Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 167
Перейти на страницу:

— Tu! — zawołał parodiując słowa Biblii — tu zginął Bicaret, jedyny spośród tych, którzy z nim byli.

— Ale ich jest czterech przeciw tobie. Kończ, rozkazuję ci.

— Ach, jeśli to rozkaz, to co innego — rzekł Bicaret — jesteś moim dowódcą, muszę więc być posłuszny.

Za czym uskoczył do tyłu, złamał swą szpadę na kolanie, by jej nie oddać, cisnął odłamki za mur klasztoru, skrzyżował ręce na piersiach i zagwizdał pieśń gwardzistów kardynała.

Męstwo jest zawsze szanowane, nawet u wroga. Muszkieterowie złożyli Bicaretowi ukłon szpadami i włożyli je do pochew. D’Artagnan uczynił to samo, po czym z pomocą Bicareta, jedynego spośród gwardzistów, który trzymał się na nogach, zaniósł pod bramę klasztoru Jussaca, Cahusaca i tego z przeciwników Aramisa, który był tylko ranny. Czwarty, jak powiedzieliśmy, padł trupem na polu walki. Dali sygnał do odwrotu, zabierając cztery szpady zdobyte na pięciu przeciwnikach, i ruszyli pijani radością ku pałacowi pana de Tréville.

Widziano ich, jak szli zajmując całą szerokość ulicy, objąwszy się ramionami, zaczepiając każdego spotkanego muszkietera, tak że ich powrót zamienił się w końcu w marsz triumfalny. Serce d’Artagnana pełne było upojenia, szedł między Atosem i Portosem ściskając ich czule.

— Jeśli nie jestem jeszcze muszkieterem — powiedział do nowych przyjaciół przekraczając próg pałacu pana de Tréville — jestem chyba przyjęty do terminu, prawda?

Rozdział VI

JEGO KRÓLEWSKA MOŚĆ LUDWIK XIII

Zajście narobiło dużo hałasu. Pan de Tréville gniewał się na muszkieterów głośno i winszował im po cichu, trzeba było jednak co szybciej uprzedzić króla, i pan de Tréville pośpieszył do Luwru. Było już jednak za późno; król zamknął się z kardynałem i panu de Tréville powiedziano, że Najjaśniejszy Pan pracuje i nie może go przyjąć. Wieczorem pan de Tréville zjawił się znowu, kiedy król zasiadł do gry. Jego Królewska Mość wygrywał, a że odznaczał się wielkim skąpstwem, był w wyśmienitym humorze; toteż krzyknął z daleka, gdy tylko ujrzał Tréville’a:

— Pójdź no tu, panie kapitanie, pójdź, niech cię wyłajam! Czy wiesz, że Jego Eminencja przyszedł się poskarżyć na muszkieterów, a tak się tym wszystkim przejął, że jest teraz cierpiący. Ależ ci twoi muszkieterowie to diabły wcielone, doigrają się stryczka!

— Nie, Najjaśniejszy Panie — odparł Tréville, który zrozumiał od razu, jak się rzeczy mają — przeciwnie, to zacni chłopcy, łagodni jak baranki, a pragną tylko jednego, jestem tego pewien: służyć szpadą Waszej Królewskiej Mości. Ale cóż robić, skoro gwardziści pana kardynała wciąż szukają z nimi zwady: biedacy, muszą bronić honoru swych barw.

— Słuchaj no, panie de Tréville — rzekł król — można by pomyśleć, że mówisz o jakim zakonie! Doprawdy, mój miły kapitanie, bierze mnie ochota odebrać ci oficerski patent i ofiarować go pannie de Chémerault[*], którą przyrzekłem zrobić przeoryszą klasztoru. Nazywają mnie Ludwikiem Sprawiedliwym, mości Tréville, i wkrótce przekonamy się, jak się rzeczy mają.

— Właśnie dlatego, że ufam w twą sprawiedliwość, Najjaśniejszy Panie, cierpliwie i spokojnie czekam wyroku.

— Poczekaj więc, poczekaj — rzekł król — nie będziesz czekał długo.

W istocie szczęście odwróciło się, a ponieważ król zaczął przegrywać to, co uprzednio wygrał, rad był z pretekstu, który pozwalał mu wycofać się z wygraną.

Wstał więc po chwili i chowając do kieszeni pieniądze, których większą część stanowiła wygrana, powiedział:

— La Vieuville[*], zajmij moje miejsce, mam do pomówienia z panem de Tréville w ważnej sprawie. Ach! Miałem na stole dwadzieścia cztery luidory; wyłóż tę samą sumę, aby ci, co przegrali, nie czuli się pokrzywdzeni. Sprawiedliwość przede wszystkim.

Za czym, zwracając się do pana de Tréville i idąc z nim ku okiennej wnęce, król ciągnął dalej:

— A zatem powiadasz, że to gwardziści Jego Eminencji szukali zwady z muszkieterami?

— Tak, Najjaśniejszy Panie, jak zawsze.

— A jakże do tego doszło, hę? Wiesz bowiem dobrze, drogi kapitanie, że sędzia powinien wysłuchać obu stron.

— Mój Boże, w sposób najprostszy i najzwyczajniejszy w świecie. Trzej moi najlepsi żołnierze, których imiona są Najjaśniejszemu Panu znane i których oddanie niejeden raz miał okazję ocenić — a mogę zapewnić mego króla, że służą mu z całego serca — trzej moi najlepsi żołnierze, jak rzekłem, panowie Atos, Portos i Aramis, udali się na przechadzkę z pewnym młodzieńcem z Gaskonii, którego im poleciłem tego samego ranka. Celem przechadzki miało być Saint-Germain[*]; spotkali się właśnie obok karmelitów bosych, kiedy zaczepili ich panowie Jussac, Cahusac, Bicaret i dwaj inni gwardziści, którzy nie przybyliby tam zapewne w tak licznym towarzystwie, gdyby ich zamiary były w zgodzie z obowiązującymi edyktami.

— Więc tak! Dajesz mi do myślenia — rzekł król — zapewne sami przyszli się bić.

— Nie oskarżam ich, Najjaśniejszy Panie, ale sam orzeknij, co może robić pięciu uzbrojonych ludzi w miejscu tak bezludnym jak okolice klasztoru karmelitów bosych.

— Tak, masz słuszność, mój Tréville, masz słuszność.

— Kiedy jednak zobaczyli moich muszkieterów, zmienili zamiar i puścili w niepamięć niechęci osobiste, by przypomnieć sobie o niechęci do naszych barw. Wasza Królewska Mość wie dobrze, że muszkieterowie, którzy służą królowi i tylko królowi, są z natury rzeczy nieprzyjaciółmi gwardzistów pana kardynała.

— Tak, Tréville — rzekł król melancholijnie — i bardzo to smutne, wierzaj mi, że dwie są partie we Francji, dwie głowy królestwa; ale wszystko to się skończy, Tréville, wszystko się skończy. Powiadasz więc, że gwardziści szukali zwady z muszkieterami?

— Powiadam, że jest bardzo prawdopodobne, iż rzeczy wzięły taki obrót, ale nie mogę przysiąc, Najjaśniejszy Panie. Wiesz dobrze, jak trudno jest dojść prawdy, i jeśli nie jest się obdarzonym tym niezwykłym wyczuciem, które sprawiło, że Ludwik XIII otrzymał przydomek Sprawiedliwego...

— Masz słuszność, Tréville; ale twoi muszkieterowie nie byli sami, towarzyszył im jakiś chłopiec?

— Tak, Najjaśniejszy Panie, a jeden spośród nich był ranny. Tak więc trzej muszkieterowie królewscy, w tym jeden ranny, oraz dziecko nie tylko stawili czoło pięciu najgroźniejszym gwardzistom kardynała, ale obalili czterech.

— Ale to zwycięstwo — zawołał król, cały promieniejąc — całkowite zwycięstwo!

— Tak, Najjaśniejszy Panie, równie wielkie, jak przy moście Cé.

— Czterech ludzi, w tym jeden ranny i dziecko, powiadasz?

— Młodzieniec zaledwie, a tak się dzielnie zachował w tej okazji, że ośmielę się polecić go uwadze Waszej Królewskiej Mości.

— Jak się nazywa?

— D’Artagnan, Najjaśniejszy Panie. Jest to syn jednego z mych najdawniejszych przyjaciół, syn człowieka, który pod wodzą twego sławnego ojca brał udział w wojnie podjazdowej.

— I powiadasz, że ten młodzieniec dzielnie walczył? Opowiedz mi o tym, Tréville, wiesz, że lubię opowiadania o walkach i potyczkach.

Tu król Ludwik XIII gracko podkręcił wąsa i wziął się pod bok.

— Najjaśniejszy Panie — podjął Tréville — jak ci już powiedziałem, pan d’Artagnan jest niemal dzieckiem, a jako że nie ma zaszczytu być muszkieterem, nosił zwykłe suknie. Gwardziści pana kardynała, widząc, że to młokos i że nie należy do nas, poprosili go, by się wycofał, zanim przystąpią do ataku.

1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)