Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 113
Перейти на страницу:

— Dobra, Andrew — zdecydowała po namyśle. — Taka rozmowa do niczego nie prowadzi, bo możemy jeszcze długo przerzucać się nazwami gier, o których drugie nie słyszało. Lepiej będzie, jak wytłumaczysz mi po prostu, co to jest za gra, o co w niej chodzi i jakie są zasady.

— Mówi pani poważnie?!

— Oczywiście, że mówię poważnie! Skoro „wszyscy” w nią grają, to powinnam chociaż wiedzieć, na czym ona polega. I jeszcze jedno: skoro każda domena ma zawodową drużynę, to dlaczego my takiej nie mamy?

— Cóż… zawodowa drużyna jest kosztowna. Same płace to piętnaście do dwudziestu milionów rocznie, a sprzęt też kosztuje, stadion i wyjazdy również… Nawet gdyby liga zgodziła się natychmiast przyjąć nową drużynę do rozgrywek, to koszty jej utrzymania byłyby obecnie zbyt dużym obciążeniem dla domeny, milady. Obawiam się, że nie bylibyśmy w stanie ich ponieść…

— Hm… — mruknęła Honor pogrążona w myślach.

— Co się zaś tyczy samej gry, to prowadzą ją dwa zespoły po dziewięciu graczy każdy. — LaFollet usiadł wygodniej i zajął się tłumaczeniem zasad z zapałem prawdziwego kibica. — Na boisku wytyczone są cztery bazy tworzące kształt rombu, na górze jest baza-matka, na dole druga baza, a celem jest…

Zostawili za sobą park, a lady Honor Harrington zdołała nawet zapomnieć o pozbawionym świeceń księdzu, kryzysie politycznym i zbliżającym się powrocie na pokład, słuchając wyjaśnień szefa osobistej ochrony tłumaczącego, jak też gra się w baseball.

ROZDZIAŁ IX

Melodyjny, cichy dźwięk poinformował pasażerów w poczekalni dla VIP-ów o przybyciu promu. Admirał lady Honor Harrington z Marynarki Graysona spojrzała na podświetlony rozkład lotów, po czym odetchnęła głęboko i wstała z przepastnego fotela. Poprawiła czapkę, do której nie była przyzwyczajona, całe życie używając beretu — przepisowego nakrycia głowy w Royal Manticoran Navy — i spróbowała opanować odruchowy grymas. Wysoka czapka z daszkiem używana w Marynarce Graysona wydawała się ważyć ze trzy kilogramy, a w dodatku nie sposób było jej nosić w hełmie skafandra próżniowego. Naturalnie nikt tego nie próbował, ale nie zmieniało to jej przekonania, że ktoś powinien.

Prychnęła, zła sama na siebie za przejmowanie się głupotami, żeby zamaskować strach spowodowany tym, że czuła się jak aktorka w dziwnym kostiumie. Na pewno się do niego przyzwyczai, o to była spokojna, ale dziś miała go na sobie pierwszy raz, nie licząc przymiarek, i dopiero teraz mogła w pełni docenić co dziwniejsze zwyczaje lokalnych przepisów mundurowych.

Różnice zaczynały się od barwy — mundur był granatowy, co stanowiło nienaturalną barwę dla munduru marynarki, bowiem przestrzeń jest czarna. Na dodatek spodnie były ciemniejsze od kurtki, zaprzeczając normalnemu porządkowi rzeczy, a złote liście zdobiące wierzch daszka czapki nieodparcie kojarzyły się jej z operetkowym dyktatorem z okresu poprzedzającego loty kosmiczne. To wszystko było jednakże drobiazgiem w porównaniu z dwoma następnymi ciekawostkami. Co skłoniło projektantów uniformu do użycia guzików zamiast normalnych łat naciskowych zapinających się i rozpinających pod zwykłym dotknięciem ręki, tego nie mogła pojąć, ale i to bladło przy krawacie. Pod kurtką mundurową nosiło się koszulę (także zapinaną na guziki!) ze sztywnym kołnierzykiem, a pod nim krawat i do tego ręcznie wiązany. Jaki zboczeniec wymyślił, że należy nosić stryczek wokół szyi, przekraczało granice jej pojmowania. Że tak było wieki temu, w to mogła uwierzyć — ludzie w swej historii robili wiele głupot i nosili rozmaite dziwactwa. Natomiast dlaczego tego upiorstwa nikt nie zmienił dotąd na coś praktycznego, tego zrozumieć nie mogła w żaden sposób. Po dziesięciu minutach nieudanych prób własnoręcznego zadzierzgnięcia węzła skapitulowała i wezwała na pomoc MacGuinessa. Sądząc po jego minie, także uważał tą ozdóbkę za głupią, ale zawiązał węzeł nader sprawnie — najwyraźniej miał okazję poćwiczyć. Po czym sprzedał jej pomysł zakładania i zdejmowania krawata przez głowę przy postawionym kołnierzyku, co oszczędzi jej codziennej męki wiązania go.

Prychnęła ponownie, odruchowo próbując poluźnić kołnierzyk, który nie mógł być w rzeczywistości tak ciasny, jak się jej wydawało. Pierwszy raz doszła do wniosku, że na Graysonie kobieca moda była mimo wszystko znacznie rozsądniejsza niż męska. Kiedy przybyła na planetę, tak zafascynował ją przeżytek zwany spódnicą, że po prostu nie zwróciła uwagi na to, w czym chodzą mężczyźni. Teraz to zauważyła, bowiem mundury floty odpowiadały rozwiązaniami ubiorom cywilnym i to, co dotąd traktowała jako ciekawostki wizualne, nabrało zupełnie innego znaczenia, gdy sama została zmuszona do noszenia ich.

Przyjrzała się spod oka dwóm ochroniarzom pilnującym drzwi wejściowych oraz LaFolletowi zajmującemu zwyczajową pozycję obok i nieco z tyłu jej osoby. Zgodnie z prawem graysońskim osobista ochrona towarzyszyła jej także poza planetą, co nie było dla nich nowością — pierwszy raz towarzyszyli jej, gdy wracała na Manticore całkowicie rozbita wieścią o śmierci Paula. Teraz LaFollet działał już niejako odruchowo — wysłał dziewięciu ludzi pod komendą Simona Mattingly’ego dwa dni wcześniej na okręt, by wszystko sprawdzili i przygotowali, a sam wraz z Jamie Candlessem i Eddym Howardem towarzyszył jej.

Ta trójka zresztą stanowiła jej najczęstszą „obstawę podróżną” — wszyscy byli milczący, spokojni i doskonale wyszkoleni, gotowi udać się wszędzie, dokąd wzywały ich obowiązki, czyli mówiąc prościej — dokąd by nie poniosło ich patronki. Mimo to, jak zresztą zawsze gdy opuszczali planetę, Honor czuła się winna, że odrywa ich od domów i rodzin. Zwykle patroni nie opuszczali Graysona, a więc i członkowie ich Gwardii także tego nie robili. Ponieważ ona była wyjątkiem od reguły, jej gwardziści mieli bardziej uciążliwą służbę. Nie była to jej wina, podobnie jak prawo wymagające ich stałej obecności nie było jej pomysłem, ale przyrzekła sobie okazać im jakoś przy pierwszej okazji, że to docenia. Wiedziała już nawet jak — uniformy Gwardii Harrington miały ten sam kretyński krój co inne i choć sama musiała się doń przystosować, to przynajmniej jej gwardziści mogli nosić znacznie wygodniejsze mundury. Zamierzała się tym zająć jak tylko wrócą na Grayson.

Siedzący na najbliższym krześle Nimitz bleeknął rozbawiony i odpowiedziała mu krzywym uśmieszkiem. Miał rację — mundur galowy Królewskiej Marynarki był prawie równie niewygodny, choć nie posiadał guzików i krawata. A ona jak zwykle koncentrowała się na nieistotnych drobiazgach, nie chcąc myśleć o tym, co stanowiło naprawdę poważną zmianę. Co prawda uniform RMN miałby trzy dziewięcioramienne gwiazdki na kołnierzu zamiast czterech sześcioramiennych, ale cztery szerokie galony zdobiące rękawy były identyczne w obu flotach. I ciągle przypominały jej, że Honor Harrington ma stopień admirała, co samo w sobie było tak niesamowite, że spodziewała się przebudzenia lada sekunda.

Sygnał rozległ się powtórnie i za oknem z krystoplastu ukazała się kończąca dokowanie pinasa. Dokładnie o wyznaczonym czasie. Honor splotła dłonie za plecami, starając się ukryć nową falę niepewności — zawsze do tej pory, zanim stanęła na pokładzie nowego okrętu, zapoznawała się dokładnie z jego parametrami, historią i możliwościami. Zdarzył się tylko jeden wyjątek od tej reguły: dowództwo lekkiego krążownika HMS Fearless objęła dokładnie po godzinie od momentu, w którym się o tym dowiedziała. Przykra niespodzianka, jaką były zmiany w uzbrojeniu okrętu, utwierdziła ją w przekonaniu, że należy wcześniej się przygotować. Tym razem po prostu nie była w stanie tego zrobić. W ogólnych zarysach wiedziała, na czym polegają modernizacje pryzów zdobytych na Ludowej Marynarce, ale tylko dlatego, że okazały się tak interesujące, że zaciekawiła się nimi prywatnie. Przez prawie rok standardowy nie miała żadnego powodu, by się w to zagłębiać czy dokładnie śledzić, więc nie znała szczegółów. A ostatni tydzień był taką wariacją administracyjną związaną z przekazaniem kierowania domeną Howardowi, że po prostu nie miała na nic więcej czasu. I dlatego teraz miała objąć eskadrę złożoną z sześciu superdreadnaughtów, nie znając nawet nazwiska swego kapitana flagowego czy szefa sztabu.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)