Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 216 217 218 219 220 221 222 223 224 ... 508
Перейти на страницу:

tylko nadzieję, że Snape go nie zabije.

Drzwi uchyliły się i Harry zobaczył ubranego w swoją czarną, luźną piżamę

Severusa. Oczy mężczyzny zmrużyły się, kiedy padły na Harry'ego, który

torpedowany tym twardym, nieprzychylnym wzrokiem nie potrafił wydusić z siebie

głosu. Uciekł spojrzeniem i wbił je w ścianę obok ciemnej sylwetki mężczyzny.

- Przepraszam, że przyszedłem tak w środku nocy - wypalił w końcu, kiedy jego język

nareszcie odkleił się od podniebienia - ale nie mogłem zasnąć i... i tęskniłem... i...

Czy mógłbym spędzić z tobą jeszcze tylko jedną noc? Nie chcę być sam. Proszę.

Przez chwilę panowała cisza, a Harry nie wiedział, czy głośniej brzmi bicie jego

serca, czy też przyspieszony oddech. Severus nie odzywał się. Wpatrywał się tylko w

niego ze zmarszczonymi brwiami, tak jakby bardzo głęboko zastanawiał się nad

odpowiedzią.

Cisza przedłużała się. I Harry powoli tracił nadzieję.

Wiedział, że to było głupie, że nie powinien był przychodzić tu w środku nocy.

Powinien odwrócić się i odejść, a nie kolejny raz wpraszać mu się do sypialni.

I w chwili, kiedy postanowił to zrobić, Severus poruszył się. Harry spojrzał na niego i

zobaczył, że Snape bez słowa odsuwa się od drzwi i otwiera je szerzej w

zapraszającym geście.

Serce Harry'ego zaśpiewało. W ostatniej chwili powstrzymał głupi wyszczerz, który

próbował wypłynąć mu na usta. Pozwolił sobie jedynie na lekki uśmiech, kiedy

przechodził przez próg, czując się tak, jakby właśnie wrócił do domu.

Położył owiniętą w pelerynę mapę na fotelu i nie czekając na mężczyznę ruszył w

stronę sypialni. Chciał po prostu jak najszybciej znaleźć się w jego łóżku. W tym

czarnym, pachnącym Severusem łóżku.

W pomieszczeniu panował niemal całkowity mrok, jedynym światłem było to, które

padało przez otwarte drzwi do salonu. Harry zdjął okulary i odłożył je na szafkę

nocną, po czym wśliznął się pod przykrycie i położył na samym skraju łóżka,

czekając na Snape'a. Nawet nie musi go dotykać. Po prostu chciał czuć jego

obecność. To mu wystarczało. Sam fakt, że mógł tutaj zostać, napełniał go radością.

Usłyszał kroki i cicho zamykane drzwi. A po chwili materac obok niego ugiął się.

Kiedy Severus w końcu ułożył się i znieruchomiał, w pomieszczeniu zapadła cisza.

Harry miał wrażenie, że w tej jedwabistej ciszy każdy szelest rozbrzmiewa głośniej

niż wybuch petardy, dlatego nie odważył się poruszyć. Leżał na boku, próbując

nawet nie oddychać i wsłuchując się w spokojny oddech Severusa.

Ale w końcu nie potrafił już wytrzymać. Najostrożniej, jak potrafił, przewrócił się na

drugi bok, przodem do mężczyzny. Nie widział go. W sypialni zalegał ten rodzaj

gęstego mroku, który można by kroić na plasterki.

I zapragnął go czymś rozproszyć. Przesunął w ciemności rękę i odnalazł

spoczywającą na pościeli dłoń Severusa. Pogłaskał ją. Delikatnie, ledwie muskając

skórę.

- Dziękuję - wyszeptał, nie potrafiąc zrozumieć, dlaczego jego głos jest taki

zachrypnięty.

Severus nie odpowiedział. Zamiast tego złapał jego dłoń i łagodnie ją uścisnął.

Harry wstrzymał oddech, czując rozrastające się w piersi ciepło. Nie próbował zabrać

ręki. Wiedział, że to ten rodzaj uścisku, który potrafi trwać bardzo długo. Nawet przez

całą noc.

* "Comotase" by Skil et

--- rozdział 38 ---

38. Knowing me, knowing you

I'm falling even more in love with you

Letting go of all I've held onto

I'm standing here until you make me move

I'm hanging by a moment here with you*

Part 1

Harry obudził się. Rozejrzał się po ciemnym wnętrzu, rozważając, gdzie też może

przebywać i dopiero kiedy jego zaspany umysł zaczął w końcu pracować, wszystko

sobie przypomniał.

Przyszedł w nocy do Snape'a. A ten pozwolił mu zostać.

Nie pamiętał, kiedy zasnął. Przypominał sobie tylko, że długo leżał w ciemności,

wsłuchując się w spokojny oddech mężczyzny i napawając się ciepłym uściskiem na

swojej dłoni. Ale teraz Severusa nie było obok. A Harry nie miał pojęcia, która może

być godzina. Rozejrzał się po pokoju i w słabym świetle kilku świec dostrzegł stojący

na nocnym stoliku zegar. Założył na nos leżące obok okulary i spojrzał na

wskazówki. Było piętnaście po szóstej.

Westchnął i ponownie opadł na poduszkę, spoglądając w sufit.

Obudził się w sypialni Severusa. To było... cudowne uczucie. Miał wrażenie, jakby

tutaj właśnie było jego miejsce. Och, co by zrobił, aby móc budzić się tu codziennie...

Nawet, jeżeli Snape'a nie było obok niego.

A właściwie, to gdzie mógł być? W salonie?

W normalnej sytuacji Harry byłby zbyt zaspany, aby zmusić się do wstania, ale to

zdecydowanie nie była normalna sytuacja. Czuł się za bardzo rozbudzony, za bardzo

przejęty miejscem i okolicznościami, w których się znajdował. Dlatego błyskawicznie

zerwał się z łóżka, chwycił swoje rzeczy i ruszył do łazienki.

Po szybkim prysznicu, w czasie którego nie mógł sobie odmówić rozkoszowania się

spowijającymi go aromatami, ubrał się i z uśmiechem zabarwionym

podenerwowaniem, wyszedł z sypialni.

Snape, ubrany w swoje codzienne czarne szaty, czekał na niego siedząc w fotelu. A

przynajmniej podekscytowany umysł Harry'ego tak to sobie przedstawił. Szczególnie,

kiedy dostrzegł stojące na stoliku dwa talerze wypełnione faszerowanymi jajkami i

tostami oraz karafkę białego wina. Mężczyzna spoglądał w ogień i wydawało się, że

w ogóle nie zauważył wejścia Harry'ego, ale chłopak wiedział, że to tylko pozory.

- Dzień dobry, Severusie - powiedział cicho, próbując wybadać grunt i zorientować

się, w jakim nastroju jest dzisiaj mężczyzna. Jakże inaczej brzmiało to słowo od

zwykłego "dobranoc". To było coś zupełnie odmiennego. Teraz zaczynali razem

dzień. Nie tylko go kończyli.

- Siadaj, Potter. Przygotowałem śniadanie.

Harry wykonał polecenie, a w jego głowie kołatała się tylko jedna myśclass="underline" "Zje

śniadanie z Severusem!"

Mężczyzna wziął do ręki karafkę i nalał do dwóch kieliszków przezroczystego płynu.

Harry sięgnął po widelec i po kilku kęsach usłyszał wypowiedziane pozornie od

niechcenia słowa:

- Jak ci minęła noc, Potter? Znowu coś ci się śniło?

Harry zamarł z widelcem w ustach.

- N-nie - wymamrotał po chwili. - Nie, wszystko w porządku. Nic mi się nie śniło. Ja...

wziąłem wczoraj Eliksir Bezsennego Snu - powiedział, dochodząc do wniosku, że

lepiej wyznać to od razu, ponieważ Snape i tak pewnie znalazłby jakiś sposób, żeby

później to z niego wyciągnąć.

- Hmm. - Severus wziął kęs i przeżuł go w zamyśleniu. Harry spiął się, czekając na

kolejne pytanie. Wiedział, że Snape tego nie zostawi, że będzie chciał się

dowiedzieć. To było tylko kwestią czasu. - W jaki sposób zginąłem? - zapytał w

końcu, spoglądając Harry'emu prosto w oczy.

Cholera! Czy musiał być aż tak bezpośredni?

Harry nie chciał sobie tego przypominać. Nie teraz, nie w tej idealnej chwili. Byli

razem, jedli wspólnie śniadanie i było tak miło... Ale wiedział przecież, że z tym

mężczyzną nigdy te miłe chwile nie trwały dłużej niż kilka minut. W porywach do

kilkunastu.

- Ty... eee... - zaczął, nie bardzo wiedząc, jak opisać coś, co na samo wspomnienie

1 ... 216 217 218 219 220 221 222 223 224 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)