Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
tylko nadzieję, że Snape go nie zabije.
Drzwi uchyliły się i Harry zobaczył ubranego w swoją czarną, luźną piżamę
Severusa. Oczy mężczyzny zmrużyły się, kiedy padły na Harry'ego, który
torpedowany tym twardym, nieprzychylnym wzrokiem nie potrafił wydusić z siebie
głosu. Uciekł spojrzeniem i wbił je w ścianę obok ciemnej sylwetki mężczyzny.
- Przepraszam, że przyszedłem tak w środku nocy - wypalił w końcu, kiedy jego język
nareszcie odkleił się od podniebienia - ale nie mogłem zasnąć i... i tęskniłem... i...
Czy mógłbym spędzić z tobą jeszcze tylko jedną noc? Nie chcę być sam. Proszę.
Przez chwilę panowała cisza, a Harry nie wiedział, czy głośniej brzmi bicie jego
serca, czy też przyspieszony oddech. Severus nie odzywał się. Wpatrywał się tylko w
niego ze zmarszczonymi brwiami, tak jakby bardzo głęboko zastanawiał się nad
odpowiedzią.
Cisza przedłużała się. I Harry powoli tracił nadzieję.
Wiedział, że to było głupie, że nie powinien był przychodzić tu w środku nocy.
Powinien odwrócić się i odejść, a nie kolejny raz wpraszać mu się do sypialni.
I w chwili, kiedy postanowił to zrobić, Severus poruszył się. Harry spojrzał na niego i
zobaczył, że Snape bez słowa odsuwa się od drzwi i otwiera je szerzej w
zapraszającym geście.
Serce Harry'ego zaśpiewało. W ostatniej chwili powstrzymał głupi wyszczerz, który
próbował wypłynąć mu na usta. Pozwolił sobie jedynie na lekki uśmiech, kiedy
przechodził przez próg, czując się tak, jakby właśnie wrócił do domu.
Położył owiniętą w pelerynę mapę na fotelu i nie czekając na mężczyznę ruszył w
stronę sypialni. Chciał po prostu jak najszybciej znaleźć się w jego łóżku. W tym
czarnym, pachnącym Severusem łóżku.
W pomieszczeniu panował niemal całkowity mrok, jedynym światłem było to, które
padało przez otwarte drzwi do salonu. Harry zdjął okulary i odłożył je na szafkę
nocną, po czym wśliznął się pod przykrycie i położył na samym skraju łóżka,
czekając na Snape'a. Nawet nie musi go dotykać. Po prostu chciał czuć jego
obecność. To mu wystarczało. Sam fakt, że mógł tutaj zostać, napełniał go radością.
Usłyszał kroki i cicho zamykane drzwi. A po chwili materac obok niego ugiął się.
Kiedy Severus w końcu ułożył się i znieruchomiał, w pomieszczeniu zapadła cisza.
Harry miał wrażenie, że w tej jedwabistej ciszy każdy szelest rozbrzmiewa głośniej
niż wybuch petardy, dlatego nie odważył się poruszyć. Leżał na boku, próbując
nawet nie oddychać i wsłuchując się w spokojny oddech Severusa.
Ale w końcu nie potrafił już wytrzymać. Najostrożniej, jak potrafił, przewrócił się na
drugi bok, przodem do mężczyzny. Nie widział go. W sypialni zalegał ten rodzaj
gęstego mroku, który można by kroić na plasterki.
I zapragnął go czymś rozproszyć. Przesunął w ciemności rękę i odnalazł
spoczywającą na pościeli dłoń Severusa. Pogłaskał ją. Delikatnie, ledwie muskając
skórę.
- Dziękuję - wyszeptał, nie potrafiąc zrozumieć, dlaczego jego głos jest taki
zachrypnięty.
Severus nie odpowiedział. Zamiast tego złapał jego dłoń i łagodnie ją uścisnął.
Harry wstrzymał oddech, czując rozrastające się w piersi ciepło. Nie próbował zabrać
ręki. Wiedział, że to ten rodzaj uścisku, który potrafi trwać bardzo długo. Nawet przez
całą noc.
* "Comotase" by Skil et
--- rozdział 38 ---
38. Knowing me, knowing you
I'm falling even more in love with you
Letting go of all I've held onto
I'm standing here until you make me move
I'm hanging by a moment here with you*
Part 1
Harry obudził się. Rozejrzał się po ciemnym wnętrzu, rozważając, gdzie też może
przebywać i dopiero kiedy jego zaspany umysł zaczął w końcu pracować, wszystko
sobie przypomniał.
Przyszedł w nocy do Snape'a. A ten pozwolił mu zostać.
Nie pamiętał, kiedy zasnął. Przypominał sobie tylko, że długo leżał w ciemności,
wsłuchując się w spokojny oddech mężczyzny i napawając się ciepłym uściskiem na
swojej dłoni. Ale teraz Severusa nie było obok. A Harry nie miał pojęcia, która może
być godzina. Rozejrzał się po pokoju i w słabym świetle kilku świec dostrzegł stojący
na nocnym stoliku zegar. Założył na nos leżące obok okulary i spojrzał na
wskazówki. Było piętnaście po szóstej.
Westchnął i ponownie opadł na poduszkę, spoglądając w sufit.
Obudził się w sypialni Severusa. To było... cudowne uczucie. Miał wrażenie, jakby
tutaj właśnie było jego miejsce. Och, co by zrobił, aby móc budzić się tu codziennie...
Nawet, jeżeli Snape'a nie było obok niego.
A właściwie, to gdzie mógł być? W salonie?
W normalnej sytuacji Harry byłby zbyt zaspany, aby zmusić się do wstania, ale to
zdecydowanie nie była normalna sytuacja. Czuł się za bardzo rozbudzony, za bardzo
przejęty miejscem i okolicznościami, w których się znajdował. Dlatego błyskawicznie
zerwał się z łóżka, chwycił swoje rzeczy i ruszył do łazienki.
Po szybkim prysznicu, w czasie którego nie mógł sobie odmówić rozkoszowania się
spowijającymi go aromatami, ubrał się i z uśmiechem zabarwionym
podenerwowaniem, wyszedł z sypialni.
Snape, ubrany w swoje codzienne czarne szaty, czekał na niego siedząc w fotelu. A
przynajmniej podekscytowany umysł Harry'ego tak to sobie przedstawił. Szczególnie,
kiedy dostrzegł stojące na stoliku dwa talerze wypełnione faszerowanymi jajkami i
tostami oraz karafkę białego wina. Mężczyzna spoglądał w ogień i wydawało się, że
w ogóle nie zauważył wejścia Harry'ego, ale chłopak wiedział, że to tylko pozory.
- Dzień dobry, Severusie - powiedział cicho, próbując wybadać grunt i zorientować
się, w jakim nastroju jest dzisiaj mężczyzna. Jakże inaczej brzmiało to słowo od
zwykłego "dobranoc". To było coś zupełnie odmiennego. Teraz zaczynali razem
dzień. Nie tylko go kończyli.
- Siadaj, Potter. Przygotowałem śniadanie.
Harry wykonał polecenie, a w jego głowie kołatała się tylko jedna myśclass="underline" "Zje
śniadanie z Severusem!"
Mężczyzna wziął do ręki karafkę i nalał do dwóch kieliszków przezroczystego płynu.
Harry sięgnął po widelec i po kilku kęsach usłyszał wypowiedziane pozornie od
niechcenia słowa:
- Jak ci minęła noc, Potter? Znowu coś ci się śniło?
Harry zamarł z widelcem w ustach.
- N-nie - wymamrotał po chwili. - Nie, wszystko w porządku. Nic mi się nie śniło. Ja...
wziąłem wczoraj Eliksir Bezsennego Snu - powiedział, dochodząc do wniosku, że
lepiej wyznać to od razu, ponieważ Snape i tak pewnie znalazłby jakiś sposób, żeby
później to z niego wyciągnąć.
- Hmm. - Severus wziął kęs i przeżuł go w zamyśleniu. Harry spiął się, czekając na
kolejne pytanie. Wiedział, że Snape tego nie zostawi, że będzie chciał się
dowiedzieć. To było tylko kwestią czasu. - W jaki sposób zginąłem? - zapytał w
końcu, spoglądając Harry'emu prosto w oczy.
Cholera! Czy musiał być aż tak bezpośredni?
Harry nie chciał sobie tego przypominać. Nie teraz, nie w tej idealnej chwili. Byli
razem, jedli wspólnie śniadanie i było tak miło... Ale wiedział przecież, że z tym
mężczyzną nigdy te miłe chwile nie trwały dłużej niż kilka minut. W porywach do
kilkunastu.
- Ty... eee... - zaczął, nie bardzo wiedząc, jak opisać coś, co na samo wspomnienie