Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
pod powiekami widział rozsypujące się miliony gorących iskier, które wędrowały po
skórze, podrażniając każdy jej skrawek. Wcisnął twarz w szyję Severusa, dusząc w
niej swój zachrypnięty krzyk i zakleszczył go w tak silnym uścisku, iż przez moment
obaj nie mogli oddychać.
Pragnął wtopić się w niego. Być tak blisko, aby czuć bicie jego serca tuż przy swoim.
I nigdy, absolutnie nigdy go nie puścić.
Nie wiedział, ile czasu minęło. Miał wrażenie, że odpłynął gdzieś daleko. Widział
jedynie ciemność i słyszał wdzierające się w otulającą go ciepłą cisze urywane, coraz
głośniejsze oddechy. Swój i Severusa.
Mężczyzna leżał na nim i dyszał. A Harry czuł jego ciężar, czuł unoszącą się i
opadającą klatkę piersiową, słyszał przy uchu ciężki oddech. I uśmiechał się do
siebie.
Rozluźnił nieco uścisk. Severus poruszył się i wyprostował, opierając się na łokciach.
Harry wstrzymał oddech, widząc wbijające się w niego, zamglone spojrzenie. Twarz
Severusa była tak blisko... Czuł na skórze jego przyspieszony, powoli wracający do
normy oddech.
I po raz pierwszy... nie pragnął już niczego więcej. Żeby tylko zawsze było tak, jak
teraz. Żeby tylko Severus zawsze był przy nim. Żeby to się nie skończyło. Nigdy.
Uniósł dłoń i dotknął szorstkiego policzka, wpatrując się jak urzeczony w te
migoczące, głębokie oczy i wyszeptał cicho:
- Jestem tylko ja. I zawsze będę.
Na moment w ciemnych oczach pojawił się mroczny cień, a zmarszczka pomiędzy
brwiami pogłębiła się. Harry poczuł niepokój, którego nie potrafił uzasadnić. Nie
podobał mu się ten cień. Coś było nie w porządku. Znał już Severusa. Znał jego
reakcje.
Zmarszczył brwi.
- Severusie?
Mężczyzna zacisnął usta i odsunął się. Harry przez moment nie chciał uwolnić go z
uścisku, ale w końcu dał za wygraną. Bez słowa obserwował, jak Snape podnosi się i
podciąga spodnie. Nie patrzył na niego. Tak, jakby Harry powiedział coś
niewłaściwego.
- Coś się stało? - zapytał niepewnie, unosząc się na łokciach. Chciał wstać, ale
mięśnie odmawiały współpracy po tak intensywnym orgazmie i nie chciały go
słuchać.
- Ubierz się i chodź ze mną - odezwał się w końcu Severus. Jego głos był całkowicie
opanowany.
Harry przekrzywił głowę, wpatrując się w zapinającego spodnie mężczyznę.
Wyglądało na to, że cokolwiek go gryzło, udało mu się to przezwyciężyć.
Zmusił swoje ciało do wysiłku i usiadł na biurku, spoglądając na Snape'a zmrużonymi
podejrzliwie oczami.
- I przestań się tak na mnie gapić, Potter - warknął mężczyzna, wyraźnie
poirytowany. - Może powinienem dać ci swoje zdjęcie? Wtedy będziesz mógł patrzeć
do woli, a ja przynajmniej nie będę musiał znosić twojego głupkowatego wyrazu
twarzy.
Harry wydął wargi. No tak, Snape znowu był Snape'em.
- To bardzo dobry pomysł - stwierdził, uśmiechając się zawadiacko. - Powieszę je
sobie nad łóżkiem i będę się do niego masturbował.
Mężczyzna rzucił mu na wpół zirytowane, na wpół rozbawione spojrzenie.
- Jakbyś już tego nie robił... - odparł szyderczo.
- A skąd możesz wiedzieć, co robię w środku nocy? - zapytał wyzywająco.
Severus zmrużył oczy. Na jego ustach pojawił się tajemniczy, krzywy uśmieszek.
- Domyślam się, że to samo, co ja.
Harry poczuł, że jego szczęka opada na podłogę, ale nie zdążył nic odpowiedzieć,
ponieważ Severus parsknął, odwrócił się i zniknął za drzwiami prowadzącymi do
swoich komnat.
Chłopak zeskoczył z biurka, aby ruszyć za nim, z postanowieniem, że dowie się
wszystkiego ze szczegółami, ale wtedy przypomniał sobie, że nie ma pojęcia, gdzie
podziała się dolna część jego garderoby.
- Co zrobiłeś z moimi spodniami?! - krzyknął w stronę otwartych drzwi, rozglądając
się uważnie wokół, ale Snape nie odpowiedział mu. Westchnął więc i ruszył do
salonu, czując w sercu ciepły płomień radości, duszony jednak przez nieokreślony
cień niepokoju, którego nie potrafił się pozbyć.
A może to była tylko jego wybujała wyobraźnia?
* "Tainted love" by Marilyn Manson
--- rozdział 33 ---
33. Let's get a party!
Time for parties and celebration
people dancing al night long
time for presents
and exchanging kisses
time for singing christmas songs*
Część 1
Kiedy Harry wszedł do Wielkiej Sali, od razu rzuciło mu się w oczy tylko jedno -
Snape'a znowu nie było na posiłku. Nie widział go ani na śniadaniu, ani na obiedzie,
ani na tej przeklętej kolacji.
Był to przedostatni dzień szkoły przed przerwą świąteczną. Uczniowie rozmawiali z
podnieceniem o swoich planach. Hermiona i Ron siedzieli pochyleni ku sobie i
szeptali coś do siebie.
- Cześć, Harry.
Chłopak obejrzał się i uśmiechnął do stojącej za nim Luny.
- Och, cześć - odparł.
- Idziesz na bożonarodzeniową imprezę? - zapytała Krukonka, podchodząc bliżej i
posyłając mu promienny uśmiech. - Już nie mogę się doczekać. A ty?
- Ee... - Harry zamrugał, zaskoczony radosnym zapałem, który słyszał w jej głosie.
Od kiedy to Luna z taką ochotą chodziła na uczniowskie imprezy? Zazwyczaj stroniła
od tego typu zabaw, woląc w zamian ścigać po Hogwarcie sobie tylko znane
magiczne stworzenia. No, ale skoro nawet Nevil e oświadczył mu, że ma zamiar
przyjść, to wyglądało na to, że chyba pół szkoły się tam wybiera. A pierwotnie miała
to być zabawa jedynie dla garstki osób.
- Nareszcie będziemy mogli wypić razem piwo kremowe - uśmiechnęła się.
A tak! Piwo kremowe! Harry całkowicie o tym zapomniał.
- No jasne. A z tego, co mówiła Tonks, to nawet może coś mocniejszego -
wyszczerzył się.
Luna zarumieniła się lekko w odpowiedzi i uciekła wzrokiem.
Harry spojrzał na nią ze zdziwieniem. Powiedział coś niestosownego? Wspomniał
tylko o czymś mocniejszym i o...
Zerknął na stół nauczycielski.
...Tonks. Tonks, która wyglądała, jakby właśnie odwróciła głowę w przeciwną stronę i
zaczęła pospiesznie coś opowiadać siedzącej obok niej profesor Sprout.
Spojrzał z powrotem na Lunę, która zdążyła już zrobić kilka kroków w kierunku stołu
Krukonów.
- No to... do zobaczenia. - Pomachała mu i czmychnęła z pola widzenia.
To było... osobliwe, nawet jak na nią.
Wzruszył ramionami i skierował się do stołu Gryffindoru, szybko zapominając o piwie
kremowym z Luną i zastanawiając się, jak zmusić Severusa do zjedzenia posiłku. Nie
podobało mu się, że mężczyzna tak o siebie nie dbał. Przecież pamiętał, jak Severus
kazał mu zjeść kolację, kiedy Harry przez cały dzień siedział zamknięty w Pokoju
Życzeń.
Tak właśnie zrobi! Poprosi Zgredka o pomoc i sam zaniesie Severusowi jedzenie!
Zresztą i tak musiał z nim porozmawiać o swoich świątecznych planach i wypadzie
do Hogsmeade. Wczoraj kompletnie o tym zapomniał, zbyt zajęty wyobrażaniem
sobie, że Snape go zdradza, i pieprzeniem się z nim na biurku. Co prawda później
poszli do komnaty, ale ciężko było mu wtedy skupić się na czymkolwiek, gdyż nie
miał na sobie spodni, A Snape zdawał się świetnie bawić, dręcząc go. - Hmm, twoje
spodnie?. Zdaje się, że ich tu nie ma, Potter. Obawiam się, że będziesz musiał
wrócić bez nich.
"Rzeczywiście, to było bardzo zabawne" - pomyślał.