Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 161 162 163 164 165 166 167 168 169 ... 508
Перейти на страницу:

mężczyznę. Na jego ściągniętej twarzy zobaczył wahanie. Tak, jakby chciał coś

powiedzieć, ale nie potrafił ubrać tego w słowa. On, który używał tak wyszukanych

zwrotów i każdym z nich potrafił zranić głębiej, niż niejednym ostrzem. Ale cisza była

zbyt gęsta, a powietrze pełne niewypowiedzianych słów. Każde z nich zawisło nad

ich głowami, nie nabierając kształtu, a jedynie nasiąkając uczuciami. I w

konsekwencji spadały na kamienną posadzkę, stając się zbyt ciężkie, aby można

było ich użyć.

Severus poruszył się i wyciągnął spod szaty mieniący się, zwinięty kawałek

materiału.

- Twoja peleryna. - Głos był opanowany, ale coś w nim zgrzytało. Jakby próbowało

wydostać się z zatrzaskiwanej z uporem klatki.

Harry zamrugał. Jego peleryna niewidka. Wybiegł tak szybko, że zapomniał ją

zabrać.

Przełknął ślinę i zrobił krok w stronę Snape'a. Skrzywił się, kiedy poczuł ból w

kolanie, ale szedł dalej. Utykając, zbliżył się do mężczyzny i wyciągnął rękę, aby

odebrać swoją własność. Ale wtedy wydarzyło się coś, czego się nie spodziewał.

Poczuł chłodne palce zaciskające się na jego nadgarstku i silne szarpnięcie. Został

przyciągnięty do odzianego w czerń ciała, mocno opleciony ramionami i przyciśnięty

do szorstkiej szaty, która drapała go trochę w twarz. Ale może to i lepiej.

Przynajmniej to chociaż trochę złagodziło drapanie, które poczuł w gardle.

Ramiona Severusa były zadziwiająco ciepłe i takie... ciche. Ale to był zupełnie inny

rodzaj ciszy. To nie była cisza, która jest jedynie brakiem słów albo niemożnością ich

wypowiedzenia. To była cisza, w której nie trzeba nic mówić, aby zostać

zrozumianym. Cisza, która w tej jednej chwili, w tym jednym miejscu rozbrzmiała

głośniej niż tysiąc słów.

Równie dobrze mogło minąć kilka minut, jak i kilka godzin, kiedy Harry poczuł w

końcu, że Severus się porusza. Nie chciał otwierać oczu. Nie chciał, by to minęło, by

zniknęło ciepło, które go otulało. Czuł, że z każdą chwilą wracają mu siły, tak, jakby

to Severus był jego siłą, jego życiem.

Oplatające go ramiona zniknęły. Harry mruknął przeciągle i powoli uniósł powieki,

niechętnie powracając do rzeczywistości. Mężczyzna położył mu dłonie na

ramionach i wbił palce w jego skórę. Tak, jakby próbował go odsunąć, ale nie potrafił

się do tego zmusić.

- Jest już późno - powiedział nieco zachrypniętym głosem. - Powinieneś wracać.

- Uhm... - Harry skinął głową i poruszył się. Poczuł, że Snape go puszcza. Odsunął

się i nie podnosząc wzroku, sięgnął po swoją pelerynę. Ale mężczyzna nie pozwolił

mu na to. Złapał jego dłonie i odwrócił grzbietami do góry, odsłaniając poharatane,

zdarte niemal do krwi kostki palców. Harry spojrzał w górę i zobaczył, że Severus

marszczy brwi. Zrobiło mu się głupio. Chciał wyrwać ręce, ale mężczyzna nie

pozwolił mu na to. Trzymał je w swych dłoniach i przyglądał im się. Całkowicie bez

słowa.

- J-ja... - wydukał cicho Harry. Jego własny głos wydawał mu się cichy i odległy. -

Przewróciłem się.

Wiedział, że Snape w to nie uwierzy, ale... co mógłby powiedzieć?

Proszę, nie zadawaj pytań. Proszę, proszę...

W końcu Severus puścił jego dłonie. Po prostu je puścił. I pomimo że nie powiedział

ani słowa, Harry'emu nie podobał się wzrok, którym na niego patrzył. Zobaczył w

jego oczach coś dziwnego... jakby pęknięcie.

Harry szybko złapał pelerynę i przycisnął ją do siebie, odwracając głowę. Czuł

piekący wstyd.

- Pójdę już - wyszeptał. - Czekają na mnie... Ginny... - zawahał się i szybko poprawił.

- Ron i Hermiona mogą zacząć mnie szukać.

Kątem oka dostrzegł, że Snape pokiwał nieznacznie głową.

Chłopak odwrócił się i podszedł do drzwi. Odetchnął głęboko i nacisnął klamkę.

Zrobił krok na korytarz i niemal natychmiast się cofnął, kiedy zobaczył wyłaniającego

się zza zakrętu korytarza Filcha i panią Norris. Zatrzasnął drzwi i oparł się o nie

bokiem.

- Cholera, to Filch - zaklął pod nosem. - Jego kot potrafi mnie wyczuć nawet kiedy

jestem w pelerynie niewidce.

I tak jakby na potwierdzenie tych słów, po drugiej stronie drzwi usłyszał zbliżające się i coraz głośniejsze miauczenie, a zaraz po nim zrzędliwy głos woźnego:

- Co tam wyczułaś, kochana?

Harry niemal podskoczył, kiedy tuż obok niego pojawił się Severus.

- Zostaw to mnie - powiedział cicho. Chłopak skinął głową i przesunął się w bok.

Severus dotknął klamki, ale zatrzymał się, tak, jakby się zawahał. Spojrzał na

Harry'ego i wtedy, kiedy byli tak blisko, w jego oczach pojawiło się coś... błysk... nie, taki... blask... nie, coś...

Nie zdołał tego sprecyzować, ponieważ Severus uniósł dłoń i łagodnie dotknął jego

policzka, a wtedy wszystkie myśli rozsypały się. Wstrzymał oddech, poddając się tej

delikatnej pieszczocie. Snape przez chwilę gładził kciukiem jego skórę, a Harry miał

wrażenie, że za moment się roztopi. Dłoń Severusa była... ciepła, a palce ostrożne i

tak zadziwiająco... czułe.

Zamknął oczy, bo zaczęło kręcić mu się w głowie, a nogi stały się trochę zbyt wiotkie,

aby móc go utrzymać. Zapomniał, jak się oddycha, zapomniał, gdzie się znajduje,

zapomniał całkowicie o wszystkim, co wydarzyło się wcześniej w komnacie. Żadne

słowa nie potrafiłyby dokonać tego, czego dokonał ten jeden dotyk.

Severus przesunął dłoń i Harry poczuł, jak kciuk ostrożnie muska jego wargi. A

później znika.

Powoli otworzył oczy. Dopiero teraz, kiedy powrócił do rzeczywistości, usłyszał

natrętne miauczenie po drugiej stronie drzwi. Severus nie patrzył na niego.

Wyciągnął tylko rękę i łagodnie, ale stanowczo przesunął go za siebie, po czym

otworzył drzwi i zniknął za nimi.

- Och... To pan, panie profesorze... - Harry usłyszał zaskoczony głos Filcha. - Co pan

tu ro...?

- Sprawdzałem łazienki. Na drugim piętrze uczniowie urządzili sobie pokaz rzucania

łajnobombami do celu i całe pomieszczenie wyglądało jak po przejściu stada

buhorożców, dlatego postanowiłem zobaczyć, czy jeszcze jakaś nie ucierpiała, skoro

ty potrafisz tylko wałęsać się bez celu, zamiast utrzymywać porządek - powiedział

ostro Snape.

- J-ja... sprawdzałem je i wszy... - wydukał Filch.

- Wystarczy. Jeżeli nie weźmiesz się do roboty i nie zaczniesz dokładniej kontrolować

tych gówniarzy, to w końcu stracę cierpliwość i szepnę kilka słów dyrektorowi o tym,

że najwyraźniej nie potrafisz wywiązywać się ze swoich obowiązków.

- Nie ma potrzeby, panie profesorze - odparł Filch przestraszonym głosem. Oparty

plecami o drzwi Harry uśmiechnął się do siebie, ale szybko zmarszczył brwi, kiedy

usłyszał drapanie i głośne miauczenie pani Norris. - Już idę, idę... Chodź, kochana. -

W korytarzu rozległo się szuranie stóp woźnego, który zaczął się oddalać,

mamrocząc coś pod nosem. Ale miauczenie nie milkło. Wyglądało na to, że pani

Norris nie da tak łatwo za wygraną.

W pewnej chwili Harry niemal podskoczył, kiedy usłyszał trzask i przeraźliwy skowyt

kotki, a po chwili oddalające się szybko prychanie.

Odczekał jeszcze chwilę, nasłuchując, a kiedy upewnił się, że woźny nie wraca,

zarzucił na siebie pelerynę i ostrożnie otworzył drzwi. Snape stał na środku korytarza

i patrzył dokładnie w to miejsce, w którym powinien znajdować się Harry. Tak jakby

1 ... 161 162 163 164 165 166 167 168 169 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)