Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 158 159 160 161 162 163 164 165 166 ... 508
Перейти на страницу:

spoczęły na Harrym i... rozszerzyły się momentalnie. A następnie bardzo powoli

przesunęły się wzdłuż ciała Harry'ego, do bioder i z powrotem ku twarzy. Pojawił się

w nich drapieżny błysk.

Harry poczuł, że robi mu się gorąco. Miał wrażenie, jakby wzrok Severusa przenikał

go i rozbierał, z jawną przyjemnością wchłaniając wszystko, czego pragnął. I

wyglądało na to, że to, co widział... niezwykle mu się podobało. Harry zaczął się

wiercić, nie potrafiąc wytrzymać napastliwej intensywności tego spojrzenia, i

odchrząknął.

Dopiero teraz zauważył stojącą przed nim na stoliku małą buteleczkę.

- Co to jest? - zapytał, biorąc ją do ręki. W środku znajdował się gęsty, biały płyn.

- Coś na twoje gardło - odparł Severus. Nawet nie spojrzał na butelkę, tak jakby

ubrany w śnieżnobiały golf Harry całkowicie pochłonął jego uwagę i nie potrafił

oderwać od niego wzroku.

- To miło, że o tym pomyślałeś, Severusie - uśmiechnął się i szybko wypił zawartość

fiolki. Kiedyś pewnie by się zawahał, ale teraz było inaczej. Teraz ... całkowicie mu

ufał.

Poczuł przyjemny chłód spływający w dół gardła i wypłukujący ból. Zamknął oczy,

rozkoszując się tym miłym doznaniem. Kiedy je otworzył, ponownie został przeszyty

pełnym dziwnego blasku spojrzeniem Severusa. Odchrząknął z zakłopotaniem.

- Teraz znacznie lepiej. Dziękuję. - Odstawił butelkę na stolik i przez chwilę w

pomieszczeniu panowała niezręczna cisza. - Napiłbym się czegoś - wypalił w końcu,

nie mogąc już znieść tego unoszącego się w powietrzu napięcia.

Snape zamrugał, jakby wyrwany z transu, po czym spojrzał na barek. Machnął

różdżką i Harry zobaczył, jak jedna z butelek odkorkowuje się i nalewa do wysokiej,

zdobionej szklanki przezroczystego, połyskującego srebrzyście płynu. Podfrunęła do

niego i wylądowała na stoliku.

- Ale tylko jedną porcję, Potter. Nie zniosę po raz kolejny twoich pijackich ekscesów.

- O ile dobrze pamiętam, to z przyjemnością je wykorzystałeś - odgryzł się.

- Ale to nie ja tańczyłem nago na stole - odparował Snape ze złośliwym

uśmieszkiem.

Harry zamrugał.

Co? Tego sobie nie przypominał... Przecież nie był chyba aż tak pijany... Pamiętałby

o czymś takim.

- Kłamiesz - burknął, wypijając kilka łyków słodkiego alkoholu. Snape uniósł brwi i

sięgnął po szklankę whisky, która wylądowała przed nim. - Nie znoszę tańczyć. Nie

zrobiłbym tego nawet, gdybym był pijany.

Pamiętał tamten wieczór. Zawierał w sobie dużo alkoholu, wirujących wokół niego

przedmiotów i przesuwającej się pod nogami podłogi, a także mnóstwo obciągania i

seksu, ale na pewno nie tańczenia na stole. Nie pozwoli się tak łatwo wrobić!

- Dedukcja godna pochwały, panie Potter - powiedział Snape i wziął duży łyk

alkoholu. Potem kolejny. I jeszcze kilka. Harry spojrzał z niepokojem na opróżnioną

w trzech czwartych szklankę, którą mężczyzna odstawił ponownie na stolik. Severus

nigdy nie pił z taką szybkością. Wyglądało na to, że szykował się do czegoś, czego

nie potrafił zrobić na trzeźwo.

To było nieco... niepokojące.

Po jakimś czasie Severus odchrząknął, spojrzał w ogień i powiedział:

- Czy nie uważasz, że w ostatniej akcji meczu pomiędzy Armatami i Harpiami,

Higdon Saveloy powinien podać kafla bocznemu zawodnikowi, dzięki czemu

uniknąłby ataku pałkarzy i w konsekwencji kontuzji, a jego drużyna miałaby szansę

zwyciężyć?

Zapadła głucha cisza.

Dopiero, kiedy umysł Harry'ego nadążył za uszami i dotarło do niego, co właśnie

usłyszał, był w stanie zareagować.

- Ee...

Musiał się przesłyszeć. Na pewno się przesłyszał. Severus nie mógł tego powiedzieć.

To było absolutnie niemożliwe.

Spojrzał podejrzliwie na swoją szklankę. Przecież nie wypił aż tyle, żeby mieć

halucynacje. W końcu uznał, że wypadałoby jednak coś odpowiedzieć, a nie gapić

się tylko z rozdziawionymi ustami.

- Uhm... Też tak myślę. Ale Armaty i tak mają kiepski sezon. Poza tym, Saveloy

uwielbia się popisywać i zapomina o tym, że to gra drużynowa - wypalił

automatycznie, czując się jak w surrealistycznym śnie.

Czy Severus Snape, Mistrz Eliksirów, najmroczniejszy i najbardziej znienawidzony

nauczyciel, postrach całej szkoły i przesiąknięty cynizmem drań naprawdę właśnie

rozmawiał z nim o Quidditchu?!

Gdyby kilka miesięcy temu ktoś mu coś takiego przepowiedział, to wysłałby go do

Świętego Munga na przymusowe leczenie.

- Jednak trzeba przyznać, że jest specjalistą w zakładaniu Chwytu Bradleya -

oznajmił Severus nieco pewniejszym tonem, choć nadal nie odrywał wzroku od

kominka.

"Chwytu Berkeleya" - poprawił w myślach Harry, ale nie odważył się powiedzieć tego głośno. Miał wrażenie, jakby posuwał się po bardzo cienkim lodzie i jeden

nieostrożny krok mógł go skruszyć.

- Ale Harpie są o wiele lepiej zgrane. A bez zaufania i zrozumienia nie można myśleć

o wygranej - odparł Harry, czując, że powoli wciąga go ta rozmowa. Zawsze

rozmawiał o Quidditchu tylko z Ronem, ale on był zbyt uparty i jeżeli kibicował jakiejś

drużynie, to zachowywał się jak głuchy ślepiec, który nie dostrzega żadnych błędów i

nie było mowy o jakiejkolwiek konstruktywnej dyskusji z nim.

- Czasami to jednostka może zadecydować o wyniku - odparł Severus. - Podczas

pucharowego meczu pomiędzy Osami i Tajfunami Oswald Ridwind wygrał cały mecz

praktycznie w pojedynkę.

- Ponieważ znicz niemal wpadł mu do ręki od razu po rozpoczęciu gry - odparował

Harry.

Severus oderwał wzrok od kominka i rzucił mu długie spojrzenie.

- To nie ma znaczenia. Faktem jest jedynie to, że dzięki niemu Osy zwyciężyły.

Czasami jedna osoba potrafi wszystko zniszczyć. Albo odbudować. Ty doskonale

powinieneś o tym wiedzieć.

Harry otworzył usta, ale natychmiast je zamknął. Severus miał rację. A niech go!

Dlaczego niemal zawsze miał rację? Nawet w cholernym Quidditchu! Przecież to on

był specjalistą, a nie Snape, który nigdy wcześniej nie przejawiał żadnego

zainteresowania tą dyscypliną sportu. W ogóle żadną dyscypliną. A teraz...

Harry zamrugał. Myśl, która już od dawna czekała cierpliwie pod drzwiami jego

świadomości, w końcu nie wytrzymała i zapukała, aby zwrócić na siebie uwagę.

Severus zrobił to, aby mu się odwdzięczyć. Harry nauczył się dla niego rozmawiać o

eliksirach, po raz pierwszy napisał test tak dobrze, że otrzymał "wybitny" i Snape...

docenił to wszystko. Harry poczuł ciepło rozlewające się w jego wnętrzu. Miał

wrażenie, że już niczego więcej nie potrzebuje. Że mógłby tak tutaj siedzieć, popijać

alkohol i rozmawiać z Severusem o Quidditchu do końca swoich dni. Oczywiście nie

pogardziłby też dobrym seksem od czasu do czasu. A w zasadzie to raczej często.

Nawet bardzo często. Najlepiej codziennie.

Uśmiechnął się do siebie.

- Czasami też jedna osoba potrafi doprowadzić drugą do bardzo ciekawego stanu... -

powiedział z zadziornym uśmiechem. - Powinniśmy częściej urządzać sobie takie

gierki na lekcjach. Są niezwykle... stymulujące, nie uważasz?

Severus uniósł jedną brew.

- I bardzo niebezpieczne. Wiem, że tego słowa nie ma w twoim słowniku, ale chyba

zdajesz sobie sprawę, że nie możemy pozwalać sobie na coś takiego. To był ostatni

raz. Już nigdy więcej nie próbuj robić takich rzeczy. Na lekcjach będziesz musiał

1 ... 158 159 160 161 162 163 164 165 166 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)