Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 187 188 189 190 191 192 193 194 195 ... 253
Перейти на страницу:

Paphlagon podsumował to znacznie zgrabniej:

— Wyobraźmy sobie, że przestrzeń Hemna jest krajobrazem, kosmos punktem geometrycznym w tym krajobrazie, a świadomość plamką światła przesuwającą się nad okolicą jak snop światła ze szperacza: jasno oświetla zbiory punktów, czyli kosmosów, znajdujących się blisko siebie, słabiej te nieco bardziej oddalone; im dalej od centrum plamki, tym szybciej jej jasność zanika. W samym jej środku różne warianty mózgu intensywnie się ze sobą porozumiewają. Te znajdujące się bliżej jej skraju rzadziej biorą udział w tej interakcji, a te położone w cieniu — wcale.

Z ulgą oparłem się plecami o ścianę, szukając jakiegoś cienia, w którym mógłbym się rozpłynąć.

— Jestem wdzięczny fraa Erasmasowi, że pozwolił nam spokojnie zjeść — odezwał się fraa Lodoghir. — Zbyt często musimy przerywać konsumpcję wymianą zdań. Może w takim razie powinniśmy zamienić się miejscami z naszymi posługaczami: niech siedzą i jedzą w milczeniu, słuchając wykładów swoich donów.

Barb parsknął głośnym śmiechem. Ostatnio coraz żywiej reagował na żarty Lodoghira, czym budził we mnie niepokojące podejrzenie, że Lodoghir jest po prostu starym Barbem. Po namyśle odrzuciłem jednak tę żałosną myśl.

Lodoghir mówił dalej:

— Muszę przyznać, że spodobała mi się propozycja Paphlagona, żeby użyć świadomości jako laboratorium do prowadzenia obserwacji tak zwanego Przepływu Hylaejskiego. Mam jednak pytanie: na nic lepszego nas nie stać? Przecież to powrót do datonomii evenedryckiej w jej najbardziej prymitywnej postaci!

— Spędziłam dwa lata w Baritoe, pisząc pracę o datonomii evenedryckiej — wtrąciła Ignetha Foral, bardziej chyba rozbawiona niż zła.

Wyszedłem z messalanu; wydało mi się to bardziej taktowne niż parsknięcie głośnym śmiechem. W kuchni nalałem sobie drinka i oparłem się mocno o blat, żeby ulżyć nogom.

— Dobrze się czujesz? — zaniepokoiła się Karvall. Byliśmy w kuchni sami.

— Jestem po prostu zmęczony. To był dla mnie spory wysiłek.

— Nie wiem, czy to ci pomoże, ale moim zdaniem mówiłeś całkiem sensownie.

— Dzięki. To dla mnie bardzo ważne, naprawdę.

— Prasuur Moyra mówi, że posuwamy się naprzód.

— Słucham?

— Jej zdaniem jesteśmy o krok od przedstawienia nowych idei, zamiast obracania starych na wszystkie strony.

— Taka pochwała, i to z ust poważnej lorytki… Proszę, proszę.

— Mówi, że to dzięki paktowi. Gdyby się nie zjawili i nie dostarczyli nam nowych danych, nie mogłoby być mowy o przełomie.

— Mój przyjaciel Jesry będzie zachwycony, kiedy się dowie. Marzył o tym całe życie.

— A ty? O czym marzysz przez całe życie?

— Ja? Nie wiem. Chyba o tym, żeby być takim mądrym jak Jesry.

— Dzisiaj byłeś najmądrzejszy ze wszystkich.

— Dziękuję! Ale nawet jeśli to prawda, zawdzięczam to Orolowi.

— I swojej odwadze.

— Niektórzy powiedzieliby „głupocie”.

Gdyby nie rozmowa z Alą przy śniadaniu, chyba właśnie zacząłbym się podkochiwać w Karvall. Byłem jednak pewny, że Karvall nie podkochuje się we mnie: po prostu przedstawiała suche fakty. Słuchanie komplementów z ust atrakcyjnej młodej kobiety było całkiem sympatyczne, nie umywało się jednak do elektryzującego wrażenia, jakiego doznawałem nawet podczas najkrótszych spotkań z Alą, porównywalnego chyba tylko z porażeniem prądem.

Powinienem był odpowiedzieć jakimś komplementem, ale chwilowo wcale nie czułem się odważny. Styl lorytów potrafił budzić grozę. Wiedziałem, że przez swoją powierzchowność — ogolone głowy, ubiór, który wymagał wielu godzin pracy nad węzłami — okazywali szacunek wszystkim swoim poprzednikom i codziennie napominali samych siebie, ile pracy wymaga nadążanie za rozwojem ludzkiej myśli, ile wysiłku trzeba, żeby na bieżąco przesiewać pojawiające się idee i wyławiać te naprawdę nowe. Tyle tylko, że znajomość tej symboliki wcale nie ułatwiała mi zbliżenia się do Karvall.

Przerwał nam płynący z głośnika dziwnie akcentowany głos Zh’vaerna:

— Ponieważ my, matarrhici, jesteśmy takimi odludkami, przypuszczam, że nawet suur Moyra mogła nie słyszeć o tym, którego nazywamy sauntem Atamantem.

— Nie znam tego imienia — przyznała Moyra.

— Naszym zdaniem Atamant był najbardziej utalentowanym i precyzyjnym introspekcjonistą w dziejach.

— Introspekcjonistą? — powtórzył Lodoghir. — To jakaś… profesja? — zainteresował się uprzejmie.

— Można tak powiedzieć. Ostatnie trzydzieści lat życia spędził na wpatrywaniu się w miedzianą misę.

— Co w niej było takiego wyjątkowego? — zapytała Ignetha Foral.

— Nic. Atamant napisał, a właściwie podyktował, dziesięć traktatów objaśniających, co się przez ten czas działo w jego głowie. Większość tych prac ma podobną wymowę jak medytacje Orola dotyczące światów kontrafaktycznych: opowiadają o tym, jak snuł domysły na temat wyglądu niewidocznej dla niego dolnej części misy. Z tych myśli Atamant wywiódł metateorykę kontrafaktów i współmożliwości, która, mówiąc pokrótce, doskonale opisuje nasze rozważania z pierwszego messalu, o przestrzeni Hemna i trajektoriach światów. Twierdził, że wszystkie możliwe światy naprawdę istnieją i są równie rzeczywiste jak nasz. Wielu uznało go po tym za szaleńca.

— Ale to jest przecież sedno interpretacji polikosmicznej — zauważyła suur Asquin.

— Otóż to.

— A nasza druga dyskusja? Czy ją również można podsumować słowami Atamanta?

— Długo się nad tym zastanawiałem. Trzeba wam wiedzieć, że dziewięć jego prac dotyczy przestrzeni, a tylko jedna czasu, ale właśnie ta jedna jest uważana za trudniejszą w lekturze niż tamte dziewięć razem wziętych! Jeśli jednak jego przemyślenia odnoszą się w jakiś sposób do Przepływu Hylaejskiego, to widać to właśnie w Traktacie Dziesiątym, który dziś w nocy sobie odświeżyłem. W ramach jednoosobowej dyskuty.

— Co takiego miedziana misa powiedziała Atamantowi o naturze czasu? — zapytał Lodoghir.

— Zacznijmy od tego, że Atamant był wybitnym znawcą teoryki. Wiedział, że prawa teoryczne są odwracalne w czasie i że jedynym sposobem na stwierdzenie zwrotu strzałki czasu jest pomiar nieuporządkowania w układzie. Kosmos wydawał się obojętny na upływ czasu; to my się nim przejmujemy. To świadomość tworzy czas, składa go z chwilowych wrażeń sensorycznych, które nieustannie przepływają przez nasze narządy zmysłów, a potem znikają w mrokach przeszłości. Czym jest twór, który nazywamy przeszłością? Zbiorem zapisów w naszej tkance nerwowej, tworzących spójną historię.

— Słyszeliśmy już o tych zapisach — powiedziała Ignetha Foral. — Są kluczowym elementem koncepcji przestrzeni Hemna.

— To prawda, pani sekretarz. Chciałbym jednak wrócić do czegoś, co ilustruje eksperyment myślowy z muchami, nietoperzami i dżdżownicami. Nie doceniamy naszej świadomości, która otrzymuje od zmysłów dane niewyraźne, niejednoznaczne, czasem wręcz sprzeczne, sortuje je i stwierdza: „ten zestaw danych opisuje miedzianą misę, która stoi przede mną teraz i stała przed chwilą”. Świadomość stwierdza przedmiotowość wszystkiego, co postrzegamy. Wiem, że słownictwo religijne może się wam wydać niezręczne, ale ta jej zdolność zakrawa na cud.

1 ... 187 188 189 190 191 192 193 194 195 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)