Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 180 181 182 183 184 185 186 187 188 ... 508
Перейти на страницу:

niemal zwierzęcym pocałunku. Dziewczyna jęknęła w jej usta i zacisnęła palce na

ramionach, podczas gdy Tonks popchnęła ją i przycisnęła do ściany, całując jej usta

z taką siłą, jakby chciała je zmiażdżyć i pochłonąć. Harry widział ich splecione ze

sobą języki, kiedy na sekundę odrywały od siebie usta, aby zaczerpnąć tchu albo

zmienić pozycję. I wiedział, że nie powinien tego oglądać, że powinien odejść, że nie

powinno go tu być. Ale nie potrafił oderwać od nich wzroku, zbyt pochłonięty

widokiem, który roztaczał się przed jego oczami.

Ale jednocześnie poczuł w piersi niemiłe ukłucie żalu, kiedy zrozumiał, że on sam

nigdy czegoś takiego nie zazna. Że Severus nigdy nie będzie pożerał jego ust z

takim głodem i z taką namiętnością.

Dlaczego? Dlaczego Tonks mogła to robić, a Snape nie? Dlaczego Luna to dostała,

nie musząc nawet prosić, a on nie? To wydawało się takie... niesprawiedliwe.

Przestał jednak o tym myśleć, kiedy zobaczył, jak dłonie Tonks zaczynają błądzić po

ciele Krukonki. Jedną rękę wsunęła pod jej spódniczkę i już po chwili Harry zobaczył

ściągnięte gwałtownym ruchem aż do kolan białe majtki dziewczyny.

Rozszerzył oczy, widząc jak ręka Tonks ponownie wędruje do góry. Luna zajęczała w

jej usta i niemal osunęła się po ścianie. Tonks oderwała wargi od zaczerwienionych

ust dziewczyny i wpiła się w jej szyję, a jej ręka zaczęła poruszać się pod

spódniczką.

Luna odchyliła głowę do tyłu, a z jej ust wydobywały się jedynie ciche westchnienia i

niesamowicie głębokie pojękiwania.

Harry z przerażeniem odkrył, że zaczyna odczuwać pewien dyskomfort w dolnych

partiach ciała. Przestąpił z nogi na nogę i skrzywił się, czując ból ocierającej się o

spodnie erekcji.

A niech to! To chyba jakieś żarty! Przecież nie może stać tutaj i podniecać się

podglądaniem Luny i swojej nauczycielki w miłosnym uścisku. To... to niemożliwe.

Odetchnął głęboko, zacisnął na chwilę powieki i przysunął się jeszcze bliżej do

szpary pomiędzy deskami.

Z drugiej strony...

Zobaczył, jak Tonks, nie odrywając się od gładkiej szyi Luny, niezgrabnie usiłuje

wyciągnąć różdżkę ze swoich szat. Kiedy w końcu jej się to udało, obróciła głowę na

bok i dysząc ciężko, wyszeptała jakieś zaklęcie.

Harry poczuł emanujące ze środka ciepło. Ciepło, które sprawiło, że śnieg niemal

całkowicie się stopił i wsiąknął w ziemię. Schowała różdżkę z powrotem i powróciła

do wpatrującej się w nią rozmazanym lekko wzrokiem, zaczerwienionej Krukonki.

Zmieniła trochę ustawienie znajdującej się pod spódniczką ręki i uśmiechając się

zadziornie, pchnęła. Z ust Luny wydobył się zduszony pisk. Konwulsyjnie oplotła

ramiona wokół szyi Tonks, przyciskając rozchylone w niemym krzyku usta do jej

błyszczących coraz jaśniej włosów.

Nimfadora zatrzymała się na chwilę, pozwalając, by szczupłe ciało Luny rozluźniło

się, a po chwili zaczęła poruszać dłonią. Początkowo wolno, po chwili coraz szybciej.

Harry wpatrywał się rozszerzonymi oczami w znikającą pod materiałem rękę, a jego

wyobraźnia szalała, kiedy próbował wyobrazić sobie, co się tam dzieje. Oczami

duszy widział palec Tonks wsuwający się i wysuwający z Luny...

Zagryzł wargę i zacisnął dłoń na swoim pulsującym i całkiem wyraźnie dającym o

sobie znać kroczu.

Druga ręka Tonks wsunęła się pod górną cześć sukienki i zaczęła walczyć z ukrytymi

pod zielonym tiulem guzikami. Po jakimś czasie udało jej się je rozpiąć i Harry

otworzył usta, widząc wyłaniające się spod materiału niewielkie, sterczące piersi

Luny. Tonks zaczęła pocałunkami odznaczać drogę prowadzącą od szyi aż do

małych brązowych sutków. Wolną ręką objęła jedną pierś dziewczyny i zaczęła ją

ugniatać. Zatrzymała usta milimetry od drugiej piersi i łagodnie dotknęła czubkiem

języka ciemnej brodawki. Luna szarpnęła się i uderzyła plecami o ścianę, zagryzając

wargi w próbie zapanowania nad jękiem. Ale Tonks nie przerwała. Zaczęła obmywać

sutek językiem, raz za razem skubiąc go zębami, albo obejmowała go wargami i

delikatnie ssała, doprowadzając do tego, że z otwartych i łapczywie łapiących

powietrze ust Luny wydobywał się nieprzerwany jęk przyjemności.

Ale to było niczym w porównaniu z blaskiem, którym emanowały włosy Tonks.

Świeciły coraz jaśniej, coraz mocniej, tak jakby były odzwierciedleniem całego jej

podniecenia, wszystkich buzujących w niej emocji. Harry nigdy jeszcze nie widział

takiej gry świateł, takiej rozlewającej się na włosach, iskrzącej tęczy.

Zacisnął oczy, czując, że kręci mu się w głowie. Oparł czoło o ścianę i zaczął

oddychać ciężko, próbując zapanować nad bijącym szaleńczo sercem i drżeniem w

dolnych partiach ciała.

Nie, musiał coś z tym zrobić! Nie sądził, że samo oglądanie może być tak...

stymulujące.

Rozejrzał się wokół. Spływające z nieba światło księżyca odbijało się od śniegu. Było

niezwykle jasno. I cicho.

Do jego uszu dobiegały pojękiwania Luny i cichy szept Tonks. Choć nie potrafił

rozróżnić słów. Już nie. Nie w stanie, w którym się znajdował. Było zimno, ale on

odczuwał jedynie żar.

Musiał to zrobić! Musiał, bo jeżeli tego nie zrobi, to... eksploduje.

Rozpiął spodnie i dotknął swojego pulsującego członka. Jego dłoń była zimna.

Niemal tak zimna, jak dłoń Sev... Szybko zasłonił usta, tłumiąc jęk. Oparł się czołem

o chłodne drewno i owinął swoje lodowato zimne palce wokół rozgrzanego,

błagającego o spełnienie penisa. Wrażenie było tak intensywne, że niemal przestał

oddychać. Przez moment dyszał ciężko przez nos, próbując odzyskać kontrolę nad

sobą, ale nie był w stanie. Jego ciało błagało, jego umysł krzyczał, a usta jęczały w

zaciśniętą na nich konwulsyjnie dłoń. Jakże łatwo było wyobrazić sobie, że te

chłodne dłonie należą do Severusa, że to jego ręka zaczyna bardzo powoli poruszać

się na jego członku. Ostrożnie, bardzo ostrożnie, ponieważ był tak podniecony, że

każdy gwałtowniejszy ruch doprowadziłby go do natychmiastowego wybuchu.

I jakże łatwo było wyobrazić sobie usta Severusa... całujące go z takim głodem, z

takim pożądaniem... Jego śliski język wdzierający się siłą do gardła, penetrujący

ciepłe wnętrze ust, podniebienie, wewnętrzne strony policzków, te cienkie, twarde

wargi maltretujące jego usta, pożerające je...

Dłoń przyspieszyła. Samoczynnie. Przesuwała się po wrażliwej skórze, po

pulsującym pragnieniu, niemal wyciskając z niego orgazm.

Czuł łzy w oczach. Jakże łatwo było oszukać umysł... Jakże łatwo było wyobrazić

sobie teraz ten cichy, mroczny szept przy uchu:

Jestem spragniony twoich ust, Potter.

Jakże łatwo było wyobrazić sobie, że sięga do tych ust i spija z nich ten cichy szept...

Poczuł eksplozję. Niewiarygodnie silną, oślepiającą, białą eksplozję. Wszystkie

wyobrażenia skumulowały się, spłynęły do tego jedynego miejsca i zamieniły w

lepką, ciepłą ciecz zalewającą jego palce. Poprzez szum i dzwonienie w uszach

słyszał swój zduszony przyciśniętą do ust dłonią jęk, mieszający się z dochodzącymi

zza ściany cichymi odgłosami. Niemal osunął się na ziemię, próbując utrzymać się

na drżących nogach, które po chwilowym naprężeniu stały się nagle niezwykle słabe.

1 ... 180 181 182 183 184 185 186 187 188 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)