Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 219 220 221 222 223 224 225 226 227 ... 508
Перейти на страницу:

zamek swoją nową piosenkę. A Irytek nie może dowiedzieć się, gdzie Harry zmierza.

Sięgnął do kieszeni i wyjął różdżkę, kierując ją w stronę ducha:

- Jeżeli się nie zamkniesz i stąd nie odlecisz, to cię spetryfikuję! - krzyknął, próbując przebić się przez rozdzierający śpiew Irytka.

Było to złe posunięcie.

Duch zaczął rechotać, po czym wyjąc przeraźliwie, ruszył prosto na Harry'ego.

Chłopak próbował go odpędzić i w szamotaninie upuścił różdżkę, która potoczyła się

po stopniach i wylądowała kilka metrów niżej.

- No pięknie - jęknął, spoglądając z wściekłością na zataczającego się ze śmiechu

Irytka. - Przysięgam, że jeżeli tylko się stąd wydostanę, to znajdę jakiś sposób, żeby

skręcić ci ten irytujący kark.

- Potter-ciamajda... - zaintonował ponownie duch, a Harry przez chwilę miał ochotę

zacząć wyrywać deski podłogowe i w niego rzucać.

Spróbował uwolnić nogę. Szarpnął raz i drugi, zaciskając zęby, kiedy obdarta skóra

ocierała się o złamane drewno.

No nie, jeszcze tylko tego brakowało!

Zaparł się drugą nogą, nie zważając na pieczenie w kolanie, złapał się poręczy i

zaczął ciągnąć i szarpać, próbując uwolnić stopę. Ale ta ani drgnęła. Jedynym

skutkiem był coraz większy ból w zranionej nodze. Skandujący mu nad głową duch

doprowadzał go do coraz większej furii. Stopa ani drgnęła, nie mógł użyć różdżki i

miał wrażenie, że zaraz zwariuje. Czuł, że wszystko wymyka mu się spod kontroli.

I wtedy przypomniał sobie niemal identyczną sytuację z czwartego roku. Przez chwilę

miał ochotę walnąć się ręką w czoło.

Oczywiście!

- Zgredku! - krzyknął w eter i niemal podskoczył, kiedy w tej samej chwili z głośnym

trzaskiem tuż obok niego zmaterializował się skrzat.

- Och, jakże Zgredek się cieszy, że Harry Potter go wezwał! Czy Harry Potter życzy

sobie czegoś? Zgredek posłuszny, Zgredek zrobi wszystko dla Harry'ego Pottera -

paplał skrzat, wpatrując się w Gryfona z niemal boskim uwielbieniem.

- Po pierwsze, Zgredku, czy mógłbyś mnie uwolnić? - zapytał wskazując na swoją

uwięzioną nogę. Był coraz bardziej zmęczony całą tą sytuacją. Chciał się po prostu

stąd wydostać i pójść do Snape'a. Czy to aż tak wiele?

Zgredek obrzucił szybkim spojrzeniem uwięzioną nogę Harry'ego i pstryknął palcami.

Harry miął wrażenie, jakby drewno się rozsuwało, uwalniając jego stopę. Ostrożnie

wyciągnął ją z otworu i postawił na stopniu poniżej. Skrzywił się, kiedy poczuł

niewyobrażalnie piekący ból.

- Och. Harry Potter ranny! Harry Potter musi pójść do skrzydła szpitalnego, żeby

opatrzyli mu nogę! Zgredek może pomóc!

- Nie, nie trzeba, Zgredku. - Harry zamachał rękami, próbując powstrzymać

paplaninę skrzata. - Dziękuję za pomoc. Nic mi nie będzie, naprawdę, to tylko drobne

zadrapanie.

- Potter-ciamajda...

Harry zacisnął powieki, słysząc po raz kolejny skrzeczący głos Irytka.

- Ale mam jeszcze jedną prośbę, Zgredku. Czy mógłbyś odnaleźć Krwawego Barona

i powiedzieć mu, że Irytek go szuka?

Duch zamilkł tak nagle, jakby ktoś zatkał mu usta pufkami.

- Ty podstępny, przebrzydły kretynie! - zaskrzeczała zjawa. - Nie szukam go! Wcale

nie szukam! Nie jego! NIEEE!

- Oczywiście! Zgredek spełni każdą prośbę Harry'ego Pottera! - odparł skrzat,

ignorując przerażone wrzaski Irytka, po czym zniknął.

Harry obejrzał się na obrzucającego go przekleństwami ducha, który wywinął kilka

koziołków i wyjątkowo szybko zniknął w najbliższej ścianie.

Westchnął, rozkoszując się ciszą, która nareszcie zapadła i spróbował się podnieść.

Nie było to łatwe. Na prawą nogę ledwie mógł chodzić, a lewa także była poobijana.

Spodnie na kostce były rozdarte i przez porwany materiał zobaczył zakrwawioną

szramę, którą otaczała zdarta skóra. Nie wyglądało to zbyt dobrze, ale nie mógł teraz

pójść do skrzydła szpitalnego, bo w ogóle nie udałoby mu się już dzisiaj dotrzeć do

Snape'a. Nie był tak dobry w magi uzdrawiającej jak Hermiona, nie potrafił wyleczyć

nawet siniaka, a co dopiero czegoś takiego, dlatego pozostało mu tylko zacisnąć

zęby, zebrać swoje książki, podnieść z podłogi różdżkę i utykając, ruszyć do lochów.

Kiedy dotarł na parter, schował się za posągiem wściekłego ghula, zarzucił na siebie

pelerynę niewidkę i mozolnie powędrował dalej. Przy każdym kroku musiał zaciskać

zęby, aby nie pojękiwać i nie wydać z siebie żadnego innego dźwięku. Droga do

lochów zajęła mu dwa razy więcej czasu niż normalnie i z każdym kolejnym krokiem

coraz bardziej obawiał się, w jaki sposób zostanie przyjęty. Jednego był pewien -

Severus nie będzie zadowolony.

Kiedy w końcu dotarł pod drzwi był już niemal wykończony, zarówno fizycznie, jak i

psychicznie, ciągłym obawianiem się, co Snape mu powie albo zrobi za to, że aż tak

się spóźnił.

Odetchnął głęboko kilka razy i dotknął drzwi, które natychmiast stanęły przed nim

otworem. Przykuśtykał przez gabinet i stanął przed drzwiami do salonu. Zdjął z siebie

pelerynę, schował ją do kieszeni, poprawił wysuwające mu się z rąk książki, przełknął

ślinę i zapukał.

Serce prawie wyskoczyło mu z piersi, kiedy klamka poruszyła się i drzwi otworzyły

się z rozmachem. Harry'emu wystarczyło jedno spojrzenie na twarz Mistrza Eliksirów,

aby przekonać się, że jego przewidywania co do tego, jak wściekły będzie Snape

sprawdziły się jedynie w połowie. Było znacznie gorzej.

Harry miał wrażenie, że jeszcze chwila, a mężczyzna zatrzaśnie mu drzwi przed

nosem i wszystkie wieczorne plany legną w gruzach już całkowicie.

Ale tak się nie stało.

Severus odsunął się i bez słowa wpuścił go do środka. Harry wyprostował się i

zacisnął zęby, po czym starając się wytrzymać ból, przekroczył próg.

W momencie, kiedy drzwi się za nim zatrzasnęły, pokój wypełnił się wibrującym z

wściekłości głosem Severusa:

- Czy jesteś aż tak tępy, że nie rozumiesz, co oznacza słowo "punktualność", Potter?

Czy może uważasz się za pępek świata i wszyscy powinni rzucać swoje zajęcia i z

anielską cierpliwością czekać, aż Wybraniec zaszczyci ich swoją obecnością? Jeżeli

miałeś aż tak ważne sprawy, które nie pozwoliły ci przybyć tutaj punktualnie, to może

do nich wrócisz i nie będziesz już marnował mojego czasu?

Harry stał ze spuszczoną głową, czekając, aż tyrada Snape'a dobiegnie końca, ale

wyglądało na to, że mężczyzna dopiero się rozkręcał. W jego głosie płonęła taka

wściekłość, jakiej Harry już dawno nie słyszał. I wiedział, że w tej chwili jakiekolwiek słowo z jego strony byłoby tylko zapalnikiem, który podpaliłby lont i to wszystko

mogłoby się skończyć jedynie jeszcze większą eksplozją i nim lądującym za drzwiami

z zakazem wstępu do komnat Snape'a przez najbliższe kilka tygodni. Dlatego stał

cicho i po prostu czekał, aż mężczyzna wyładuje całą furię.

- Ale czego można się było spodziewać po takim abderycie, jak ty? - Harry na końcu

języka miał pytanie "kim?", ale w ostatniej chwili się powstrzymał. - Odziedziczyłeś najgorsze cechy swojego ojca! Lekkomyślność, zadufanie, arogancję i pychę! -

wyliczał dalej Snape, a jego głos stawał się coraz bardziej syczący. Harry zacisnął

pięści. Spodziewał się czegoś takiego. Nie da mu się sprowokować! - W związku z

tym twój czas tutaj zostanie odpowiednio zredukowany, skoro i tak ci na nim nie

1 ... 219 220 221 222 223 224 225 226 227 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)