Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Dlaczego Uciekasz Cari?». Краткое содержание книги:

Po dramatycznych przejściach w kalifornijskim szpitalu od doktor Cari Eliss odwrócili się wszyscy, nawet najbliższa rodzina. Cari postanowiła uciec na koniec świata – i przekonała się, że swoje problemy człowiek wozi ze sobą; gdy po wypadku samochodowym trafiła do szpitalika w zapadłej australijskiej miejscowości, jeden z lekarzy postanowił dociec, co wydarzyło się w jej życiu. Czy kiedy prawda wyjdzie na jaw, i on odwróci się od niej?
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 32
Перейти на страницу:

– Niech mi pani szybko zrobi opatrunek! Zaraz startuję. Patrzyła na młodego chłopaka, który wyciągał do niej rękę. Oglądała jego złamany palec i nie posiadała się ze zdumienia.

– Chcesz tam wracać? – spytała, wskazując na kłębowisko krzyczących ludzi i rżących koni, nad którym unosiły się tumany kurzu.

– Szybko, pani doktor! – Chłopak przestępował z nogi na nogę. – Za dziesięć minut muszę być w siodle.

– Zupełnie powariowali – opowiadała Blairowi po powrocie do szpitala.

– Wcale nie – stanął w ich obronie. – To tutaj najważniejsze wydarzenie w ciągu całego roku. Większość tych chłopaków prowadzi przez pięćdziesiąt jeden tygodni w roku bardzo spokojne życie. Teraz mogą się nareszcie wyszumieć.

– Ależ oni się pozabijają. To zwykli samobójcy.

– Robią dokładnie to samo, co ich rówieśnicy w miastach, którzy codziennie przekraczają dozwoloną prędkość na autostradzie – zauważył spokojnie. Spojrzał na nią uważnie, a ona znowu poczuła jego bliskość. – Zresztą – dodał z uśmiechem – pani jest chyba ostatnią osobą, która może krytykować lekkomyślność i niepotrzebne ryzyko.

– Nigdy nie byłam lekkomyślna – zaperzyła się.

– Ejże?

Zaczerwieniła się, a potem spojrzała na zegarek.

– Już dziewiąta! Proszę mi wybaczyć – uśmiechnęła się – ale na mnie już pora. Jeśli zaraz wyjadę, może uda mi się przespać osiem godzin.

Zbliżali się właśnie do drzwi wyjściowych.

– Gdyby nocowała pani tutaj, mogłaby pani się przespać nawet dziewięć godzin – zauważył. Spojrzała na niego śmiało.

– Albo znacznie mniej, gdyby pan znalazł się w pobliżu.

– Racja – przyznał, położył rękę na jej ramieniu i odwrócił ją do siebie. – Cari, ja naprawdę nie rozumiem, o co chodzi… Drgnęła, czując jego dotyk.

– Nie wiem, co masz na myśli.

– Należeliśmy przecież do siebie, mimo że starasz się o tym zapomnieć. Doskonale przy tym wiedzieliśmy, co robimy. – Zacisnął mocniej rękę na jej ramieniu. – Nie rozumiem tego, co dzieje się między nami, ale czuję wszystko każdym nerwem. Wystarczy, że popatrzę w twoim kierunku, fj a już jakaś niewidzialna siła przyciąga mnie do ciebie.

– Sądzisz więc, że powinniśmy nadal z sobą sypiać, żeby nam to po prostu przeszło? – spytała łamiącym się głosem.

– Może, sam nie wiem – odparł niepewnie. – Wiem tylko, że pragnę cię, że jesteś mi potrzebna.

– Mimo że jestem taka nieodpowiedzialna? – spytała z goryczą.

– Przecież nie dajesz mi żadnej możliwości, żebym dowiedział się prawdy…

– Nie widzę najmniejszego powodu, żeby dawać komukolwiek podobną możliwość – rzuciła gniewnie. – Raz już zdobyłam się na szczerość i nacierpiałam się potem tak bardzo, że z pewnością nie powtórzę więcej tego błędu.

Otworzyła jednym ruchem duże, ciężkie drzwi, a Blair puścił jej ramię, aby je przytrzymać.

– Dobranoc, panie doktorze – powiedziała oficjalnym tonem.

Stał na schodach, patrząc, jak biegnie szybko w kierunku parkingu.

– Dobranoc, pani doktor. Proszę nie zachowywać się lekkomyślnie w drodze do domu.

– Nigdy tego nie robię – odkrzyknęła.

– Cari?

– Słucham? – spytała, przystając przy samochodzie.

– Pamiętaj, że przyjadę po ciebie jutro o ósmej.

– Sama mogę przyjechać – zawołała.

– Obietnic się dotrzymuje. Obiecałaś pójść ze mną na bal. Przyjadę więc po ciebie o ósmej.

– Przecież to nie ma sensu.

– Dobranoc, pani doktor.

ROZDZIAŁ DWUNASTY

Pacjenci dopisali także w ostatnim dniu zawodów i Cari miała przez chwilę nadzieję, że z balu będą nici. Im jednak bliżej było wieczoru, tym w poczekalni robiło się puściej, aż wreszcie okazało się, że nie czeka na nią żaden pacjent.

W ciągu ostatnich kilku dni większość pracowników szpitala pełniła dodatkowe dyżury. Ku radości Blaira i Cari Maggie zakończyła swój urlop i pracowała teraz w pełnym wymiarze godzin. Dyżur jej dobiegł właśnie końca i wybrała się na poszukiwanie Cari.

– Pani doktor, pora kończyć i szykować się na bal – oświadczyła zdecydowanym głosem.

– Wy też się wybieracie? – spytała z radością Cari.

– Nigdy jeszcze nie opuściliśmy tego balu – odparła Maggie. – Dosyć pogaduszek. Tobie może wystarczy narzucić sukienkę i przypudrować nos, ale ze mną nie taka prosta sprawa.

Mówiąc to, Maggie wzięła Cari energicznie pod rękę i ruszyła w kierunku wyjścia. Gdy dojechały do domu, Cari od razu poszła do swego pokoju.

Po raz pierwszy od roku ubierała się starannie przed lustrem, a potem długo czesała włosy i robiła makijaż. A gdy była już gotowa, zaczęła do siebie stroić miny. Wyglądało to tak, jakby kłóciły się z sobą dwie Cari. Jedna, która postanowiła nie mieć nigdy więcej nic wspólnego ze Slatey Creek, i druga, która…

Coś jej mówiło, że dziś wieczorem zobaczy Blaira po raz ostatni. Potem żyć będą z dala od siebie, każde na innym kontynencie. Skrzywiła się i skończyła makijaż. Drgnęła, słysząc szczekanie psów, zapowiadające samochód, i jeszcze raz przejrzała się w lustrze. W tej chwili do pokoju weszła Maggie.

– Proszę, proszę! – powiedziała tylko.

Sukienka była rzeczywiście śliczna. Mieniła się i połyskiwała przy każdym ruchu, podkreślała talię, tańczyła zalotnie wokół bioder.

– Jock, chodź tu zaraz! – zawołała Maggie.

Ona sama ubrana była w prostą, choć niezwykle efektowną czarną suknię z dużym dekoltem, która doskonale podkreślała figurę. Jock wszedł niemal natychmiast, obejrzał Cari i objął serdecznie żonę.

– Daję jej drugie miejsce po tobie, kochanie – ocenił. -Nie ma co, udała nam się dziewczyna.

Uśmiechnął się do Cari, a Maggie spojrzała wzruszona na męża.

– Ty też wyglądasz nie najgorzej – zauważyła, cmokając go w policzek.

Psy ujadały teraz jak oszalałe, bo samochód właśnie zatrzymał się przed domem.

– Chyba już tu nikogo więcej nie wpuścimy – roześmiał się Jock. – Po co nam ktoś obcy w tym towarzystwie wzajemnej adoracji? Zamknijmy lepiej drzwi i dalej prawmy sobie komplementy! Pomyśl sama, Cari, co będzie, jeśli Blair nie lubi zielonego koloru?

– Musiałby nie mieć za grosz gustu! – stwierdziła Maggie. – Idź już i otwórz mu drzwi.

Nie było powodów do niepokoju. Nawet jeśli zielony nie należał do najulubieńszych kolorów Blaira, suknia Cari niezwykle mu się spodobała. Śmiejąc się i rozmawiając, wszedł do pokoju razem z Jockiem, a na widok Cari zamilkł i stanął jak wryty. Czuła, jak robi się czerwona.

Nie mogę sobie pozwolić na żadne gwałtowne uczucia. Muszę zachować spokój, pomyślała. To przecież mój wieczór pożegnalny z tym człowiekiem.

Nie mogła jednak oderwać od niego oczu. Jego opaleniznę podkreślały spłowiałe na słońcu włosy. Garnitur leżał na nim świetnie, a ciepły uśmiech sprawiał, że topniało w niej serce. Nie mogę sobie pozwolić… – powtarzała w myślach i w tej samej chwili napotkała jego oczy.

– Może się czegoś napijecie? – pytał Jock, najwyraźniej ubawiony sytuacją.

– Dzięki – odparł Blair. – Mam dla Cari niespodziankę. Maggie uniosła brwi, a Jock roześmiał się.

– No to uciekajcie! – Otworzył drzwi. – Nam tego, stary, nie musisz tłumaczyć. My też jeszcze nie tak dawno byliśmy młodzi.

– Licz się ze słowami! – zaprotestowała Maggie.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 32
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)