Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 183 184 185 186 187 188 189 190 191 ... 508
Перейти на страницу:

jakby wyrosła mu druga głowa. Harry opierał się o ścianę i patrzył w podłogę. - Przez

cały wieczór myślałem... o tobie. Ale ciebie nie było. Wszyscy tam byli. I się obcis...

ości... obściskiwali. I robili inne rzeczy. A ciebie tam nie było... i ja... tęskniłem. I chciałem tylko wrócić do ciebie. To było głupie, że poszedłem. Mogłem... z tobą.

Robić inne rzeczy. Być. - Przez chwilę panowała cisza i resztka racjonalnie

myślącego umysłu Harry'ego zaczęła się zastanawiać, co to oznacza, ale ta

większość, która była całkowicie pijana, zupełnie się tym nie przejęła, zbyt skupiona

na niekontrolowanym wyrzucaniu z siebie wszystkiego, co tylko ślina przyniosła mu

na język. - Następnym razem wezmę cię ze sobą. Tak. Wezmę. I wszystko będzie

dobrze. I już nie będę się czuł taki samotny...

- Nie wyglądało, jakbyś był aż tak bardzo samotny, Potter. - Chłodne, odległe słowa

przerwały jego wywód i zmusiły go do oderwania się na chwilę od swojego ciągu

myśli i skupieniu na przypatrującemu mu się spod przymrużonych powiek Severusie.

A tak, Ginny... pamiętał. Przypomniał sobie też, że układał wymówki na tę właśnie

okazję, ale teraz one wszystkie wydawały się jakieś durne. Zresztą i tak wyleciały mu

z głowy. Spróbował się skupić i przypomnieć sobie, co tylko był w stanie, z tamtego

wypadku. I powiedzieć wszystko, co wie. Całą prawdę. Prawda to chyba najlepsza

wymówka.

- Ale... to był tylko jeden taniec. Ona mnie zmusiła. Przyprowadziła swojego chłopaka

i taką durną dziewczynę, która ciągle się na mnie gapiła. - To nie była dobra

odpowiedź, sądząc po nagłym rozbłysku wściekłości w czarnych oczach, ale Harry

był zbyt pijany, by to zauważyć. - No i ona ciągle chciała, ta idiotka, Anastassy, czy

jakoś tak... no więc ona chciała, żebym z nią zatańczył. No to poszedłem do Ginny i

poprosiłem, żeby ją ode mnie zabrała. Ale Ginny powiedziała, żebym z nią zatańczył

i zaczęła mnie uczyć. Ale ja nie chciałem! Tylko że tak dobrze mi szło, no i tak sobie

pomyślałem... pomyślałem, że to ty, a nie ona. To znaczy, że ty jesteś nią. - Chyba

coraz bardziej się pogrążał, sądząc po nagłym spadku temperatury w pomieszczeniu

i gęsiej skórce, którą poczuł. - To znaczy... - Zacisnął powieki, próbując poskładać

wirujące szaleńczo myśli, ale nie był w stanie tego zrobić. - Widziałem cię i myślałem,

że z tobą tańczę. Widziałem cię, kiedy zamknąłem oczy. Chciałem, żebyś to był ty. A

później je otworzyłem i naprawdę cię zobaczyłem. I przestraszyłem się tego, co sobie

pomyślisz. I się potknąłem. I ona na mnie wpadła. Ale ją zepchnąłem! Widziałeś, że

ją zepchnąłem? - Spojrzał z nadzieją w obserwującą go z uwagą twarz Snape'a,

który w czasie, kiedy Harry mamrotał wyjaśnienia, podszedł do niego i teraz stał tuż

przed nim i przypatrywał się z uwagą jego rozszerzonym, zamglonym alkoholem

zielonym oczom, jakby poddawał je analizie.

Przez chwilę panowała cisza. A wszystkie zmysły Harry'ego, które były w stanie

odbierać jeszcze jakiekolwiek bodźce, krzyczały, żeby nie ruszał się i nie odzywał.

- Dobrze - powiedział w końcu Severus i Harry poczuł, że całe jego ciało omdlewa z

ulgi, chociaż powoli już zapominał czego ona dotyczyła. - Ale ograniczysz kontakty z

panną Weasley do niezbędnego minimum. Nie wiem, czy w stanie, w którym się

obecnie znajdujesz, cokolwiek do ciebie dotrze, lecz z pewnością pamiętasz moje

ostrzeżenie? Jeżeli jeszcze raz przyłapię cię z nią sam na sam, nie będę słuchał

żadnych wyjaśnień.Żadnych.

Harry pokiwał głową i opuścił ją na pierś Severusa, ponieważ właśnie dotarło do

niego, że przecież kręciło mu się w głowie. Jakoś na chwilę o tym zapomniał, kiedy

patrzył w te dwa czarne tunele.

- No to... dobrze, że dobrze. To ja... jestem zmęczony... - oderwał się od Severusa. -

Idę wziąć prysznic - oświadczył po chwili i nierównym krokiem ruszył w kierunku

czegoś, co wyglądało jak drzwi. Przesuwał się po chwiejnym gruncie podłogi w

niezwykle prosty technicznie sposób - wbijał wzrok w cel, do którego chciał się

dostać, i patrzył na niego tak długo, dopóki nie zaczął się do niego zbliżać. Cel, nie

Harry.

Ale tym razem poskutkowało to jedynie tym, że potknął się o nogę stojącego przed

biurkiem krzesła, którego nie zauważył, i z impetem runął na podłogę.

Jęknął, czując, że coś mu chrupnęło w nosie, którym uderzył w twardą powierzchnię.

Poczuł przenikliwy ból, który zdawał się promieniować aż do mózgu.

Uniósł się na łokciach i odkrył, że nic nie widzi. Kawałki potłuczonego szkła i oprawki

jego okularów leżały na podłodze. Usłyszał kroki i po chwili poczuł silne pociągnięcie

za bluzę, które podniosło go i postawiło na nogi.

- Potter, na litość... Jak ty tutaj w ogóle dotarłeś? - zapytał cierpko Snape, dotykając różdżką jego nosa. - Zaboli. Episkey.

Harry krzyknął i złapał się za nos, czując kolejne przeszywające ukłucie bólu i

spływającą po wargach krew.

- Ała! To bolało!

Mężczyzna przewrócił oczami, zanim schylił się po jego okulary i rzucił kolejne

zaklęcie:

- Oculus reparo.

Ostrożnie włożył mu je na nos. Harry zamrugał i uśmiechnął się z wdzięcznością. Nie

wiedział dlaczego, ale ten gest wydał mu się taki... czuły. Severus skrzywił się i

odsunął.

- Chodź, ty głupi dzieciaku. - Złapał go za ramię. - Nie możesz w takim stanie wracać

do wieży. - Po tych słowach pociągnął go do swoich komnat, a kiedy już się w nich

znaleźli, popchnął go na fotel i podszedł do jednej z półek.

- Przestało tak kołysać - oznajmił Harry, pocierając twarz, czym rozmazał krew

jeszcze bardziej. - Ale nadal wszystko wiruje.

Odwrócony plecami Snape prychnął, ale nie skomentował tego. Po jakimś czasie

podszedł do Harry'ego, trzymając w dłoni szklankę z mętnym, jasnobłękitnym

płynem.

- Pij - rozkazał, podając mu ją.

- Co to jest? - Harry zmarszczył brwi.

- Coś, po czym poczujesz się lepiej.

- Ale ja się dobrze czuję - wyszczerzył się Harry. - Tylko ściany i meble jakoś dziwnie

się na mnie uwzięły.

- Nie dyskutuj ze mną, tylko pij.

- Nie. - Harry odstawił szklankę na stolik. - Ostatni raz, kiedy mi to dałeś, poczułem

się gorzej, a nie lepiej. Pamiętam. Dużo gorzej.

Severus zmarszczył brwi i wbił w niego ostre jak brzytwa spojrzenie.

- Potter, nie zmuszaj mnie, abym użył siły.

Harry przytrzymał się poręczy, aby wstać, po czym chwiejąc się lekko, spojrzał na

Snape'a wyzywająco.

- Nie chcesz mnie wykoszy... rzystać, Severusie?

Mężczyzna prychnął i spojrzał w bok.

- Tak, z tą krwią rozmazaną na twarzy i głupkowatym uśmiechem wyglądasz bardzo

pociągająco.

Harry wyszczerzył się.

- Naprawdę?

Snape wyjął różdżkę i rzucił zaklęcie czyszczące na twarz Harry'ego.

- Przestań się ze mną drażnić i wypij wreszcie ten eliksir.

- A ty ciągle tylko o tym eliksirze... - Harry westchnął z irytacją, przysuwając się bliżej i owijając ramiona wokół tali Snape'a. - Dlaczego nie chcesz mnie wykoszy...

szyrzystać?

- Jesteś pijany - wycedził mężczyzna, spoglądając na niego z góry zmrużonymi

oczami.

- Ostatnio ci to nie przesz... kadzało - odparł Harry, uśmiechając się szeroko. - I

podobało mi się. Możemy to powtórzyć.

- Potter, bycie wykorzystanym polega przede wszystkim na tym, że powinno

1 ... 183 184 185 186 187 188 189 190 191 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)