Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Ale przecież nie ma jeszcze ciszy noc...- zaprotestowała Ginny.
- Milcz. - Głos Snape'a wydawał się być wykuty z lodu i Harry wyczuwał w nim
dziwne wibracje, które sprawiały, że coś wewnątrz niego drżało ze strachu. Upewnił
się, że stoi wystarczająco daleko od Ginny, ale na wszelki wypadek odsunął się
jeszcze odrobinę.
- Byliśmy polatać. To już nie można? - zapytała hardo Ginny. Harry poprosił w duchu
wszystkie bóstwa o to, żeby się zamknęła. Severus nie wyglądał w tej chwili na
skorego do wyrozumiałości.
- I kolejne dziesięć punktów za ten impertynencki ton - warknął, spoglądając na
dziewczynę tak, jakby nagle zamieniła się w bardzo irytującego robaka. - Nie
obchodzi mnie, co robicie razem w czasie wolnym, ale w tym zamku panują pewne
zasady. Jedną z nich jest zakaz hałasowania na korytarzach. Drugą - wskazał na
mokre, błotniste ślady, pokrywające całą posadzkę - zakaz niszczenia oraz
brudzenia własności szkoły. I za to kolejne dziesięć punktów. Proszę to natychmiast
posprzątać, albo powiadomię pana Filcha.
Harry chciał wyciągnąć różdżkę, ale Ginny go uprzedziła. Widział, że jej ręka drżała
nieznacznie, kiedy usuwała ślady zaklęciem czyszczącym. Widocznie z trudem
panowała nad wściekłością.
- A trzecią - kontynuował Snape mściwym tonem - jest zakaz używania zaklęć na
korytarzach. I za to kolejne dziesięć punktów, panno Weasley. Jeszcze jedno
przewinienie i otrzyma pani szlaban, czy to jasne?
Ginny poczerwieniała i skinęła głową, chociaż jej oczy niemal ciskały błyskawice.
Wydawała się rozczarowana tym, że żadna z nich nie ugodziła jeszcze wbijającego w
nią mordercze spojrzenie nauczyciela i nie spopieliła go na miejscu.
Harry przełknął ślinę, wbijając wzrok w podłogę i starając się nie trząść ze złości.
Nie no, to już była przesada! Przecież, do diabła, nic nie robili!
W tej samej chwili usłyszeli trzask otwieranych drzwi i z ubikacji wybiegł Ron.
Zatrzymał się jednak gwałtownie, widząc Snape'a.
- Ee... coś się stało? - zapytał niepewnie, zerkając na nauczyciela, czerwoną z
gniewu siostrę i wpatrującego się w podłogę Harry'ego.
- Nic - warknęła Ginny, odwracając się i zarzucając sobie miotłę na ramię. -
Chodźmy.
Harry odważył się podnieść głowę i niemal natychmiast tego pożałował, widząc
wzrok Severusa. Był dziwny. Tak, był lodowaty i wściekły, ale coś w nim drżało i
Harry zupełnie nie potrafił tego rozpoznać.
Może, gdyby przyjrzał się uważniej, zrozumiałby, co to takiego, zareagowałby inaczej
i później... nie doszłoby do tego.
***
Kiedy wrócili do Pokoju Wspólnego, Hermiony nigdzie nie było widać. Ginny
przeklinała Snape'a przez całą drogę, Ron jej wtórował, dowiedziawszy się, co się
stało, a Harry nie odzywał się. Odzyskał humor dopiero wtedy, kiedy usiedli we trójkę
przy kominku, ogrzewając się i zabierając do gry w eksplodującego durnia. Był piątek
i na szczęście mieli cały weekend na odrobienie lekcji.
Harry nie miał pojęcia do której grali, śmiali się i rozmawiali. Było niemal tak jak
dawniej, kiedy spędzali w ten sposób wieczory w Norze podczas wakacji. W końcu
Pokój Wspólny opustoszał, Ginny poszła spać, a Ron wyciągnął szachy czarodziejów
i namówił Harry'ego na kilka partii. W końcu, kiedy Harry'emu po raz pierwszy udało
się wygrać z Ronem, przyjaciel stwierdził, że jest zbyt późno i kompletnie już nie
myśli. Wstał, zabrał szachy i poszedł na górę. Harry przeciągnął się i ziewnął. Przed
kominkiem było tak ciepło i przyjemnie, że kompletnie nie miał ochoty wstawać i się
gdzieś przenosić. Leżał tylko i wpatrywał się w strzelające cicho płomienie,
przypominając sobie wszystkie radosne chwile z dzisiejszego dnia. W końcu jednak,
kiedy oczy zaczęły mu nieznośnie ciążyć, stwierdził, że przecież nie może tutaj spać i
z trudem podniósł się do pozycji siedzącej. Wtedy też usłyszał dźwięk odsuwającego
się portretu i stłumione dywanem kroki. Odwrócił się i zobaczył wchodzącą do Pokoju
Wspólnego Hermionę. Widząc Harry'ego, zatrzymała się niepewnie i odwróciła
głowę. Jednak chłopak zdążył zauważyć jej zaczerwienione oczy. W ramionach
ściskała książkę.
- Och, to ty Harry. Nie myślałam, że ktoś tu jeszcze będzie o tej porze - wymruczała,
wpatrując się w ścianę i najwyraźniej nie chcąc albo też nie będąc w stanie na niego
spojrzeć.
- Gdzie byłaś? - zapytał, marszcząc brwi. - Myśleliśmy, że siedzisz w dormitorium.
Ja, Ron i Ginny byliśmy...
- Wiem - przerwała mu nagle, znacznie ostrzejszym głosem. - Widziałam was przez
okno. Nie tylko ty potrzebujesz czasami chwili samotności w Pokoju Życzeń. I proszę
cię... nie wspominaj przy mnie o nim.
- O kim? O Ronie? Przepraszam - wymamrotał, kiedy posłała mu na wpół
rozdrażnione, na wpół rozgoryczone spojrzenie. Widząc jej zapuchnięte oczy i ślady
łez na policzkach, poczuł ukłucie w sercu. Nie myślał, że ich kłótnia była aż tak
poważna. Widocznie Hermiona przeżyła ją znacznie dotkliwiej niż Ron. A oni przez
cały wieczór tak świetnie się bawili...
- Słuchaj - zaczął, nie wiedząc właściwie, co chce powiedzieć. - Daj spokój. W
związkach... zawsze zdarzają się kłótnie. Tak bywa. I to nie jest niczyja wina.
Hermiona spojrzała na niego ze smutkiem spod burzy włosów i powoli podeszła do
kanapy, po czym opadła na nią z westchnieniem tuż obok Harry'ego. Chłopak zagryzł
wargę. Nie był najlepszy w pocieszaniu.
- To nie o to chodzi - powiedziała cicho. - Tylko, że mam wrażenie, że on... nieważne.
- Nie chce cię słuchać i wkurza się, kiedy próbujesz nim pokierować?
Hermiona poderwała głowę i spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami.
- Skąd wiesz?
- No bo ty... zawsze chcesz wszystkimi kierować - wymamrotał Harry.
- Dzięki - prychnęła.
- Nie chcę go usprawiedliwiać - zaprzeczył Harry. - Ale powinnaś chyba zrozumieć,
że nikt nie lubi, kiedy mu się ciągle mówi, co ma robić. Wiem, że chcesz dobrze i...
nie wiem, jesteś przekonana, czy coś, że masz rację i że to mu pomoże i że tak
będzie dla niego najlepiej... ale ludzie nie lubią jak się ich bez przerwy kontroluje. -
Przełknął ślinę, czując nagły uścisk w żołądku i przypominając sobie wzrok
Severusa.
Hermiona rzuciła mu długie, zamyślone spojrzenie.
- Wiem, że masz rację, ale i tak... nie wybaczę mu tego, co powiedział. Zawsze tylko
generalizuje. Tylko to potrafi. Nienawidzę tego.
- Tak jak ty teraz? - mruknął Harry.
- Co? - Hermiona spojrzała na niego z zaskoczeniem i zarumieniła się. Harry
uśmiechnął się lekko.
- Zawsze myślałem, że potrafi jeszcze kilka innych rzeczy - powiedział.
- Tak, na przykład jeść - odparła dziewczyna i nagle parsknęła śmiechem.
- I chrapać - dodał Harry.
- I nie przejmować się odrabianiem lekcji.
- A w grze w eksplodującego durnia jest prawdziwym mistrzem.
Hermiona zachichotała i westchnęła głęboko, po czym spojrzała na Harry'ego z
wdzięcznością w orzechowych oczach.
- Dzięki - mruknęła. - Ale i tak mu nie wybaczę. Przynajmniej nie tak szybko. Musi
zrozumieć, że pewnych rzeczy... nie należy mówić - zakończyła, a do jej głosu
ponownie napłynął smutek. - Ale nie mam teraz pary na jutrzejszą imprezę...
Pójdziesz ze mną? Nie chcę być tam sama i patrzeć jak Ron... I nie chcę siedzieć jak