Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
przyozdobi i nie poznają tego miejsca. Teren zostanie otoczony barierą ochronną
stworzoną przez Dumbledore'a i nauczycieli, więc nie będzie możliwości oddalenia
się za bardzo od karczmy. Oczywiście, będzie można odejść na pewną odległość i
schronić się w stojących na tyłach szopach, gdyby ktoś zapragnął nieco prywatności.
Mówiąc to, roześmiała się i mrugnęła do nich porozumiewawczo, sprawiając, że Ron
zaczerwienił się aż po czubki włosów, Hermiona dostała ataku kaszlu, a Harry wbił
wzrok w ławkę, zagryzając wargę i próbując się nie roześmiać. Dopiero kiedy widział
tego typu reakcje dwójki swoich najlepszych przyjaciół, dostrzegał tę ogromną
przepaść, która istniała pomiędzy nimi. Gdyby tylko dowiedzieli się o tym, co on i
Severus...
Och, wolał sobie tego nie wyobrażać. Wiedział jedynie, że absolutne zdruzgotanie
byłoby pierwszą reakcją. Później mogłoby być tylko gorzej.
Po spotkaniu z Tonks złapała ich McGonagal i kazała pomóc przy rozwieszaniu
dekoracji świątecznych na błoniach. Hagrid przyciągnął największą choinkę, jaką w
życiu widzieli. Ustawienie jej i ubranie zajęło im całe popołudnie i większą część
wieczoru. Profesor McGonagal wydawała się mniej surowa niż zwykle i można
byłoby nawet pokusić się o stwierdzenie, że była dla nich wyjątkowo miła. Widocznie
jej również udzielił się świąteczny nastrój. Nawet, gdy Ron przez przypadek podpalił
czubek choinki, spojrzała jedynie na niego z politowaniem, pokręciła głową i szybko
ugasiła ogień.
Kiedy Harry wrócił w końcu do dormitorium, był jeszcze bardziej wykończony niż
poprzedniego dnia. Ale nie przeszkodziło mu to zerknąć do mapy. Na szczęście tym
razem Severus był sam. Harry tak długo wpatrywał się w kropkę przemieszczającą
się po pergaminie, aż w końcu zasnął.
Obudził się w środku nocy. Nadal miał na sobie ubranie, a obok niego na poduszce
leżała mapa.
Pięknie, nie dość, że zasnął w ubraniu, to na dodatek nie był w łazience. Wstał,
przetarł obolały kark i przeciągnął się, postanawiając wziąć prysznic i przebrać się,
zanim ponownie pójdzie spać. Sięgnął po mapę i bezwiednie zerknął na kwatery
Severusa.
Nie było go w nich. Wyglądało na to, że znowu spędzał całą noc w laboratorium.
Kiedy on sypia? Przecież nie może wciąż tak ciężko pracować.
Harry westchnął i sięgnął po różdżkę, aby wyczyścić mapę, ale jego uwagę
przyciągnął ruch w samym rogu pergaminu. Wytrzeszczył oczy, czując, jak jego
serce gwałtownie przyspiesza.
Severus.
I Nott.
Szli razem korytarzem w lochach. Wyglądało, jakby skądś wracali.
Harry poczuł nagły przypływ wściekłości i rozczarowania. W ostatniej chwili
powstrzymał się, by nie podrzeć mapy.
Jak on mógł?! Co oni robili razem w środku nocy? Gdzie byli? Dlaczego Snape
chodził gdzieś z Nottem po nocach, a jemu nigdy nie pozwolił zostać? Dlaczego?!
Śledził ich tak uważnie, jakby chciał wskoczyć w mapę i znaleźć się tam, gdzie oni.
Kiedy doszli do gabinetu Snape'a, przystanęli na chwilę.
Harry zagryzł wargę.
Proszę, nie wchodźcie tam, nie wchodźcie!
Nott poruszył się i zaczął przemieszczać w stronę dormitorium Ślizgonów, a Snape
wszedł do swego gabinetu.
Harry poczuł ulgę. Ale niemal natychmiast została ona zepchnięta do kąta przez
gorzkie poczucie zdrady, które wybuchło w jego sercu i umyśle. Jego ręce drżały,
kiedy odkładał mapę. Zacisnął je w pięści i spróbował poskładać myśli. Ale co tu było
do składania? Snape włóczył się nocami z jakimś wstrętnym Ślizgonem, którego
ojciec był Śmier...
Harry rozszerzył oczy.
Czyżby tu chodziło o to? Czyżby to było takie proste?
Niemożliwe.
Zacisnął powieki i westchnął głęboko, próbując pozbyć się pragnienia zamordowania
zarówno Severusa, jak i Notta.
Musi to wyjaśnić. Jutro podczas szlabanu zapyta o to Snape'a. Jeżeli nie ma niczego
na sumieniu, to powie mu prawdę. Ale jeżeli będzie kłamał...
Westchnął jeszcze raz, wstał i poszedł do łazienki.
***
Poniedziałkowe lekcje zdawały się niemożliwie ciągnąć. Historia Magii trwała chyba
dwa razy dłużej niż zwykle. Tak się przynajmniej wydawało Harry'emu. Kiedy w
końcu nadeszła wyczekiwana przez niego lekcja Eliksirów, poczuł jednocześnie ulgę
i ogromne napięcie, które pod koniec zajęć wzrosło niemal do stanu krytycznego,
ponieważ przez całą lekcję Severus uparcie unikał jego wzroku. Za to zadziwiająco
często zerkał w stronę stołu, przy którym siedział Nott. A chłopak odpowiadał na to
spojrzenie, mrużąc oczy i wydymając wargi.
Harry zacisnął zęby i niemal złamał łyżkę, którą mieszał swój eliksir. Miał wrażenie,
że jeszcze chwila i wybuchnie tak, jak ostatnio jego kociołek. A siła tego wybuchu z
pewnością zmiecie Notta z powierzchni ziemi.
- Harry, wszystko w porządku? - zapytała zaniepokojona Hermiona, widząc, że Harry
od dłuższego już czasu miesza w kociołku samym kikutem łyżki i wygląda, jakby w
ogóle tego nie dostrzegał. - Eliksir wystarczy zamieszać tylko pięć razy zgodnie z
ruchem wskazówek zegara, a ty już...
- Mam to w dupie! - warknął Harry, wpatrując się w Notta ze zmrużonymi oczami i
snując marzenia o tym, w jaki sposób mógłby go torturować. Na początek Crucio. A
potem coś się wymyśli...
Dziewczyna podążyła za jego wzrokiem, ale zobaczyła tylko kilkoro zajętych pracą
Ślizgonów, więc wzruszyła ramionami i powróciła do swojej mikstury.
Harry zmarszczył brwi, widząc, że Snape postanowił w końcu przejść się po klasie i
ocenić prace uczniów. I niemal zapalił się żywym ogniem, kiedy nauczyciel zatrzymał
się przy kociołku Notta, zajrzał do niego i... uśmiechnął się! To musiał być uśmiech!
Nic innego! Harry wiedział, jak Severus się uśmiecha, przecież sam to widział kilka
razy. I teraz właśnie to robił! Uśmiechał się, kurwa, do tego pierdolonego Notta!
Och, skoro tak chce grać, to proszę bardzo! Niech tylko skończy się lekcja... Wymyśli
jakiś sposób, aby mógł zostać i poważnie z nim porozmawiać!
A najgorsze było to, że kiedy Snape podszedł do jego kociołka i do niego zajrzał (tak,
Harry doskonale wiedział, że kompletnie go spieprzył, ale jak miał się skupić w takich
warunkach?), skrzywił się tylko i poszedł dalej. Nie spojrzał na niego i, co
najważniejsze, nie uśmiechnął się do niego! Więc dlaczego, do cholery, uśmiechnął
się do Notta?! Snape mógł uśmiechać się tylko do Harry'ego! Tylko! Tylko on na to
zasługiwał! Tylko on przeszedł piekło, aby to osiągnąć! Więc dlaczego...?
Zacisnął powieki, czując nieprzyjemne pieczenie i gorzki uścisk w gardle. Wszystko
było nie tak!
Kiedy tylko zabrzmiał dzwonek, Harry wyjaśnił przyjaciołom, że musi zapytać
Snape'a o to, czy w związku z nadchodzącymi świętami daruje mu dzisiejszy szlaban
(nic innego nie mógł wymyślić). Poprosił, aby poszli przodem i obiecał, że niedługo
do nich dołączy. Ale kiedy tylko klasa zaczęła pustoszeć i Harry odwrócił się w stronę
biurka, niemal wpadł na własną ławkę.
Nott stał obok Snape'a i rozmawiał z nim! I wyglądało na to, że nie miał zamiaru
szybko kończyć, ponieważ postawił swoją torbę na podłodze i oparł się nonszalancko
o biurko, krzyżując ręce na piersi i zachowując się tak swobodnie, jakby nie
rozmawiał z nauczycielem, tylko z...