Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 281 282 283 284 285 286 287 288 289 ... 508
Перейти на страницу:

Harry dotarł do drzwi prowadzących na korytarz, zarzucił na siebie pelerynę i

otworzył je, jednak zanim wyszedł, zawahał się, kiedy przypomniał sobie dziwny ton

głosu mężczyzny.

Było w nim coś takiego... coś, co Harry wyczuwał podświadomie, ale nie potrafił tego

nazwać ani określić. Ale nie dawało mu to spokoju. Czy Severus nie zareagował

jednak za spokojnie? Może powinien zawrócić i... zapytać go o to. Wyznać, że

wolałby spędzić ten wieczór z nim, bo w końcu wcale mu tego nie powiedział...

Trzasnął drzwiami i zawrócił. Zdążył jednak zrobić tylko kilka kroków, kiedy usłyszał

głośny, przerażający huk. Podskoczył i zatrzymał się w miejscu, wpatrując się z

osłupieniem w drzwi prowadzące do komnat Severusa.

To brzmiało tak... tak jakby... jakby ktoś roztrzaskał butelkę o drzwi.

Przełknął ślinę.

Może jednak lepiej będzie... nie wracać. Wcale nie miał teraz ochoty na kolejną...

bitwę.

Na palcach wycofał się do drzwi i otworzył je najciszej jak potrafił, po czym zamknął z

taką samą ostrożnością.

Później porozmawia z Severusem i wyjaśni mu kilka kwestii. Teraz nie miał na to ani

zapału, ani sił. Tak, później...

***

- Och, Harry, szkoda, że nie lubisz tańczyć - westchnęła Hermiona, opadając obok

niego na stojącą pod ścianą kanapę. Była zaczerwieniona z wysiłku, a jej gęste włosy

były rozwiane. Przez ostatnie piętnaście minut szalała z Neville'em, który wydawał

się być chyba jedynym chłopakiem w całym towarzystwie, który potrafił tańczyć.

Zresztą Seamus, Dean i cała reszta wyglądali i zachowywali się tak, jakby w ich

butelkach z kremowym piwem znowu pojawił się jakiś "dodatek". Muzyka była tak

głośna, że Harry ledwie słyszał własne myśli. Miał wrażenie, że w Pokoju Wspólnym

stłoczył się chyba cały Gryffindor. A przynajmniej wszyscy od trzeciej klasy wzwyż.

To były ostatnie urodziny Angeliny i Katie, ponieważ obie za rok opuszczały Hogwart,

więc najwidoczniej postanowiły urządzić tak huczną urodzinową imprezę, o której

jeszcze przez długi czas wszyscy będą sobie opowiadać. Harry zastanawiał się, jak

udało im się przekonać do niej McGonagall.

Ron i Hermiona nadal się do siebie nie odzywali. Ron bawił się po drugiej stronie

Pokoju Wspólnego z Lee Jordanem i innymi siódmorocznymi, Ginny w połowie

imprezy gdzieś zniknęła, zapewne znowu wymknęła się na schadzkę ze swoim

chłopakiem, a Harry przez większość czasu po prostu siedział na kanapie popijając

piwo kremowe "z dodatkiem", które sam nawet nie wiedział jak, znalazło się w jego rękach, i obserwując coraz bezwstydniej migdalące się po kątach pary.

- Pić mi się chce - mruknęła Hermiona, wyjmując mu piwo z ręki i pociągając solidny

łyk. Jej policzki zaczerwieniły się jeszcze bardziej, ale nic nie powiedziała, kiedy

oddawała butelkę Harry'emu. - Na pewno nie chcesz zatańczyć? - zapytała,

przyglądając mu się uważnie.

- Nie, dzięki. Wygodnie mi tutaj. Cieszę się, że dobrze się bawisz. - Uśmiechnął się

sztucznie.

- Naprawdę tego potrzebowałam - odpowiedziała promiennym uśmiechem. - Dzięki,

że ze mną przyszedłeś. - Pochyliła się i pocałowała go w policzek. - To idę. Jak

będziesz miał ochotę, to możesz do nas dołączyć. - Po tych słowach zerwała się i

podbiegła do podskakującego niczym swoja własna ropucha Neville'a.

Harry westchnął. Miał już dosyć hałasu, roześmianych ludzi i obściskujących się par.

Myślał, że będzie fajnie, że znowu spędzi przyjemny czas z przyjaciółmi, ale tak

naprawdę to czuł się tutaj niezwykle wręcz obco. Jakby już dawno przestał należeć

do tego świata. Odchylił głowę do tyłu, kładąc ją na oparciu kanapy i zapatrzył się w

sufit. Przez kolejne pół godziny po prostu siedział w ten sposób i pił, aż w końcu sufit zaczął rozmazywać mu się przed oczami. Kiedy skończyła mu się kolejna butelka,

opuścił głowę i rozejrzał się po pomieszczeniu, walcząc z zawrotami głowy. Z

głośników dobiegała jakaś bal ada i większość osób tańczyła przyciśnięta do siebie,

a liczba migdalących się po kątach par podwoiła się. Harry przeszukał wzrokiem

tłum, próbując dostrzec Hermionę, ale nigdzie jej nie widział. Wstał ostrożnie,

odstawił butelkę na stolik i ruszył do przodu, przedzierając się przez tańczących.

Kiedy znalazł się po drugiej stronie Pokoju Wspólnego, zatrzymał się nagle.

Znalazł Hermionę. Siedziała z Ronem na kanapie i całowała się z nim. Cóż,

najwidoczniej w końcu się pogodzili... Czyli chyba... nie był już potrzebny.

Westchnął ciężko i odwrócił się, zastanawiając się, co ze sobą zrobić.

Pójdzie do Severusa. Tak. Może jeszcze nie jest za późno. I tak nikt nie zauważy, że

go nie ma. Wymknie się tylko na chwilę, tylko, żeby go zobaczyć.

Wszedł do dormitorium, zabrał z kufra pelerynę niewidkę, ukrył ją w kieszeni i zszedł

na dół. Udało mu się wymknąć niezauważonym i kiedy znalazł się na korytarzu,

zarzucił na siebie pelerynę i ostrożnie ruszył schodami prosto do lochów. W połowie

drogi uświadomił sobie, że zapomniał zabrać Mapę Huncwotów. Miał tylko nadzieje,

że nie natknie się nagle na Filcha albo na jakiegoś nauczyciela patrolującego

korytarze.

Na szczęście udało mu się dotrzeć pod drzwi gabinetu Severusa bez większych

przeszkód. Zatrzymał się przed nimi i wyciągnął rękę, aby ich dotknąć, lecz... nie

poruszyły się. Zmarszczył brwi i sięgnął do klamki. Nacisnął ją kilka razy, ale drzwi

pozostały zamknięte.

Najwyraźniej Severusa nie było. Może znowu musiał iść na jakąś misję. Szkoda...

Tak bardzo chciał go zobaczyć. Powiedzieć mu, że to była jedna wielka pomyłka, że

powinien był z nim zostać, że niepotrzebnie zgodził się iść na tę imprezę.

Westchnął i odwrócił się. Ruszył w drogę powrotną, powłócząc nogami i

zastanawiając się, czy Severus nadal jest na niego zły... Wdrapał się już na piąte

piętro, ale wtedy schody ruszyły w przeciwną stronę i musiał nadłożyć drogi. Kiedy

jednak wyszedł zza zakrętu korytarza, musiał się tak gwałtownie zatrzymać, że

niemal potknął się i upadł. Prawie nadepnął na panią Norris. Kotka prychnęła i

odskoczyła, fukając wściekle.

Harry rozejrzał się po korytarzu, szukając Filcha, ale na szczęście nigdzie w pobliżu

go nie było. Wiedział jednak, że musi jak najszybciej się stąd zwinąć, jeżeli nie chce,

aby to przeklęte kocisko podniosło alarm.

Ostrożnie ominął obserwującą go swoimi rubinowymi oczami kotkę i ruszył dalej.

Jednak zwierzę zaczęło iść za nim.

- Sio! Wynocha stąd! - syknął, przyspieszając kroku. Kotka miauknęła w odpowiedzi.

Najwidoczniej wciąż pamiętała ostatnie spotkanie, podczas którego Severus

potraktował ją w tak brutalny sposób. Najgorsze było to, że najwyraźniej doskonale

widziała przez pelerynę niewidkę. Już kilka razy prawie wpadł przez nią w kłopoty.

Musi ją zgubić!

Przyspieszył jeszcze bardziej, ale zwierzę wciąż biegło za nim.

- Odczep się, ty głupi sierściuchu! - wymruczał ze złością, po czym zaczął biec. Kotka

znowu zamiauczała i ruszyła w pościg. Harry minął kolejny zakręt i biegnąc wąskim

korytarzem, obejrzał się przez ramię, żeby zobaczyć, jak daleko od niego jest pani

Norris. I wtedy, tuż przed kolejnym zakrętem, wpadł na coś, co wrzasnęło ze strachu

piskliwym głosem, odbił się od czegoś miękkiego i wylądował na podłodze.

1 ... 281 282 283 284 285 286 287 288 289 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)