Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Ponieważ powiedział już dawno... Więc to nie było tak do końca kłamstwem.
Prawda?
Luna uśmiechnęła się promiennie i wyplątała ze swoich włosów próbującą skołtunić
je rękę.
- Niegrzeczna ręka! Jak będziesz się tak zachowywać, to cię zwiążę! - Ręka wycofała
się i wyciągnęła do niej środkowy palec. - Jest fantastyczna! - Luna wyglądała tak,
jakby zupełnie zapomniała o wcześniejszej rozmowie, a Harry poczuł spływający mu
po plecach strumień ulgi. - Masz, ponieś mi torebkę. - Włożyła w grążącą jej pięść
uchwyt i pomachała Harry'emu. - Zobaczymy się później. Mam bardzo pilne
spotkanie z Wiesz-Kim. Bardzo dziękuję za prezenty.
Harry patrzył, jak odchodzi, podskakując beztrosko na skrzypiącym śniegu i po raz
pierwszy w życiu pożałował, że on tak nie potrafi. O ile prostszy stałby się wtedy
świat...
Posiedział jeszcze trochę na zimnie i wrócił do swojego dormitorium. Załatwił już
wszystkie sprawy i teraz nie miał zupełnie nic do roboty. Były święta i
prawdopodobnie nikt dzisiaj nie zamierzał nic robić, więc pozostało mu tylko
wylegiwanie się w łóżku przez resztę popołudnia.
Położył się na pościeli, założył ręce za głowę i wbił wzrok w sklepienie nad swoim
łóżkiem.
W zamku panowała aksamitna cisza. Był jedynym Gryfonem, który został na święta
w Hogwarcie. I pomimo tego, że był sam, wcale nie czuł się samotny. Nareszcie mógł
odpocząć, nareszcie mógł robić to, co chciał. Nareszcie mógł po prostu leżeć na
łóżku przez kilka godzin i rozmyślać, nie niepokojony przez nikogo, niezaczepiany
przez usiłującego nakłonić go do gry w eksplodującego durnia Rona albo proszącego
o pomoc w nauce Neville'a. Albo zamęczającą go odrabianiem lekcji Hermionę.
Nareszcie miał czas, aby pomyśleć o wszystkim, co wydarzyło się wczoraj
wieczorem i w nocy.
Był tylko on. I wspomnienia.
Zamknął oczy i przypomniał sobie, jak to było czuć na skórze dotyk ciepłych warg
Severusa. Włożył dłoń pod koszulę i położył ją na swojej klatce piersiowej. Próbował
palcami wyczuć miejsca, w których dotykały go usta Snape'a, ale wiedział, że to
niemożliwe.
Wciąż nie potrafił uwierzyć w to wszystko, co się wydarzyło. Ale to było takie realne...
palce i usta i dłonie Severusa wszędzie na nim. I jego język... O tak, język. Nie
potrafił powstrzymać nagłego spięcia w lędźwiach, kiedy przypomniał sobie, jak ten
gorący język zsuwał się coraz niżej i niżej po jego placach, aż w końcu dotarł do
wejścia i Harry poczuł eksplozję żaru ocierającą się o to szczególne miejsce.
Severus Snape. Lizał go. TAM.
Za każdym razem, kiedy o tym myślał, kręciło mu się w głowie. Oczami wyobraźni
widział tę ciemną głowę zanurzoną pomiędzy jego pośladkami, długi język,
wysuwający się z pomiędzy cienkich warg i mokry czubek dotykający jego wejścia.
Zadrżał i zacisnął oczy, czując kolejne szarpnięcie w lędźwiach.
Jednego był pewien. Nigdy w życiu nie czuł jeszcze czegoś tak... niewyobrażalnie
cudownego. Nie licząc oczywiście każdego orgazmu, do którego doprowadzał go
Snape.
Pamiętał niemal każdy oddech, zarówno swój, jak i Severusa. Każdy dotyk, każde
pchnięcie. Każdy pocałunek. Bo przecież Snape całował go. Może nie w usta, ale
wszędzie, gdzie tylko był w stanie dosięgnąć. I to wciąż wydawało mu się
nadzwyczajne. I zbyt piękne, aby było prawdziwe. Ale było! Tak, z pewnością było
absolutnie realne!
Także to, jak wyglądały ich splecione dłonie. Jak ciepła była ręka Snape'a, rozgrzana
przez uścisk Harry'ego, jak duża wydawała się w porównaniu z jego dłonią i jak
miażdżyła jego palce, kiedy Severus dochodził w jego wnętrzu. A Harry mógł to
wszystko oglądać. Snape pozwolił mu na to. Pozwolił mu spijać ten wspaniały widok
ze swojej twarzy i rozkoszować się nim. A Harry korzystał do woli.
Błagaj.
Głos, wypowiadający to słowo był tak ostry, że przedarł się przez jego umysł niczym
klinga przecinająca mgłę. I nadal wywoływał w nim bolesny skurcz wszystkich mięśni
i nerwów w jego ciele.
Dlaczego, kiedy tylko je sobie przypominał, czuł się tak, jakby wszystko się w nim
zatrzymywało na ułamek sekundy i próbowało rozerwać go od środka? Dlaczego,
pomimo że coraz częściej odważał się myśleć o czułości w łóżku, to nadal tego typu
zachowanie ze strony Severusa doprowadzało go niemal do natychmiastowego
orgazmu?
Westchnął i przewrócił się na bok, podciągając nogi.
I na dodatek, po tym wszystkim, co Severus mu dał, po tym wszystkim, co mu
ofiarował... został z nim. To była największa niespodzianka. Myślał, że Snape
wstanie i po prostu odejdzie, a on przysunął się do niego i zaczął go głaskać.
Harry zacisnął powieki jeszcze mocniej, pragnąc przywołać to uczucie absolutnego
ukojenia, którego doświadczał, kiedy dłoń Snape'a łagodnie gładziła jego włosy. I
zastanawiał się, czy to się jeszcze kiedykolwiek powtórzy? Czy był to tylko
jednorazowy gest? Chciałby, tak bardzo chciałby, aby Severus zostawał z nim
częściej, aby mógł czuć jego bliskość, jego uspokajający dotyk. Aby mógł znowu
poczuć tę jedność.
Udało mu się zrobić kolejny trudny krok, obalić następną ścianę, z której były
zbudowane mury wokół Severusa. A może nawet kilka za jednym zamachem?
Starał się nie myśleć o tym chłodnym poranku, o tym, że Snape go nie przytulił, nie
odwzajemnił żadnego gestu. Ponieważ nawet gdyby chciał, to nie potrafił sobie tego
wytłumaczyć.
Może po prostu był zły? Może zawsze rano ma zły humor? Skąd Harry mógłby to
wiedzieć, skoro po raz pierwszy widział go o tak wczesnej porze?
Tak, to na pewno tylko to. No bo co mogłoby zmienić się przez jedną noc?
Wspomnienia z nocy niemal natychmiast przywołały wspomnienia ze snu i Harry
błyskawicznie zamknął swój umysł przed napływającymi do niego falami strachu.
To był tylko durny sen. Nie będzie go sobie przypominał! Nie będzie!
Musi myśleć o Severusie. Tylko i wyłącznie o nim i o tym wszystkim, co od niego
otrzymał. Severus go przytulił. I pocałował jego skroń. I dłoń.
Harry otworzył oczy i spojrzał na wewnętrzną stronę swojej ręki.
Kiedyś nawet sobie nie wyobrażał, że to wszystko może zajść aż tak daleko. Że jemu
uda się dojść tak daleko. Przecież na początku... Severus nie potrafił zdobyć się
nawet na to, aby go po prostu przytulić. A teraz robił te wszystkie rzeczy i...
Harry nagle wstrzymał oddech, kiedy pewna myśl wtargnęła do jego umysłu i zaczęła
krzyczeć mu do ucha.
Oczywiście. Przecież Snape... uczył się. Uczył się od niego. Uczył się każdego
najdrobniejszego gestu.
Kiedy Harry zaczął się do niego przytulać, po pewnym czasie mężczyzna zaczął
także sam go obejmować. Co prawda, wymagało to pewnego wysiłku, ale w końcu
dopiął swego. I teraz nie musiał nawet prosić, aby to otrzymać. Później Harry zaczął
całować jego szyję i ucho. Podczas ich pierwszego razu na fotelu. A Severus zrobił
to samo, kiedy Harry przyszedł do niego i obciągnął mu przy drzwiach. Pocałował go
w szyję. A do jego ucha dobrał się, kiedy wziął go przy drzwiach po sytuacji z Ginny
w łazience.
Naśladował go. Naśladował go od samego początku.
Harry pamiętał, jak pogłaskał mężczyznę po twarzy, kiedy przyszedł do niego w
depresji, a Snape go pocieszył. I kilka dni później, gdy Harry dał mu urodzinowy