Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 157 158 159 160 161 162 163 164 165 ... 167
Перейти на страницу:

Nie można było dostrzec jej twarzy, ale gorzki uśmiech pojawił się na wargach Atosa: nie mylił się, była to ta, której szukał.

W tej chwili zarżał koń; Milady podniosła głowę, ujrzała tuż przy szybie bladą twarz Atosa i krzyknęła.

Atos zrozumiał, że został poznany, pchnął okno kolanem i ręką, okno ustąpiło, szyby wypadły...

Atos niczym widmo zemsty wskoczył do pokoju. Milady podbiegła do drzwi i otworzyła je; na progu stał d’Artagnan, jeszcze bledszy i bardziej groźny od Atosa.

Milady cofnęła się wydając okrzyk. D’Artagnan sądząc, że może mu się wymknąć, i w obawie, by do tego nie doszło, wyciągnął pistolet zza pasa; ale Atos podniósł rękę.

— Schowaj broń, d’Artagnanie — rzekł. — Ta kobieta ma być sądzona, a nie zamordowana. Poczekaj jeszcze chwilę, a twoim pragnieniom stanie się zadość. Wejdźcie, panowie.

D’Artagnan usłuchał, Atos przemawiał bardzo uroczystym głosem i ruch jego ręki był tak władczy, jakby był sędzią zesłanym przez samego Boga. Za d’Artagnanem weszli Portos, Aramis, lord Winter i mężczyzna w czerwonym płaszczu.

Czterej służący pilnowali drzwi i okna.

Milady opadła na krzesło, ręce wyciągnęła przed siebie, jak gdyby chciała odepchnąć to straszliwe widmo; widząc swego szwagra krzyknęła okropnie.

— Czego chcecie? — zawołała Milady.

— Chcemy Karoliny Backson, która zwała się wpierw hrabiną de La Fère, potem lady Winter, baronową Sheffield.

— To ja, to ja — wyszeptała straszliwie przerażona. — Czego chcecie ode mnie?

— Chcemy cię sądzić wedle twych zbrodni — rzekł Atos. — Wolno ci się bronić, tłumacz się, jeśli potrafisz. D’Artagnanie, ty oskarżasz pierwszy.

D’Artagnan wystąpił naprzód.

— Przed Bogiem i ludźmi oskarżam tę kobietę, że otruła Konstancję Bonacieux, zmarłą wczoraj wieczór.

Zwrócił się do Portosa i Aramisa.

— Poświadczamy — powiedzieli jednocześnie dwaj muszkieterowie.

D’Artagnan ciągnął dalej.

— Przed Bogiem i przed ludźmi oskarżam tę kobietę, że chciała otruć mnie winem, które przysłano mi z Anjou[14] wraz ze sfałszowanym listem, donoszącym, jakoby to wino było darem mych przyjaciół; Bóg mnie uratował, ale inny człowiek umarł zamiast mnie: nazywał się Brisemont.

— Poświadczamy — rzekli jednakim głosem Portos i Aramis.

— Przed Bogiem i przed ludźmi oskarżam tę kobietę, że popychała mnie do zabójstwa barona de Wardes; a że nie ma nikogo, kto mógłby potwierdzić to oskarżenie, czynię to sam. Powiedziałem.

I d’Artagnan przeszedł na drugą stronę pokoju wraz z Portosem i Aramisem.

— Kolej na pana, milordzie! — rzekł Atos.

Baron wystąpił naprzód.

— Przed Bogiem i przed ludźmi oskarżam tę kobietę o zamordowanie księcia Buckinghama.

— Książę Buckingham zamordowany?! — zawołali jednocześnie wszyscy obecni.

— Tak — rzekł baron — zamordowany! Otrzymawszy od was list z ostrzeżeniem kazałem zatrzymać tę kobietę i oddałem ją pod straż wiernego sługi; uwiodła go, włożyła mu sztylet do ręki, kazała mu zabić księcia i być może w tej właśnie chwili Felton płaci głową za zbrodnię tej furii.

Dreszcz wstrząsnął sędziami na wiadomość o tych nie znanych jeszcze zbrodniach.

— To nie wszystko — mówił dalej lord Winter. — Mój brat, który cię uczynił spadkobierczynią, zmarł w ciągu trzech godzin na dziwną chorobę, która pozostawia sine plamy na całym ciele. Siostro, jak zmarł twój mąż?

— Potwór! — zawołali Portos i Aramis.

— Morderczyni Buckinghama, morderczyni Feltona, morderczyni mego brata, żądam, by wymierzono ci sprawiedliwość i oświadczam, że jeśli nie stanie się zadość moim żądaniom, sam ją wymierzę.

Za czym lord Winter przeszedł na stronę d’Artagnana, pozostawiając wolne miejsce następnemu oskarżycielowi.

Milady opuściła czoło na ręce i próbowała zebrać pomieszane myśli; uczuła śmiertelny zawrót głowy.

— Teraz kolej na mnie! — zawołał Atos drżąc, jak lew drży na widok węża. — Poślubiłem tę kobietę, kiedy była młodą dziewczyną, poślubiłem ją wbrew woli mej rodziny; ofiarowałem jej bogactwa, dałem jej swe nazwisko; pewnego dnia spostrzegłem, że ta kobieta jest napiętnowana: na ramieniu miała wypalony kwiat lilii.

— O — rzekła Milady wstając — znajdźcie mi trybunał, który wydał na mnie ten niegodny wyrok! Znajdźcie tego, który wyrok wykonał.

— Spokojnie — rzekł jakiś głos. — Ja na to odpowiem!

Wszystkie spojrzenia skierowały się na tego człowieka, którego słów oczekiwano z zaciekawieniem i obawą.

I mężczyzna w czerwonym płaszczu wystąpił naprzód.

— Co to za człowiek, co to za człowiek?! — zawołała Milady wstrząsana strachem; rozpuszczone włosy podniosły się jak żywe nad jej zsiniałą twarzą.

Wszyscy patrzyli na niego, ponieważ prócz Atosa nikt go tu nie znał. Zresztą i Atos spoglądał na mężczyznę w czerwonym płaszczu z równym zdumieniem jak inni, nie rozumiał bowiem, jakim sposobem może on być wmieszany w straszliwy dramat, który w tej chwili dobiegał końca.

Nieznajomy zbliżył się do Milady krokiem wolnym i uroczystym, tak że tylko stół ich dzielił i zdjął maskę.

Milady patrzyła przez jakiś czas ze wzrastającym przerażeniem na tę bladą twarz, obramowaną czarnymi włosami i faworytami, zimną i niewzruszoną; potem zawołała nagle, wstając i cofając się aż do ściany:

— O, nie, nie! Nie, nie! To piekielna zjawa! To nie on! Do mnie! Do mnie — krzyknęła ochrypłym głosem, odwracając się do ściany, jak gdyby chciała ją otworzyć rękami.

— Ale któż to jest? — zawołali świadkowie tej sceny.

— Zapytajcie tej kobiety — rzekł mężczyzna w czerwonym płaszczu. — Widzicie przecież, że mnie poznała.

— Kat z Lille[*], kat z Lille! — krzyknęła Milady oszalała ze strachu, wpijając się rękami w ścianę, by nie upaść.

Wszyscy się odsunęli i tylko mężczyzna w czerwonym płaszczu został sam pośrodku pokoju.

— O, łaski, łaski, przebaczenia! — wołała nędznica padając na kolana.

Nieznajomy poczekał, aż zapadnie cisza.

— Powiedziałem wam przecie, że mnie poznała — rzekł. — Tak, jestem katem miasta Lille, a oto moja historia:

— “Ta młoda kobieta była ongi młodą dziewczyną, równie piękną jak dzisiaj, zakonnicą w klasztorze benedyktynek w Templemar. Młody ksiądz o sercu czystym i wierzącym był kapłanem w tym klasztorze: postanowiła go uwieść i dokonała tego; uwiodłaby świętego.

Oboje złożyli śluby święte i nieodwracalne: ich związek nie mógł trwać długo i musiał doprowadzić ich do zguby. Wymogła na nim, że opuszczą tę prowincję, ale na to, by opuścić prowincję, by uciec razem, by przedostać się do innej części Francji, gdzie nieznani mogliby żyć w spokoju, trzeba było pieniędzy; ni jedno, ni drugie ich nie miało. Ksiądz ukradł poświęcane naczynia i sprzedał je, ale kiedy już mieli wyruszyć, pochwycono ich.

W osiem dni potem uwiodła syna strażnika i uciekła. Młody ksiądz został skazany na dziesięć lat kajdan i napiętnowanie. Byłem katem miasta Lille, jak powiada ta kobieta. Musiałem napiętnować winowajcę, a winowajcą, panowie, był mój brat.

Przysiągłem wówczas, że ta kobieta, która go zgubiła, która była więcej niż jego wspólniczką, skoro go popchnęła do zbrodni, poniesie przynajmniej karę wraz z nim. Domyśliłem się, gdzie się ukrywa, udałem się za nią, pochwyciłem i wypaliłem jej to samo piętno co memu bratu.

вернуться

14

W oryginale — Villeroi (drex)

1 ... 157 158 159 160 161 162 163 164 165 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)