Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 184 185 186 187 188 189 190 191 192 ... 508
Перейти на страницу:

odbywać się wbrew twojej woli. Nie możesz o to prosić.

Harry zmarszczył brwi.

- Aha, czyli mam udawać, że tego nie chcę? Dobra. Nie ma sprawy. Będę krzyczał i

błagał, żebyś przestał.

Severus zagryzł wargę. Wyglądało, jakby w ostatniej chwili powstrzymał wypływający

mu na usta uśmiech po tym, jak wypowiedziana tym szczerym, pełnym zapału

głosem Harry'ego uwaga zburzyła jego solidnie konstruowany mur słusznego

oburzenia. Opanował się, westchnął i złapał go za ramiona, próbując od siebie

odsunąć.

- Potter, naprawdę nie mam teraz na to czasu.

- Wiesz... - Harry zacisnął ramiona wokół Snape'a z większą siłą, bojąc się, że

zostanie odepchnięty, ale nie zamierzając poddać się bez walki. Spojrzał do góry na

przyglądającego mu się z coraz większą irytacją mężczyznę i oblizał wargi. -

Wszyscy ciągle mnie pytali o... o to, z kim jestem. I dlaczego szysz... przyszedłem

sam. Ale oni nie mają pojęcia, że ja mam ciebie. A ty masz mnie. Nic nie wiedzą. I ja

byłem tam sam... całkiem sam. I myślałem o tobie. Cały czas. I... chciałem... chcę... -

Nie potrafił się powstrzymać. Cały ten wieczór był jak koszmar. Wszyscy to robili a on

mógł jedynie marzyć. I teraz, kiedy był tak blisko... Tak blisko...

Wspiął się na palce i przylgnął do chłodnego ciała. Uwolnioną ręką odgarnął ciemne

włosy i zaatakował ustami płatek ucha mężczyzny. Przyssał się do niego i zaczął go

łapczywie lizać i przygryzać zębami. Severus zesztywniał na moment i wciągnął ze

świstem powietrze, zaskoczony tym nagłym doznaniem.

Ale Harry postanowił nie dać mu nawet chwili czasu na zastanowienie się i

ewentualną reakcję. Wsunął drugą dłoń pomiędzy ich ciała i zacisnął ją na kroczu

mężczyzny, pocierając je i ugniatając.

- Tak bardzo... cię pragnę - wyszeptał chrapliwie, na przemian całując i liżąc ucho

oraz przestrzeń za nim. Snape na razie nie wykazywał chęci odsunięcia go albo

zamordowania i odległa część umysłu Harry'ego zanotowała to jako przyzwolenie.

Zresztą sam czuł się teraz tak, jakby znalazł się na bardzo szybkiej karuzeli, której

nie potrafił zatrzymać. Albo i nie chciał. Pulsująca w uszach krew w połączeniu ze

spływającym do podbrzusza żarem napędzała go i nie pozwalała mu się zatrzymać

albo pomyśleć. Jedyne, co odczuwał, to pragnienie. - Chcę... chcę... - szeptał

pomiędzy szybkimi, zachłannymi pocałunkami, które składał na chłodnej, długiej szyi

Severusa. Czuł przez materiał spodni, że mężczyzna robi się twardy. - Chcę, byś...

wyjęczał moje... imię... - Ścisnął mocniej, wpijając się ustami w obojczyk i ssąc.

Ale jedynym słowem, które wyrwało się ust Mistrza Eliksirów, było rozdrażnione:

- Potter!

Harry skrzywił się.

- Nie tak mam na imię... - mruknął. I wtedy poczuł zaciskające się wokół jego

nadgarstków palce. Jego ręce zostały brutalnie odciągnięte. Snape oderwał go od

siebie i odsunął na odległość wyciągniętych ramion.

- Posłuchaj mnie... - zaczął, wzdychając z irytacją.

Harry jęknął z poczucia straty, a żar został zastąpiony nagłym ukłuciem chłodu, który

sprawił, że zadrżał.

Snape go nie chce. Nikt go nie chce. W takim razie sobie pójdzie... Pójdzie gdzieś,

gdzie nikt go nie znajdzie.

Wyrwał ręce i nie czekając na jakąkolwiek reakcję mężczyzny, ruszył w kierunku, w

którym miał nadzieję, że znajduje się wyjście. Ale jego krótka podróż została

natychmiast udaremniona.

- A ty dokąd się wybierasz? - Snape złapał go za kaptur i pociągnął z powrotem.

Harry zachwiał się i zrobił kilka kroków w tył. Mężczyzna złapał go za ramiona,

postawił przed sobą i pochylił się lekko, wbijając w niego niezwykle poważne

spojrzenie. - Nie zachowuj się jak dziecko, Potter. Po pierwsze, jesteś pijany, a po

drugie, jest środek nocy. To nie czas na to. Rozumiesz?

Harry pokiwał ponuro głową, wpatrując się w ciągnący się nieskończenie na przedzie

czarnej szaty rząd guzików. Rozmywały mu się przed oczami. Dlaczego było ich aż

tak dużo? I dlaczego tak wirowały? Coraz szybciej i szybciej i szybciej i...

Zrobiło mu się niedobrze. Zasłonił usta dłonią i oparł się o Severusa, czując, że nogi

odmawiają mu posłuszeństwa.

Tym razem nie został odsunięty. Usłyszał tylko ciężkie westchnienie, które musnęło

jego włosy. Zacisnął powieki, modląc się, by wirowanie ustało, i mocniej przycisnął

policzek do szorstkiej szaty.

Okropne uczucie, jakby ktoś mieszał mu chochlą w żołądku, powoli ustawało. Jego

przyspieszony oddech uspokajał się. Odsunął dłoń od ust i owinął ramiona wokół

Snape'a. Nie potrafił się powstrzymać. Uwielbiał to. Uwielbiał tulić się do Severusa i

czuć jego wdzierający się aż do umysłu mocny zapach. Uwielbiał słuchać bicia jego

serca. Uwielbiał czuć się taki... bezpieczny. Uwielbiał także to, że Severus był od

niego wyższy. Dużo wyższy i dużo silniejszy. A Harry sięgał mu zaledwie do

podbródka i czuł się przy nim taki... taki... kruchy. Uwielbiał być w jego mocy, być od

niego zależny, czuć, że Severus jest przy nim i opiekuje się nim. I że nie musi sam

już zmagać się z tym wszystkim, co spadało mu na głowę. Że nie musi już tego

dźwigać, bo ma kogoś silniejszego i potężniejszego od siebie, kto mu w tym pomoże

i zabierze ten ciężar, z którym przez całe życie musiał zmagać się sam.

Pamiętał, jak Severus wyciągnął go z depresji. I jak wmawiał mu, że nie da rady sam

pokonać Voldemorta. Może był uszczypliwy i wredny, ale pomagał mu się podnieść.

A to było... kojące.

- ...er! Potter, do jasnej cholery, słyszysz mnie?

Harry zamrugał, powracając do rzeczywistości. Oderwał policzek od klatki piersiowej

mężczyzny i spojrzał w górę, wprost w zmrużone i wpatrujące się w niego czarne

oczy. Przesunął wzrok niżej i zatrzymał go na zaciśniętych w cienką kreskę ustach.

Oblizał wargi.

- Dlaczego nie chcesz mnie całować? - wypalił nagle. Oczy Snape'a rozszerzyły się

na chwilę, by ponownie się zmrużyć, przybierając odpychający wyraz. Ale Harry w

swoim obecnym stanie nie potrafił odbierać sygnałów ostrzegawczych tak wyraźnie

jak zazwyczaj. - Przecież to nie jest takie trudne. Tonks całow... - urwał nagle. Chyba

nie powinien o tym mówić. Przynajmniej nie Severusowi.

Oczy Snape'a, o ile to możliwe, zmrużyły się jeszcze bardziej i zamieniły w wąskie

szparki.

- Czy jest coś, o czym chciałbyś mi powiedzieć, Potter? - wycedził grobowym głosem.

- No, ja w zasadzie to... - Jak to ująć, żeby się za bardzo nie wygadać? Dlaczego

miał wrażenie, że jego mózg zamienił się w papkę? - Tonks bardzo dobrze całuje -

wypalił w końcu. - I nie boi się tego. Dlaczego ty nie mógłbyś też...? - urwał nagle,

czując nieprzyjemne napięcie, które zawisło w powietrzu.

- Doprawdy? - Zmrożonym jadem, który sączył się z ust Snape'a, można by wypełnić

całe znajdujące się obok Hogwartu jezioro.- Jak dobrze całuje, Potter?

- Ee... No jak na kobietę. Z języczkiem i w ogóle. I na dodatek tak mocno, że wargi

robią się sine. Naprawdę gorąco - uśmiechnął się.

Tnące spojrzenie Snape'a zsunęło się na usta Harry'ego i przez chwilę poddawało je

analizie.

- I co jeszcze robi dobrze? - zapytał po chwili, podczas gdy tlący się do tej pory w

jego oczach płomień gniewu przeobraził się w prawdziwy ogień.

1 ... 184 185 186 187 188 189 190 191 192 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)