Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 162 163 164 165 166 167 168 169 170 ... 197
Перейти на страницу:

Seaine poczuła ogarniające ją przygnębienie, tak głębokie, że aż musiała oprzeć łokcie na stole. Z pewnością nie chciała, by Zerah odpowiedziała „tak” na zadane pytanie, ale wcześniej była pewna, że przyłapały tę kobietę na kłamstwie. Jedno jedyne kłamstwo, tak się przynajmniej wydawało, i to po tygodniach poszukiwań. Jak wiele jeszcze tygodni takiej pracy było przed nimi? I ciągłego oglądania się przez ramię, od przebudzenia do zaśnięcia? O ile w ogóle udawało jej się zasnąć.

Pevara wyciągnęła oskarżycielsko wyprostowany palec w stronę Zerah.

— Mówiłaś wszystkim, że przyjechałaś z północy.

Oczy Zerah znowu się rozszerzyły.

— Zaiste — powiedziała powoli. — Jechałam wzdłuż brzegu Erinin aż do Jualdhe. Teraz uwolnijcie mnie od tej przysięgi! — Oblizała wargi.

Seaine zmarszczyła brwi i spojrzała na nią.

— W fałdach derki twojego konia znaleziono nasiona ciernio-złotu i sok z czerwonego kąkolu, Zerah. Cierniozłotu i czerwonego kąkolu nie znajdzie się w odległości stu mil na południe od Tar Valon.

Zerah poderwała się na równe nogi, a Pevara warknęła:

— Siadaj!

Tamta opadła na ławkę z głośnym łomotem, ale nawet nie mrugnęła. Cała drżała. Nie, trzęsła się wręcz. Szczęki miała mocno zaciśnięte, w przeciwnym razie, Seaine była tego pewna, dzwoniły jej zęby. Światłości, pytanie o kierunek, z którego przyjechała, przerażało ją bardziej niźli podejrzenie, że jest Sprzymierzeńcem Ciemności.

— Skąd wyruszyłaś — zapytała Seaine, starannie dobierając słowa — i dlaczego?... — Chciała zapytać, dlaczego tamta wybrała okrężną drogę, by ukryć miejsce, skąd rzeczywiście jechała, ale odpowiedź wręcz wyrwała się z ust Zerah.

— Z Salidaru — pisnęła. Nie można było określić tego inaczej. Wierciła się na ławie, wciąż ściskając Różdżkę Przysiąg. Łzy płynęły z jej oczu, rozwartych tak szeroko, jak to tylko możliwe, i utkwionych w Pevarze. Z jej ust natomiast wylewały się słowa, aczkolwiek już nie potrafiła powstrzymać szczękania zębami: — P-przybyłam, aby z-zadbać o to, by wszystkie siostry dowiedziały się o Cz-czerwonych i o Logainie i mogły ussunąć Elaidę, a W-wieża znowu stała się całością. — Jej słowa przeszły w płaczliwy, nieartykułowany bełkot, wciąż jednak patrzyła na Czerwoną siostrę.

— No, tak — powiedziała Pevara. A potem powtórzyła, bardziej złowieszczo: — No, tak! — Jej oblicze mogłoby służyć za wzór opanowania, a jednak w ciemnych oczach nie było śladu tej psotności, którą Seaine pamiętała z czasów, gdy jeszcze obie były nowicjuszkami, a potem Przyjętymi. — A więc to ty jesteś źródłem tych... plotek. Staniesz przed Komnatą i odwołasz te jawne kłamstwa! Musisz przyznać, że to jest potwarz, dziewczyno!

Jeśli oczy Zerah można było wcześniej określić jako szeroko rozwarte, to teraz naprawdę wychodziły już z orbit. Różdżka wypadła jej z rąk i potoczyła się pod stół, ona zaś schwyciła się obiema dłońmi za gardło. Z nagle rozwartych ust wydobył się zdławiony odgłos. Pevara patrzyła na nią wstrząśnięta, ale Seaine wkrótce zrozumiała.

— Na litość Światłości — wyszeptała. — Nie musisz kłamać, Zerah. — Zerah rozpaczliwie wierzgała nogami, jakby próbowała powstać i nie mogła znaleźć oparcia dla stóp. — Powiedz jej, Pevara. Ona wierzy, że to prawda! Rozkazałaś jej równocześnie powiedzieć prawdę i kłamstwo. Nie patrz tak na mnie! Ona w to wierzy! — Usta Zerah zaczynały już powoli sinieć. Oczy uciekały w głąb czaszki. Seaine z całej siły próbowała przemawiać spokojnie. — Pevara, ty jej wydałaś to polecenie i najwyraźniej ty je musisz odwołać, w przeciwnym razie udusi się tu wprost na naszych oczach.

— Ona jest buntowniczką. — W to wymruczane słowo Pevara włożyła całą pogardę, jaką było w stanie pomieścić. Potem westchnęła. — Jednak jeszcze nie została osądzona. Nie musisz... kłamać... dziewczyno. — Ciało Zerah osunęła się na blat stołu, a potem leżała tak z policzkiem wciśniętym w drewno, łapiąc urywany oddech między kolejnymi jękami.

Seaine ze zdumieniem pokręciła głową. Nie wzięły pod uwagę ewentualnej sprzeczności wewnętrznej między rozmaitymi przysięgami. A jeśli Czarne Ajah nie usunęły po prostu Przysięgi zabraniającej kłamać, tylko zastąpiły ją własnym ekwiwalentem? A jeśli wszystkie Trzy zastąpiły innymi? Ona i Pevara będą musiały postępować bardzo ostrożnie, jeśli wykryją Czarną siostrę, w przeciwnym razie tamta może umrzeć, zanim odkryją, na czym polega sprzeczność. Być może należałoby najpierw skłonić taką do odwołania wszelkich przysiąg — nie było sposobu na załatwienia sprawy bardziej ostrożnie, jeśli nie wiedziały, co zaprzysięgły Czarne siostry — a potem dopiero kazać im powtarzać na powrót Trzy Przysięgi? Światłości, ból zwolnienia ze wszystkich zobowiązań naraz niewiele będzie się różnił od poddania przesłuchaniu. A być może wcale. Z pewnością jednak Sprzymierzeńcy Ciemności zasłużyli sobie na to, a nawet i na więcej. O ile kiedykolwiek znajdą jakiegoś Sprzymierzeńca Ciemności.

Pevara patrzyła bez choćby śladu litości w twarzy na kobietę, która chwytała teraz kurczowo oddech.

— Kiedy będzie sądzona za bunt, chcę zasiadać w trybunale.

— Kiedy będzie sądzona, Pevara? — zapytała z namysłem Seaine. — Szkoda byłoby rezygnować z pomocy kobiety, o której wiemy, że nie jest Sprzymierzeńcem Ciemności. A ponieważ naprawdę jest buntowniczką, nie musimy szczególnie przejmować się tym, że ją wykorzystujemy. — Toczyły między sobą liczne dyskusje, dyskusje, które nie doprowadziły do żadnych konkretnych wniosków, na temat dodatkowego powodu, by pozostawić nietkniętą nową przysięgę. Siostrę, którą zaprzysiężono do posłuszeństwa, można zmusić... Seaine poruszyła się nerwowo; brzmiało to doprawdy zbyt podobnie do zabronionej niegodziwości Przymusu... można skłonić do pomocy w polowaniu, póki nie będzie się za bardzo przejmować tym, że wystawia się ją na niebezpieczeństwo, nie pytając o zdanie. — Nie wydaje mi się, aby przysłały tylko tę jedną — ciągnęła dalej. — Zerah, ile tu was przybyło, by rozpowszechniać tę bajeczkę?

— Dziesięć — wybełkotała tamta, ustami wciąż wciśniętymi w blat stołu, a potem nagle zadarła głowę, w oczach zagorzał jej płomień sprzeciwu. — Nie zdradzę moich sióstr! Nie!... — Nagle urwała, krzywiąc w kwaśnym grymasie usta, kiedy zrozumiała, że właśnie to zrobiła.

— Imiona! — warknęła Pevara. — Podaj mi ich imiona albo od razu obedrę cię ze skóry!

Potok imion wylał się z ust Zerah wbrew jej woli. Na rozkaz, który z pewnością znaczył wiele więcej niż groźba. Jednak przyglądając się ponurej twarzy Pevary, Seaine była pewna, że wystarczy tylko najdrobniejsza prowokacja, a tamta będzie gotowa wychłostać Zerah niczym nowicjuszkę przyłapaną na kradzieży. Co dziwne, ona sama nie czuła w sobie nawet śladu tej animozji. Może odrobinę odrazy, ale z pewnością nie tak silnej. Tamta kobieta była buntowniczką, która przyłożyła rękę do strzaskania jedności Białej Wieży, w sytuacji gdy każda siostra powinna ze wszystkiego zrezygnować, byle tylko jedność tę utrzymać, niemniej... Bardzo dziwne.

— Zgadzasz się, Pevara? — zapytała, kiedy lista imion dobiegła końca. Uparta kobieta odpowiedziała jej tylko zapalczywym skinieniem głowy. — Bardzo dobrze. Zerah, dziś po południu przyprowadzisz Bernaile do moich apartamentów. — Wychodziło na to, że w każdej Ajah, wyjąwszy Błękitne i Czerwone, są po dwie, uważała jednak, że zrobią najlepiej, jeśli zaczną od drugiej Białej. — Powiesz tylko tyle, że chcę z nią porozmawiać w osobistej sprawie. Nie ostrzeżesz jej w żaden sposób, czy to słowem, czynem czy zaniedbaniem. Później zachowasz milczenie i pozwolisz ranie oraz Pevarze zrobić to, co konieczne. Zostałaś właśnie zwerbowana do o wiele poważniejszej sprawy niż ta wasza pomylona rebelia, Zerah. — To oczywiste, że była pomylona. Niezależnie od tego, do jakiego stopnia Elaida oszalała na punkcie władzy. — Będziesz nam pomagać w szukaniu Czarnych Ajah.

1 ... 162 163 164 165 166 167 168 169 170 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)