Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 221 222 223 224 225 226 227 228 229 ... 508
Перейти на страницу:

wokół nadgarstka i zacisnął na nim. Przez chwilę miał wrażenie, jakby jego ręka

została owinięta ciepłym bandażem, unieruchamiając kości i przesuwając je na

właściwe miejsce. Skrzywił się, czując przebłysk bólu, ale trwało to tylko chwilę.

Blask zniknął, ale ciepło pozostało. Severus otworzył oczy, schował różdżkę i sięgnął

po maść, aby nałożyć ją na zranione miejsce. Harry dopiero teraz dostrzegł, jak

bardzo napuchnięty był jego nadgarstek. Po łagodnym wsmarowaniu specyfiku w

skórę, Severus odłożył maść na podłogę i pochylił się, aby ją zakręcić.

Harry wstrzymał oddech, ponownie uderzony pobudzającymi obrazami. A gdyby

tak... gdyby go o to poprosił?

Nie, do diabła! Na pewno nie teraz, kiedy Snape był na niego taki wściekły! Tylko by

go wyśmiał, a Harry znowu by się upokorzył.

Nie, kiedy indziej. Zrobi to, ale kiedy indziej. Kiedy tylko zbierze w sobie dostatecznie dużo odwagi.

Severus wziął do ręki słoik i spojrzał do góry na Harry'ego. Ich spojrzenia spotkały się i kiedy mężczyzna zmarszczył lekko brwi, Harry zrozumiał, że pragnienie, które

odczuwa jest aż nazbyt widoczne w jego błyszczących, otwartych szeroko,

wpatrzonych w Severusa z zachwytem oczach. Błyskawicznie odwrócił głowę.

Cholera! Co Snape sobie o nim pomyśli? Chce mu pomóc, a on ma w głowie tylko

jedno! Niech to szlag!

Jednak nawet jeżeli Severus dostrzegł jego pragnienie, to nie skomentował tego.

Harry odetchnął z ulgą.

- Dam ci tę maść - odezwał się po chwili mężczyzna, kładąc słoik na stoliku. - Masz

smarować nią wszystkie zranione miejsca trzy razy dziennie. Najgrubszą warstwę

nanoś na kostkę.

Harry pokiwał głową, nie będąc na razie w stanie spojrzeć Severusowi w oczy.

Gdyby tylko udało mu się uspokoić to głupie serce i pełzające po policzkach

płomienie...!

- Dziękuję - wyszeptał. - Naprawdę dziękuję. - Zdobył się na słaby uśmiech i dopiero

teraz podniósł głowę, ale w tym samym momencie mężczyzna odwrócił się i ruszył w

stronę sypialni. Harry domyślił się, że pewnie poszedł umyć ręce. Upewnił go w tym

dźwięk otwieranych drzwi do łazienki, a po chwili szum wody w umywalce.

Spojrzał na wiszący na ścianie zegar. Zgodnie ze słowami Snape'a, miał jeszcze

piętnaście minut. Pochylił się do przodu, aby założyć buta. Skarpetkę schował do

kieszeni.

Po chwili Severus wrócił z łazienki i bez słowa przeszedł przez salon, kierując się do

gabinetu. Harry słyszał brzęczące odgłosy przestawianych butelek. Spojrzał na drzwi,

zaciekawiony zachowaniem mężczyzny, ale błyskawicznie odwrócił głowę, kiedy

tylko drewniane skrzydło się poruszyło. Severus zatrzymał się przed nim i wyciągnął

w jego stronę średniej wielkości butelkę. Szkło było tak ciemne, że Harry nie widział

koloru znajdującej się we wnętrzu naczynia substancji.

- Wypij połowę teraz, a drugą połowę jutro rano - powiedział Snape, wręczając mu

eliksir.

Harry spojrzał z ciekawością na etykietę.

Eliksir Wiggenowy - głosił napis, w którym rozpoznał ostre pismo Severusa.

Odkorkował butelkę i wziął kilka łyków. Mikstura okazała się tak obrzydliwa, że w

pierwszej chwili miał ochotę ją wypluć. Była śluzowata i gorzka. Zmusił się jednak,

aby przełknąć całą porcję, po czym zakorkował eliksir i włożył go do kieszeni.

- Dzięki - wyksztusił, krzywiąc się i próbując pozbyć się z ust gorzkiego smaku.

- Jak się teraz czujesz? - zapytał Severus, siadając ponownie w swoim fotelu.

Powiedział to pozornie od niechcenia, ale Harry wyczuł w pytaniu szczere

zainteresowanie.

- Znacznie lepiej - odparł, uśmiechając się lekko. Sięgnął po stojący na stole kieliszek białego wina i wypił je duszkiem. Kiedy odstawił puste naczynie, zauważył wpatrzone

w siebie ciemne oczy i uniesioną brew Severusa.

- Chciałem się pozbyć tego obrzydliwego smaku - wyjaśnił szybko. - Posłuchaj... -

zaczął, nie bardzo wiedząc, co właściwie chce powiedzieć. - Dziękuję za to wszystko,

co dla mnie zrobiłeś. Nie chciałem, żeby tak to wyglądało. Myślałem, że po prostu

przyjdę tutaj dzisiaj i... spędzimy miło wieczór. Nie chciałem cię denerwować, a już z

pewnością nie chciałem spaść z tych cholernych schodów. Ale wyszło jak wyszło.

Mam nadzieje, że się już nie gniewasz? - ostatnie, wypełnione nadzieją pytanie

zawisło w powietrzu niczym balon, który w każdej chwili może pęknąć.

Severus spojrzał na Harry'ego z irytacją.

- Nie, nie gniewam się już, ty głupi chłopaku. Czy potrzebujesz mojego pisemnego

zaświadczenia, aby to dostrzec?

Harry potrząsnął głową, czując jak spływa z niego napięcie. Odetchnął z ulgą,

rozluźnił się i oparł w fotelu. W tym czasie mężczyzna podniósł się i wyszedł do

gabinetu, z którego wrócił po chwili, niosąc w ręku czysty kawałek zwiniętego w rulon

pergaminu. Położył go na stole i wziął z biblioteczki książkę oprawioną w czarną,

pozbawioną jakichkolwiek wytłoczeń okładkę, więc Harry nie mógł jej rozpoznać.

Położył ją obok pergaminu i podszedł do barku po karafkę z winem. Nalał Harry'emu

połowę kieliszka i odstawił ją na stolik, prawdopodobnie po to, aby móc jej później

znowu użyć bez konieczności wstawania albo przywoływania jej za pomocą magii.

Po tych wszystkich przygotowaniach opadł na fotel, wziął do ręki pióro, zanurzył w

atramencie, lewą ręką chwycił kieliszek z winem, napił się odrobinę i pochylił nad

pergaminem.

Harry spojrzał na zegar. Czas iść. Jego pół godziny minęło i Snape najwyraźniej

chciał w ten sposób dać mu do zrozumienia, że zamierza zająć się teraz swoimi

sprawami, a Harry ma sobie już pójść.

Westchnął cicho i powoli, mozolnie zaczął podnosić się z fotela. Pochylił się, lewą

ręką zabrał ze stolika wszystkie swoje książki i odwrócił się w stronę wyjścia, ale

zatrzymał się, kiedy poczuł na karku palące spojrzenie i usłyszał za sobą ostry głos:

- Gdzie się wybierasz, Potter?

- Ee... - Harry odwrócił się do mężczyzny. - Chciałem wrócić do dormitorium.

Powiedziałeś, że mogę tu zostać tylko na pół godziny i pomyślałem, że...

- Twoim problemem jest to, że zaczynasz myśleć tylko wtedy, kiedy jest to zbędne.

Siadaj. - Zabrzmiało to jak rozkaz, więc Harry opadł na fotel, całkowicie zaskoczony

obrotem spraw.

- Nie chciałbym ci przeszkadzać... - powiedział cicho.

- Jeżeli uznałbym, że mi przeszkadzasz, to już dawno by cię tutaj nie było. O ile

dobrze pamiętam, to chciałeś się tu uczyć. Chyba nie zabrałeś ze sobą tych książek

tylko po to, żeby poćwiczyć przenoszenie ciężarów na odległość?

Harry poczuł, że na jego usta mimowolnie wypływa uśmiech. Severus chciał, aby

został. To znaczy, że wszystko wraca do normy. Odłożył książki z powrotem na

stolik, po czym podniósł się i powoli go okrążył. Ignorując podejrzliwe spojrzenie,

pochylił się i objął Snape’a za szyję. Zanim zaskoczony mężczyzna zdążył wykonać

jakikolwiek ruch, Harry zamknął oczy i przycisnął policzek do jego policzka. Mocno.

Słyszał obok siebie przyspieszony oddech Severusa, czuł ciepło jego twarzy i

delikatnie drapiący zarost. I to wystarczyło, aby zapomniał o wszystkim, co się dzisiaj

wydarzyło. To się nie liczyło. Nic się nie liczyło, jeżeli tylko zawsze będzie mógł

podejść i po prostu się do niego przytulić. Tak jak teraz. I pocałować go w policzek.

O, właśnie tak...

1 ... 221 222 223 224 225 226 227 228 229 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)