Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 508
Перейти на страницу:

A może to też mu się przyśniło.

_______________

* "A dangerous mind" by Within Temptation

--- rozdział 07 ---

7. Stranger.

I'm not a stranger

No I am yours

With crippled anger

And tears that still drip sore*

Harry przemierzał korytarze szybkim krokiem. Szata powiewała za nim, kiedy mijał

kolejne drzwi i schody, podążając wciąż w dół. Spieszył się. Lekcja Eliksirów już

prawie się rozpoczęła.

Wracał właśnie ze spotkania z Luną. Miło było się z nią zobaczyć, by chociaż na

chwile oderwać się od posępnych myśli.

Trochę się o nią martwił. Krukonka była ostatnio bardzo blada, a jej ciałem

wstrząsał dziwny, przypominający czkawkę kaszel. Chciał ją nawet zabrać do pani

Pomfrey, ale dziewczyna uznała, że w jej gardle zagnieździły się Krztuszajki

Ostropióre i jedynie Aluminiowy Medalion z kolekcji jej ojca mógłby ją uzdrowić i

jeżeli Harry nie potrafi go zdobyć, to bardzo go przeprasza, ale nie może jej w niczym

pomóc. Zapewniła go, że napisze do tatusia jeszcze tego popołudnia i, żeby Harry

się nie martwił.

Harry się jednak martwił. Podejrzewał, że medalion zrobiony z mugolskiej

substancji zwanej aluminium nie na wiele jej pomoże. Rodzina Lovegoodów miała

dziwne upodobania, jeżeli chodziło o to, co było dla nich magiczne. Dziwił się, że

Luna nie zaczęła jeszcze czcić rzeczy takich jak przepalone żarówki, a w jej uszach

nie pojawiły się kolczyki w kształcie zawleczek do otwierania puszek. Harry uznał

jednak, że nie warto wchodzić z nią w jakiekolwiek dyskusje, szczególnie, że miał

niedługo zajęcia.

Przez cały poranek obawiał się tej lekcji. I nawet spotkanie z Luną nie rozwiało

tego niepokoju. Chociaż można by rzec, że jego myśli na chwilę zostały skierowane

na inny tor. Jednak podążając wiaduktami i bocznymi uliczkami, powracały właśnie

na główna drogę wprawiając Harry'ego w stan nerwowego podniecenia.

Teraz, kiedy zmierzał do komnaty w lochach, jego serce wygrywało w piersi

serenady strachu, podsycanego obawą o przyszłość. Swoją własna przyszłość.

To miała być jego pierwsza lekcja eliksirów od... od...

Niech to szlag! Nie potrafił nawet o tym pomyśleć bez zająknięcia się i

denerwującego pieczenia na policzkach.

Pierwszy raz spotka się ze Snape'em na lekcji odkąd - Harry poczuł się przez

chwilę tak, jakby ktoś wylał mu na twarz wiadro wrzącego oleju - odkąd widział jego

erekcję i miał ją w ustach. Nie potrafił sobie wyobrazić, że będzie w stanie przeżyć tę

lekcję z obojętną maską na twarzy. Po prostu nie potrafił.

Co będzie, jeżeli Snape do niego coś powie? Co będzie, jeżeli spojrzy na

Harry'ego, a Harry przypomni sobie sytuację, kiedy to spojrzenie wbijało go w ścianę

i zapierało dech w piersiach?

Harry bał się tego, co może zrobić, ale całą siłą woli postanowił nad sobą

panować. Miał cichą nadzieję, że Snape nie będzie go zbytnio prowokował, ale ciche

nadzieje mają to do siebie, że nikt ich nie słyszy...

Kiedy Harry dojrzał w oddali zamknięte już drzwi klasy eliksirów, jego serce

załomotało.

"Cholera! Chyba się spóźniłem!" - pomyślał, przyspieszając do biegu. Wyhamował

przed drzwiami i otworzył je z rozmachem.

Odetchnął z ulgą.

Wszystkie oczy, co prawda, skierowały się n niego, ale uczniowie nie skończyli

jeszcze wyjmować przyborów. Harry rozejrzał się po klasie, zamykając cicho drzwi.

Serce Gryfona zabiło mocniej, kiedy dojrzał Mistrza Eliksirów.

Stał tam.

Ciemny, bijący chłodem posąg otulony czarną peleryną. Zawsze wyniosły, zawsze

dumny.

"I czasami nabrzmiały" - pomyślał Harry ze złośliwą satysfakcją.

Do jego mózgu dopiero po chwili dotarła informacja, że - niezgodnie z jego

przewidywaniami - Snape, zamiast ukarać Harry'ego utratą punktów i kilkoma

kąśliwymi uwagami, spojrzał na niego przelotnie i powrócił do wypisywania

ingrediencji na tablicy.

Coś było nie tak.

Harry podszedł do swoich przyjaciół, szybko wyjaśnił im szeptem, gdzie się

podziewał, jednocześnie wyjmując przybory i książki, ale druga część jego umysłu w

tej samej chwili analizowała sytuację.

Snape nie ukarał go. Nic mu nie powiedział. Ba, prawie w ogóle na niego nie

spojrzał.

Nerwowe podniecenie, które odczuwał jeszcze przed otwarciem drzwi, ulotniło się,

zastąpione gniewnym poirytowaniem.

Jednak nawet to uczucie ustąpiło wobec wstrząsu, jaki Harry doznał, kiedy

uzmysłowił sobie, że...

- Nie ma Malfoya - wyszeptał do Rona i Hermiony patrząc z przerażeniem na

puste miejsce obok Zabiniego, które zawsze zajmował płowowłosy Ślizgon.

- Zauważyliśmy - odparła cicho Hermiona. Głos jej lekko drżał, gdy to mówiła.

- Myślicie, że Snape go...? - zapytał Ron, przejeżdżając palcem po swoim gardle.

- Nie bądź głupi, Ron! - ofuknęła go Hermiona. - Snape może i jest draniem, ale

nie zabiłby swojego ucznia.

- Nie byłbym tego taki pewien, zważywszy na to, co wyprawiał ostatnio na lekcjach

- odparł rudzielec konspiracyjnym szeptem.

Harry nie wiedział, co odpowiedzieć, gdyż jego umysł znajdował się w stanie

emocjonalnego wiru. Snape uratował go wczoraj przed Malfoyem, a następnie zabrał

gdzieś Ślizgona i Malfoy zniknął. A we śnie widział, że Malfoy był na coś wściekły.

Nie na coś, ale na kogoś - na Voldemorta. Czy to miało ze sobą jakiś związek?

Harry nie powiedział jeszcze przyjaciołom o swoim śnie. Postanowił na razie

zachować to dla siebie. Wciąż żywił nadzieję, że to co widział było tylko zwykłym

snem i niczym więcej. Uznał, że jeżeli sen się powtórzy, to znaczy, że powinien się

tym martwić na poważnie i dopiero wtedy im powie. Na razie nie warto wywoływać

paniki. Szczególnie, że znał ich na tyle dobrze, iż wiedział czego może się po nich

spodziewać.

- Harry, jak myślisz, co Snape z nim zrobił? - Ron pochylił się do Harry'ego z

wyrazem lęku w oczach, ale Harry nie zdążył odpowiedzieć.

- Cisza! - warknął nagle nauczyciel, podchodząc do swojego biurka i obrzucając

klasę spojrzeniem. Harry zauważył, że wzrok Mistrza Eliksirów prześlizgnął się po

nim, jak po jakimś nieciekawym, spotkanym na ścieżce robaku.

Snape zaczął opowiadać o pochodzeniu i zastosowaniu Eliksiru Wigoru, ale Harry

myślami był w schowku i na korytarzu w lochach, kiedy Snape go uratował.

Nie potrafił zrozumieć, dlaczego po tym wszystkim, co między nimi zaszło, Snape

go tak ostentacyjnie ignoruje. A przecież jeszcze dwa dni temu Harry miał w ustach

jego penisa. To przecież coś znaczyło!

Gryfon czuł się trochę rozdarty. Z jednej strony złościł się na Snape'a i

zastanawiał, dlaczego nauczyciel nie zwraca na niego żadnej uwagi. Z drugiej -

obraz Draco Malfoya znikającego w ciemności wraz z Mistrzem Eliksirów nie

opuszczał jego myśli.

Właściwie teraz dopiero zorientował się, że nie widział Malfoya na śniadaniu, ale

to nie było niczym niezwykłym. Malfoy czasami nie pojawiał się na posiłkach. Zresztą

Harry był zbyt zajęty obawianiem się lekcji eliksirów, by zawracać sobie głowę

nieobecnością Malfoya.

Teraz jednak zastanawiał się nad tym i jego mózg podsyłał mu różne mrożące

krew w żyłach rozwiązania.

Nie, Snape nie mógłby... Przecież doprowadził Harry'ego do orgazmu. Na dodatek

1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)