Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Ale Harry był wyjątkowo zdeterminowany, więc zaczął krążyć po komnacie i ich
szukać, aż w końcu znalazł na jednej z dolnych półek szafki stojącej w samym rogu
pomieszczenia. Kiedy wściekły wrócił na fotel, jedyne o czym marzył, to odwdzięczyć
się Snape'owi i też go rozdrażnić, więc zapytał: - Naprawdę robisz w nocy to samo co
ja? Opowiedz o tym, chętnie posłucham. - Do tej pory pamiętał to potworne uczucie
upokorzenia, kiedy usłyszał odpowiedź Snape'a - Tak, Potter. Śpię. Nie wiedziałem,
że to aż tak cię fascynuje. - A później ten drań miał jeszcze czelność uśmiechnąć się
szyderczo!
Lecz wszystkie te wydarzenia zdawały się blednąć w obliczu tego, co wydarzyło się
wcześniej, w obliczu tego, co zrobił ze Snape'em i co od niego usłyszał. Do tej pory
nie potrafił w to uwierzyć i czasami zastanawiał się, czy się nie przesłyszał, czy to nie była po prostu jego wybujała wyobraźnia.
Jesteś tylko ty, Potter.
Na samo wspomnienie coś przewracało mu się w żołądku i oblewała go fala gorąca,
a na usta wypływał maślany uśmiech.
Był tylko on. Severus pieprzył tylko jego. Tylko i wyłącznie jego!
Czuł się taki szczęśliwy, że miał ochotę nucić pod nosem i podskakiwać jak Luna.
Kiedy usiadł przy stole i przywitał się z przyjaciółmi, którzy, lekko zarumienieni,
oderwali się od siebie i spojrzeli z determinacją w swoje talerze, jego dłoń
błyskawicznie powędrowała do kieszeni.
Muszę z tobą bardzo pilnie porozmawiać, Severusie. Mógłbym przyjść do ciebie po
kolacji?
Odpowiedź otrzymał dopiero pod koniec posiłku:
Skoro musisz...
Harry uśmiechnął się do siebie, ale po chwili westchnął ciężko.
Teraz dopiero czekają go schody...
*
Po kolacji zawołał Zgredka i poprosił go, aby przyniósł mu z kuchni jeszcze jedną
porcję, bo chciałby zjeść w łóżku. Powiedział przyjaciołom, że wróci wieczorem, bo
ma ochotę się przejść i może odwiedzi Hagrida, po czym zarzucił na siebie pelerynę
niewidkę i ruszył do lochów razem z talerzem i przekonaniem, że wszystko mu się z
pewnością uda.
Zdjął pelerynę w gabinecie, schował ją do kieszeni i trzymając przed sobą parujący
talerz, zapukał do komnaty Severusa. Kiedy drzwi otworzyły się, uśmiechnął się
szeroko i powiedział:
- Dobry wieczór, Severusie.
Mężczyzna zamarł i zmrużył oczy, spoglądając najpierw na wyszczerzoną twarz
Harry'ego, a następnie na talerz.
- Co to jest? - warknął.
Nie czekając na zaproszenie, Harry prześliznął się obok niego i postawił jedzenie na
stoliku.
- Ostatnio w ogóle nie bywasz na posiłkach, więc zacząłem się o ciebie martwić. W
ogóle o siebie nie dbasz, Severusie. Dlatego postanowiłem przynieść ci kolację.
Mam nadzieję, ze lubisz pieczeń. - Uśmiechnął się, prostując się i spoglądając na
zamykającego drzwi Snape'a.
Mężczyzna zmarszczył brwi i spojrzał na leżący na stole talerz, a następnie na
Harry'ego, później znowu na talerz i znów na Harry'ego. Na jego twarzy zaskoczenie
powoli przeobraziło się w coś, czego chłopak jeszcze nigdy nie widział i dlatego nie
potrafił tego nazwać.
Severus oblizał wargi i odchrząknął.
- Nie wiem, co kazało ci sądzić, że skoro nie zjawiam się na posiłkach, to
najprawdopodobniej konam tutaj z głodu, ale chcę cię zapewnić, iż jadam regularnie
dzięki uprzejmości zamkowych skrzatów, z których usług, jak widzę, ty także
skorzystałeś.
Harry poczuł, że się rumieni.
- Nie pomyślałem o tym - powiedział cicho, spuszczając głowę.
- Wcale mnie to nie dziwi - odparł Snape, podchodząc do swojego zielonego fotela.
Harry był zły na siebie, że tak się wygłupił. To przecież oczywiste, że gdyby Severus
nie jadał, to już dawno wyglądałby jak jeden z tych szkieletów, znajdujących się w
klasie Obrony Przed Czarną Magią. Sięgnął po talerz, aby go zabrać, lecz Severus
złapał go za rękę i odsunął ją.
- Ale skoro już to przyniosłeś, to nie możemy pozwolić, aby się zmarnowało. -
Machnął różdżką i z jednej z szafek wyfrunął drugi talerz i wylądował na stole. Mistrz
Eliksirów podzielił pieczeń na dwie porcje i wskazał Harry'emu drugi fotel. Harry
usiadł niepewnie, czując dziwne ciepło w żołądku, kiedy uświadomił sobie, że właśnie
będzie jadł kolację z Severusem. Patrzył jak mężczyzna przywołuje dwa puchary i
czerwone wino.
Harry pochylił się nad swoją porcją. Po raz pierwszy jadł posiłek z Severusem. To
było... niesamowite. Prawie tak, jakby byli prawdziwą... parą - dokończył w myślach,
rumieniąc się. Zerknął na Severusa, który z uwagą i skupieniem przeżuwał pieczeń,
popijając ją winem. Jeżeli chciał dopiąć swego, musiał zacząć działać już teraz, póki
Snape jest zajęty jedzeniem. Mając pełne usta nie będzie mógł na niego krzyczeć.
To zwiększało jego szanse.
- Ekhem - odchrząknął, prostując się w fotelu i biorąc głęboki oddech. - Tak
naprawdę to... przyszedłem, bo chciałem o czymś z tobą porozmawiać, Severusie.
Mężczyzna nie spojrzał na niego.
- Domyśliłem się tego, chyba że tą "bardzo pilną" sprawą, o której chciałeś
porozmawiać, jest częstotliwość moich posiłków.
- Nie. To znaczy, to też, ale... Och, chciałem po prostu porozmawiać z tobą o
świętach.
Dłoń Severusa znieruchomiała w połowie drogi do ust. Palce zacisnęły się na
widelcu. Zmrużone oczy przeszyły Harry'ego tak, jakby chciały przebić się przez
niego na wylot.
- Z tego, co słyszałem, to wybierasz się do Weasleyów. Nie widzę więc powodu, dla
którego miałbyś o tym ze mną rozmawiać, chyba że chciałbyś poznać jakiś skuteczny
sposób na powstrzymanie ich od rozmnażania się w tak zastraszającym tempie i
zalewania czarodziejskiego świata plagą rudowłosych, niekompetentnych imbecyli.
Harry przewrócił oczami.
Och, dlaczego Severus musiał wszystko tak komplikować?
- Tak właściwie, to Dumbledore zaproponował mi, abym został na święta w
Hogwarcie - odparł Harry, wbijając w mężczyznę wyzywające spojrzenie.
Przez chwilę panowała cisza. Snape wydawał się nieporuszony tą informacją. Uniósł
jedną brew, patrząc na Harry'ego wyczekująco.
- I?
Harry odchrząknął.
- I pomyślałem, że chyba zdecyduję się zostać.
Mężczyzna zmrużył oczy i jeszcze głębiej wbił w Harry'ego nieprzyjemny wzrok.
- A co to ma wspólnego ze mną?
- No... ee... - Chłopak kręcił się pod wpływem tego spojrzenia, czując, że traci całą
odwagę. Ale musiał to powiedzieć, dopóki jeszcze została mu jej chociaż odrobina. -
No i pomyślałem, że mógłbym spędzić święta z... t-tobą.
Oczy Severusa rozszerzyły się na chwilę, by sekundę później zamienić się w
ciskające błyskawicami czarne dziury.
- Nie, nie mógłbyś - wycedził Snape, wkładając w słowa tyle przekonania, jakby od
tego zależało jego życie.
Harry poczuł, jak do jego serca wkrada się nieprzyjemny chłód.
- Dlaczego?
- Nareszcie mam okazję odpocząć od nieodpowiedzialnych, niepotrafiących używać
mózgów i czerpiących przyjemności z prześladowania mnie swoim bezcelowym
istnieniem uczniów i nie pozwolę, aby jakiś napalony gówniarz plątał mi się pod
nogami i psuł mój zasłużony odpoczynek.
Harry wypuścił ze świstem wstrzymywane do tej pory powietrze.
- Nie będę plątał ci się pod nogami. To... to nie o to chodzi! I nie jestem gówniarzem!