Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 104
Перейти на страницу:

Żeby zdążyć na wypęd, trzeba by puścić się jeszcze szybciej, bo inaczej Fiediuszka wychłoszcze po siedzeniu.

„To nic, to nic" – szeptała Głuptaczka, pędząc między skałami. Łatwiej było biec, kiedy powtarzało się: to-nic-to-nic.

Już kalkulowała: dobiegnie do zarośli, a tam zabraknie jej tchu, do rzeczki przyjdzie zwolnić. Stamtąd znowu można pognać – po łące. Byle tylko zdążyć, bo już prawie całkiem jasno.

Tchu jej jednak nie zabrakło, bo od Czarciego Kamienia odbiegła niedaleko, jakieś pół setki kroków. Tam gdzie ścieżka przyciskała się do samego urwiska, od skały na spotkanie biegnącej oderwał się wielki czarny cień.

– Amanu... – zaczęła wołać, ale nie dokończyła.

Coś drapieżnie świsnęło, przecinając powietrze.

Rozległ się krótki trzask kości.

I zapanowała cisza.

W jaskini

Trzeba powiedzieć, że zdecydowawszy przedostać się przez czarny otwór, siostra Pelagia musiała pokonać nie zwyczajną kobiecą bojaźliwość, której zresztą prawie w sobie nie miała (w każdym razie ciekawość niezmiennie brała w niej zdecydowanie górę nad lękliwością, nawet w znacznie bardziej ryzykownych sytuacjach). Nie, tu przyczyna była poważniejsza.

Rzecz w tym, że od pewnego czasu, po historii, jaka przydarzyła się jej w nieodległej przeszłości, zakonnica miała własne porachunki z jaskiniami. I teraz, na samą myśl, że ze wszystkich stron napierają niewidzialne w mroku kamienne ściany, a od góry niskie sklepienie, duszę Pelagii opanowała naga, bezrozumna trwoga.

Wyciągnąwszy rękę nad głowę i nic nie namacawszy, wyprostowała się ostrożnie i przymusiła do spokoju.

Bo i co strasznego mogło być w tym „pieczarze"? Drapieżnik?

Nie wygląda na to. Gdyby niedźwiedź albo wilcze stado wybrały jaskinię na swoje leże, byłoby czuć ostry zapach.

Nietoperze?

Dla nich jest tutaj zbyt ciasno – nie mogłyby nawet zamachać skrzydłami.

Przekonała siebie jakoś, uspokoiła.

Zapaliła lampę, poświeciła dookoła.

Jeśli chodzi o ciasnotę, to, jak się okazało, nie miała racji: za wąskim wejściem jaskinia powiększała się i wszerz, i ku górze, tak że ścian nie było widać – tonęły w ciemności.

Na samym skraju oświetlonego kręgu mignął malutki cień. To Pietia-Pietuszek badał terytorium.

„Po co ja tu jednak przyszłam? – zapytała siebie Pelagia. – Z jakiej potrzeby?" Podeszła nieco do przodu i zobaczyła, że w odległym kącie sklepienie i ściany znowu się schodzą, ale, jak się wydawało, jaskinia tam się nie kończy, tylko wznosi wyżej.

Siostra postawiła lampę na ziemi, a sama usiadła na występie.

Zaczęła zastanawiać się, dlaczegóż to los wciąż ją zapędza w jakieś jaskinie? Co to w ogóle za dziwne zjawisko – podziemne nisze? Po co one Panu? Jakie mają przeznaczenie? A że przeznaczenie mają, i to przeznaczenie szczególne, wie każdy, kto choć raz w życiu zapuścił się do odrobinę głębszej, odosobnionej jaskini.

Wszak nawet w Piśmie wiele się o nich mówi.

Starożytni Izraelici mieszkali w jaskiniach i grzebali w nich swoich zmarłych. Prorok Eliasz usłyszał w jaskini głos Pana, który pytał: „Co tu czynisz, Eliaszu?" I czy mogło być przypadkowe to, że właśnie w pieczarze zmartwychwstał Chrystus?

Naturalne wejście w ziemskie wnętrze – czyż to nie droga z jednego świata do drugiego? Ze światła

w mrok, od widzialnego ku niewidzialnemu? Jaskinia przypomina krater wulkanu, co to z powierzchni prowadzi do samego jądra Ziemi, planety, która, jak utrzymuje nauka, w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach składa się z ognia. Pędzimy poprzez mrok na ognistej kuli, ledwie przykrytej cieniutką skórką. Nad nami zagłada i pod nami też.

Czy to od filozoficznych myśli, czy też od czegoś innego, w każdym razie Pelagii zwidziało się, że mrok dookoła jakby zakołysał się i popłynął. Zaczął morzyć ją sen i dało się słyszeć ciche, niewyraźne bicie w dzwony, które tutaj zupełnie nie miało się skąd wziąć.

A potem coś się wydarzyło.

Z ciemności, od strony wejścia, rozległ się huk, łoskot. Początkowo odległy, później z każdą chwilą głośniejszy.

Pelagia rzuciła się w tę stronę.

Do otworu wpełzła na czworakach z gwałtownie bijącym sercem. Natrafiła rękami na zwartą kamienną ścianę.

Osuwisko! Spróbowała odsunąć kamienie – gdzie tam! Przywalone z góry, utkwiły na dobre.

Pelagia rozpaczliwie, łamiąc sobie paznokcie, usiłowała je rozrzucić, choć odrobinę poruszyć usypisko, ale nic z tego nie wyszło. Przeciwnie, z zewnątrz dobiegł hurgot nowej lawiny. Stos, przyjąwszy na siebie jeszcze większy ciężar, drgnął lekko.

Spokojnie, obejdziemy się bez babskiej histerii – nakazała sobie Pelagia, wycierając rękawem czoło, całe pokryte kropelkami zimnego potu.

Jutro, to znaczy już dzisiaj, Głuptaczka zobaczy, że nie wróciłam, przybiegnie tutaj i zrozumie, w czym rzecz. Jeśli sama nie będzie mogła odgrzebać, przyprowadzi chłopów. Przy takiej okazji przemówi do nich.

Wytrzymać kilka godzin. Co najwyżej dzień. To źle, rzecz jasna, ale śmiercią nie grozi.

Mniszka wydostała się z powrotem na wolną przestrzeń. Usiadła. Przykręciła knot, żeby zużywać mniej nafty.

Posiedziała chwilę, gdy nagle serce ścisnęła okropna myśl.

Zgadywałaś, co cię do tej jaskini ciągnie? A może dlatego ciągnęło, że właśnie tutaj pisane ci spotkanie z własnym losem? A jeśli przywiódł cię tutaj instynkt – tyle że nie instynkt życia, ale instynkt śmierci?

Na takie domysły Pelagia zerwała się – bardzo się wystraszyła. Jakiż to byłby złośliwy figiel losu, gdyby miała tu zginąć! Bo naprawdę: ciekawość – pierwszy stopień do piekła! A przede wszystkim jakoś to głupio – bez jakiejkolwiek potrzeby i sensu!

„Trzeba coś robić – nakazała sobie mniszka. – W przeciwnym razie zwariujesz. Czemuż to one do mnie się przyczepiły, te przeklęte jaskinie? Za co mnie dręczą, czym się im naraziłam?"

Wzięła lampę i ruszyła do góry po żwirze, po kamykach. Może znajdzie się inne wyjście? Jaskinia obniżyła się na tyle, że trzeba było wspinać się na łokciach i kolanach. Przepełzniesz krok, dwa, potem ciągniesz za sobą lampę i stawiasz ją wyżej. Znowu pełzniesz. Biedna mniszka starała się nie myśleć o tym, że mogą tutaj być węże. Właśnie budzą się z zimowej śpiączki. Kwiecień, żmije mają najmocniejszy jad. Boże, Boże...

Po pewnym czasie korytarz stał się szerszy i doprowadził do następnej sali – o wiele większej niż dolna.

 Kogucik, jak się okazuje, także zdążył się tutaj przedostać. I ani trochę nie utracił ducha – biegał tam i z powrotem, postukując szponami.

Tu siostra przypomniała sobie, jak Głuptaczka mówiła, że kogut jakoby zawsze znajdzie wyjście z labiryntu.

Przysiadła przed kokotem na piętach i nuż go namawiać:

– Pietia, Pietieńka, wyprowadź mnie stąd. Zdobędę dla ciebie cały worek ziarna. Co, Pietieńka? Patrzył na nią, obrócony bokiem, i wsłuchiwał się w łagodny głos, ale nigdzie się nie wybierał. Wówczas, straciwszy cierpliwość, pochwyciła go i zaczęła zanosić po kolei do każdego z przejść.

Przyniesie, postawi i patrzy – wejdzie czy nie.

Do pierwszej szczeliny kogut smyrgnął, ale zaraz wyskoczył z powrotem.

Do drugiej nie wetknął nawet dzioba.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)