Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
spoczęły na Harrym i... rozszerzyły się momentalnie. A następnie bardzo powoli
przesunęły się wzdłuż ciała Harry'ego, do bioder i z powrotem ku twarzy. Pojawił się
w nich drapieżny błysk.
Harry poczuł, że robi mu się gorąco. Miał wrażenie, jakby wzrok Severusa przenikał
go i rozbierał, z jawną przyjemnością wchłaniając wszystko, czego pragnął. I
wyglądało na to, że to, co widział... niezwykle mu się podobało. Harry zaczął się
wiercić, nie potrafiąc wytrzymać napastliwej intensywności tego spojrzenia, i
odchrząknął.
Dopiero teraz zauważył stojącą przed nim na stoliku małą buteleczkę.
- Co to jest? - zapytał, biorąc ją do ręki. W środku znajdował się gęsty, biały płyn.
- Coś na twoje gardło - odparł Severus. Nawet nie spojrzał na butelkę, tak jakby
ubrany w śnieżnobiały golf Harry całkowicie pochłonął jego uwagę i nie potrafił
oderwać od niego wzroku.
- To miło, że o tym pomyślałeś, Severusie - uśmiechnął się i szybko wypił zawartość
fiolki. Kiedyś pewnie by się zawahał, ale teraz było inaczej. Teraz ... całkowicie mu
ufał.
Poczuł przyjemny chłód spływający w dół gardła i wypłukujący ból. Zamknął oczy,
rozkoszując się tym miłym doznaniem. Kiedy je otworzył, ponownie został przeszyty
pełnym dziwnego blasku spojrzeniem Severusa. Odchrząknął z zakłopotaniem.
- Teraz znacznie lepiej. Dziękuję. - Odstawił butelkę na stolik i przez chwilę w
pomieszczeniu panowała niezręczna cisza. - Napiłbym się czegoś - wypalił w końcu,
nie mogąc już znieść tego unoszącego się w powietrzu napięcia.
Snape zamrugał, jakby wyrwany z transu, po czym spojrzał na barek. Machnął
różdżką i Harry zobaczył, jak jedna z butelek odkorkowuje się i nalewa do wysokiej,
zdobionej szklanki przezroczystego, połyskującego srebrzyście płynu. Podfrunęła do
niego i wylądowała na stoliku.
- Ale tylko jedną porcję, Potter. Nie zniosę po raz kolejny twoich pijackich ekscesów.
- O ile dobrze pamiętam, to z przyjemnością je wykorzystałeś - odgryzł się.
- Ale to nie ja tańczyłem nago na stole - odparował Snape ze złośliwym
uśmieszkiem.
Harry zamrugał.
Co? Tego sobie nie przypominał... Przecież nie był chyba aż tak pijany... Pamiętałby
o czymś takim.
- Kłamiesz - burknął, wypijając kilka łyków słodkiego alkoholu. Snape uniósł brwi i
sięgnął po szklankę whisky, która wylądowała przed nim. - Nie znoszę tańczyć. Nie
zrobiłbym tego nawet, gdybym był pijany.
Pamiętał tamten wieczór. Zawierał w sobie dużo alkoholu, wirujących wokół niego
przedmiotów i przesuwającej się pod nogami podłogi, a także mnóstwo obciągania i
seksu, ale na pewno nie tańczenia na stole. Nie pozwoli się tak łatwo wrobić!
- Dedukcja godna pochwały, panie Potter - powiedział Snape i wziął duży łyk
alkoholu. Potem kolejny. I jeszcze kilka. Harry spojrzał z niepokojem na opróżnioną
w trzech czwartych szklankę, którą mężczyzna odstawił ponownie na stolik. Severus
nigdy nie pił z taką szybkością. Wyglądało na to, że szykował się do czegoś, czego
nie potrafił zrobić na trzeźwo.
To było nieco... niepokojące.
Po jakimś czasie Severus odchrząknął, spojrzał w ogień i powiedział:
- Czy nie uważasz, że w ostatniej akcji meczu pomiędzy Armatami i Harpiami,
Higdon Saveloy powinien podać kafla bocznemu zawodnikowi, dzięki czemu
uniknąłby ataku pałkarzy i w konsekwencji kontuzji, a jego drużyna miałaby szansę
zwyciężyć?
Zapadła głucha cisza.
Dopiero, kiedy umysł Harry'ego nadążył za uszami i dotarło do niego, co właśnie
usłyszał, był w stanie zareagować.
- Ee...
Musiał się przesłyszeć. Na pewno się przesłyszał. Severus nie mógł tego powiedzieć.
To było absolutnie niemożliwe.
Spojrzał podejrzliwie na swoją szklankę. Przecież nie wypił aż tyle, żeby mieć
halucynacje. W końcu uznał, że wypadałoby jednak coś odpowiedzieć, a nie gapić
się tylko z rozdziawionymi ustami.
- Uhm... Też tak myślę. Ale Armaty i tak mają kiepski sezon. Poza tym, Saveloy
uwielbia się popisywać i zapomina o tym, że to gra drużynowa - wypalił
automatycznie, czując się jak w surrealistycznym śnie.
Czy Severus Snape, Mistrz Eliksirów, najmroczniejszy i najbardziej znienawidzony
nauczyciel, postrach całej szkoły i przesiąknięty cynizmem drań naprawdę właśnie
rozmawiał z nim o Quidditchu?!
Gdyby kilka miesięcy temu ktoś mu coś takiego przepowiedział, to wysłałby go do
Świętego Munga na przymusowe leczenie.
- Jednak trzeba przyznać, że jest specjalistą w zakładaniu Chwytu Bradleya -
oznajmił Severus nieco pewniejszym tonem, choć nadal nie odrywał wzroku od
kominka.
"Chwytu Berkeleya" - poprawił w myślach Harry, ale nie odważył się powiedzieć tego głośno. Miał wrażenie, jakby posuwał się po bardzo cienkim lodzie i jeden
nieostrożny krok mógł go skruszyć.
- Ale Harpie są o wiele lepiej zgrane. A bez zaufania i zrozumienia nie można myśleć
o wygranej - odparł Harry, czując, że powoli wciąga go ta rozmowa. Zawsze
rozmawiał o Quidditchu tylko z Ronem, ale on był zbyt uparty i jeżeli kibicował jakiejś
drużynie, to zachowywał się jak głuchy ślepiec, który nie dostrzega żadnych błędów i
nie było mowy o jakiejkolwiek konstruktywnej dyskusji z nim.
- Czasami to jednostka może zadecydować o wyniku - odparł Severus. - Podczas
pucharowego meczu pomiędzy Osami i Tajfunami Oswald Ridwind wygrał cały mecz
praktycznie w pojedynkę.
- Ponieważ znicz niemal wpadł mu do ręki od razu po rozpoczęciu gry - odparował
Harry.
Severus oderwał wzrok od kominka i rzucił mu długie spojrzenie.
- To nie ma znaczenia. Faktem jest jedynie to, że dzięki niemu Osy zwyciężyły.
Czasami jedna osoba potrafi wszystko zniszczyć. Albo odbudować. Ty doskonale
powinieneś o tym wiedzieć.
Harry otworzył usta, ale natychmiast je zamknął. Severus miał rację. A niech go!
Dlaczego niemal zawsze miał rację? Nawet w cholernym Quidditchu! Przecież to on
był specjalistą, a nie Snape, który nigdy wcześniej nie przejawiał żadnego
zainteresowania tą dyscypliną sportu. W ogóle żadną dyscypliną. A teraz...
Harry zamrugał. Myśl, która już od dawna czekała cierpliwie pod drzwiami jego
świadomości, w końcu nie wytrzymała i zapukała, aby zwrócić na siebie uwagę.
Severus zrobił to, aby mu się odwdzięczyć. Harry nauczył się dla niego rozmawiać o
eliksirach, po raz pierwszy napisał test tak dobrze, że otrzymał "wybitny" i Snape...
docenił to wszystko. Harry poczuł ciepło rozlewające się w jego wnętrzu. Miał
wrażenie, że już niczego więcej nie potrzebuje. Że mógłby tak tutaj siedzieć, popijać
alkohol i rozmawiać z Severusem o Quidditchu do końca swoich dni. Oczywiście nie
pogardziłby też dobrym seksem od czasu do czasu. A w zasadzie to raczej często.
Nawet bardzo często. Najlepiej codziennie.
Uśmiechnął się do siebie.
- Czasami też jedna osoba potrafi doprowadzić drugą do bardzo ciekawego stanu... -
powiedział z zadziornym uśmiechem. - Powinniśmy częściej urządzać sobie takie
gierki na lekcjach. Są niezwykle... stymulujące, nie uważasz?
Severus uniósł jedną brew.
- I bardzo niebezpieczne. Wiem, że tego słowa nie ma w twoim słowniku, ale chyba
zdajesz sobie sprawę, że nie możemy pozwalać sobie na coś takiego. To był ostatni
raz. Już nigdy więcej nie próbuj robić takich rzeczy. Na lekcjach będziesz musiał