Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 188 189 190 191 192 193 194 195 196 ... 253
Перейти на страницу:

— Cud absolutnie niezbędny z ewolucyjnego punktu widzenia — wtrącił Lodoghir.

— Naturalnie, ale to nie umniejsza jego cudowności. Zdolność prawdziwego widzenia, nie takiego jak w szpilołapie, który po prostu przyjmuje i rejestruje dane, ale widzenia i rozpoznawania obiektów: mis, melodii, twarzy, piękna, idei, a następnie udostępniania ich rozumowi… Otóż zdaniem Atamanta ta właśnie zdolność jest podstawą wszelkiej racjonalnej myśli. Skoro zaś świadomość potrafi stwierdzić miedzianomisowatość miedzianej misy, dlaczego miałaby nie móc stwierdzić równoramiennotrójkątności? Albo adrakhonesotwierdzeniowości?

— To zwykłe rozpoznawanie wzorców i przypisywanie im nazw — zauważył Lodoghir.

— Tak powiedzieliby syntaktycy — odparł Zh’vaern. — Co moim zdaniem świadczy o niezrozumieniu istoty rzeczy. Wy, proceńczycy, macie teorię świadomości, jej model, któremu podporządkowujecie wszystko inne. Teoria ta jest podstawą wszelkich twierdzeń, a procesy zachodzące w świadomości są dla was po prostu zjawiskami, które należy wyjaśniać w oparciu o tę teorię. Atamant utrzymuje, że wpadliście w pułapkę zapętlenia. Nie możecie tworzyć modelu świadomości, nie wykorzystując cechującej ją mocy nadawania zmiennym przedmiotowości. Objaśnianie jej działania w oparciu o tak stworzony model jest niespójne, sprzeczne z logiką.

— Rozumiem punkt widzenia Atamanta, ale czy przedstawiając go, nie wyrzucił siebie przypadkiem sam poza ramy racjonalnego dyskursu teorycznego? — zapytał Lodoghir. — Świadomość nabiera u niego na poły mistycznych cech: nie można jej zbadać, nie można jej podważyć… Ona po prostu jest.

— Wprost przeciwnie, nie ma nic bardziej racjonalnego niż wyjść od danych, które postrzegamy, zadać sobie pytanie, jak to się dzieje, że je postrzegamy, a następnie rzetelnie i szczegółowo zbadać proces postrzegania.

— Zapytam inaczej: jakie rezultaty uzyskał w ten sposób Atamant?

— Kiedy już wybrał tę drogę analizy, zdarzyło mu się kilka falstartów, parę razy zapuścił się w ślepe zaułki, ale konkluzja jego rozważań jest następująca: świadomość przejawia się w świecie materialnym, w fizycznej aparaturze…

— Jakiej aparaturze? — przerwała mu Ignetha Foral.

— W tkance nerwowej albo sztucznie wytworzonym obiekcie o podobnych cechach. Jedno i drugie itowie nazwaliby aparaturą. Sprzętem. Hardware’em. Atamant twierdzi jednak, że to sama świadomość, nie hardware, jest pierwotną rzeczywistością. Kompletny kosmos składa się z materii oraz świadomości. Zabierz świadomość i zostanie sam pył; dodaj świadomość — i dochodzą przedmioty, idee, czas. Historia poszukiwań Atamanta jest długa i skomplikowana, ale w końcu wybrał obiecujący schemat rozumowania, wyrastający z polikosmicznej interpretacji mechaniki kwantowej, i całkiem rozsądnie zastosował go do swojego ulubionego zagadnienia…

— Miedzianej miski? — domyślił się Lodoghir.

— Kompleksu zjawisk zachodzących w świadomości i odpowiedzialnych za postrzeganie miedzianej misy — poprawił go Zh’vaern. — I wyjaśnił owe zjawiska w oparciu o ten schemat.

I Zh’vaern — wyjątkowo rozmowny tego wieczoru — przedstawił nam calcę, w której streścił przemyślenia Atamanta na temat miedzianej misy. Zgodnie z jego wcześniejszą zapowiedzią miała sporo wspólnego z dialogami, które relacjonowałem przed kwadransem, i prowadziła do podobnych wniosków. Prawdę mówiąc, była do tego stopnia wtórna, że zastanawiałem się, po co w ogóle ją przytoczył — chyba że chciał nam pokazać, jakim bystrzakiem był Atamant, i zdobyć punkt dla matarrhitów. Słuchając go, krążyłem między kuchnią i messalanem. W końcu Zh’vaern doszedł do konkluzji, którą znaliśmy już wcześniej: nośniki świadomości mogą wykorzystywać fakt komunikacji między kosmosami, których trajektorie niedawno się rozdzieliły.

— Muszę was poprosić o dodatkowe wyjaśnienie — powiedział Lodoghir. — Wydawało mi się, że taka komunikacja jest możliwa tylko między kosmosami, które różnią się stanem kwantowym jednej cząstki, ale poza tym są identyczne. Mam rację?

— To można potwierdzić eksperymentalnie — zauważyła Moyra. — Takie sytuacje często bada się w laboratoriach, ponieważ stosunkowo łatwo jest zbudować aparaturę, w której da się zasymulować taki scenariusz: „Czy ta cząstka ma spin dodatni, czy ujemny?”. Albo: „Czy foton przejdzie przez lewą, czy przez prawą szczelinę?”.

— Ulżyło mi! — wykrzyknął Lodoghir. — Bałem się już, że będziecie nam chcieli wmówić, że ta komunikacja i Przepływ Hylaejski to jedno i to samo.

— Ja uważam, że tak właśnie jest — powiedział Zh’vaern. — Inaczej być nie może.

Lodoghir zrobił urażoną minę.

— Suur Moyra wyjaśniła nam przed chwilą, że jedyną potwierdzoną doświadczalnie formą interakcji międzykosmicznej jest komunikacja między kosmosami różniącymi się stanem jednej jedynej cząstki. A wyznawcy Przepływu Hylaejskiego utrzymują, że łączy on kosmosy, które są zupełnie różne!

— Patrząc na świat przez słomkę, zobaczysz tylko jego niewielki wycinek — odezwał się Paphlagon. — Doświadczenia, o których wspomniała Moyra, są całkowicie racjonalne, na swój sposób nawet wspaniałe, ale rzeczywiście opisują tylko układy jednocząstkowe. Gdybyśmy umieli zaprojektować lepsze eksperymenty, prawdopodobnie obserwowalibyśmy inne, nowe zjawiska.

Fraa Jaad rzucił serwetkę na stół.

— Świadomość wzmacnia słabe sygnały, łączące Historie jak rozpięta między drzewami pajęczyna — powiedział. — Wzmacnia je wybiórczo, tworząc pętle sprzężenia zwrotnego.

Zapadła cisza, w której było słychać tylko zgrzyt kredy Arsibalta na ścianie. Wśliznąłem się do messalanu.

— Byłbyś łaskaw rozszyfrować to tajemnicze stwierdzenie? — zasugerowała w końcu suur Asquin i zerknęła do notatek Arsibalta. — Na początek powiedz nam może, co rozumiesz przez „słabe sygnały”?

Fraa Jaad sprawiał wrażenie, jakby nie wiedział, od czego zacząć, i w ogóle nie miał ochoty wdawać się w wyjaśnienia. Wyręczyła go Moyra:

— „Sygnały” to interakcje między kosmosami tłumaczące efekty kwantowe. Jeżeli komuś nie odpowiada interpretacja polikosmiczna, niech szuka dla nich innego wyjaśnienia. Jeśli jednak się na nią zgodzimy i będziemy chcieli pogodzić to założenie z naszą uprzednią znajomością mechaniki kwantowej, musimy przyjąć do wiadomości, że kosmosy oddziałują na siebie nawzajem tylko wtedy, kiedy ich trajektorie przebiegają w niewielkiej odległości. W jednym, wybranym kosmosie przejaw tej komunikacji można interpretować jako sygnał, który obejmuje tylko kilka cząstek, a zatem siłą rzeczy jest słaby. Dopóki te cząstki znajdują się w jakiejś asteroidzie lecącej w próżni między gwiazdami, nie ma to wielkiego znaczenia. Kiedy jednak komunikacja dotyczy cząstek ulokowanych w kluczowych obszarach mózgu, wówczas może mieć wpływ na zachowanie organizmu, którym ten mózg steruje. Sam ten organizm jest o wiele za duży, żeby jako całość ulegać interferencji kwantowej. Kiedy weźmiemy pod uwagę całe społeczeństwa złożone z takich organizmów, istniejące przez długi okres i — czasami — zdolne stworzyć technologię, która odmienia cały świat, sens słów fraa Jaada o wzmacnianiu przez świadomość słabych sygnałów łączących kosmosy staje się oczywisty. Zh’vaern z zapałem kiwał głową.

— To znajduje potwierdzenie w traktacie Atamanta, który wczoraj czytałem. Świadomość, jak pisał, sama nie ma natury czasoprzestrzennej, ale wchodzi w interakcję ze światem czasoprzestrzennym, kiedy istoty świadome zaczynają reagować na swoje przemyślenia i podejmują próby porozumienia się z innymi istotami świadomymi. W tym celu muszą wykorzystać swoje czasoprzestrzenne ciała. W ten sposób przechodzimy od świata solipsystycznego, czyli postrzeganego przez jeden podmiot i tylko dla niego prawdziwego, do świata intersubiektywnego, czyli takiego, w którym wiemy, że ty również widzisz miedzianą misę i że przypisujemy jej taką samą przedmiotowość.

1 ... 188 189 190 191 192 193 194 195 196 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)