Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Muzyka duszy [Soul Music - pl]
Muzyka duszy [Soul Music - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Muzyka duszy [Soul Music - pl]

Электронная книга - «Muzyka duszy [Soul Music - pl]». Краткое содержание книги:

Inne dzieci dostawały w prezencie cymbałki. Susan musiała tylko prosić dziadka, żeby zdjął kamizelkę…

Tak. Ma Śmierć w rodzinie.
Trudno jest normalnie dorastać, kiedy dziadek jeździ na białym koniu i dzierży kosę — zwłaszcza gdy trzeba przejąć rodzinny interes, a jedyny pomocnik mówi tylko po szczurzemu.
A już szczególnie wtedy, kiedy ma się do czynienia z nową, uzależniającą muzyką, która pojawiła się w Świecie Dysku.
Jest bezprawna. I zmienia ludzi.
Nazywana jest „Muzyką z wykrokiem”.
Ma rytm i można przy niej tańczyć, ale…
Jest… żywa.
I nie chce ucichnąć.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 79
Перейти на страницу:

— Nic z tego! — rechotał. — Hę, hę! Jest pod posłaniem kota! Wszystkie pieniądze zostawiłem kotu!

Susan rozejrzała się. Kot obserwował ich nerwowo, ukryty za umywalką.

Uznała, że wypada coś odpowiedzieć.

— To bardzo… bardzo ładnie z pana strony…

— Co? Wyliniałe bydlę! Trzynaście lat tylko spał, paskudził i czekał, żeby mu podać żarcie. W całym swoim tłustym życiu nie biegał nawet pół godziny! Ale to się zmieni, kiedy znajdą testament. Zostanie najbogatszym i najszybszym kotem świata…

Głos rozpływał się z wolna, podobnie jak jego właściciel.

— Co za okropny staruch — stwierdziła Susan.

Spojrzała na Śmierć Szczurów, który próbował robić do kota głupie miny.

— Co się z nim stanie? PIP.

— Aha.

Za nią jeden z byłych żałobników wysypał na podłogę zawartość szuflady. Kot zaczynał dygotać. Susan wyszła przez ścianę.

* * *

Chmury zwijały się za Pimpusiem jak fala za okrętem. — Nie było tak źle. Znaczy, żadnej krwi ani nic. W dodatku on był już bardzo stary i wcale nie miły.

— Czyli wszystko w porządku? — Kruk wylądował jej na ramieniu.

— Co ty tu robisz?

— Śmierć Szczurów mówił, że możecie mnie podrzucić. Mam spotkanie.

PIP.

Śmierć Szczurów wystawił nos z juków.

— Jesteśmy firmą dyliżansową? — spytała lodowato Susan.

Szczur wzruszył ramionami i wcisnął jej w dłoń życiomierz.

Przeczytała wyryte na szkle imię.

— Volf Volfssonssonssonsson? Jak dla mnie, brzmi to osiańsko.

PIP.

Śmierć Szczurów wgramolił się na grzywę Pimpusia i zajął miejsce między końskimi uszami. Wiatr szarpał jego maleńką czarną szatą.

* * *

Pimpuś biegł truchtem tuż nad polem bitwy. Nie była to żadna wielka wojna, raczej zwykłe wewnątrzplemienne spory. Nie walczyły też żadne wyraźnie określone armie, tylko — jak się zdawało — dwie grupy osobników, z czego kilku na koniach, którzy przypadkiem znaleźli się po tej samej stronie. Wszyscy byli ubrani w jakieś futra i podniecające skóry. Susan nie potrafiła odgadnąć, w jaki sposób odróżniają przyjacół od wrogów. Miała wrażenie, że głównie krzyczą i trochę na oślep wymachują wielkimi mieczami i toporami. Z drugiej jednak strony każdy, kogo udało się trafić, natychmiast stawał się wrogiem, więc prawdopodobnie na dłuższą metę unikali nieporozumień. Przy okazji jednak ginęli ludzie i dokonywano aktów niezwykle wręcz bezmyślnego bohaterstwa. PIP. Śmierć Szczurów nerwowo wskazywał w dół.

— No więc… lądujemy.

Pimpuś stanął na niewielkim wzgórku.

— Dobrze. — Susan wyjęła kosę z olstra. Ostrze ożyło natychmiast.

Nietrudno było zauważyć dusze poległych. Schodzili z pola bitwy ramię w ramię, przyjaciele i jeszcze przed chwilą wrogowie. Śmiejąc się i zataczając, zbliżali się do niej.

Susan zeskoczyła na ziemię. Skoncentrowała się.

— Tego… — Odchrząknęła. — CZY KTOŚ TU ZOSTAŁ ZABITY I MA NA IMIĘ VOLF?

Za jej plecami Śmierć Szczurów ukrył pyszczek w łapkach.

— Hm… HEJ TAM!

Nikt nie zwracał na nią uwagi. Wojownicy przechodzili obok. Formowali szereg na granicy pola bitwy i zdawało się, że na coś czekają.

Nie musiała… zajmować się… wszystkimi. Albert próbował jej wytłumaczyć, ale pamięć sama podsuwała szczegóły. Musi dopilnować niektórych, zależnie od danej chwili i historycznej wagi, a to wystarczało, by pozostali też byli obsłużeni. Ona miała tylko nie hamować pędu ostrza.

— Musisz być bardziej asertywna — poradził kruk. — Na tym polega kłopot z kobietami na stanowiskach: nie są wystarczająco asertywne.

— Dlaczego chciałeś tu przylecieć? — zainteresowała się Susan.

— Wiesz, to przecież pole bitwy — tłumaczył cierpliwie ptak. — Po bitwie kruki są niezbędne. — Swobodnie zawieszone oczy obracały się nad dziobem. — Padlina wzywa, można by powiedzieć.

— Czyli wszyscy zostaną zjedzeni?

— To element cudu natury.

— Okropne…

Czarne ptaki krążyły już po niebie.

— Wcale nie. Jak to mówią: każdemu, co mu się należy.

Jedna ze stron, jeśli tak można ją nazwać, zaczęła uciekać, druga rzuciła się w pogoń. Ptaki lądowały na tym, co było — jak Susan uświadomiła sobie ze zgrozą — wczesnym śniadaniem. Z licznymi miękkimi kęskami.

— Lepiej rozejrzyj się za rym swoim chłopakiem — poradził kruk. — Inaczej spóźni się na przejażdżkę.

— Jaką przejażdżkę? Oczy zakręciły się znowu.

— Czy w ogóle nie uczyli cię mitologii?

— Nie. Panna Butts uważa, że to tylko wymyślone historie z literacką treścią.

— Aha. Straszne. Nie można na to pozwolić, prawda? No cóż, niedługo sama zobaczysz. Muszę lecieć. — Kruk wzniósł się w powietrze. — Zwykle staram się o miejsce u głowy.

— Goja mam…

Nagle ktoś zaczął śpiewać. Głos spłynął z niebios jak podmuch wiatru — całkiem niezły mezzosopran.

— Hej-jo, hej-jo! Hej!

Za głosem, na koniu niemal tak wspaniałym jak Pimpuś, pojawiła się kobieta. Stanowczo kobieta. Całkiem sporo kobiety. Tak wiele, ile tylko można ustawić w jednym miejscu, nie uzyskując dwóch kobiet. Miała na sobie kolczugę, lśniący napierśnik rozmiaru 115D i hełm z rogami.

Zebrani razem polegli przywitali ją radosnymi okrzykami. Koń stępa wylądował na ziemi. Za nim z góry pędziło jeszcze sześć śpiewających kobiet.

— Zawsze to samo — mruknął odlatujący kruk. — Można godzinami czekać, żeby zobaczyć chociaż jedną, a potem zjawia się wszystkie siedem naraz.

Susan patrzyła zdumiona, jak każda z kobiet chwyta zabitego wojownika i cwałuje z powrotem w niebo. Znikały nagle kilkaset sążni nad ziemią i niemal natychmiast wracały po kolejnego pasażera. Wkrótce między polem bitwy a niebem działała regularna linia promowa.

Po minucie czy dwóch jedna z kobiet podjechała stępa do Susan i wyjęła spod pancerza zwój pergaminu.

— Co jest? Tu pisze: Volf — rzuciła energicznym głosem, jakim ludzie w siodle zwracają się zwykle do zwykłych piechurów. — Volf Szczęściarz…?

— Tego… Nie wiem… TO ZNACZY: NIE WIEM, KTÓRY TO Z NICH — wyjaśniła bezradnie Susan.

Kobieta w hełmie pochyliła się. Było w niej coś znajomego.

— Jesteś nowa?

— Tak. To znaczy TAK.

— No to nie stój jak zbroja dużej dziewczynki! Bierz się, hej ho, i sprowadź go! Zuch dziewczyna!

Susan rozejrzała się niespokojnie i wreszcie go zobaczyła. Nie był zbyt daleko. Młody człowiek, otoczony migotliwym błękitem, wyróżniał się wśród poległych.

Podeszła szybko, ściskając kosę. Linia błękitu łączyła wojownika z jego martwym ciałem.

PIP! — krzyknął Śmierć Szczurów. Podskakiwał nerwowo i znacząco gestykulował.

— Wystawić lewy kciuk, prawa ręka ugięta w nadgarstku, i ruszaj tą kosą! — huknęła rogata kobieta.

Susan zamachnęła się. Błękitna linia pękła.

— Co się stało? — zapytał Volf. Spojrzał na ziemię. — To ja tam na dole, prawda? — Odwrócił się powoli. — I tam na dole, i tutaj. I…

Zauważył rogatą wojowniczkę i rozpromienił się nagle.

— Na lo! — zawołał. — Więc to prawda? Walkirie zaniosą mnie do hal Ślepego lo, gdzie będziemy przez wieczność pić i ucztować?

— Mnie nie… Chciałam powiedzieć: MNIE NIE PYTAJ. Walkiria schyliła się i przerzuciła sobie wojownika przez siodło.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 79
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)