost w

przypatrujące mu się, ciemne oczy.

To... to było jak cios poniżej pasa. Snape myślał, że to jest jakaś kara, którą może

odbębnić, a potem wszystko będzie jak dawniej? Jak mógł? Jak mógł tak napisać?

Jak mógł napisać, że Harry sam się karze? Przecież on cierpi przez niego! Przez

niego! Tylko i wyłącznie przez niego! Ponieważ Snape jest pieprzonym sukinsynem!

Ponieważ nie miał na tyle przyzwoitości, aby po prostu przeprosić go za to, jaką

krzywdę mu wyrządził! Nie, on wolał go dobić! A teraz zrzuca winę na Harry'ego!

Tak, to bardzo w jego stylu! Podły, wyrachowany skurwiel!

Wściekłość, która w nim płonęła, emanowała także z jego spojrzenia i po chwili

Snape uniósł brwi w wyrazie zaskoczenia. Najwyraźniej nie takiej reakcji się

spodziewał.

Harry drżał. Wibrował z gniewu. Miał ochotę wyciągnąć różdżkę i przekląć tego

mężczyznę. Sprawić, aby wił się, jęczał i przepraszał go za wszystko. Zrobić coś, aby

raz na zawsze zniknął z jego życia i przestał go prześladować! Dopiero po chwili

zorientował się, że całkowicie zgniótł trzymany w dłoniach pergamin.

Nie wytrzyma tu ani chwili dłużej! Złapał swoją torbę i ruszył w stronę wyjścia,

potrącając kilku opuszczających klasę uczniów, którzy krzyknęli za nim z

oburzeniem, ale Harry nie zwrócił na to uwagi. Po prostu szedł przed siebie, pragnąc

znaleźć się jak najdalej stąd. Jak najdalej od jedynej osoby na świecie, która jednym

zdaniem potrafiła zburzyć albo odbudować cały jego świat.

Złamane serce może zostać uleczone, ale serce, które zostało rozdarte na pół, nie

zazna spokoju, dopóki na powrót nie odnajdzie tego, co zostało mu odebrane i bez

czego nie jest w stanie bić. Swojej drugiej połowy.

--- rozdział 52 ---

52. Between the truth and the lies

The world was on fire and no one could save me but you

1 ... 312 313 314 315 316 317 318 319 320 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)