Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 214 215 216 217 218 219 220 221 222 ... 508
Перейти на страницу:

prezent, Severus zrobił to samo. Także go pogłaskał.

A teraz...

Harry spojrzał na swoją otwartą dłoń.

A teraz pocałował go w rękę. Tak jak Harry czynił to niejednokrotnie. Nie

wspominając już o całowaniu torsu, sutków i wszystkiego, czego tylko wygłodniałe

usta były w stanie dosięgnąć.

Tak, Severus uczył się od niego. Uczył się czułości i pewnej delikatności. Dlaczego

wcześniej tego nie dostrzegł?

A więc czy możliwe było... aby Harry mógł nauczyć go jeszcze czegoś? Czegoś,

czego naprawdę pragnął. Może Snape... może mógłby kiedyś także... wziąć do ust

jego penisa?

Sam ten pomysł wydawał mu się w tej chwili absurdalnie nieprawdopodobny, ale po

tym, co wydarzyło się ostatnio i co Harry teraz zrozumiał, zaczynała kiełkować w nim

nadzieja.

Zastanawiał się, jakby to było poczuć zaciskające się na główce ciepłe wargi i gorący

język ślizgający się po trzonie... Nikt mu nigdy czegoś takiego nie zrobił. A sądząc po

reakcjach Snape'a, kiedy Harry robił to jemu, musiało to być zniewalające uczucie.

Może Severus tego nie robi, bo nie wie, że Harry by tego chciał? Do tej pory, za

każdym razem, kiedy czegoś pragnął, w jakiś sposób dawał mu to do zrozumienia.

Oczywiście nie był idiotą i wiedział, że były pewne rzeczy, których Severus nigdy by

mu nie dał, ale po ostatniej nocy Harry musiał zweryfikować kilka swoich pragnień i

odkrył, że niektóre z nich zaczęły pojawiać się w jego zasięgu. I naprawdę byłby

idiotą, gdyby nie spróbował ich zdobyć.

A więc postanowił. Będzie musiał w jakiś sposób pokazać Severusowi, że także

chciałby poczuć jego usta i język na swoim penisie.

Merlinie, już sama ta myśl doprowadzała go do szaleństwa.

Potrząsnął głową, usiłując wyrzucić z niej obraz czarnych włosów muskających jego

uda i tych cienkich warg, otwierających się na przyjęcie błyszczącej główki jego

penisa.

Cholera!

Teraz już naprawdę zaczął mieć problemy z oddychaniem i z przestrzenią w

spodniach.

Przewrócił się ponownie na plecy, otwierając oczy i biorąc głęboki oddech.

Jeżeli głębiej się nad tym wszystkim zastanowić, to przecież on także nauczył się od

Severusa wielu rzeczy. Pamiętał swoją początkową nieśmiałość, kiedy nie potrafił

przy Severusie wydukać nawet jednego sensownego zdania. To, co odkrył po

wypiciu eliksiru, całkowicie zmieniło jego stosunek do tego mężczyzny. Zniknęła cała

zajadłość i arogancja, z którą zazwyczaj z nim rozmawiał. Za każdym razem, kiedy

widział Snape'a, czuł się zawstydzony i zażenowany, a to wcale nie pomagało w

prowadzeniu przynajmniej znośnej konwersacji. Ale przez cały ten czas nauczył się

pewnego rodzaju bezczelności. Uodpornił się na jego złośliwe uwagi i potrafił na nie

odpowiadać. Stał się pewniejszy siebie. Pozwalał sobie na coraz więcej, posuwał się

do przodu, balansując na cienkiej linie, a kiedy z niej spadał... zawsze w jakiś sposób

udało mu się jej złapać.

W zasadzie to było dziwne. Teraz, kiedy wracał pamięcią do kilku takich sytuacji,

które miały ostatnio miejsce... zauważył pewien schemat. Za każdym razem, kiedy

próbował uciec albo oddalić się... Severus go zatrzymywał. Zawsze. Nigdy nie

pozwalał mu się wymknąć, tak jakby próbował za wszelką cenę utrzymać go przy

sobie, jakby przywiązał go do siebie na niewidzialnej smyczy, którą tylko czasami

poluzowywał, a kiedy Harry za bardzo się oddalał, natychmiast przyciągał go do

siebie z powrotem.

Nie miał pojęcia, dlaczego do jego głowy wkradły się takie myśli. Ale cieszył się z

nich. Wiedział, że to coś oznacza, ale nie odważał się na razie wyciągać żadnych

pochopnych wniosków. Miał tylko wrażenie, jakby otrzymał dodatkową linę pod drugą

stopę, aby zawsze mógł utrzymać równowagę. Bo teraz już wiedział... no,

podejrzewał... że Severus go zatrzyma. A to było miłe uczucie. Tak samo miłe, jak

świadomość, że Severus uczy się od niego tych wszystkich gestów. Nawet pomimo

tego, że Harry sam nie był żadnym specjalistą od czułości.

Przez pierwsze jedenaście lat swojego życia nie otrzymał ani jednego pocałunku, ani

jednego przytulenia, ani jednego ciepłego słowa. Wtedy myślał, że tak ma być. Że

nie zasługuje na to. Mógł tylko obserwować, jak ciotka Petunia głaszcze, tuli i całuje

swojego "kochanego Dudziaczka" i zastanawiać się, jakby to było samemu to

poczuć. Ale szybko porzucał takie myśli, uważając, że skoro tego nie dostaje, to

najwyraźniej naprawdę na to nie zasługuje. Dursleyowie zawsze mu to wmawiali. Że

jest do niczego, że nic mu się nie należy. I Harry nawet nie próbował po to sięgać,

wiedząc, że to wszystko nie jest dla niego.

Ale potem znalazł się w Hogwarcie. Miejscu pełnym roześmianych, sympatycznych

ludzi, którzy wmawiali mu z kolei, że zasługuje na wszystko, co najlepsze. I trafił w

ramiona pani Weasley, która pokazała mu, jak to jest czuć się kochanym, jak to jest

czuć bliskość i ciepło. I była też Hermiona, która przytulała go przy każdej możliwej

okazji. I każdy najdrobniejszy gest, który otrzymywał, stawał się dla niego niezwykle

ważny. Stawał się dla niego synonimem przywiązania, czułości i tego niesamowitego

uczucia ciepła w sercu, które rozgrzewało jego wnętrze i wydawało mu się, że płonie

w nim jasne światło, które już nigdy nie pozwoli mu pogrążyć się w samotności. I w

ciemności.

Był całowany, przytulany, głaskany i to było miłe, jednak nigdy nie odczuwał zbytniej

potrzeby odwzajemniania się. Te gesty były dla niego zbyt ważne i chciał je

podarować komuś szczególnemu. A teraz spotkał tę szczególną osobę i nie potrafił

przestać dawać mu tego wszystkiego, czego się nauczył. I także chciał go tego

nauczyć. Przekazać tę "wiedzę" dalej. Chciał, aby Severus również poczuł to ciepło i przywiązanie. I chyba mu się to udawało. Nawet pomimo tego, że sam przecież

nadal niewiele wiedział o... miłości.

Pamiętał, jak czasami wuj Vernon i Dudley wyjeżdżali, aby załatwiać jakieś "męskie

sprawy", które prawdopodobnie polegały na siedzeniu przez pół dnia nad rzeką z

kijem w ręku i czekaniu, aż jakaś głupia ryba nabierze się na to dziwne czerwone coś

pływające jej nad głową. Harry zostawał wtedy z ciotką Petunią, która uwielbiała

oglądać wszelkiego typu argentyńskie i brazylijskie seriale. Czasami z nudów ukrywał

się za drzwiami i próbował oglądać je razem z nią. Zawsze zastanawiał się, dlaczego

ci ludzie zachowują się tak idiotycznie, jak gdyby ich mózgi wyjadły gnębiwtryski,

jakby to powiedziała Luna. Wpatrywali się w siebie przez pół godziny, wzdychając

jeden do drugiego i na przemian po sto razy powtarzając swoje imiona, a ciotka

Petunia pociągała nosem i wycierała oczy chusteczką.

Przez większą część dzieciństwa miłość właśnie tak dla niego wyglądała. Zawsze go

te filmy nudziły i po piętnastu minutach szedł zająć się czymś innym, powtarzając

sobie, że wolałby zjeść wielką ośmiornicę, niż kiedykolwiek tak się zachowywać.

Ale pewnego dnia, kiedy miał dwanaście lat i był na wakacjach u Dursleyów, jego

poglądy zostały błyskawicznie zweryfikowane. Został sam w domu na noc i mógł

oglądać telewizję do woli. I przerzucając kanały, natrafił na coś dziwnego. Zobaczył

mężczyznę i kobietę, całkowicie nagich i robiących jakieś wygibasy. Oboje dyszeli i

1 ... 214 215 216 217 218 219 220 221 222 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)