Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 176 177 178 179 180 181 182 183 184 ... 508
Перейти на страницу:

nią ze zdziwieniem. O czym ona mówiła? Był teraz tak roztrzęsiony, że wszystko, co

nie wiązało się ze Snape'em, który przed chwilą niemal zamordował go wzrokiem,

wyparowało z jego umysłu. - No bo pomyślałam, że skoro tańczyłeś z Ginny, to

moglibyśmy zatańczyć teraz razem...

O nie!

Harry złapał resztkę swojego piwa, wstał bez słowa, tak jakby w ogóle nie usłyszał

wypowiedzi dziewczyny, po czym złapał zaskoczoną Lunę za rękę i odciągnął ją na

bok, do najbliższego wolnego stolika.

- Czy możemy tu chwilę posiedzieć? - zapytał, kiedy z westchnieniem opadł na

krzesło. - Może w końcu jej się znudzi i sobie pójdzie - szepnął, wskazując głową na

stolik za sobą.

- Nie ma sprawy - mruknęła Luna, obserwując Harry'ego uważnym wzrokiem.

Przeniosła spojrzenie na zamknięte drzwi, a później z powrotem na wpatrującego się

ponuro w iskrzące się na obrusie cekiny Harry'ego.

- Nie martw się, Harry - szepnęła po chwili namysłu. - Przejdzie mu. Wcale nie

wyglądało, jakbyś z nią tańczył, a później ją obmacywał, a później... jakby na tobie

leżała. To znaczy... może trochę.

- Bardzo ci dziękuję - wymamrotał, marząc jedynie o kolejnej porcji piwa z ekstra

dodatkiem. A może lepiej o dodatku z piwem.

- To chyba dobrze, że jest o ciebie zazdrosny? To znaczy, że mu na tobie zależy.

Gdyby mu nie zależało, nie byłby zazdrosny - wyjaśniła Luna, chociaż język trochę jej

się plątał.

- Taa - mruknął Harry, zerkając do tyłu na swoich roześmianych i rozgadanych

przyjaciół, a następnie przenosząc wzrok ponownie na siedzącą obok niego

Krukonkę. Zmarszczył brwi, kiedy dostrzegł na jej twarzy autentyczny... smutek. -

Wszystko w porządku? - zapytał. Dziewczyna uśmiechnęła się i spuściła wzrok.

Miała zarumienione policzki i wodniste oczy. Wyglądała, jakby zmagała się ze sobą.

Spojrzała na opowiadającą coś z entuzjazmem Tonks i ponownie spuściła wzrok.

- Tak, tylko... tak się zastanawiam. Jak sobie z tym radzisz, Harry? To znaczy... czy

on nie ma nic przeciwko temu, że jesteś taki młody?

Harry zamrugał. Luna wyglądała na bardzo poważną. W zasadzie to nigdy nie widział

na jej twarzy wyrazu takiego... zagubienia.

- N-nie. Chyba raczej nie - odparł niepewnie. - To znaczy... - Zamyślił się. Severus

jakoś nigdy nie robił z tego problemu, o ile sobie dobrze przypominał. Chyba nie

przeszkadzało mu to, że Harry miał tylko szesnaście lat i był od niego ponad dwa

razy młodszy. Wyglądało nawet na to, że to... lubił. - Nie, nie wydaję mi się. - To było dziwne rozmawiać o tym z Luną. Ale była jedyną osobą w całej szkole, która znała

jego tajemnicę. I wydawała się ją w pełni akceptować.

- No właśnie - odparła marszcząc brwi. - Przecież to nie powinien być problem. Tak

samo jak to, że on jest twoim nauczycielem. Prawdziwa miłość lat nie liczy. Tak

mawiała moja mama - uśmiechnęła się do niego niepewnie. Dlaczego miał wrażenie,

że wcale nie rozmawiali o nim? - Kochasz go, prawda? - zapytała po chwili wahania.

- Co? - Harry wytrzeszczył oczy

Kochać? Severusa? Co to w ogóle za pytanie? Jak w ogóle...? Nie mógł... Nie, to

nie... Poczuł, że się rumieni i nie potrafi tego powstrzymać.

- Lubisz z nim przebywać? - zapytała w końcu rzeczowo, widząc, że Harry

najwyraźniej stracił mowę.

- Co? Tak, jasne - wymamrotał, wbijając wzrok w stół.

- Tęsknisz za nim w każdej sekundzie, kiedy się z nim nie widzisz?

- Ee... chyba tak. Raczej tak.

- Mógłbyś zrobić dla niego wszystko, łącznie z tym, co pozornie wydaje się szalone?

- Myślę, że tak - odparł ostrożnie, zagryzając wargę.

- Chciałbyś spędzać z nim każdą wolną chwilę?

Harry uśmiechnął się do siebie.

- O tak...

- I chciałbyś, żeby tak było zawsze?

Harry podniósł głowę i spojrzał na Krukonkę. Jej rozmarzony wzrok utkwiony był w

zmieniającej właśnie kolory włosów jak w kalejdoskopie, roześmianej Tonks.

- Uhm - mruknął, czując, że policzki płoną mu coraz bardziej.

- To oznacza, że go kochasz - odparła cicho Luna, odrywając wzrok od Tonks i

spoglądając na Harry'ego. Uśmiechnęła się smutno i spuściła głowę. Ale Harry

zdążył zauważyć pękniecie w jej dużych, błękitnych oczach.

To znaczy, że go kochasz

Dziwne, ale dokładnie takie samo pęknięcie poczuł właśnie w swojej piersi.

I ono... bolało.

* "Merry Christmas everyone!" by Shakin' Stevens

** "You don't know me" by Jann Arden

Tłum:

"Nie znasz tej osoby,

Która śni o Tobie w nocy,

Pragnie całować twoje usta,

I pragnie tulić Cię mocno.

Och, jestem tylko koleżanką

I tylko tym zawsze byłam

Ponieważ nie znasz mnie"

"Nigdy nie znałam sztuki uprawiania miłości

Moje serce cierpi z miłości do ciebie

Jestem zbyt przestraszona i nieśmiała i pozwalam, aby moja szansa odeszła

Szansa na to, abyś Ty pokochał mnie także"

_________________

--- rozdział 33 ---

33. "Let's get a party"

Część 2

Późnym wieczorem dołączył do nich Hagrid. Wszedł trochę niepewnie i przez chwilę

stał w drzwiach, rozglądając się z wyrazem bezbrzeżnego zdumienia na twarzy.

- Tutaj, Hagridzie! - Tonks pomachała do niego i zaprosiła go do stolika. - Co dla

ciebie? - zapytała, kiedy półolbrzym umościł się już pomiędzy nią a Harrym.

- Och, to co zawsze. - Hagrid machnął wielką dłonią. - Stary Aberfoth będzie

wiedział.

I rzeczywiście po kilku chwilach barman postawił przed nim ogromny kufel czegoś, co

parowało i ziało alkoholowym aromatem tak bardzo, iż Tonks i Harry byli zmuszeni

odsunąć się nieznacznie, ponieważ mieli wrażenie, jakby coś przewiercało im dziurki

w nosach.

- Co się stało z tą knajpą? - zapytał, kiedy wziął potężny łyk i z zadowolonym

uśmiechem na twarzy wytarł brodę. - Na Merlina, wygląda jakby ktoś wpuścił tutaj

lukrowego gnoma.

- Co to są lukrowe gnomy? - zapytał Ron, marszcząc brwi.

- To takie małe tałatajstwa, co to łażą tylko i próbują wszystko ozdabiać kokardami,

kwiatkami i różnymi śmieciami. Wygląda, jakby ktoś wpuścił ich tu całe stado.

Hermiona odchrząknęła, Neville spuścił głowę, a Tonks zaczerwieniła się tak bardzo,

że jej włosy przybrały barwę purpury.

Hagrid spojrzał na nich ze zdziwieniem i po chwili jego oczy rozszerzyły się w

zrozumieniu. Zarumienił się i wymamrotał w swoją brodę:

- Oj, chyba niepotrzebnie...

- Nie, nie przejmuj się. - Tonks machnęła ręką. - Chciałam po prostu, żeby było

ładnie. Ale chyba trochę przesadziłam. - Rozejrzała się po sali z wyraźnym

przygnębieniem na twarzy.

- No, może tr... - zaczął Ron, ale urwał i jęknął boleśnie. Spojrzał z wyrzutem na

Hermionę i zaczął rozmasowywać sobie bok.

- Wszystko jest bardzo ładnie przystrojone. Naprawdę nam się podoba. Prawda,

Ron? - zapytała Gryfonka, wbijając w chłopaka intensywne spojrzenie.

- Taa, bardzo ładnie... - wymamrotał, nadal rozmasowując sobie bok.

- Naprawdę ładnie - dodał Neville, uśmiechając się zachęcająco.

- Tak, bardzo - dorzuciła Anastassy.

Harry poczuł na sobie wyczekujące spojrzenia. Upił łyk piwa i zmarszczył brwi.

- Co? - zapytał. Przed chwilą układał w głowie wyjaśnienie "incydentu z Ginny" dla Snape'a, i nawet nie wiedział, o czym przyjaciele rozmawiali. A teraz wszyscy się na

1 ... 176 177 178 179 180 181 182 183 184 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)