Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Dlaczego Uciekasz Cari?». Краткое содержание книги:

Po dramatycznych przejściach w kalifornijskim szpitalu od doktor Cari Eliss odwrócili się wszyscy, nawet najbliższa rodzina. Cari postanowiła uciec na koniec świata – i przekonała się, że swoje problemy człowiek wozi ze sobą; gdy po wypadku samochodowym trafiła do szpitalika w zapadłej australijskiej miejscowości, jeden z lekarzy postanowił dociec, co wydarzyło się w jej życiu. Czy kiedy prawda wyjdzie na jaw, i on odwróci się od niej?
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32
Перейти на страницу:

Poczekalnia była pełna. Niektóre twarze widziała już wczoraj. Większość zebranych stanowiły rodziny ofiar wczorajszego wypadku. Domyśliła się, dlaczego tu są. Przywieziono ciała zabitych i trzeba było dokonać identyfikacji zwłok.

Myślała z niepokojem, ile pracy czeka dziś Blaira. Już teraz otaczało go mnóstwo ludzi. Przecisnęła się do gabinetu Roda, który zajmowała podczas jego nieobecności. Tak jak przypuszczała, Rod był w środku. Gdy weszła, popatrzył na nią i poprosił:

– Na litość boską, zamknij drzwi! Wróciłem pół godziny temu i były już u mnie trzy osoby, które chciały ze mną rozmawiać.

– Taka jest cena popularności – zauważyła. Podeszła i ucałowała go w policzek. – Witaj! Ale co ty tu właściwie robisz? Miałeś wrócić dopiero jutro.

– Wcale nie planowałem wcześniejszego powrotu – zapewnił, ściskając ją serdecznie. – Dwa dni temu przyleciałem do Perth i chciałem spędzić cały dzień w mieście, ale zapowiadają ulewy i zdecydowałem się wrócić.

– Ulewy? – Wyjrzała przez okno i popatrzyła na niebo bez chmurki. – Myślałam, że tu nigdy nie pada.

– Kiedy jednak zacznie, trzeba to zobaczyć na własne oczy, żeby uwierzyć, że podobny deszcz jest w ogóle możliwy. Mój samochód nie bardzo się nadaje do jazdy po grzęzawiskach w czasie oberwania chmury.

– Może nie będzie tak źle – uśmiechnęła się Cari. – Zresztą mój samochód jest przystosowany do jazdy terenowej i dużo lepiej od twojego nadaje się na złą pogodę. A poza tym, nigdy nie bałam się jazdy w czasie ulewnego deszczu.

Muszę przecież jechać, pomyślała. Co zresztą innego mogę zrobić? Na pogodę nie mam żadnego wpływu.

– Co słychać w Stanach? – spytała.

– Wydaje mi się, że tam jest nieco lepiej niż tutaj – zauważył z ironią. – Od samego rana spokoju człowiekowi nie dają.

– Jakoś się to ułoży – uspokoiła go. – Nie będziesz miał wiele pracy, ci ludzie to rodziny zabitych w wypadku chłopców.

Zapadło milczenie.

– Przepraszam – odezwał się po chwili zupełnie innym tonem. – Nie będę już narzekał. Mieliście tu w nocy piekło?

– Blair miał rzeczywiście ciężko, ale ja nie miałam dużo roboty. I teraz też niewiele będę mogła mu pomóc. Wszyscy ci ludzie nie mają najmniejszej ochoty na rozmowy z lekarzem, którego nie znają, mogę go więc wyręczyć tylko w dyżurach. Przed wyjazdem zrobię jeszcze obchód.

– Przed wyjazdem? – zdumiał się.

– Umawialiśmy się przecież, że zostanę do twojego powrotu.

– Ale czy rzeczywiście musisz od razu jechać?

– Blair przyjął mnie do pracy, bo sytuacja była beznadziejna, ale teraz nie ma już powodu, żebym została.

– Czy aż tak źle się między wami układa?

– Nie – odparła krótko.

– Czy już mu opowiedziałaś o swojej sprawie?

– Nie rozumiem?

– Wiesz przecież, co mam na myśli? – Mówił spokojnie, starannie dobierając słowa. – Czy Blair nadal sądzi, że spowodowałaś śmierć dziecka?

– Jestem przecież za to odpowiedzialna. Moja wina dowiedziona została w sądzie. Roześmiał się.

– A kim byli świadkowie?

– Nie rozumiem. O czym ty w ogóle mówisz?

– Słuchaj, ty chyba straciłaś rozum! Powinnaś krzyczeć na cały świat, że jesteś niewinna, a ty godzisz się cierpieć za błędy jakiegoś nieodpowiedzialnego anestezjologa, który z racji wieku już dawno powinien zrezygnować z praktyki! Cari zbladła i osunęła się na krzesło.

– Skąd o tym wiesz? – spytała.

Rod patrzył na nią, kręcąc głową w osłupieniu.

– Mój kuzyn Ed jest chirurgiem u Chandlerów – wyjaśnił.

– Przyszedł któregoś dnia z wizytą do mojego ojca i poprosiłem go wtedy, żeby zbadał twoją sprawę.

– Nikt cię przecież o to nie prosił – szepnęła.

– Zgadza się. – Uśmiechnął się szeroko. – Tylko widzisz, ja lubię wszędzie wsadzić swój nos. Przed powrotem wpadłem do niego. Okazuje się, że to, co od niego usłyszałem, niewiele ma wspólnego z tym, co ty nam opowiadasz.

– Kiedy ja wcale nie kłamałam – broniła się gwałtownie.

– Właśnie że tak. Okazuje się, że mijałaś się z prawdą. Mówiłaś nam, że z twojej winy umarło dziecko, a dziecko umarło przecież z winy kogoś innego.

Milczała, opuściwszy nisko głowę.

– Główny anestezjolog szpitala jest mężem pani Chandler, która sprawuje nadzór nad finansami szpitala. Gdyby nie to, dawno już wysłano by go na emeryturę. A tak mają z żoną wiele do powiedzenia w sprawach szpitala. To bardzo bogata i wpływowa para. – Cari milczała, a Rod mówił dalej:

– Kiedy Ed zaczął się rozpytywać o twój przypadek, okazało się, że wiele osób z personelu czuje, że ma wobec ciebie nieczyste sumienie. Czy to prawda, że dziecko, które umarło, pochodziło z jednej z najbardziej wpływowych rodzin w Kalifornii?

Kiwnęła potakująco głową.

– No właśnie. I pewnie dlatego ten twój anestezjolog postanowił się sam zająć dzieckiem, nad którym ty sprawowałaś opiekę. Przyszedł niespodziewanie na oddział i cię odesłał, a po chwili zauważył, że przewody doprowadzające tlen są nieszczelne i dziecko umiera. Ty zaś twierdziłaś początkowo, że gdy wychodziłaś, wszystko było w najlepszym porządku.

Tyle tylko, że ci nie uwierzono – ciągnął. – Chirurg czekał właśnie na awans, o którym zadecydować miał zarząd, a w zarządzie zasiadają przede wszystkim członkowie rodziny Chandlerów. Personel bardzo łatwo jest zastraszyć, czego doskonałym przykładem byłaś ty. Nie mając po swojej stronie świadków, przegrałaś w sądzie i w końcu wytłumaczono ci, że lepiej się zgodzić z oskarżeniem o zaniedbanie obowiązków, niż bronić się przed oskarżeniem o kłamstwo.

– Bo tak jest – szepnęła.

– Nie – zaprzeczył. – Ty nie kłamałaś. I co więcej, nie dopuściłaś się żadnego zaniedbania. Oczywiście w szpitalu Chandlerów nikt oficjalnie nie podważa wyroku sądu, ale personel doskonale zna prawdę. Podobnie zresztą jak całe środowisko lekarskie. Nikt nie jest w stanie niczego udowodnić, ale wszyscy wiedzą, co się stało. Gdyby było inaczej, to czy nie odebrano by ci prawa wykonywania zawodu? A ty nie dostałaś nawet nagany.

Spojrzała na niego oczami pełnymi łez.

– Takie rzeczy zdarzają się nie tylko w tamtym szpitalu – wtrąciła. – Rzucił mnie narzeczony, a ojciec i bracia tak się mnie wstydzą, że postanowili nie mieć ze mną do czynienia.

Rod wstał i stanął przy niej.

– Dlaczego więc nadal uciekasz? – zapytał ciepło. – Dlaczego nie chcesz tu zostać, żeby dać sobie trochę czasu na przyjście do siebie?

– Dziękuję, Rod – szepnęła, ocierając łzy. – Dziękuję, że mi uwierzyłeś, ale ja nie potrafię być znowu lekarzem.

– No a co robiłaś przez ostatni miesiąc?

– To, czego z pewnością nie powinnam była robić.

– Nie sprawiło ci to przyjemności? – spytał z niedowierzaniem. – Przecież nasz zawód jest jak narkotyk. Kiedy już raz zaczniesz – przepadło. Nie ma sposobu, żeby któregoś dnia powiedzieć sobie: dosyć, dziękuję, od jutra zostaję sprzedawcą.

– To wszystko nie ma znaczenia. Nie mogę tu zostać. Spojrzał na nią zdumiony, a potem domyślił się wszystkiego.

– Zakochałaś się w Blairze?

– Nie.

– Słuchaj, Cari, zupełnie nie umiesz kłamać. Podejrzewałem to już przed swoim wyjazdem… Prawda, że mam rację? Milczała.

– A więc nie uciekasz wcale od medycyny…

– Marnujesz się, Rod, jako lekarz ogólny – zauważyła z przekąsem. – Powinienieś był zostać psychologiem albo psychiatrą. A teraz wybacz, muszę już iść.

– Czy Blair cię kocha?

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)