Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Dlaczego Uciekasz Cari?». Краткое содержание книги:

Po dramatycznych przejściach w kalifornijskim szpitalu od doktor Cari Eliss odwrócili się wszyscy, nawet najbliższa rodzina. Cari postanowiła uciec na koniec świata – i przekonała się, że swoje problemy człowiek wozi ze sobą; gdy po wypadku samochodowym trafiła do szpitalika w zapadłej australijskiej miejscowości, jeden z lekarzy postanowił dociec, co wydarzyło się w jej życiu. Czy kiedy prawda wyjdzie na jaw, i on odwróci się od niej?
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 32
Перейти на страницу:

– Oho, zaczynają się kłótnie małżeńskie. Rzeczywiście lepiej uciekajmy – zażartował Blair, biorąc Cari za rękę.

Nie miała wyboru. Jock i Maggie żegnali ich, machając rękami na stopniach werandy.

– Co to za niespodzianka? – zapytała, gdy włączył silnik.

– Myślałem, że posiedzimy chwilę z Bromptonami – zaczął z uśmiechem – ale kiedy cię zobaczyłem… Przez chwilę milczała, nie wiedząc, co powiedzieć.

– Więc jaka to niespodzianka? – zapytała powtórnie.

– Proszę się nie bać, pani doktor. Nic się pani złego nie stanie – zapewnił ją.

– To mnie pan doktor uspokoił – odparła, wpadając w jego ton.

Zwolnił niespodziewanie i zjechał z drogi prowadzącej do miasta, kierując się w stronę skałek widocznych w oddali.

– Miałeś mnie zabrać na bal – zaprotestowała.

– Masz rację.

– No więc?

Samochód pokonywał powoli zbocze.

– Nie mam pojęcia, jak to jest u was – powiedział spokojnie – ale tutaj o ósmej jest tylko oficjalne otwarcie. Wtedy właśnie pojawia się orkiestra i otwierają bufet. Zobacz, jeszcze nie jest nawet ciemno. – Spojrzał na nią. – W każdym razie nie ma zwyczaju, żeby o tej porze wkraczała na salę królowa balu.

– Musimy więc teraz jakoś spędzić czas? Udała, że nie dosłyszała jego ostatniej uwagi.

– Można to tak nazwać – przyznał. – A może po prostu trudno mi zapomnieć, że najpewniej za parę godzin wezwą mnie znowu do szpitala.

– Ale co to ma do rzeczy? – spytała ostro, choć była trochę niespokojna.

– Cari…

– Tak?

Położył jej palec na ustach.

– Bądź teraz cicho.

Po dziesięciu minutach byli na górze. Blair zjechał znowu z drogi i zaparkował przy skałach. Wysiadł i obszedł samochód, żeby pomóc Cari wysiąść.

– No i co teraz?

Uśmiechnął się, nie zwracając zupełnie uwagi na jej zgryźliwy ton.

– Teraz będziemy się wspinać.

– Wspinać? – spytała z niedowierzaniem. – Nie dam rady.

Co on sobie myśli? Jak ja mam się wspinać? Z tą moją biedną miednicą, w pantofelkach, przecież to niepodobieństwo!

Pokiwał ze zrozumieniem głową.

– Źle to ująłem. – Chwycił ją mocno, a potem jednym szybkim ruchem uniósł do góry. – Chciałem właściwie powiedzieć, że będę się wspinał. – Śmiał się, patrząc kpiąco na jej zasępioną twarz. – A ty będziesz sobie po prostu odpoczywać.

Powoli zaczął wchodzić pod górę.

– Zwariowałeś chyba!

Próbowała się wyrwać, ale Blair trzymał ją w żelaznym uścisku.

– Pamiętaj, kochanie – mówił – że na pewno by ci to na dobre nie wyszło, gdybyś upadła na te skały. Na twoim miejscu zachowywałbym się spokojnie.

Nic jej innego nie pozostało. I znowu nie mogła oderwać od niego oczu. Jest taki przystojny. To właściwie niesprawiedliwe z mojej strony, pomyślała, z trudem przy tym hamując złość. To niesprawiedliwe…

Szedł wolno, odmierzając każdy krok i patrząc uważnie pod nogi. Jego bliskość sprawiła, że straciła zupełnie głowę. Wystarczyła tylko jego obecność…

Dotarli w końcu na górę. Tam posadził ją delikatnie na szczycie najwyższej skały, a potem usiadł obok.

– Zobacz. Po to właśnie tu przyszliśmy.

Poniżej rozpościerało się pustkowie, które kończyło się gdzieś za horyzontem. W oddali widać było Slatey Creek, niewiele stąd większe niż skała, na której siedzieli. Ziemia miała odcień brunatny. Była wypalona, sucha i jałowa, gdzieniegdzie upstrzona kępami karłowatych krzaków. Daleko na horyzoncie, tam, gdzie niebo stykało się z ziemią, zachodziło w pomarańczowych płomieniach słońce.

Żadne słowa nie były w stanie wyrazić odcieni, w których skąpane było niebo. Kolor pomarańczowy mieszał się z barwami moreli, czerwienią i różem. Blair patrzył przed siebie jak zahipnotyzowany, ona zaś nigdy jeszcze nie widziała podobnego zachodu słońca. Siedzieli tak bez słowa dobre piętnaście minut, nie będąc w stanie odwrócić wzroku od oszałamiającej gry barw. Gdy ognista kula zniknęła za horyzontem, kolory stały się bardziej pastelowe. A w końcu niebo przybrało barwę szarobłękitną, zapowiadając zbliżanie się nocy.

– No i co powiesz o tym wieczorze?

Trudno jej było znaleźć odpowiednie słowa. Bała się zresztą odezwać, aby nieodpowiednim czy niepotrzebnym słowem nie zniszczyć niezwykłego nastroju.

– To coś cudownego – szepnęła.

– Często tu przyjeżdżam – wyznał, patrząc teraz na Cari. – Wtedy gdy tam na dole trudno jest wytrzymać… Gdy umiera człowiek albo gdy jestem już tak zmęczony, że tracę jasność myślenia. Bardzo mi to pomaga.

Dlaczego mam ochotę płakać? – myślała. Boże, gdyby taki człowiek jak on mógł mnie pokochać…

– Cari?

– Tak? – Spojrzała na niego pytająco.

Ich oczy spotkały się, a po chwili Blair zbliżył ku Cari głowę. Był to ich pierwszy pocałunek, w którym wyznali sobie miłość. Nie spieszyli się ani nie mówili o pożądaniu, delikatnie tylko szukali drogi do siebie.

Cari straciła zupełnie poczucie czasu. Ogarnęła ją bezbrzeżna radość. Czuła, że serce śpiewa jej z radości, a razem z nim cały świat. Jest przy niej Blair. Nikt więcej nie był jej potrzebny, o nikim więcej nie marzy…

W ich oczach odbijało się wszystko, co odczuwali i ogarnęło ją zdumienie, gdy w oczach Blaira odkryła swą własną radość. Tulił ją do siebie i gładził delikatnie jej włosy, a ona skryła twarz na jego piersi. Słyszała bicie jego serca. Czuła się trochę tak jak zagubione dziecko, które po długiej tułaczce odnalazło z powrotem dom.

Odnalazła spokój.

Odnalazła bezpieczne schronienie.

Odnalazła miłość.

Robiło się coraz ciemniej, nie mieli jednak ochoty się ruszyć. Noc była ciepła i Cari tuliła się do Blaira coraz mocniej.

– Cari? – szepnął w końcu.

– Tak? – dobiegł go cichy głos. – Powiedz mi, co cię tak dręczy? – Jego głos był pełen miłości. – Powiedz mi wszystko.

Czar prysnął. Uniosła głowę i napotkała pełne troski spojrzenie jego szarych oczu. Potrząsnęła przecząco głową.

– Dlaczego nie? – spytał, całując ją w czoło. – Posłuchaj

– rzekł niepewnym głosem, jakby szukał słów. – Łączy nas coś niezwykłego… Coś tak niezwykłego, że nie można tego zniszczyć przez brak szczerości. – Uniósł jej głowę do góry, przybliżając do niej twarz. – Gdy rozszedłem się z żoną, miała właśnie trzeciego kochanka. Zmieniała ich mniej więcej raz na kwartał. Przysięgłem sobie wtedy, że już nigdy nie pokocham żadnej kobiety. Ale spotkałem ciebie i zaufałem ci. Nie mam przed tobą żadnych tajemnic. Odpłać mi tym samym… Opowiedz mi wszystko.

Zaczęła ją ogarniać panika. Nie mogę przecież ryzykować, myślała. Nie zdobędę się na to, żeby postawić wszystko na jedną kartę. Zbyt kruche i cenne jest to, co nas łączy. Jak mogłabym potem żyć, widząc, że w oczach jego miłość zamienia się w podejrzliwość? Lepiej stąd wyjechać…

– Nie mogę – szepnęła.

– Dlaczego?

– Bo mi i tak nie uwierzysz.

– Zaufaj mi.

Potrząsnęła głową i wzięła go za ręce.

– Masz rację. Wiem, że to, co nas łączy, może okazać się…

– Urwała i dopiero po chwili mówiła dalej: – Będę tu jeszcze dwa dni, a potem wyjadę. I za nic w świecie nie chciałaby dostrzec w twoich oczach choćby cienia niedowierzania.

– Ale dlaczego byś miała coś podobnego dostrzec?

– To nie do uniknięcia. Przez półtora roku podważano moje kompetencje lekarza, co więcej, mówiono, że kłamię. Potrafię żyć, wiedząc, że i ty powątpiewasz w moje umiejętności, ale nie zmuszaj mnie, żebym swoją opowieścią skłonił cię do zarzucenia mi kłamstwa.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 32
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)