Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 166 167 168 169 170 171 172 173 174 ... 253
Перейти на страницу:

— Wszystko zależy od tego, jaki będzie koniec tej historii — odparłem.

Uniósł brwi i spojrzał prosto w obiektyw szpilołapu.

— To właśnie jest przedmiotem zainteresowania całego konwoksu — powiedział. — Chyba czas wracać do pracy.

Uczynił gest, po którym mikrofony umilkły, a ekran poczerniał. Wszyscy w nawie zaczęli mówić jednocześnie.

Zostałem sam na ciemnej scenie; fraa Lodoghir zbiegł po schodkach — zapewne po to, żebym nie wyrwał mu języka gołymi rękami. Ekipa zaczęła rozmontowywać scenę. Zdjąłem mikrofon, napiłem się do syta wody i powlokłem się do schodków. Czułem się tak, jakby przez ostatnią godzinę Lio używał mnie zamiast worka bokserskiego.

Czekało na mnie kilka osób. W szczególności jedna zwróciła moją uwagę: sekular w ubraniu ważnej persony. Uparł się, że będzie pierwszym człowiekiem, który ze mną porozmawia, więc, zamiast czekać, aż zejdę ze sceny, podbiegł do mnie, wskoczył na schody i spotkaliśmy się na stopniach w pół drogi.

— Emman Beldo — przedstawił się i natychmiast wyrzucił z siebie nazwę jakiegoś ministerstwa albo innego urzędu państwowego. — Zechciałbyś mi łaskawie powiedzieć, co to miało być?!

Ubranie dodawało mu lat, w rzeczywistości bowiem był niewiele starszy ode mnie.

— Może zapytaj fraa Lodoghira? — zaproponowałem.

Zinterpretował to jako kąśliwy żart.

— Przyszedłem posłuchać o Geometrach…

— A my gadaliśmy o świadomości i analemmach.

— No właśnie. Posłuchaj, nie chcę zostać źle zrozumiany. Odsłużyłem pięć lat u unarystów…

— Czyli jesteś piśmiennym, bystrym miastowym, dużo czytasz i zarabiasz na chleb głową, ale mimo to nie pojmujesz, co się tu wydarzyło…

— Powinniśmy dyskutować o zagrożeniu! I o tym, co zrobić, żeby mu zapobiec!

Zdekoncentrowałem się na moment. Spojrzałem w dół, gdzie u stóp schodków zebrała się grupka suur i fraa, którzy też chcieli ze mną porozmawiać. Próbowałem ich wysondować, nie nawiązując kontaktu wzrokowego. Obawiałem się, że niektórzy uważają się za członków Dynastii i będą chcieli wymienić porozumiewawczy uścisk dłoni; inni zamierzali zapewne do wieczora tłumaczyć mi, dlaczego Evenedryk się mylił; na pewno trafią się wśród nich zatwardziali halikaarnijczycy, niezadowoleni z tego, że nie udało mi się splantować Lodoghira; spodziewałem się także spotkać ludzi w rodzaju suur Maroi, którzy zechcą mi zadać konkretne pytania na temat Oritheny. Przyszło mi do głowy, że czasem łatwiej jest mieć regularny etat, być takim Emmanem Beldo…

Uratował mnie fraa Lodoghir — w pewnym sensie. Zakończył ożywioną dyskusję ze starszym hierarchą i przepchnął się do schodków.

— No to nas załatwiłeś, fraa Erasmasie! — obwieścił.

— Kogo załatwiłem, fraa Lodoghirze? I jak?

— Zostaliśmy relegowani w mrok i chaos, na absolutne zadupie matemowego świata, przynajmniej z mojego punktu widzenia.

— Czyli do Koncentu Sawanta Edhara?

— Nie, jest jeszcze jedno takie miejsce. Gorsze. Messal Wielości Światów w Fundzie Avrachona. Tam będziemy przyjmować pokarmy, dopóki nie uda mi się przemówić hierarchom do rozsądku.

— Jakich „nas” masz na myśli?

— Coś przegapiłeś, fraa Erasmasie!

— Co takiego?

— Swoje miejsce na konwoksie.

— Co to za miejsce?

— Masz stać za moimi plecami, kiedy jem, i składać moją serwetkę, kiedy wstaję i idę do toalety.

— Że co?!

— Zostałeś moim posługaczem, fraa Erasmasie. A ja twoim donem. Lubię przed kolacją przetrzeć twarz wilgotnym ręcznikiem, ciepłym, nie za gorącym. Dopilnuj tego, jeśli nie chcesz spędzić reszty konwoksu na czytaniu Księgi.

Odwrócił się na pięcie i wyszedł.

Emman Beldo przyglądał mi się z zainteresowaniem.

Paskudna nowina powinna była mnie zmiażdżyć, ale w głowie szumiało mi jeszcze po dialogu i widok zirytowanego Lodoghira sprawił mi frajdę.

— No to masz wybór — powiedziałem do Emmana Beldo. — Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś o zagrożeniu ze strony Geometrów, możesz udać się gdziekolwiek, byle nie tam, dokąd ja idę. Jeśli zaś wolisz usłyszeć, dlaczego podczas plenum poruszaliśmy tak dalece nieistotne tematy, dołącz do mnie i fraa Lodoghira na zadupiu matemowego świata.

— Nie omieszkam — zapewnił mnie. — Moja dona nie przegapiłaby takiej gratki.

— Kto jest twoją doną?

— My mamy się do niej zwracać „pani sekretarz” — uprzedził mnie. — Ale naprawdę nazywa się Ignetha Foral.

Część 10 MESSAL

Loryta: Członek zakonu założonego przez sauntę Lorę, która uważała, że wszystkie pomysły, jakie człowiek jest w stanie sformułować, zostały już w przeszłości zdefiniowane. Loryci jako historycy idei pomagają innym deklarantom w pracy, uświadamiając im istnienie podobnych idei w przeszłości, dzięki czemu nikt nie musi drugi raz wynajdować koła.

— Słownik, wydanie czwarte, 3000 p.r.

— Geometrzy mają nas na widelcu, jak ciekawy okaz przyrodniczy przyszpilony do stołu — powiedziała Ignetha Foral, kiedy podaliśmy zupę. — Mogą nas do woli kłuć i poszturchiwać i obserwować nasze reakcje. Kiedy zdaliśmy sobie sprawę z ich obecności na orbicie, domyślaliśmy się, że wkrótce coś się może stać. Potem okazało się, że wydarzenia rozwijają się w otępiająco wolnym tempie. Geometrzy mogą pobierać potrzebną im wodę z komet, inne substancje czerpać z asteroid… Nie mogą natomiast, jak domniemywamy, zrobić jednej rzeczy: rozpocząć międzygwiezdnej podróży. Nie jest jednak wcale pewne, że im do tego spieszno.

W tym miejscu zrobiła przerwę, żeby zwilżyć gardło. Błysnęła bransoletka na przegubie jej dłoni — droga, nie tandetna. Słowa Tulii sprzed paru miesięcy, z Edhara, potwierdzały się w każdym calu: Ignetha Foral pochodziła z zamożnego klanu miastowych, od wieków związanego ze światem matemowym. Nie do końca rozumiałem, dlaczego znalazła się w Tredegarhu i nosiła tytuł „pani sekretarz”. Z informacji Tulii wynikało, że Niebiański Strażnik pozbawił ją sekularnej posady — ale to już nie była żadna nowina. Zwłaszcza po tym, jak Niebiański Strażnik kilka tygodni temu wyleciał z dwudziestościanu przez śluzę. Może kiedy ja siedziałem na odciętej od świata Ecbie, w państwie sekularnym nastąpiła reorganizacja, ktoś odkurzył Ignethę Foral i znalazł jej nowe zajęcie.

Pani sekretarz napiła się i spojrzała w oczy kolejno wszystkim przy stole.

— Tak przynajmniej odpowiadam moim kolegom, kiedy pytają, po co tracę czas na tym konwoksie — dodała pogodnie.

Fraa Lodoghir roześmiał się tubalnie. Wszyscy poza tym przynajmniej parsknęli śmiechem — poza fraa Jaadem, który wpatrywał się w nią takim wzrokiem, jakby to ona była wspomnianym wyżej okazem przyrodniczym. Ona zaś była dostatecznie bystra, żeby to zauważyć.

— Fraa Jaad… — Pochyliła lekko głowę w sugestii ukłonu. — Na pewno oceniasz fakty w długiej perspektywie czasowej i właśnie myślisz sobie, że moi koledzy cierpią na groźny zespół niedostatku koncentracji. Specjalizuję się w badaniu politycznych mechanizmów tworu, który nazywacie państwem sekularnym. Wielu obywateli tego świata postrzega nasz messal jako marnotrawstwo wybitnych umysłów. Najłagodniejsza ocena, z jaką można się spotkać, to, że stanowi on dogodne miejsce zsyłki osób trudnych w obejściu, zbędnych lub niezrozumianych, które w przeciwnym razie zakłócałyby prace konwoksu. Jak wy, siedzący przy tym stole, odparlibyście argumenty ludzi twierdzących, że nasz messal jest zbędny? Suur Asquin?

1 ... 166 167 168 169 170 171 172 173 174 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)