Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Gwiezdny motyl». Краткое содержание книги:

Ludzkość dąży uparcie i nieodwołalnie ku samozagładzie, robiąc wszystko, by zniszczyć Ziemię, dlatego Yves Kramer, inżynier specjalizujący się w podróżach kosmicznych, postanawia uciec na inną planetę, by tam zacząć wszystko od nowa.
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 59
Перейти на страницу:

Najbardziej ciekawscy zastanawiali się jednak, co też dzieje się tam, na górze.

37. WYJŚĆ Z OGNIA

Wszyscy byli na stanowiskach.

Stojąc w lewym oku motyla, Elisabeth i Yves wpatrywali się w monitory kontrolne.

– Żagiel z mylaru jest wypełniony fotonami i zaczyna ciągnąć. Powstrzymują nas jedynie reaktory zewnętrzne pchające do tyłu, które służą jako hamulce. Jestem gotowa do opuszczenia orbity okołoziemskiej – oznajmiła.

– Doskonale, w takim razie naprzód – odrzekł Yves Kramer. Zamilkła na chwilę.

– A tak przy okazji mam jeszcze jedno pytanko. Chętnie polecę „naprzód”, tylko… dokąd?

– Tam – pokazał palcem Yves Kramer. – Wystarczy, żebyśmy kierowali się stale ku tamtej konstelacji w kształcie trójkąta. Jeśli pewnego dnia odejdę albo będzie ze mną źle, pamiętaj, że naszym celem jest tamten trójkąt świateł.

Elisabeth ustawiła się na linii, aby dokładnie zobaczyć kierunek, jaki wskazywał czubek jego palca. – Tam?

– Nie, bardziej w lewo, tutaj. Tamto duże światło i dwa mniejsze.

– To nie do wiary, że mając do dyspozycji całą współczesną optykę, nadal wyznaczamy kierunek palcem! Puścił tę uwagę mimo uszu.

– Hm, tak między nami, dlaczego chciałeś zachować w tajemnicy dokąd lecimy?

– Jeśli chcesz, porozmawiamy o tym później, dobrze?

Sprawdziła, czy wszystko jest w porządku. Monitor kontrolny pokazywał tłum pasażerów zgromadzonych przed tarasem, nad którym umieszczono podwójny ekran: na jednej jego połowie widać było Ziemię, na drugiej zaś przestrzeń kosmiczną przed Motylem.

– Wszyscy gotowi? – powiedział do mikrofonu Yves.

– Procedura uruchomiona – odparła Elisabeth.

Odłączyła kolejno wszystkie reaktory utrzymujące statek na orbicie okołoziemskiej.

– Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden… start!

Tymczasem długi niebieski cylinder, ciągniony przez dwa olbrzymie złote trójkąty, nawet nie zaczął drżeć, przemieszczając się prostopadle do orbity okołoziemskiej.

Ze stu czterdziestu czterech tysięcy piersi wyrwał się potężny ryk.

Widoczna na podzielonym ekranie kula ziemska zaczęła maleć.

Wynalazca machnął nieznacznie ręką w kierunku przezroczystej ściany.

– Do widzenia… planeto – mamusiu.

– Żegnaj – powiedziała żeglarka.

38. UKRYĆ TAJEMNE SKŁADNIKI

Dwa złote skrzydła napęczniałe od światła.

Olbrzymi Motyl naszpikowany istotami ziemskimi sunął powoli przez nieznaną gwiezdną otchłań.

Zaczynał niepostrzeżenie przyspieszać.

Elisabeth potrząsnęła długą rudą czupryną i odwróciła się do Yves’a Kramera.

– A więc trzy gwiazdy. A kiedy już znajdziemy się całkiem blisko, skąd mam wiedzieć, dokąd lecieć?

– Te trzy światełka to nie są gwiazdy, tylko odległe galaktyki. Kiedy się do nich zbliżymy, ujrzymy pośrodku następny świecący punkt. Będzie to gwiazda wielkości naszego Słońca. Na razie nie możemy jej zobaczyć gołym okiem. Właśnie wokół tego słońca namierzyłem planetę, która może się nadawać do życia.

– Skoro nie można jej zobaczyć, to jak ją namierzyłeś?

– Za pomocą radioteleskopu w Centrum Badań Kosmicznych. Skierowałem go na pewną konkretną strefę, którą badam od dawna, gwiazda po gwieździe. I w końcu znalazłem. Ale nigdy nikomu o tym nie mówiłem.

– A dlaczego inni jej nie widzieli?

– Pewnie ją widzieli, ale nigdy nie przyszło im do głowy, żeby na nią polecieć.

Wydało się to Elisabeth podejrzane.

– A jak się nazywa ta twoja gwiazda?

– Na razie jej naukowa nazwa brzmi „jot wu dziesięć trzydzieści sześć osiemdziesiąt trzy”.

– A planeta? Też ją namierzyłeś radioteleskopem?

– Prawdę mówiąc, połączyłem kilka przyrządów, których zazwyczaj nie stosuje się jednocześnie. W ten sposób zdołałem wydedukować, jaka jest budowa tych znajdujących się poza układem słonecznym planet. Jest ich dużo wokół „jot wu dziesięć trzydzieści sześć osiemdziesiąt trzy” i same mają wiele satelitów. Według mnie, jedna z nich ma odpowiednią wielkość, odpowiednią temperaturę, odpowiednią atmosferę i odpowiednią odległość w stosunku do gwiazdy, która służy jej jako słońce, żeby życie na niej nie uległo ani spaleniu, ani zamrożeniu.

– Przestań się bawić w tajemnice. Gdzie więc jest ta twoja planeta?

Yves Kramer uśmiechnął się zagadkowo.

– Jeszcze za wcześnie, żeby to wyjawić. Niech to będzie niespodzianką aż do ostatniej chwili. Nie chcę, żeby ludzkość poleciała ją zanieczyścić, jeśli nie jesteśmy jeszcze gotowi. Ukryłem jej nazwę. Tutaj. Na tym statku.

Elisabeth zmarszczyła brwi, dochodząc do wniosku, że Yves naczytał się stanowczo za dużo opowieści o poszukiwaczach skarbów, typowych dla młodych, zamkniętych w sobie chłopców.

– Prawdę mówiąc, zanotowałem jej dokładne położenie na mapie, którą umieściłem w sejfie.

– Nie do wiary, gra toczy się o los ludzkości, a tymczasem ty się bawisz w tajemnice, skarby i zagadki. Ile ty masz lat, Yves?

Wynalazca wyglądał na wyjątkowo zadowolonego ze swojego podstępu.

– Sam sejf da się otworzyć dopiero za tysiąc lat. W środku jest umieszczony zegar.

Żeglarka przyjrzała mu się uważnie.

– Ja chyba śnię. Podróżujemy w kosmosie w sto czterdzieści cztery tysiące osób i dopiero w ostatniej chwili dowiemy się, dokąd właściwie lecimy!

– Zachowałem wyjaśnienie ostatecznego celu podróży dla ostatniego pokolenia pasażerów Gwiezdnego Motyla. Tylko oni z tego skorzystają, o ile okażą się godni.

– A skąd będziesz wiedział, że są „godni”? – zapytała przedrzeźniając go.

– Obmyśliłem prosty test na inteligencję. Łatwą zagadkę. Dzięki temu testowi znajdą sejf, w którym jest ukryta mapa z miejscem przeznaczenia. Zawiera on kombinację liter, które otwierają sejf.

– A co to za „łatwa” zagadka?

– Zapisałem ją na tablicy, aby mieć pewność, że nikt jej nie zapomni.

Mówiąc to, pokazał widniejące nad ekranami, wypisane małymi literami trzy zdania, które żeglarka odczytała na głos z niedowierzaniem.

To jest na końcu poranka.

To jest w samym środku nocki.

I można to zobaczyć, spoglądając na księżyc.

– Na litość boską, na dodatek astronomiczna zagadka. No to jesteśmy w domu. A gdzie jest ten cały sejf?

– Niedaleko. Naprawdę niedaleko. W rzeczywistości na wprost twoich oczu.

Wskazał głową ster. Podążając wzrokiem w tym kierunku, Elisabeth spostrzegła metalową tabliczkę z motylem, trzema gwiazdkami i dewizą OSTATNIĄ NADZIEJĄ JEST UCIECZKA.

– Chyba nie zamierzasz mi powiedzieć, że to jest „w” sterze? Yves Kramer skinął głową.

– W sterze, kierunek, jaki należy obrać. Ściślej mówiąc, w wydrążonym kole sterowym.

Elisabeth Malory szarpnęła metalową tabliczkę, jakby chciała wyrwać ją paznokciami. Na próżno.

– Kazałem wykonać ten mały sejf z najtrwalszego metalu. Składa się on z nałożonych na siebie warstw stali, tytanu i ceramiki. Nie dałabyś rady go otworzyć nawet palnikiem. A gdyby się tak nieszczęśliwie złożyło, że jakiś spryciarz mimo wszystko zdoła pokonać zamek elektroniczny, umieściłem mechanizm samoniszczący.

– Wtedy wszystko będzie stracone. Cały projekt „Ostatnia Nadzieja” na nic się nie przyda. Nasze przedsięwzięcie zależy od drobiazgu.

– Wolę, żeby wszystko było stracone, niż żeby jacyś nieodpowiedzialni ludzie powtórzyli gdzie indziej te same błędy. Jeśli mamy robić to samo albo coś gorszego, to lepiej dać sobie z tym wszystkim spokój.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)