Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 167
Перейти на страницу:

— Panie — powiedział Aramis przedrzeźniając Jussaca — z wielką przyjemnością skorzystalibyśmy z tego dwornego zaproszenia, gdyby to zależało od nas, ale, niestety, rzecz jest niemożliwa; pan de Tréville nam tego zabronił. Pójdźcie więc swoją drogą, to najlepsze, co możecie zrobić.

Te kpiny rozwścieczyły Jussaca.

— Jeśli odmówicie posłuszeństwa, będziemy musieli was zaatakować.

— Jest ich pięciu — rzekł Atos półgłosem — a nas trzech tylko. Zostaniemy znowu pobici albo przyjdzie nam tu zginąć, oświadczam wam bowiem, że zwyciężony nie zjawię się przed kapitanem.

Atos, Portos i Aramis stanęli obok siebie natychmiast. Tymczasem Jussac ustawiał swoich żołnierzy.

Ta chwila wystarczyła, by d’Artagnan powziął decyzję. Było to jedno z wydarzeń rozstrzygających o życiu człowieka: trzeba było wybrać między królem a kardynałem; dokonawszy wyboru należało wyciągnąć wnioski. Jeśli stanie do walki, okaże nieposłuszeństwo wobec prawa, narazi własne życie i od razu zrobi sobie wroga z ministra potężniejszego od samego króla. To wszystko pojął nasz młodzieniec i — trzeba powiedzieć na jego pochwałę — nie wahał się ani przez chwilę. Rzekł tedy, zwracając się do Atosa i jego przyjaciół:

— Panowie, pozwólcie, że zmienię nieco sens waszych słów. Powiedzieliście, że jest was trzech tylko, gdy wydaje mi się, że jest nas czterech.

— Ale pan nie należysz do nas — powiedział Portos.

— To prawda — odparł d’Artagnan — różnię się od was strojem, ale należę do was duszą. Mam serce muszkietera, wiem o tym dobrze, i to łączy mnie z wami.

— Usuń się, młodzieńcze — krzyknął Jussac, który z gestów i wyrazu twarzy odgadł zamiary d’Artagnana. — Możesz odejść, nie mamy nic przeciwko temu. Ratuj swoją głowę i zmykaj szybko.

D’Artagnan nie ruszył się z miejsca.

— Doprawdy, jesteś zacnym chłopcem — rzekł Atos ściskając dłoń d’Artagnana.

— Nuże, zdecydujmy się wreszcie — podjął Jussac.

— Tak — rzekł Portos i Aramis — postanówmy, co robimy.

— Jesteś pan prawdziwie wielkoduszny — rzekł Atos.

Ale wszyscy trzej myśleli o młodości d’Artagnana i obawiali się jego braku doświadczenia.

— Jest nas trzech, z tego jeden ranny, i to dziecko — podjął Atos — a przecież będzie się mówić, że stawało nas czterech.

— Tak, ale ustąpić?! — rzekł Portos.

— Trudna sprawa — rzekł Atos.

D’Artagnan zrozumiał ich wahania.

— Panowie, zechciejcie mnie wypróbować — powiedział. — Klnę się na honor, że nie odejdę stąd, jeśli zostaniemy pobici.

— Jak się nazywasz, mój zuchu? — zapytał Atos.

— D’Artagnan, panie.

— Dobrze więc! Atos, Portos, Aramis i d’Artagnan, naprzód!

— A zatem, panowie, wasza decyzja? — krzyknął po raz trzeci Jussac.

— Jużeśmy ją powzięli — rzekł Atos.

— To znaczy? — zapytał Jussac.

— Mamy zamiar walczyć z wami — odparł Aramis uchylając kapelusza jedną ręką i wyciągając szpadę drugą.

— Ach, stawiacie opór? — zawołał Jussac.

— Do kaduka! To pana dziwi?

I dziewięciu przeciwników ruszyło do ataku z furią, nie pozbawioną jednak metody.

Atos natarł na gwardzistę nazwiskiem Cahusac[*], ulubieńca kardynała, Portos zaatakował Bicareta[*], a Aramis znalazł się twarzą w twarz z dwoma innymi.

Jeśli idzie o d’Artagnana, przypadł mu w udziale sam Jussac.

Serce młodego Gaskończyka biło tak mocno, że zdawało się, wyskoczy z piersi, nie ze strachu, Boże uchowaj, nie czuł go w najmniejszym stopniu, ale z podniecenia. Bił się jak rozwścieczony tygrys, okrążając dziesięć razy przeciwnika, zmieniając po dwadzieścia razy pozycję i miejsce. Jussac był, jak wówczas powiadano, szermierzem zawołanym i wielkim praktykiem; mimo to z największym trudem bronił się przed przeciwnikiem, który zręczny i szybki, zmieniał co chwila sposób walki, atakował ze wszystkich stron jednocześnie, a czynił to z miną człowieka, który ogromnie dba o własną skórę.

Wreszcie Jussac stracił cierpliwość. Wściekły, że przeciwnik, którego uważał za dziecko, trzyma go w szachu, zbyt się zacietrzewił i zaczął popełniać błędy. D’Artagnan, który w braku praktyki wybornie znał teorię, podwoił szybkość; Jussac pragnąc skończyć zgiął się wpół i natarł straszliwie na przeciwnika; ale tamten odparował cios i kiedy Jussac się podniósł, przesunął się niczym wąż pod jego szpadą i przeszył go ostrzem na wylot.

Jussac padł jak kłoda.

Wówczas d’Artagnan objął niespokojnym i szybkim spojrzeniem pole walki.

Aramis zabił już jednego ze swych przeciwników, ale drugi nacierał nań ostro; jednakże Aramis był w dobrej sytuacji i mógł się jeszcze bronić.

Bicaret i Portos wymieniali ciosy. Portos otrzymał cięcie w ramię, Bicaret w udo. Żadna z tych ran nie była wszakże groźna i walczyli obaj z jeszcze większym zapałem.

Atos, zraniony przez Cahusaca, bladł w oczach, ale nie cofnął się ani o krok; przerzucił tylko szpadę do lewej ręki.

D’Artagnan, zgodnie z regułami pojedynku, obowiązującymi w owych czasach, mógł przyjść komuś z pomocą. Gdy szukał wzrokiem tego z towarzyszy, którego mógłby wesprzeć, pochwycił spojrzenie Atosa. To spojrzenie pełne było wymowy. Atos umarłby raczej, niż wezwał pomocy, ale mógł patrzeć i prosić spojrzeniem. D’Artagnan to odgadł i jednym skokiem dopadł Cahusaca z boku, krzycząc:

— Baczność, panie gwardzisto, zabiję cię!

Cahusac odwrócił się, a był już największy czas: Atos, którego podtrzymywała jedynie odwaga, upadł na kolano.

— Tam do licha! — zawołał do d’Artagnana — nie zabijaj go, młodzieńcze, proszę cię. Mam z nim stare porachunki, załatwię je, kiedy wydobrzeję i odzyskam zdrowie. Rozbrój go tylko, odbierz mu szpadę. Otóż to. Dobrze, bardzo dobrze!

Atos wydał ten okrzyk widząc, jak szpada wyłuskana z rąk Cahusaca pofrunęła o dwadzieścia kroków. D’Artagnan i Cahusac skoczyli razem, jeden — by ją zabrać, drugi — by się w nią uzbroić; ale bardziej zwinny d’Artagnan pierwszy postawił na niej nogę.

Cahusac podbiegł do gwardzisty, zabitego przez Aramisa, chwycił jego rapier i miał właśnie powrócić do d’Artagnana; ale na swej drodze spotkał Atosa, który podczas krótkiej chwili wytchnienia, jaką zawdzięczał d’Artagnanowi, nabrał nieco sił, a obawiając się, że d’Artagnan zabije jego wroga, chciał wrócić do walki.

D’Artagnan zrozumiał, że wyrządziłby Atosowi niedźwiedzią przysługę, gdyby nie zostawił mu wolnej ręki. Jakoż w kilka sekund później Cahusac padł z gardłem przeszytym szpadą.

W tej samej chwili Aramis oparł szpadę na piersi obalonego przeciwnika, który musiał prosić pardonu.

Walczyli jeszcze Portos i Bicaret. Portos żartował sobie w najlepsze, pytał Bicareta o godzinę, winszował mu, jako że jego brat otrzymał kompanię w nawarskim regimencie; ale te szyderstwa nie przydawały mu się na nic, Bicaret był jednym z tych ludzi, co padają, ale tylko trupem. Trzeba jednak było kończyć. Mogła pojawić się straż i zaaresztować wszystkich walczących bez względu na to, czy są ranni, czy cali, rojaliści czy zwolennicy kardynała. Atos, Aramis i d’Artagnan otoczyli Bicareta nakłaniając go do złożenia broni. Choć jeden przeciwko wszystkim i z udem przebitym szpadą, Bicaret nie chciał ustąpić, ale Jussac uniósł się na łokciu i krzyknął do niego, by się poddał. Bicaret był Gaskończykiem jak d’Artagnan. Udał, że nie słyszy, roześmiał się i między dwoma sztychami znalazł chwilę czasu, by ukazać końcem szpady miejsce na ziemi:

1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)