Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
wokół nadgarstka i zacisnął na nim. Przez chwilę miał wrażenie, jakby jego ręka
została owinięta ciepłym bandażem, unieruchamiając kości i przesuwając je na
właściwe miejsce. Skrzywił się, czując przebłysk bólu, ale trwało to tylko chwilę.
Blask zniknął, ale ciepło pozostało. Severus otworzył oczy, schował różdżkę i sięgnął
po maść, aby nałożyć ją na zranione miejsce. Harry dopiero teraz dostrzegł, jak
bardzo napuchnięty był jego nadgarstek. Po łagodnym wsmarowaniu specyfiku w
skórę, Severus odłożył maść na podłogę i pochylił się, aby ją zakręcić.
Harry wstrzymał oddech, ponownie uderzony pobudzającymi obrazami. A gdyby
tak... gdyby go o to poprosił?
Nie, do diabła! Na pewno nie teraz, kiedy Snape był na niego taki wściekły! Tylko by
go wyśmiał, a Harry znowu by się upokorzył.
Nie, kiedy indziej. Zrobi to, ale kiedy indziej. Kiedy tylko zbierze w sobie dostatecznie dużo odwagi.
Severus wziął do ręki słoik i spojrzał do góry na Harry'ego. Ich spojrzenia spotkały się i kiedy mężczyzna zmarszczył lekko brwi, Harry zrozumiał, że pragnienie, które
odczuwa jest aż nazbyt widoczne w jego błyszczących, otwartych szeroko,
wpatrzonych w Severusa z zachwytem oczach. Błyskawicznie odwrócił głowę.
Cholera! Co Snape sobie o nim pomyśli? Chce mu pomóc, a on ma w głowie tylko
jedno! Niech to szlag!
Jednak nawet jeżeli Severus dostrzegł jego pragnienie, to nie skomentował tego.
Harry odetchnął z ulgą.
- Dam ci tę maść - odezwał się po chwili mężczyzna, kładąc słoik na stoliku. - Masz
smarować nią wszystkie zranione miejsca trzy razy dziennie. Najgrubszą warstwę
nanoś na kostkę.
Harry pokiwał głową, nie będąc na razie w stanie spojrzeć Severusowi w oczy.
Gdyby tylko udało mu się uspokoić to głupie serce i pełzające po policzkach
płomienie...!
- Dziękuję - wyszeptał. - Naprawdę dziękuję. - Zdobył się na słaby uśmiech i dopiero
teraz podniósł głowę, ale w tym samym momencie mężczyzna odwrócił się i ruszył w
stronę sypialni. Harry domyślił się, że pewnie poszedł umyć ręce. Upewnił go w tym
dźwięk otwieranych drzwi do łazienki, a po chwili szum wody w umywalce.
Spojrzał na wiszący na ścianie zegar. Zgodnie ze słowami Snape'a, miał jeszcze
piętnaście minut. Pochylił się do przodu, aby założyć buta. Skarpetkę schował do
kieszeni.
Po chwili Severus wrócił z łazienki i bez słowa przeszedł przez salon, kierując się do
gabinetu. Harry słyszał brzęczące odgłosy przestawianych butelek. Spojrzał na drzwi,
zaciekawiony zachowaniem mężczyzny, ale błyskawicznie odwrócił głowę, kiedy
tylko drewniane skrzydło się poruszyło. Severus zatrzymał się przed nim i wyciągnął
w jego stronę średniej wielkości butelkę. Szkło było tak ciemne, że Harry nie widział
koloru znajdującej się we wnętrzu naczynia substancji.
- Wypij połowę teraz, a drugą połowę jutro rano - powiedział Snape, wręczając mu
eliksir.
Harry spojrzał z ciekawością na etykietę.
Eliksir Wiggenowy - głosił napis, w którym rozpoznał ostre pismo Severusa.
Odkorkował butelkę i wziął kilka łyków. Mikstura okazała się tak obrzydliwa, że w
pierwszej chwili miał ochotę ją wypluć. Była śluzowata i gorzka. Zmusił się jednak,
aby przełknąć całą porcję, po czym zakorkował eliksir i włożył go do kieszeni.
- Dzięki - wyksztusił, krzywiąc się i próbując pozbyć się z ust gorzkiego smaku.
- Jak się teraz czujesz? - zapytał Severus, siadając ponownie w swoim fotelu.
Powiedział to pozornie od niechcenia, ale Harry wyczuł w pytaniu szczere
zainteresowanie.
- Znacznie lepiej - odparł, uśmiechając się lekko. Sięgnął po stojący na stole kieliszek białego wina i wypił je duszkiem. Kiedy odstawił puste naczynie, zauważył wpatrzone
w siebie ciemne oczy i uniesioną brew Severusa.
- Chciałem się pozbyć tego obrzydliwego smaku - wyjaśnił szybko. - Posłuchaj... -
zaczął, nie bardzo wiedząc, co właściwie chce powiedzieć. - Dziękuję za to wszystko,
co dla mnie zrobiłeś. Nie chciałem, żeby tak to wyglądało. Myślałem, że po prostu
przyjdę tutaj dzisiaj i... spędzimy miło wieczór. Nie chciałem cię denerwować, a już z
pewnością nie chciałem spaść z tych cholernych schodów. Ale wyszło jak wyszło.
Mam nadzieje, że się już nie gniewasz? - ostatnie, wypełnione nadzieją pytanie
zawisło w powietrzu niczym balon, który w każdej chwili może pęknąć.
Severus spojrzał na Harry'ego z irytacją.
- Nie, nie gniewam się już, ty głupi chłopaku. Czy potrzebujesz mojego pisemnego
zaświadczenia, aby to dostrzec?
Harry potrząsnął głową, czując jak spływa z niego napięcie. Odetchnął z ulgą,
rozluźnił się i oparł w fotelu. W tym czasie mężczyzna podniósł się i wyszedł do
gabinetu, z którego wrócił po chwili, niosąc w ręku czysty kawałek zwiniętego w rulon
pergaminu. Położył go na stole i wziął z biblioteczki książkę oprawioną w czarną,
pozbawioną jakichkolwiek wytłoczeń okładkę, więc Harry nie mógł jej rozpoznać.
Położył ją obok pergaminu i podszedł do barku po karafkę z winem. Nalał Harry'emu
połowę kieliszka i odstawił ją na stolik, prawdopodobnie po to, aby móc jej później
znowu użyć bez konieczności wstawania albo przywoływania jej za pomocą magii.
Po tych wszystkich przygotowaniach opadł na fotel, wziął do ręki pióro, zanurzył w
atramencie, lewą ręką chwycił kieliszek z winem, napił się odrobinę i pochylił nad
pergaminem.
Harry spojrzał na zegar. Czas iść. Jego pół godziny minęło i Snape najwyraźniej
chciał w ten sposób dać mu do zrozumienia, że zamierza zająć się teraz swoimi
sprawami, a Harry ma sobie już pójść.
Westchnął cicho i powoli, mozolnie zaczął podnosić się z fotela. Pochylił się, lewą
ręką zabrał ze stolika wszystkie swoje książki i odwrócił się w stronę wyjścia, ale
zatrzymał się, kiedy poczuł na karku palące spojrzenie i usłyszał za sobą ostry głos:
- Gdzie się wybierasz, Potter?
- Ee... - Harry odwrócił się do mężczyzny. - Chciałem wrócić do dormitorium.
Powiedziałeś, że mogę tu zostać tylko na pół godziny i pomyślałem, że...
- Twoim problemem jest to, że zaczynasz myśleć tylko wtedy, kiedy jest to zbędne.
Siadaj. - Zabrzmiało to jak rozkaz, więc Harry opadł na fotel, całkowicie zaskoczony
obrotem spraw.
- Nie chciałbym ci przeszkadzać... - powiedział cicho.
- Jeżeli uznałbym, że mi przeszkadzasz, to już dawno by cię tutaj nie było. O ile
dobrze pamiętam, to chciałeś się tu uczyć. Chyba nie zabrałeś ze sobą tych książek
tylko po to, żeby poćwiczyć przenoszenie ciężarów na odległość?
Harry poczuł, że na jego usta mimowolnie wypływa uśmiech. Severus chciał, aby
został. To znaczy, że wszystko wraca do normy. Odłożył książki z powrotem na
stolik, po czym podniósł się i powoli go okrążył. Ignorując podejrzliwe spojrzenie,
pochylił się i objął Snape’a za szyję. Zanim zaskoczony mężczyzna zdążył wykonać
jakikolwiek ruch, Harry zamknął oczy i przycisnął policzek do jego policzka. Mocno.
Słyszał obok siebie przyspieszony oddech Severusa, czuł ciepło jego twarzy i
delikatnie drapiący zarost. I to wystarczyło, aby zapomniał o wszystkim, co się dzisiaj
wydarzyło. To się nie liczyło. Nic się nie liczyło, jeżeli tylko zawsze będzie mógł
podejść i po prostu się do niego przytulić. Tak jak teraz. I pocałować go w policzek.
O, właśnie tak...