Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 284 285 286 287 288 289 290 291 292 ... 508
Перейти на страницу:

stało, że, jak to określił profesor Snape, "wyglądała jak tania wywłoka i ladacznica" i McGonagal odebrała jej dodatkowe punkty za nocne szwendanie się po zamku.

Zresztą Harry też musiał wytłumaczyć, co robił w środku nocy w korytarzu na piątym

piętrze. Zdołał wymyślić tylko tyle, że było mu duszno i poszedł się przejść. Wiedział,

że McGonagal mu nie uwierzyła, ale nie obchodziło go to. Nic go nie obchodziło.

Oboje oczywiście dostali szlabany. Dwa weekendy z panem Filchem.

Po wizycie u McGonagal ruszyli do Wielkiej Sali na śniadanie, nie odzywając się do

siebie ani słowem. Jednak w połowie drogi Harry usłyszał przytłumiony głos Ginny:

- Nienawidzę go.

Nie odwrócił głowy i nie spojrzał na nią. Patrzył pod nogi, na mijane kamienne płyty.

- Jak on mógł coś takiego powiedzieć? Przecież... Nie mieści mi się to po prostu w

głowie. Jest nauczycielem, do wszystkich gargulców!

- Mhm - odmruknął Harry. Nie miał ochoty do tego wracać. W ogóle nie miał ochoty

mieć w tej chwili nic wspólnego z Ginny. Wiedział, że to nie była jej wina, ale gdyby

nie zachciało jej się... gdyby na nią nie wpadł... gdyby...

- Wczoraj byłam trochę... trochę pijana - powiedziała z zawstydzeniem. - Nie do

końca pamiętam, co się tak naprawdę stało i co powiedział. Ale jeszcze nigdy w życiu

nikt mnie tak...

- Cześć - burknął Harry, zostawiając ją samą w drzwiach do Wielkiej Sali i skręcając

w bok, ku stołowi Gryffindoru i siedzącym przy nim Hermionie i Ronowi. Jeszcze

zanim do nich dotarł, jego wzrok mimowolnie skierował się na stół nauczycielki. Był

pewien, że nie zobaczy Snape'a na posiłku i nie pomylił się. Sądził, że to będzie dla

niego ulgą, jednak poczuł coś wręcz przeciwnego...

Usiadł ciężko obok Rona i Hermiony i nie odezwał się do nich przez całe śniadanie.

Przez jakiś czas grzebał jedynie widelcem w jajecznicy, mając wrażenie, że jeżeli

tylko spróbuje cokolwiek zjeść, to bardzo szybko to zwróci. Wolał nie ryzykować.

Jego żołądek był tak ściśnięty, jakby ktoś zawiązał mu go w supeł.

Nie miał pojęcia, co robić. Naprawdę. Nie miał absolutnie żadnego pomysłu. Znał

Snape'a. Wiedział, że zawsze dotrzymywał obietnic. Skoro powiedział, że nie będzie

słuchał żadnych wyjaśnień, to nie będzie.

Nie mógł do niego pójść, ponieważ wiedział, że go nie wpuści. Nie mógł mu nic

wysłać, bo wyrzucił kamień.

Co miał, do cholery, zrobić?

Miał ochotę po prostu położyć się i zasnąć. Może, kiedy się obudzi, będzie już po

wszystkim? Może znowu będzie pomiędzy nimi tak, jak dawniej? Może...

Jednak w całej tej rozpaczy odczuwał coś jeszcze. Coś, co go trawiło i pożerało od

środka. Gniew.

Gniew, że Snape mu nie wierzy. Że myśli, że Harry mógłby go kiedykolwiek zdradzić!

Że mu nie ufa i w ogóle nawet nie chce posłuchać, co ma do powiedzenia. Jak ma

mu to wytłumaczyć, skoro ten uparty drań nie chce go widzieć?

Jak?

*

Snape nie pojawił się także na obiedzie. Po południu Harry próbował odrobić lekcje z

Ronem i Hermioną, ale kompletnie nie potrafił się skupić. Szybkość i kierunek obrotu

księżyców Neptuna oraz wielka bitwa pomiędzy goblinami a olbrzymami z 1734 roku

wydawały mu się w tej chwili całkowicie bez znaczenia. Nie pomagały mu również

pełne wyrzutów spojrzenia, rzucane przez współdomowników. Jakby to była jego

wina, że wylądowali na ostatnim miejscu!

Zanim nadeszła kolacja, był już tak przybity, że nawet Ron i Hermiona zauważyli, że

coś jest z nim nie tak. Tylko że wciąż myśleli, że ma wyrzuty sumienia z powodu

utraty punktów i szlabanów, które go czekały.

Dlaczego on musiał im pomagać, kiedy mieli problemy, a jemu nikt nie mógł pomóc?

Nikt.

Nie chciał iść na kolację. Wiedział, że i tak nic nie przełknie, ale Hermiona uparła się, że musi pójść i jeżeli tym razem niczego nie zje, to własnoręcznie go do tego zmusi.

Kiedy wszedł do Wielkiej Sali, jego wzrok natychmiast przyciągnęła ciemna sylwetka

po drugiej stronie ogromnego pomieszczenia. Serce Harry'ego podskoczyło aż do

gardła. Próbował uchwycić wzrok Severusa, ale mężczyzna nie patrzył w jego stronę.

Siedział obok McGonagal , pochylony nad swoim talerzem.

Nagle kolana Harry'ego okazały się zbyt słabe, aby go utrzymać, i zadrżały, kiedy

zrobił krok w stronę stołu Gryffindoru. Jakimś cudem udało mu się dotrzeć do stołu i

usiąść przy nim, nie przewracając się po drodze. Snape nie zaszczycił go nawet

jednym spojrzeniem. Harry widział jedynie, jak od czasu do czasu pochyla się do

McGonagal i szepcze jej coś z mściwym wyrazem twarzy, a nauczycielka za każdym

razem wygląda na coraz bardziej oburzoną jego słowami. Po jakimś czasie spojrzała

na niego z takim niedowierzaniem, jakby zamienił się nagle w coś obrzydliwego, po

czym wstała i pospiesznie odeszła od stołu z zaczerwienionymi policzkami i wściekle

zaciśniętymi ustami. W tym samym momencie Severus odwrócił głowę i spojrzał

prosto na Harry'ego.

Twarz mężczyzny wykrzywiła się w wyrazie pogardy i Harry poczuł się tak, jakby ktoś

uderzył go w żołądek. Miał ochotę wstać i zacząć krzyczeć, żeby nie patrzył na niego

w taki sposób! W każdy inny, ale nie w taki, ponieważ miał wrażenie, jakby znowu

miał piętnaście lat i wszystko, co się pomiędzy nimi wydarzyło, było tylko snem.

Ale nie mógł tego zrobić. Nie tutaj. Mógł tylko obserwować, jak Severus wstaje od

stołu, z wściekłością odsuwa krzesło i znika za drzwiami znajdującymi się za stołem

nauczycielskim.

Podjął decyzję w ułamku sekundy. Zerwał się z miejsca i ignorując zaskoczone

spojrzenia przyjaciół, wybiegł z Wielkiej Sali. Wyciągnął z kieszeni pelerynę niewidkę

i zarzucił ją na siebie w biegu. Za pomocą różdżki wyciszył swoje kroki i nie

zwracając już na nic uwagi, ruszył prosto do lochów.

Tym razem musi zdążyć!

Kiedy dobiegł do drzwi prowadzących do gabinetu Snape'a, okazały się zamknięte.

Cholera! Znowu mu się nie...

Zamarł, nasłuchując. Usłyszał wyraźne kroki. Zbliżały się. Przycisnął się do ściany i

czekał.

Tak, to był Severus! Harry poczuł, jak jego serce przyspiesza do galopu, kiedy

obserwował, jak mężczyzna mija zakręt i zbliża się do niego w długich,

zdecydowanych krokach. Próbował wyczytać coś z jego twarzy, ale w korytarzu było

zbyt ciemno, a Snape miał pochyloną głowę. Widział jedynie jego cienkie, zaciśnięte

mocno usta.

Mężczyzna wyminął go, wymruczał pod nosem hasło i kiedy otworzył drzwi, Harry

wiedział, że ma tylko ułamek sekundy. Odepchnął się od ściany i w ostatniej chwili

prześliznął się przez zamykające się drzwi. Pomimo że miał na sobie zaklęcie

tłumiące kroki, wolał nie ryzykować i ruszył za Snape'em na palcach, zasłaniając

sobie usta dłonią. Cudem udało mu się wśliznąć za mężczyzną do jego komnat,

dokładnie w momencie, w którym Severus zamykał drzwi. Był tak blisko, że niemal

się o niego otarł, a nie chciał na razie zdradzać swojej obecności. Nie wiedział

jeszcze, co w ogóle chce powiedzieć i jak zmusić Snape'a do wysłuchania go. Ale w

chwili, kiedy Severus odsunął się od drzwi i miał zamiar się odwrócić, zatrzymał się

nagle w pół kroku, a jego nozdrza zadrgały.

Harry zamarł.

Do licha! Musiał wyczuć jego zapach!

Zobaczył, jak oczy mężczyzny rozszerzają się na moment, a po chwili napłynęła do

1 ... 284 285 286 287 288 289 290 291 292 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)