Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 160 161 162 163 164 165 166 167 168 ... 197
Перейти на страницу:

Talene wcale zresztą nie była najgorsza. Zdarzało się, że zwykłe siostry otwarcie parskały na jej widok. Na widok Zasiadającej! Oczywiście nie było wśród nich żadnej Białej, ale co za różnica. Niezależnie od tego, co działo się w Wieży, należało zachowywać stosowne maniery. Juilaine Madome, wysoka, atrakcyjna kobieta z krótko przyciętymi czarnymi włosami, która zaledwie od roku przewodziła Brązowym, potrąciła ją w przejściu, nawet nie mruknąwszy przepraszająco, a potem oddaliła się tym swoim męskim krokiem. Saerin Asnobar, jeszcze jedna Zasiadająca Brązowych, obdarzyła Seaine wściekłym spojrzeniem i musnęła palcami rękojeść zakrzywionego noża, który zawsze nosiła u pasa, zanim zniknęła w głębi bocznego korytarza. Saerin była Altaranką, nieznaczne muśnięcia siwizny na ciemnych skroniach podkreślały cienką, prawie zatartą przez lata białą bliznę przecinającą oliwkowy policzek, a chyba tylko mars na czole Strażnika mógłby równać się z jej nachmurzoną miną.

Być może nie należało się spodziewać niczego innego. Ostatnimi czasy doszło do kilku niefortunnych incydentów, żadna z sióstr nie zapomni, jak bezceremonialnie ją odesłano z korytarzy otaczających kwatery innych Ajah, nie mówiąc już o tym, co niekiedy takiej eksmisji towarzyszyło. Krążyły plotki, że na skutek poczynań Czerwonych ucierpiała godność jednej z Zasiadających — Zasiadających! — aczkolwiek jej imię pozostawało nieznane. Wielka szkoda, że Komnata nie potrafiła uchylić szalonego dekretu Elaidy, jednak z początku jedne Ajah, a po niedługim czasie już wszystkie, rzuciły się na nowe uprawnienia, niewiele zaś Zasiadających chciało z nich zrezygnować, skoro już zostały uchwalone — w rezultacie powstała Wieża, odpowiednio rzecz ujmując, podzielona na zwalczające się obozy. Pewnego razu Seaine przyszła do głowy myśl, że atmosfera w Wieży przypomina galaretę, trzęsącą się i gorącą, była to atmosfera podejrzeń i wzajemnego podgryzania; teraz była niczym trzęsąca się galareta o smaku kwasu i goryczy.

Wpatrzona w plecy znikającej Saerin, aż mlasnęła językiem ze strapienia, poprawiając własny, obrzeżony białymi frędzlami szal. Nierozsądne byłoby obrażanie się tylko dlatego, że Altaranka spojrzała na nią spode łba — nawet Seaerin nie posunęłaby się dalej, z pewnością nie — a bardziej jeszcze niźli czystą głupotą byłoby zamartwianie się tym, czego zmienić nie mogła, zwłaszcza że nagliło czekające zadanie.

I wtedy, po poszukiwaniach, które zabrały jej cały ranek, dała jeszcze jeden krok i zobaczyła cel swych wędrówek zbliżający się spokojnie do niej. Zerah Dacan była szczupłą, ciemnowłosą dziewczyną, pełną godności i stosownej samokontroli, z pozoru całkowicie niedostępną dla zapalczywych żywiołów, które w tych dniach nurtowały Wieżę. Cóż, w ścisłym sensie słowa, nie była już dziewczyną, Seaine jednak miała pewność, że tamta nie nosiła szala z białymi frędzlami dłużej niż pięćdziesiąt lat. Była niedoświadczona. Względnie niedoświadczona. Co mogło okazać się pomocne.

Zerah nie wykonała najmniejszego ruchu, z którego należałoby wnosić, że chce uniknąć spotkania z Zasiadającą własnych Ajah, tylko z szacunkiem skłoniła głowę, gdy Seaine zaczęła jej towarzyszyć. Rękawy śnieżnobiałej sukni Zerah zdobiły skomplikowane i bogate hafty, które tworzyły również szeroki pas obrzeżający spódnice. Jak na Białe Ajah, było to dosyć niezwykłe.

— Zasiadająca — mruknęła tamta. Czy w błękitnych oczach przemknął cień niepokoju?

— Jesteś mi do czegoś potrzebna — powiedziała Seaine znacznie bardziej spokojnie, niżby to mogło wynikać z przepełniających ją uczuć. Najprawdopodobniej projektowała własne emocje w wyraz oczu Zerah. — Chodź ze mną. — Nie było się czego obawiać, zwłaszcza w samym sercu Białej Wieży, ale zadbanie, by ręce spokojnie spoczywały zaplecione na podołku, wymagało zaskakującego wysiłku.

Jak się spodziewała — i na co miała nadzieję — Zerah poszła za nią, mruknęła tylko coś pod nosem, ale podporządkowała się bez sprzeciwu. Sunęła wdzięcznie obok Seaine, kiedy schodziły po szerokich marmurowych schodach, potem po szerokich zakręcających rampach; zaledwie zmarszczyła nieznacznie brwi, kiedy Seaine otworzyła na parterze drzwi prowadzące na wąskie schody, których spirala ginęła w ciemnościach.

— Ty pierwsza, siostro — powiedziała Seaine, przenosząc Moc i zapalając niewielką kulę światła. Zgodnie z protokołem, ona winna iść pierwsza, ale nie potrafiła się do tego zmusić.

Zerah nie wahała się ani przez moment. Logicznie rzecz biorąc, nie miała się czego obawiać ze strony Zasiadającej, Zasiadającej Białych. Logicznie rzecz biorąc, Seaine powie jej, o co chodzi, gdy nadejdzie właściwy czas i nie będzie to nic, czego nie mogłaby zrobić. Za to Seaine całkiem wbrew logice czuła, jak żołądek kurczy jej się jakby w rytm skrzydeł żyjącej w nim — wielkiej ćmy. Światłości, przecież to ona obejmowała saidara, nie Zerah. Która ponadto była od niej słabsza. Nie było czego się bać. Myśl ta bynajmniej nie uspokoiła trzepotania w żołądku.

Schodziły coraz niżej, mijając drzwi wiodące do przyziemia i rozciągających pod nimi piwnic, póki nie dotarły do najniższego poziomu, położonego jeszcze głębiej niż komnata, w której Przyjęte były poddawane sprawdzianom. Mroczny korytarz rozjaśniał tylko maleńki płomyk Seaine. Obie unosiły wysoko suknie, jednak ich pantofle wzbijały w powietrze tumany kurzu, niezależnie jak uważnie stawiałyby stopy. W gładkich kamiennych ścianach osadzony był rząd prostych drewnianych drzwi, na wielu zawiasy i zamki dawno zmieniły się już w bezkształtne bryły rdzy.

— Zasiadająca — zapytała Zerah, wreszcie zdradzając choć odrobinę wątpliwości — czego właściwie tutaj szukamy? Od lat nikt tu nie zaglądał.

Seaine była pewna, że jej wizyta w tych lochach, kilka dni temu, stanowiła pierwsze odwiedziny tego podziemia od przynajmniej stulecia. Był to jeden z powodów, dla których razem z Pevarą wybrały to miejsce.

— To już tutaj — powiedziała, otwierając drzwi, które uchyliły się z lekkim tylko skrzypnięciem. Żadna ilość wlanej w zawiasy oliwy nie dała rady oczyścić ich z rdzy, Jedyna Moc również okazała się bezużyteczna. Wprawdzie sama radziła sobie z Ziemią lepiej niż Pevara, ale to jeszcze nie znaczyło, że była w tym naprawdę dobra.

Zerah przeszła przez drzwi i aż zamrugała z zaskoczenia. W całkowicie pustym poza nią pomieszczeniu stała Pevara za solidnym, choć już raczej mocno sfatygowanym stołem, który otaczały trzy ławy. Zniesienie ich na dół okazało się niełatwym zadaniem, zwłaszcza że służbie nie można było ufać. Oczyszczenie pomieszczenia ze wszechobecnego kurzu okazało się znacznie łatwiejsze, nawet jeśli niewiele przyjemniejsze, za to zacieranie śladów w kurzu na zewnętrznym korytarzu po każdej wizycie było istną udręką.

— Powoli już mi się odechciewało siedzenia tutaj w ciemnościach — warknęła Pevara. Poświata saidara otoczyła ją, gdy przeniosła, dobywając spod stołu lampę, którą następnie zapaliła za pomocą innego splotu. Światła było akurat tyle, na ile zasługiwała ta nędzna komórka. Czerwona siostra, nieco pulchna i w normalnych okolicznościach nawet przystojna, w obecnej chwili wyglądała niczym niedźwiedź, którego bolą zęby. — Chcemy ci zadać kilka pytań, Zerah. — I w chwili gdy Seaine zamykała drzwi, oddzieliła tamtą tarczą od Źródła.

Skryta w cieniach twarz Zerah pozostała całkowicie spokojna, jednak słychać było jak z wysiłkiem przełyka ślinę.

— W sprawie czego, Zasiadające? — W głosie młodszej kobiety słychać było nieznaczne drżenie. Aczkolwiek dalej mogło chodzić tylko o tę atmosferę, która panowała w Wieży.

1 ... 160 161 162 163 164 165 166 167 168 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)