Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
stało, że, jak to określił profesor Snape, "wyglądała jak tania wywłoka i ladacznica" i McGonagal odebrała jej dodatkowe punkty za nocne szwendanie się po zamku.
Zresztą Harry też musiał wytłumaczyć, co robił w środku nocy w korytarzu na piątym
piętrze. Zdołał wymyślić tylko tyle, że było mu duszno i poszedł się przejść. Wiedział,
że McGonagal mu nie uwierzyła, ale nie obchodziło go to. Nic go nie obchodziło.
Oboje oczywiście dostali szlabany. Dwa weekendy z panem Filchem.
Po wizycie u McGonagal ruszyli do Wielkiej Sali na śniadanie, nie odzywając się do
siebie ani słowem. Jednak w połowie drogi Harry usłyszał przytłumiony głos Ginny:
- Nienawidzę go.
Nie odwrócił głowy i nie spojrzał na nią. Patrzył pod nogi, na mijane kamienne płyty.
- Jak on mógł coś takiego powiedzieć? Przecież... Nie mieści mi się to po prostu w
głowie. Jest nauczycielem, do wszystkich gargulców!
- Mhm - odmruknął Harry. Nie miał ochoty do tego wracać. W ogóle nie miał ochoty
mieć w tej chwili nic wspólnego z Ginny. Wiedział, że to nie była jej wina, ale gdyby
nie zachciało jej się... gdyby na nią nie wpadł... gdyby...
- Wczoraj byłam trochę... trochę pijana - powiedziała z zawstydzeniem. - Nie do
końca pamiętam, co się tak naprawdę stało i co powiedział. Ale jeszcze nigdy w życiu
nikt mnie tak...
- Cześć - burknął Harry, zostawiając ją samą w drzwiach do Wielkiej Sali i skręcając
w bok, ku stołowi Gryffindoru i siedzącym przy nim Hermionie i Ronowi. Jeszcze
zanim do nich dotarł, jego wzrok mimowolnie skierował się na stół nauczycielki. Był
pewien, że nie zobaczy Snape'a na posiłku i nie pomylił się. Sądził, że to będzie dla
niego ulgą, jednak poczuł coś wręcz przeciwnego...
Usiadł ciężko obok Rona i Hermiony i nie odezwał się do nich przez całe śniadanie.
Przez jakiś czas grzebał jedynie widelcem w jajecznicy, mając wrażenie, że jeżeli
tylko spróbuje cokolwiek zjeść, to bardzo szybko to zwróci. Wolał nie ryzykować.
Jego żołądek był tak ściśnięty, jakby ktoś zawiązał mu go w supeł.
Nie miał pojęcia, co robić. Naprawdę. Nie miał absolutnie żadnego pomysłu. Znał
Snape'a. Wiedział, że zawsze dotrzymywał obietnic. Skoro powiedział, że nie będzie
słuchał żadnych wyjaśnień, to nie będzie.
Nie mógł do niego pójść, ponieważ wiedział, że go nie wpuści. Nie mógł mu nic
wysłać, bo wyrzucił kamień.
Co miał, do cholery, zrobić?
Miał ochotę po prostu położyć się i zasnąć. Może, kiedy się obudzi, będzie już po
wszystkim? Może znowu będzie pomiędzy nimi tak, jak dawniej? Może...
Jednak w całej tej rozpaczy odczuwał coś jeszcze. Coś, co go trawiło i pożerało od
środka. Gniew.
Gniew, że Snape mu nie wierzy. Że myśli, że Harry mógłby go kiedykolwiek zdradzić!
Że mu nie ufa i w ogóle nawet nie chce posłuchać, co ma do powiedzenia. Jak ma
mu to wytłumaczyć, skoro ten uparty drań nie chce go widzieć?
Jak?
*
Snape nie pojawił się także na obiedzie. Po południu Harry próbował odrobić lekcje z
Ronem i Hermioną, ale kompletnie nie potrafił się skupić. Szybkość i kierunek obrotu
księżyców Neptuna oraz wielka bitwa pomiędzy goblinami a olbrzymami z 1734 roku
wydawały mu się w tej chwili całkowicie bez znaczenia. Nie pomagały mu również
pełne wyrzutów spojrzenia, rzucane przez współdomowników. Jakby to była jego
wina, że wylądowali na ostatnim miejscu!
Zanim nadeszła kolacja, był już tak przybity, że nawet Ron i Hermiona zauważyli, że
coś jest z nim nie tak. Tylko że wciąż myśleli, że ma wyrzuty sumienia z powodu
utraty punktów i szlabanów, które go czekały.
Dlaczego on musiał im pomagać, kiedy mieli problemy, a jemu nikt nie mógł pomóc?
Nikt.
Nie chciał iść na kolację. Wiedział, że i tak nic nie przełknie, ale Hermiona uparła się, że musi pójść i jeżeli tym razem niczego nie zje, to własnoręcznie go do tego zmusi.
Kiedy wszedł do Wielkiej Sali, jego wzrok natychmiast przyciągnęła ciemna sylwetka
po drugiej stronie ogromnego pomieszczenia. Serce Harry'ego podskoczyło aż do
gardła. Próbował uchwycić wzrok Severusa, ale mężczyzna nie patrzył w jego stronę.
Siedział obok McGonagal , pochylony nad swoim talerzem.
Nagle kolana Harry'ego okazały się zbyt słabe, aby go utrzymać, i zadrżały, kiedy
zrobił krok w stronę stołu Gryffindoru. Jakimś cudem udało mu się dotrzeć do stołu i
usiąść przy nim, nie przewracając się po drodze. Snape nie zaszczycił go nawet
jednym spojrzeniem. Harry widział jedynie, jak od czasu do czasu pochyla się do
McGonagal i szepcze jej coś z mściwym wyrazem twarzy, a nauczycielka za każdym
razem wygląda na coraz bardziej oburzoną jego słowami. Po jakimś czasie spojrzała
na niego z takim niedowierzaniem, jakby zamienił się nagle w coś obrzydliwego, po
czym wstała i pospiesznie odeszła od stołu z zaczerwienionymi policzkami i wściekle
zaciśniętymi ustami. W tym samym momencie Severus odwrócił głowę i spojrzał
prosto na Harry'ego.
Twarz mężczyzny wykrzywiła się w wyrazie pogardy i Harry poczuł się tak, jakby ktoś
uderzył go w żołądek. Miał ochotę wstać i zacząć krzyczeć, żeby nie patrzył na niego
w taki sposób! W każdy inny, ale nie w taki, ponieważ miał wrażenie, jakby znowu
miał piętnaście lat i wszystko, co się pomiędzy nimi wydarzyło, było tylko snem.
Ale nie mógł tego zrobić. Nie tutaj. Mógł tylko obserwować, jak Severus wstaje od
stołu, z wściekłością odsuwa krzesło i znika za drzwiami znajdującymi się za stołem
nauczycielskim.
Podjął decyzję w ułamku sekundy. Zerwał się z miejsca i ignorując zaskoczone
spojrzenia przyjaciół, wybiegł z Wielkiej Sali. Wyciągnął z kieszeni pelerynę niewidkę
i zarzucił ją na siebie w biegu. Za pomocą różdżki wyciszył swoje kroki i nie
zwracając już na nic uwagi, ruszył prosto do lochów.
Tym razem musi zdążyć!
Kiedy dobiegł do drzwi prowadzących do gabinetu Snape'a, okazały się zamknięte.
Cholera! Znowu mu się nie...
Zamarł, nasłuchując. Usłyszał wyraźne kroki. Zbliżały się. Przycisnął się do ściany i
czekał.
Tak, to był Severus! Harry poczuł, jak jego serce przyspiesza do galopu, kiedy
obserwował, jak mężczyzna mija zakręt i zbliża się do niego w długich,
zdecydowanych krokach. Próbował wyczytać coś z jego twarzy, ale w korytarzu było
zbyt ciemno, a Snape miał pochyloną głowę. Widział jedynie jego cienkie, zaciśnięte
mocno usta.
Mężczyzna wyminął go, wymruczał pod nosem hasło i kiedy otworzył drzwi, Harry
wiedział, że ma tylko ułamek sekundy. Odepchnął się od ściany i w ostatniej chwili
prześliznął się przez zamykające się drzwi. Pomimo że miał na sobie zaklęcie
tłumiące kroki, wolał nie ryzykować i ruszył za Snape'em na palcach, zasłaniając
sobie usta dłonią. Cudem udało mu się wśliznąć za mężczyzną do jego komnat,
dokładnie w momencie, w którym Severus zamykał drzwi. Był tak blisko, że niemal
się o niego otarł, a nie chciał na razie zdradzać swojej obecności. Nie wiedział
jeszcze, co w ogóle chce powiedzieć i jak zmusić Snape'a do wysłuchania go. Ale w
chwili, kiedy Severus odsunął się od drzwi i miał zamiar się odwrócić, zatrzymał się
nagle w pół kroku, a jego nozdrza zadrgały.
Harry zamarł.
Do licha! Musiał wyczuć jego zapach!
Zobaczył, jak oczy mężczyzny rozszerzają się na moment, a po chwili napłynęła do