Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Angielski pacjent [The English Patient - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Angielski pacjent [The English Patient - pl]

Электронная книга - «Angielski pacjent [The English Patient - pl]». Краткое содержание книги:

Utkana z niedomówień i nastrojów poetycka opowieść, która zaczyna się pod koniec drugiej wojny światowej, w zrujnowanym pałacu na południu Włoch. Kanadyjska pielęgniarka, Hana, opiekuje się bezimiennym pacjentem, którego płonący samolot rozbił się na Saharze. Ciężko poparzonego uratowali Beduini i przetransportowali do szpitala. Hana otacza go troskliwą opieką, czyta mu książkę, która może być kluczem do poznania jego przeszłości. Pamięć niezwykłego pacjenta stopniowo powraca i odkrywa jego mroczną tajemnicę. Hana towarzyszy mu w ostatnich dniach próbując zapomnieć o swoich bolesnych przeżyciach. Angielski pacjent jest historią miłości uwikłanej w okrucieństwa wojny, uczucia niespełnionego, z góry skazanego na przegraną.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 63
Перейти на страницу:

Biegł korytarzem; nie miał przy sobie żadnego światła. Chwycił po drodze plecak, wybiegł przed dom, zbiegł po trzydziestu sześciu stopniach obok kaplicy na drogę, pokonując zmęczenie ciała.

Czy to był saper, czy jakiś cywil? Zapach kwiatów i ziół wzdłuż muru; po drugiej stronie zaczynał się już żywopłot. Wypadek albo błędny wybór. Saperzy przebywali niemal wyłącznie we własnym gronie. Stanowili grupę zamkniętą, na ile to tylko możliwe, podobnie jak ludzie pracujący przy klejnotach albo w kamieniu; mieli w sobie hart ducha i jasność myśli, decyzje przez nich podejmowane wspomagały wszystkich działających w tej samej branży. Łosoś stwierdził istnienie tej siły u innych, ale nie u siebie samego, choć wiedział, że inni ją w nim dostrzegają. Saperzy nigdy się ze sobą nie zaprzyjaźniali. W rozmowach wymieniali tylko informacje o nowych trikach, o obyczajach wroga. Dobiegłszy do ratusza w miasteczku, gdzie kwaterowali, zobaczy trzy twarze i od razu zrozumie, że czwartego sapera już nie ma. Albo będzie ich czterech, a gdzieś na polu leżeć będzie ciało starca czy też dziewczyny.

Nauczył się odczytywać diagramy rozkazów, kiedy wstąpił do wojska, niebieskie wydruki, które stawały się coraz bardziej skomplikowane, przypominały olbrzymie supły albo notacje muzyczne. Stwierdził, że jest obdarzony szczególną zdolnością trójwymiarowego widzenia rzeczy, widzenia, które pozwala mu patrzeć na przedmioty lub informacje i transponować je w inny plan, ujawniając wszystkie zawarte w nich zagrożenia. Z natury był ostrożny i opanowany, ale potrafił wyobrazić sobie najgorsze zdarzenia, wypadek w pokoju — śliwka na stole, dziecko podchodzi i połyka zatrutą pułapkę, mężczyzna wchodzi do ciemnego pokoju i zanim zdoła położyć się obok żony, strąca naftową lampę ze stolika. Każde pomieszczenie wypełnione jest taką choreografią. Przenikliwe spojrzenie pozwala dostrzec linię namalowaną pod powierzchnią obrazu, przewidzieć, jak się rozwinie niewidzialna intryga. Odrzucał z irytacją powieści grozy, zbyt łatwo rozwikływał ich sekrety. Znacznie lepiej czul się w towarzystwie ludzi owładniętych abstrakcyjnym szaleństwem samouctwa, takich jak jego mentor, lord Suffolk, albo ten ranny Anglik. Nie wierzył książkom. Ostatnimi dniami Hana widywała go przesiadującego przy rannym Angliku, wydawał jej się odwrotnością Kima. Młody uczeń był teraz Hindusem, mądry nauczyciel — Anglikiem. Ale to Hana zostawała na noc przy starszym mężczyźnie, wiodła go przez wzgórza ku świętej rzece. Nawet tę książkę czytali wspólnie. Zwalniający głos Hany, kiedy wiatr targał płomykiem świecy, a kartka stawała się przez chwilę ciemna:

Przykucnął w rogu wypełnionej rozgwarem poczekalni, wolny od wszelkiej innej myśli; ręce złożone na podołku, uczniowie wpatrzeni w zeszyty. W ciągu minuty — i jeszcze przez pól sekundy — odczul, że zbliża się do rozwiązania skomplikowanej zagadki…[8]

W ciągu tych długich nocy czytania i słuchania w jakiś sposób przygotowywali się, jak przypuszczała, na przybycie tego młodego żołnierza, tego dorastającego chłopca, który do nich dołączył. Ale to Hana była młodym chłopcem z tej powieści. A jeśli Łosoś miał być w niej kimś, to na pewno oficerem Creightonem.

Książka, plan zwojów, mechanizm zapalnika, przestrzeń dla czworga ludzi w opuszczonym pałacu, oświetlanym przez świeczkę, a od czasu do czasu przez błyskawicę, niekiedy zaś przez błysk eksplozji. Góry i wzgórza, i Florencja oślepła bez elektryczności. Podróże przy świeczce nie dalej niż o pięćdziesiąt metrów. Nie znajdowało się w tym zasięgu nic, co by przynależało do zewnętrznego świata. Tego wieczora w komnacie rannego Anglika uczcili chwilą tańca swe małe przygody — Hana drzemkę, Caravaggio „znaleziony” gramofon, a Łosoś swe zakłopotanie, choć już zdawał się zapominać o takich chwilach. Tacy jak on czują się niezręcznie podczas uroczystości i zwycięstw.

Poza obrębem pięćdziesięciu metrów nie znajdowało się już nic, co ich reprezentowało wobec świata, żaden dźwięk ani obraz nie dawał dolinie świadectwa o nich, o tańczących po ścianach cieniach Hany i Caravaggia, o Łososiu wygodnie rozsiadłym w okiennej niszy ani o Angliku popijającym wino i odczuwającym, jak nasyca ono odwykłe od alkoholu ciało i jak szybko go upija, jak głos mu się upodabnia do głosu pustynnego lisa albo do gwizdu angielskiego drozda leśnego, którego, jak sam mówił, spotyka się tylko w Essex, bo trzyma się on okolic, gdzie rośnie lawenda i piołun. Wszelkie namiętności tego rannego Anglika skupiły się w jego umyśle — pomyślał saper siedzący w kamiennej niszy. A potem nagle odwrócił głowę dowiadując się wszystkiego z dźwięku, który go dobiegł, od razu pewien wszystkiego. Spojrzał wtedy na nich i po raz pierwszy w życiu skłamał. „Wszystko w porządku, to nie była mina. Wydaje mi się, że to stało się w strefę już oczyszczonej” — przygotowany na zapach kordytu, który doń wkrótce dotrze.

Teraz, po kilku godzinach, Łosoś znów siedzi w okiennej niszy. Gdyby przeszedł te siedem metrów przez pokój Anglika i dotknął jej, byłby uzdrowiony. Tak mało jest światła w komnacie, tylko świeczka na stole, przy którym usiadła, nic tej nocy nie czytając; pomyślał sobie, że może jest lekko pijana.

Powrócił z miejsca, gdzie wybuchła mina, by znaleźć Caravaggia śpiącego na sofie z psem na rękach. Zwierzę patrzyło nań, kiedy się zatrzymał zamykając drzwi, zwracało się w jego stronę na tyle tylko, na ile to było konieczne, by dowieść, że nie śpi i czuwa. Spoza jego karku chrapanie Caravaggia.

Zdjął buty, związał je sznurowadłami i zarzucił sobie na ramię wchodząc na schody. Zaczęło padać, dlatego potrzebował brezentu na namiot. Z hallu widział światełko ciągle palące się w pokoju rannego Anglika.

Siedziała na krześle z głową odchyloną do tyłu, łokciem wsparta o stół, na którym niska świeczka rozsiewała światło. Opuścił buty na podłogę i wszedł do pokoju, w którym przed trzema godzinami odbywało się przyjęcie. Wyczuwał w powietrzu zapach alkoholu. Położyła palec na ustach, kiedy wchodził, a potem wskazała rannego. Nie mógł usłyszeć cichych kroków Łososia. Saper znów usiadł w okiennej niszy. Gdyby przeszedł przez pokój, byłby uzdrowiony. Ale dzieliła ich od siebie zdradliwa i długa podróż. Podróż dookoła całego świata. Anglik zaś budził się przy każdym odgłosie, aparat słuchowy nastawiał na pełną moc, kiedy zasypiał, czuł się wtedy pewny tego, że zachowuje świadomość. Oczy dziewczyny błądziły dokoła i uspokoiły się, kiedy wypatrzyły Łososia w prostokącie okna.

Odnalazł miejsce, gdzie nastąpiła śmierć, i to, co pozostało po wybuchu, i pochowali zastępcę dowódcy, Hardy'ego. A potem rozmyślał o dziewczynie, nagle zatrwożony o nią, wzburzony tym, że się wdała w tę sprawę dziś po południu. Mogła przez przypadek stracić życie. Wpatrywała się w niego. Ostatnim komunikatem od niej był palec położony na ustach. Pochylił głowę i przywarł policzkiem do obojczyka.

Wracał przez wioskę, deszcz padał na drzewa przy rynku, nie strzyżone od początku wojny, minął dziwną rzeźbę przedstawiającą dwóch mężczyzn siedzących na koniu i ściskających sobie ręce. A teraz jest tu, świeca migoce, omraczając jej spojrzenie, tak że Łosoś nie umie odgadnąć, jakie ją wypełniają myśli. Czy to mądrość, czy smutek, czy ciekawość.

Gdyby czytała lub zajmowała się Anglikiem, skinąłby pewnie głową i odszedł, ale teraz przypatruje się Hanie jak komuś młodemu i samotnemu. Tej nocy, oglądając skutki wybuchu, zaczął odczuwać jej obecność w czasie owego popołudnia, kiedy rozbroił minę. Powinien był nakazać, by się oddaliła, albo też ona powinna przebywać z nim zawsze, ilekroć podchodzi do zapalnika. Powinien nosić ją w sobie. Przy pracy wypełniała go czystość muzyki, świat ludzki zanikał. Teraz ma ją wewnątrz siebie, czy też na swym ramieniu, ułożoną w taki sposób, jaki zobaczył, kiedy pewien oficer wynosił koźlę z tunelu, który miał zostać zatopiony.

вернуться

8

Przekład Józefa Birkenmajera.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)