Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 158 159 160 161 162 163 164 165 166 ... 194
Перейти на страницу:

— W takim razie będzie pan uprzejmy aresztować kontradmirała Stylesa — poleciła Honor tym samym tonem. — Odprowadzi go pan prosto do aresztu i dopilnuje umieszczenia w pojedynczej celi z mojego rozkazu. Nie wolno mu powrócić do swej kabiny ani też kontaktować się z kimkolwiek w drodze do celi.

— To oburzające naru…! — Styles zerwał się i pochylił groźnie nad Honor.

A raczej zaczął się pochylać, gdyż LaFollet złapał go za kołnierz kurtki mundurowej na karku, równocześnie unieruchamiając i pozbawiając powietrza. Co prawda podobnie jak pozostali nie wierzył, by Styles miał dość odwagi na zaatakowanie Honor, ale był to zbyt piękny pretekst, by go zignorować. Choć był dobre pięć centymetrów niższy do Stylesa, jego ciało składało się z wyćwiczonych mięśni i ścięgien, toteż bez większego trudu szarpnął Stylesa w tył, obracając się równocześnie.

Styles stracił równowagę, i młócąc powietrze rękoma, przeleciał spory łuk, nim z hukiem wylądował na tyłku. Ponieważ podłoga była nieco śliska, przejechał na nim ze dwa metry i rąbnął głową w ścianę. Dopiero to go zatrzymało, choć nie na długo. Po paru sekundach potrząsnął głową i zaczął się podnosić… i zamarł, spoglądając w wylot lufy pistoletu pulsacyjnego trzymanego niespełna dwa metry od jego twarzy przez LaFolleta.

Broń i ramię nie drgnęły ani o milimetr.

Styles wytrzeszczył oczy i powolutku przesunął je wzdłuż ramienia LaFolleta na jego twarz. I omal nie zemdlał, widząc na niej gotowość naciśnięcia spustu pod lada pretekstem.

— Tolerowałam pańską niesubordynację, niekompetencję, tchórzostwo, głupotę i brak szacunku tak długo, jak musiałam — odezwała się chłodno Honor. — Wielokrotnie ostrzegałam pana, co nie wywarło najmniejszego wpływu na pańskie zachowanie, admirale Styles. Moja cierpliwość jest ograniczona, więc dostaje pan ostatnie ostrzeżenie. Lepiej dla pana będzie, jeśli natychmiast i bez oporu uda się pan z majorem LaFolletem do aresztu i pozostanie więźniem aż do czasu zwołania sądu wojennego złożonego wyłącznie z oficerów Królewskiej Marynarki. Nie mam wątpliwości, że zostanie pan uznany winnym postawionych przez mnie zarzutów, a oboje wiemy, jaka kara za nie grozi.

Styles zapadł się w sobie, jakby nagle uszło z niego powietrze. I zrobił się szaroblady niczym nieświeży nieboszczyk.

Honor przyglądała mu się niczym naukowiec studiujący nowego, a wyjątkowo obrzydliwego robaka. Odczekała chwilę, dając mu czas, by się odezwał, jeżeli okazałby się na tyle głupi, by jeszcze pogorszyć swą sytuację, ale nie zrobił tego. Najprawdopodobniej nie był w stanie wykrztusić słowa, gdyż dominującym uczuciem, jakie z niego emanowało, było przerażenie. Zmusiła się, by nie okazać pogardy, i poleciła LaFolletowi:

— Proszę dokończyć wykonywanie rozkazów, majorze. LaFollet skinął głową i cofnął się o krok. A potem wykonał krótki ruch pulserem i Styles jak zaczarowany nagle stanął prosto i znieruchomiał, wpatrując się w jego twarz. A na niej widać było pogardę i obrzydzenie, których Andrew wcześniej nie mógł okazać. Styles przełknął z trudem ślinę, bo w tym momencie zrozumiał, że wystarczy cień pretekstu, by LaFollet zrobił to, na co ma prawdziwą ochotę.

— Przodem — polecił prawie uprzejmie LaFollet i machnął pulserem w stronę drzwi.

Styles rozejrzał się po sali i na każdej twarzy zobaczył to samo — niechęć, obrzydzenie i zadowolenie, że wreszcie nie będą musieli go oglądać i słuchać. Bez słowa odwrócił się i ruszył ku drzwiom jak automat.

A LaFollet poszedł za nim, cały czas z bronią gotową do strzału.

W sali panowało milczenie, dopóki nie zamknęły się za nimi drzwi.

— Przepraszam za ten niemiły incydent — odezwała się Honor. — Gdybym wcześniej podjęła skuteczne kroki, mogłabym uniknąć tak żenującej konfrontacji.

— Nie ma pani za co przepraszać, admirał Harrington. — Ramirez celowo wymienił jej rangę. — W każdych siłach zbrojnych w galaktyce znajdą się durnie, którzy zajdą zbyt daleko jak na własne możliwości.

— Może — przyznała Honor i odetchnęła głęboko. Cokolwiek by Ramirez powiedział, wiedziała, że mogła sprawę załatwić wcześniej i skuteczniej. Mogła też inaczej poprowadzić konfrontację i kazać Stylesowi udać się na kwaterę z zakazem jej opuszczania. Mogła go utemperować przy innej okazji bez publicznego upokorzenia. Ale nie zrobiła tego, i to celowo — chciała zdusić go jak glistę, którą był, i czekała podświadomie na stosowną okazję. Co prawda nie była tak absolutnie tego pewna, ale znając siebie, żywiła co do tego niewielkie wątpliwości.

Przymknęła oko i zmusiła się, by przestać myśleć o Stylesie. Wiedziała, że w przyszłości będzie musiała wrócić do tego tematu, bo miała zamiar zrobić dokładnie to, co zapowiedziała. Jego ostatniego zachowania i wypowiedzi ani nie chciała, ani nie mogła puścić płazem. A miała dość świadków, by doprowadzić do końca jego kariery. Biuro JAG mogło odstąpić od oskarżenia go, biorąc pod uwagę długotrwały pobyt na więziennej planecie, ale na pewno nie odstąpi od zwolnienia go ze służby. Co oznaczało zhańbienie, poniżenie i ruinę, na które w pełni zasłużył. Teraz jednak miała ważniejsze problemy i na nich musiała się skupić.

Otworzyła oko i powiedziała normalnym już tonem:

— Niezależnie od tego, co myślę na temat Stylesa, w dwóch kwestiach miał rację. Jeżeli zatrzymam tu Krashnarka, świadomie zrezygnuję z powiadomienia Sojuszu o naszym istnieniu i sytuacji. Jeżeli źle oceniłam możliwości i priorytety Sojuszu, oznacza to, iż uniemożliwię dowództwu wysłanie pomocy. Podejmę za nich decyzję, nie dając im szansy na jej zmianę. A drugą kwestią jest to, że odbieram w ten sposób szansę ratunku choć tym dwóm czy trzem tysiącom, które w ten sposób dotarłyby w bezpieczne miejsce.

— Jeśli mogę, milady. — Solomon Marchant uniósł dłoń. Honor skinęła głową przyzwalająco.

— Odnośnie kwestii pierwszej, milady — oznajmił nader formalnie. — Chciałbym jedynie przypomnieć, że niezależnie od przekonań admirała Stylesa jest pani drugim co do rangi oficerem Marynarki Graysona, która z kolei jest drugą co do wielkości flotą wchodzącą w skład Sojuszu. A trzecią w tym sektorze galaktyki po Ludowej Marynarce i Royal Manticoran Navy. W normalnych warunkach brałaby pani udział w podejmowaniu decyzji strategicznych, jak na przykład ta, czy Sojusz może wydzielić okręty niezbędne do uratowania nas. Jestem więc przekonany, że całkowicie uzasadnione jest, by oparła się pani, podejmując decyzję, na własnej ocenie możliwości i priorytetów Sojuszu, które pani już zna.

W sali rozległ się cichy, acz jednoznaczny pomruk aprobaty.

A Honor dzięki Nimitzowi wiedziała, że jest ona całkowicie szczera.

— Co się zaś tyczy kwestii drugiej, milady — kontynuował Marchant — powiedziała pani, że można w ten sposób uratować dwa do trzech tysięcy ludzi. Kapitan Gonsalves, czy mogłaby pani powiedzieć nam, ilu ludzi chce zostać ewakuowanych z planety?

— W tej chwili chęć ewakuacji zgłosiło trzysta dziewięćdziesiąt dwa tysiące sześciuset pięćdziesięciu jeden więźniów — odparła Gonsalves precyzyjnie.

Po zakończeniu rozpraw sądowych została zastępcą Stylesa, co oznaczało, że w praktyce robiła to, co należało do jego obowiązków. A na odprawę przyszła jak zwykle przygotowana.

— Jak do tej pory dwieście siedemnaście tysięcy trzystu pięćdziesięciu czterech z nich odmówiło współpracy z nami. Większość to cywile z Ludowej Republiki, ale znaleźli się wśród nich także jeńcy z innych państw.

1 ... 158 159 160 161 162 163 164 165 166 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)