Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 213 214 215 216 217 218 219 220 221 ... 508
Перейти на страницу:

Ponieważ powiedział już dawno... Więc to nie było tak do końca kłamstwem.

Prawda?

Luna uśmiechnęła się promiennie i wyplątała ze swoich włosów próbującą skołtunić

je rękę.

- Niegrzeczna ręka! Jak będziesz się tak zachowywać, to cię zwiążę! - Ręka wycofała

się i wyciągnęła do niej środkowy palec. - Jest fantastyczna! - Luna wyglądała tak,

jakby zupełnie zapomniała o wcześniejszej rozmowie, a Harry poczuł spływający mu

po plecach strumień ulgi. - Masz, ponieś mi torebkę. - Włożyła w grążącą jej pięść

uchwyt i pomachała Harry'emu. - Zobaczymy się później. Mam bardzo pilne

spotkanie z Wiesz-Kim. Bardzo dziękuję za prezenty.

Harry patrzył, jak odchodzi, podskakując beztrosko na skrzypiącym śniegu i po raz

pierwszy w życiu pożałował, że on tak nie potrafi. O ile prostszy stałby się wtedy

świat...

Posiedział jeszcze trochę na zimnie i wrócił do swojego dormitorium. Załatwił już

wszystkie sprawy i teraz nie miał zupełnie nic do roboty. Były święta i

prawdopodobnie nikt dzisiaj nie zamierzał nic robić, więc pozostało mu tylko

wylegiwanie się w łóżku przez resztę popołudnia.

Położył się na pościeli, założył ręce za głowę i wbił wzrok w sklepienie nad swoim

łóżkiem.

W zamku panowała aksamitna cisza. Był jedynym Gryfonem, który został na święta

w Hogwarcie. I pomimo tego, że był sam, wcale nie czuł się samotny. Nareszcie mógł

odpocząć, nareszcie mógł robić to, co chciał. Nareszcie mógł po prostu leżeć na

łóżku przez kilka godzin i rozmyślać, nie niepokojony przez nikogo, niezaczepiany

przez usiłującego nakłonić go do gry w eksplodującego durnia Rona albo proszącego

o pomoc w nauce Neville'a. Albo zamęczającą go odrabianiem lekcji Hermionę.

Nareszcie miał czas, aby pomyśleć o wszystkim, co wydarzyło się wczoraj

wieczorem i w nocy.

Był tylko on. I wspomnienia.

Zamknął oczy i przypomniał sobie, jak to było czuć na skórze dotyk ciepłych warg

Severusa. Włożył dłoń pod koszulę i położył ją na swojej klatce piersiowej. Próbował

palcami wyczuć miejsca, w których dotykały go usta Snape'a, ale wiedział, że to

niemożliwe.

Wciąż nie potrafił uwierzyć w to wszystko, co się wydarzyło. Ale to było takie realne...

palce i usta i dłonie Severusa wszędzie na nim. I jego język... O tak, język. Nie

potrafił powstrzymać nagłego spięcia w lędźwiach, kiedy przypomniał sobie, jak ten

gorący język zsuwał się coraz niżej i niżej po jego placach, aż w końcu dotarł do

wejścia i Harry poczuł eksplozję żaru ocierającą się o to szczególne miejsce.

Severus Snape. Lizał go. TAM.

Za każdym razem, kiedy o tym myślał, kręciło mu się w głowie. Oczami wyobraźni

widział tę ciemną głowę zanurzoną pomiędzy jego pośladkami, długi język,

wysuwający się z pomiędzy cienkich warg i mokry czubek dotykający jego wejścia.

Zadrżał i zacisnął oczy, czując kolejne szarpnięcie w lędźwiach.

Jednego był pewien. Nigdy w życiu nie czuł jeszcze czegoś tak... niewyobrażalnie

cudownego. Nie licząc oczywiście każdego orgazmu, do którego doprowadzał go

Snape.

Pamiętał niemal każdy oddech, zarówno swój, jak i Severusa. Każdy dotyk, każde

pchnięcie. Każdy pocałunek. Bo przecież Snape całował go. Może nie w usta, ale

wszędzie, gdzie tylko był w stanie dosięgnąć. I to wciąż wydawało mu się

nadzwyczajne. I zbyt piękne, aby było prawdziwe. Ale było! Tak, z pewnością było

absolutnie realne!

Także to, jak wyglądały ich splecione dłonie. Jak ciepła była ręka Snape'a, rozgrzana

przez uścisk Harry'ego, jak duża wydawała się w porównaniu z jego dłonią i jak

miażdżyła jego palce, kiedy Severus dochodził w jego wnętrzu. A Harry mógł to

wszystko oglądać. Snape pozwolił mu na to. Pozwolił mu spijać ten wspaniały widok

ze swojej twarzy i rozkoszować się nim. A Harry korzystał do woli.

Błagaj.

Głos, wypowiadający to słowo był tak ostry, że przedarł się przez jego umysł niczym

klinga przecinająca mgłę. I nadal wywoływał w nim bolesny skurcz wszystkich mięśni

i nerwów w jego ciele.

Dlaczego, kiedy tylko je sobie przypominał, czuł się tak, jakby wszystko się w nim

zatrzymywało na ułamek sekundy i próbowało rozerwać go od środka? Dlaczego,

pomimo że coraz częściej odważał się myśleć o czułości w łóżku, to nadal tego typu

zachowanie ze strony Severusa doprowadzało go niemal do natychmiastowego

orgazmu?

Westchnął i przewrócił się na bok, podciągając nogi.

I na dodatek, po tym wszystkim, co Severus mu dał, po tym wszystkim, co mu

ofiarował... został z nim. To była największa niespodzianka. Myślał, że Snape

wstanie i po prostu odejdzie, a on przysunął się do niego i zaczął go głaskać.

Harry zacisnął powieki jeszcze mocniej, pragnąc przywołać to uczucie absolutnego

ukojenia, którego doświadczał, kiedy dłoń Snape'a łagodnie gładziła jego włosy. I

zastanawiał się, czy to się jeszcze kiedykolwiek powtórzy? Czy był to tylko

jednorazowy gest? Chciałby, tak bardzo chciałby, aby Severus zostawał z nim

częściej, aby mógł czuć jego bliskość, jego uspokajający dotyk. Aby mógł znowu

poczuć tę jedność.

Udało mu się zrobić kolejny trudny krok, obalić następną ścianę, z której były

zbudowane mury wokół Severusa. A może nawet kilka za jednym zamachem?

Starał się nie myśleć o tym chłodnym poranku, o tym, że Snape go nie przytulił, nie

odwzajemnił żadnego gestu. Ponieważ nawet gdyby chciał, to nie potrafił sobie tego

wytłumaczyć.

Może po prostu był zły? Może zawsze rano ma zły humor? Skąd Harry mógłby to

wiedzieć, skoro po raz pierwszy widział go o tak wczesnej porze?

Tak, to na pewno tylko to. No bo co mogłoby zmienić się przez jedną noc?

Wspomnienia z nocy niemal natychmiast przywołały wspomnienia ze snu i Harry

błyskawicznie zamknął swój umysł przed napływającymi do niego falami strachu.

To był tylko durny sen. Nie będzie go sobie przypominał! Nie będzie!

Musi myśleć o Severusie. Tylko i wyłącznie o nim i o tym wszystkim, co od niego

otrzymał. Severus go przytulił. I pocałował jego skroń. I dłoń.

Harry otworzył oczy i spojrzał na wewnętrzną stronę swojej ręki.

Kiedyś nawet sobie nie wyobrażał, że to wszystko może zajść aż tak daleko. Że jemu

uda się dojść tak daleko. Przecież na początku... Severus nie potrafił zdobyć się

nawet na to, aby go po prostu przytulić. A teraz robił te wszystkie rzeczy i...

Harry nagle wstrzymał oddech, kiedy pewna myśl wtargnęła do jego umysłu i zaczęła

krzyczeć mu do ucha.

Oczywiście. Przecież Snape... uczył się. Uczył się od niego. Uczył się każdego

najdrobniejszego gestu.

Kiedy Harry zaczął się do niego przytulać, po pewnym czasie mężczyzna zaczął

także sam go obejmować. Co prawda, wymagało to pewnego wysiłku, ale w końcu

dopiął swego. I teraz nie musiał nawet prosić, aby to otrzymać. Później Harry zaczął

całować jego szyję i ucho. Podczas ich pierwszego razu na fotelu. A Severus zrobił

to samo, kiedy Harry przyszedł do niego i obciągnął mu przy drzwiach. Pocałował go

w szyję. A do jego ucha dobrał się, kiedy wziął go przy drzwiach po sytuacji z Ginny

w łazience.

Naśladował go. Naśladował go od samego początku.

Harry pamiętał, jak pogłaskał mężczyznę po twarzy, kiedy przyszedł do niego w

depresji, a Snape go pocieszył. I kilka dni później, gdy Harry dał mu urodzinowy

1 ... 213 214 215 216 217 218 219 220 221 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)