Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 170 171 172 173 174 175 176 177 178 ... 508
Перейти на страницу:

Ale Harry był wyjątkowo zdeterminowany, więc zaczął krążyć po komnacie i ich

szukać, aż w końcu znalazł na jednej z dolnych półek szafki stojącej w samym rogu

pomieszczenia. Kiedy wściekły wrócił na fotel, jedyne o czym marzył, to odwdzięczyć

się Snape'owi i też go rozdrażnić, więc zapytał: - Naprawdę robisz w nocy to samo co

ja? Opowiedz o tym, chętnie posłucham. - Do tej pory pamiętał to potworne uczucie

upokorzenia, kiedy usłyszał odpowiedź Snape'a - Tak, Potter. Śpię. Nie wiedziałem,

że to aż tak cię fascynuje. - A później ten drań miał jeszcze czelność uśmiechnąć się

szyderczo!

Lecz wszystkie te wydarzenia zdawały się blednąć w obliczu tego, co wydarzyło się

wcześniej, w obliczu tego, co zrobił ze Snape'em i co od niego usłyszał. Do tej pory

nie potrafił w to uwierzyć i czasami zastanawiał się, czy się nie przesłyszał, czy to nie była po prostu jego wybujała wyobraźnia.

Jesteś tylko ty, Potter.

Na samo wspomnienie coś przewracało mu się w żołądku i oblewała go fala gorąca,

a na usta wypływał maślany uśmiech.

Był tylko on. Severus pieprzył tylko jego. Tylko i wyłącznie jego!

Czuł się taki szczęśliwy, że miał ochotę nucić pod nosem i podskakiwać jak Luna.

Kiedy usiadł przy stole i przywitał się z przyjaciółmi, którzy, lekko zarumienieni,

oderwali się od siebie i spojrzeli z determinacją w swoje talerze, jego dłoń

błyskawicznie powędrowała do kieszeni.

Muszę z tobą bardzo pilnie porozmawiać, Severusie. Mógłbym przyjść do ciebie po

kolacji?

Odpowiedź otrzymał dopiero pod koniec posiłku:

Skoro musisz...

Harry uśmiechnął się do siebie, ale po chwili westchnął ciężko.

Teraz dopiero czekają go schody...

*

Po kolacji zawołał Zgredka i poprosił go, aby przyniósł mu z kuchni jeszcze jedną

porcję, bo chciałby zjeść w łóżku. Powiedział przyjaciołom, że wróci wieczorem, bo

ma ochotę się przejść i może odwiedzi Hagrida, po czym zarzucił na siebie pelerynę

niewidkę i ruszył do lochów razem z talerzem i przekonaniem, że wszystko mu się z

pewnością uda.

Zdjął pelerynę w gabinecie, schował ją do kieszeni i trzymając przed sobą parujący

talerz, zapukał do komnaty Severusa. Kiedy drzwi otworzyły się, uśmiechnął się

szeroko i powiedział:

- Dobry wieczór, Severusie.

Mężczyzna zamarł i zmrużył oczy, spoglądając najpierw na wyszczerzoną twarz

Harry'ego, a następnie na talerz.

- Co to jest? - warknął.

Nie czekając na zaproszenie, Harry prześliznął się obok niego i postawił jedzenie na

stoliku.

- Ostatnio w ogóle nie bywasz na posiłkach, więc zacząłem się o ciebie martwić. W

ogóle o siebie nie dbasz, Severusie. Dlatego postanowiłem przynieść ci kolację.

Mam nadzieję, ze lubisz pieczeń. - Uśmiechnął się, prostując się i spoglądając na

zamykającego drzwi Snape'a.

Mężczyzna zmarszczył brwi i spojrzał na leżący na stole talerz, a następnie na

Harry'ego, później znowu na talerz i znów na Harry'ego. Na jego twarzy zaskoczenie

powoli przeobraziło się w coś, czego chłopak jeszcze nigdy nie widział i dlatego nie

potrafił tego nazwać.

Severus oblizał wargi i odchrząknął.

- Nie wiem, co kazało ci sądzić, że skoro nie zjawiam się na posiłkach, to

najprawdopodobniej konam tutaj z głodu, ale chcę cię zapewnić, iż jadam regularnie

dzięki uprzejmości zamkowych skrzatów, z których usług, jak widzę, ty także

skorzystałeś.

Harry poczuł, że się rumieni.

- Nie pomyślałem o tym - powiedział cicho, spuszczając głowę.

- Wcale mnie to nie dziwi - odparł Snape, podchodząc do swojego zielonego fotela.

Harry był zły na siebie, że tak się wygłupił. To przecież oczywiste, że gdyby Severus

nie jadał, to już dawno wyglądałby jak jeden z tych szkieletów, znajdujących się w

klasie Obrony Przed Czarną Magią. Sięgnął po talerz, aby go zabrać, lecz Severus

złapał go za rękę i odsunął ją.

- Ale skoro już to przyniosłeś, to nie możemy pozwolić, aby się zmarnowało. -

Machnął różdżką i z jednej z szafek wyfrunął drugi talerz i wylądował na stole. Mistrz

Eliksirów podzielił pieczeń na dwie porcje i wskazał Harry'emu drugi fotel. Harry

usiadł niepewnie, czując dziwne ciepło w żołądku, kiedy uświadomił sobie, że właśnie

będzie jadł kolację z Severusem. Patrzył jak mężczyzna przywołuje dwa puchary i

czerwone wino.

Harry pochylił się nad swoją porcją. Po raz pierwszy jadł posiłek z Severusem. To

było... niesamowite. Prawie tak, jakby byli prawdziwą... parą - dokończył w myślach,

rumieniąc się. Zerknął na Severusa, który z uwagą i skupieniem przeżuwał pieczeń,

popijając ją winem. Jeżeli chciał dopiąć swego, musiał zacząć działać już teraz, póki

Snape jest zajęty jedzeniem. Mając pełne usta nie będzie mógł na niego krzyczeć.

To zwiększało jego szanse.

- Ekhem - odchrząknął, prostując się w fotelu i biorąc głęboki oddech. - Tak

naprawdę to... przyszedłem, bo chciałem o czymś z tobą porozmawiać, Severusie.

Mężczyzna nie spojrzał na niego.

- Domyśliłem się tego, chyba że tą "bardzo pilną" sprawą, o której chciałeś

porozmawiać, jest częstotliwość moich posiłków.

- Nie. To znaczy, to też, ale... Och, chciałem po prostu porozmawiać z tobą o

świętach.

Dłoń Severusa znieruchomiała w połowie drogi do ust. Palce zacisnęły się na

widelcu. Zmrużone oczy przeszyły Harry'ego tak, jakby chciały przebić się przez

niego na wylot.

- Z tego, co słyszałem, to wybierasz się do Weasleyów. Nie widzę więc powodu, dla

którego miałbyś o tym ze mną rozmawiać, chyba że chciałbyś poznać jakiś skuteczny

sposób na powstrzymanie ich od rozmnażania się w tak zastraszającym tempie i

zalewania czarodziejskiego świata plagą rudowłosych, niekompetentnych imbecyli.

Harry przewrócił oczami.

Och, dlaczego Severus musiał wszystko tak komplikować?

- Tak właściwie, to Dumbledore zaproponował mi, abym został na święta w

Hogwarcie - odparł Harry, wbijając w mężczyznę wyzywające spojrzenie.

Przez chwilę panowała cisza. Snape wydawał się nieporuszony tą informacją. Uniósł

jedną brew, patrząc na Harry'ego wyczekująco.

- I?

Harry odchrząknął.

- I pomyślałem, że chyba zdecyduję się zostać.

Mężczyzna zmrużył oczy i jeszcze głębiej wbił w Harry'ego nieprzyjemny wzrok.

- A co to ma wspólnego ze mną?

- No... ee... - Chłopak kręcił się pod wpływem tego spojrzenia, czując, że traci całą

odwagę. Ale musiał to powiedzieć, dopóki jeszcze została mu jej chociaż odrobina. -

No i pomyślałem, że mógłbym spędzić święta z... t-tobą.

Oczy Severusa rozszerzyły się na chwilę, by sekundę później zamienić się w

ciskające błyskawicami czarne dziury.

- Nie, nie mógłbyś - wycedził Snape, wkładając w słowa tyle przekonania, jakby od

tego zależało jego życie.

Harry poczuł, jak do jego serca wkrada się nieprzyjemny chłód.

- Dlaczego?

- Nareszcie mam okazję odpocząć od nieodpowiedzialnych, niepotrafiących używać

mózgów i czerpiących przyjemności z prześladowania mnie swoim bezcelowym

istnieniem uczniów i nie pozwolę, aby jakiś napalony gówniarz plątał mi się pod

nogami i psuł mój zasłużony odpoczynek.

Harry wypuścił ze świstem wstrzymywane do tej pory powietrze.

- Nie będę plątał ci się pod nogami. To... to nie o to chodzi! I nie jestem gówniarzem!

1 ... 170 171 172 173 174 175 176 177 178 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)