Trzej muszkieterowie
- Автор: Дюма Александр
- Год: 1993
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo “Krąg”
- ISBN: 83-85208-13-5
- Переводчик: Joanna Guze
- Жанр: Исторические приключения
Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:
— Jesteś dzielnym chłopcem, d’Artagnanie — przerwał kardynał klepiąc go poufale po ramieniu, rad, że podbił tę rogatą duszę. — Zrób z tym patentem, co ci się spodoba. Pamiętaj jednak, że choć nazwisko nie jest wpisane, tobie go dałem.
— Nie zapomnę o tym nigdy — odparł d’Artagnan — Wasza Eminencja może być pewien.
Kardynał odwrócił się i zawołał głośno:
— Rochefort!
Kawaler, który zapewne znajdował się za drzwiami, wszedł natychmiast.
— Rochefort — rzekł kardynał — widzisz tu pana d’Artagnana, którego zaliczam od dziś do mych przyjaciół; uściskajcie się zatem i bądźcie rozsądni, jeśli wam życie miłe.
Rochefort i d’Artagnan musnęli się ustami, ale kardynał był przy nich i patrzył czujnym okiem.
Wyszli z pokoju jednocześnie.
— Znajdziemy się jeszcze, panie, nieprawdaż?
— Kiedy pan zechce — odparł d’Artagnan.
— Sposobność się nadarzy — rzekł Rochefort.
— Hę? — powiedział Richelieu otwierając drzwi.
Wymienili więc uśmiechy, uścisnęli sobie ręce i skłonili się Jego Eminencji.
— Zaczynaliśmy się już niecierpliwić — rzekł Atos.
— Oto jestem, przyjaciele — odparł d’Artagnan. — Nie tylko wolny, ale w łaskach.
— Opowiesz nam o tym?
— Wieczorem.
Wieczorem d’Artagnan udał się do mieszkania Atosa, który opróżniał właśnie butelkę wina hiszpańskiego; czynił to bez uchybienia co wieczór.
Opowiedział mu, co zaszło między nim i kardynałem, wyjął patent z kieszeni i rzekł:
— Weź to, drogi Atosie, patent jest twój, to rzecz najoczywistsza w świecie. Atos uśmiechnął się swoim łagodnym i czarującym uśmiechem.
— Przyjacielu — rzekł — dla Atosa to za wiele; dla hrabiego de La Fère za mało. Zachowaj ten patent, jest twój; mój Boże, zapłaciłeś za niego dość drogo.
D’Artagnan wyszedł z pokoju Atosa i udał się do Portosa.
Portos we wspaniałym stroju, pokrytym przepysznymi haftami, przyglądał się sobie w lustrze.
— Ach, to ty, drogi przyjacielu! Jak ci się podobam w tym stroju?
— Wyglądasz wspaniale — rzekł d’Artagnan — ale chcę ci ofiarować strój, w którym będzie ci jeszcze bardziej do twarzy.
— Jakiż to strój? — zapytał Portos.
— Porucznika muszkieterów.
D’Artagnan opowiedział Portosowi o swoim spotkaniu z kardynałem i dodał wyciągają patent z kieszeni:
— Weź, mój drogi, wpisz swe nazwisko i bądź dla mnie dobrym przełożonym.
Portos spojrzał na patent i ku wielkiemu zdumieniu młodzieńca zwrócił go d’ Artagnanowi.
— Tak — powiedział — to pochlebia mi bardzo, ale niedługo bym się cieszył tą łaską. Podczas naszej wyprawy do Béthune zmarł mąż mojej księżny; szkatuła nieboszczyka, mój kochany, wyciąga do mnie rękę, poślubię wdowę. Właśnie przymierzam ślubny strój; zachowaj patent, przyjacielu, zachowaj go.
I zwrócił patent d’Artagnanowi.
Młodzieniec udał się do Aramisa.
Zastał go klęczącego na klęczniku, z czołem wspartym o otwarty modlitewnik.
D’Artagnan opowiedział mu o rozmowie z kardynałem i wyciągając po raz trzeci patent z kieszeni rzekł:
— Światły nasz przyjacielu, tajemny opiekunie, przyjm ten patent; dzięki swojej mądrości i radom, zawsze tak skutecznym, zasłużyłeś sobie nań bardziej niż ktokolwiek.
— Niestety, drogi przyjacielu! — powiedział Aramis. — Nasze ostatnie przygody zniechęciły mnie ostatecznie do życia świeckiego i szpady. Tym razem moje postanowienie jest nieodwołalne: po zakończeniu oblężenia zostaję misjonarzem. Zachowaj ten patent, d’Artagnanie, rzemiosło żołnierskie odpowiada twej naturze, będziesz dzielnym i śmiałym dowódcą.
D’Artagnan z okiem zwilżonym łzą wdzięczności i płonącym z zadowolenia wrócił do Atosa; zastał go siedzącego niezmiennie przy stole, gdy przyglądał się pod światło ostatniej szklance malagi.
— A więc — powiedział — oni mi także odmówili.
— Nikt bowiem nie jest tak godzien tego zaszczytu jak ty, drogi przyjacielu.
Wziął pióro, wpisał na patencie nazwisko d’Artagnana i oddał go młodzieńcowi.
— Nie będę już miał przyjaciół — rzekł młodzieniec. — Niestety, nie pozostaje mi nic prócz gorzkich wspomnień...
Opuścił głowę na ręce, a łzy spływały mu po policzkach.
— Jesteś młody — odparł Atos — i twoje gorzkie wspomnienia zamienią się z czasem we wspomnienia pełne słodyczy!
EPILOG
La Rochelle, pozbawiona pomocy floty angielskiej i odsieczy przyrzeczonej przez Buckinghama, poddała się po oblężeniu trwającym rok. 28 października 1628 roku podpisano kapitulację.
Król wrócił do Paryża 23 grudnia tego samego roku. Był to wjazd triumfalny, jak gdyby odniesiono zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a nie nad Francuzami. Król wjechał od strony przedmieścia Saint-Jacques przez bramę z zieleni.
D’Artagnan został porucznikiem. Portos porzucił służbę i w następnym roku poślubił panią Coquenard; tak bardzo upragniona kasa zawierała osiemset tysięcy liwrów.
Mousqueton otrzymał wspaniałą liberię i zaznał przyjemności, o której marzył przez całe życie; mógł teraz siadywać na tylnym siodełku pozłacanej karety.
Aramis po podróży do Lotaryngii znikł nagle i przestał pisać do swych przyjaciół. Dowiedziano się później od pani de Chevreuse, która opowiadała o tym swym kochankom, że wstąpił do klasztoru w Nancy[*].
Bazin został świeckim braciszkiem.
Atos pozostał w muszkieterach pod rozkazami d’Artagnana aż do 1631 roku, kiedy po podróży do Turenii również porzucił służbę, jakoby dlatego, że otrzymał w spadku niewielki majątek w Roussillon[*].
Grimaud udał się z Atosem.
D’Artagnan bił się trzy razy z Rochefortem i trzykrotnie go zranił.
— Zabiję cię prawdopodobnie za czwartym razem — rzekł wyciągając doń rękę, by go podnieść.
— Lepiej więc będzie dla ciebie i dla mnie, żebyśmy poprzestali na tym. Tam do kata! Jestem bardziej twym przyjacielem, niż przypuszczasz; gdybym po pierwszym naszym spotkaniu szepnął kardynałowi słówko, dawno już byłoby po tobie.
Uścisnęli się, ale tym razem ze szczerego serca i bez żadnej złej myśli.
Planchet dzięki Rochefortowi uzyskał stopień sierżanta gwardii.
Pan Bonacieux żył sobie spokojnie, nie wiedząc, co się stało z jego żoną, i bynajmniej się o to nie troszcząc. Pewnego dnia miał nieostrożność przypomnieć o sobie kardynałowi; kardynał kazał mu powiedzieć, że postara się, by mu odtąd na niczym nie zbywało.
Jakoż następnego dnia pan Bonacieux wyszedł o siódmej wieczór do Luwru i nie pojawił się więcej na ulicy des Fossoyeurs; zdaniem ludzi dobrze poinformowanych otrzymał mieszkanie i wikt w jakiejś twierdzy królewskiej na koszt wielkodusznego kardynała.
KONIEC
ANEKS
Uproszczona wymowa nazw własnych
W transkrypcji:
1. “S” w “si” nigdy nie jest wymawiane jak “ś”;
2. “Z” w “zi” nigdy nie jest wymawiane jak “ź”;
3. “ø” wymawiane jest jak “ö” w języku niemieckim albo między “e” i “u”;