Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 167
Перейти на страницу:

— Jak to? — spytała Milady. — Pani wyjeżdża wkrótce?

— Przynajmniej mam nadzieję, że tak się stanie — rzekła nowicjuszka z akcentem radości, którego nie starała się bynajmniej ukryć.

— Dowiedziałam się, że wycierpiała pani wiele przez kardynała — ciągnęła Milady. — Byłby to jeszcze jeden powód do sympatii między nami.

— Więc nasza dobra matka powiedziała pani prawdę, pani jest również ofiarą tego niegodziwego kapłana?

— Pst! — rzekła Milady — nawet tu nie mówmy o nim w ten sposób; wszystkie moje nieszczęścia płyną z tego, że podobne słowa powiedziałam do kobiety, którą uważałam za swoją przyjaciółkę i która mnie zdradziła. Pani jest także ofiarą zdrady?

— Nie — powiedziała nowicjuszka — ale mego przywiązania do kobiety, którą kochałam, za którą oddałabym życie wówczas i dziś jeszcze.

— I ta kobieta opuściła cię, tak?

— Byłam dość niesprawiedliwa, żeby tak sądzić, ale od kilku dni mam dowody, że jest inaczej, i dziękuję Bogu; nie chciałabym uwierzyć, że o mnie zapomniała. Ale pani — ciągnęła nowicjuszka — pani jest wolna i gdybyś chciała uciec, zależałoby to tylko od ciebie.

— A dokąd mam się udać, bez przyjaciół, bez pieniędzy, zagubiona w tej części Francji, której nie znam, gdzie nigdy nie byłam?...

— O! — zawołała nowicjuszka — jeśli idzie o przyjaciół, znajdziesz ich pani wszędzie, gdzie się tylko pojawisz, wydajesz się tak dobra i jesteś tak piękna!

— Co nie przeszkadza bynajmniej — rzekła Milady z łagodnym uśmiechem, który przydawał jej twarzy anielskiego wyrazu — że jestem samotna i prześladowana.

— Posłuchaj — powiedziała nowicjuszka — nie trzeba tracić wiary w Opatrzność. Zawsze przychodzi taka chwila, kiedy dobro, które uczyniłaś, przemawia za tobą przed Bogiem; być może szczęście to dla pani, że spotkałaś mnie, choć jestem nikim i żadnej nie mam władzy; jeśli stąd wyjdę, stanie się to dzięki pomocy kilku potężnych przyjaciół, którzy ratując mnie, mogą również uratować ciebie.

— Och, skoro powiadam, że jestem sama — rzekła Milady mając nadzieję, że skłoni nowicjuszkę do mówienia, jeśli będzie mówiła o sobie — to nie dlatego, że nie znam wysoko postawionych osób; ale ci ludzie sami drżą przed kardynałem; nawet królowa nie waży się występować przeciw strasznemu ministrowi; mam dowody, że Jej Królewska Mość, choć ma tak dobre serce, niejeden raz musiała ustępować wydając Jego Eminencji osoby, których usług zaznała.

— Może się wydawać, że królowa je opuściła, ale nie trzeba wierzyć pozorom: im bardziej są one prześladowane, tym więcej myśli o nich królowa i często w chwili, kiedy najmniej się tego spodziewają, widzą dowody jej serdecznej pamięci.

— Ach — rzekła Milady — wierzę w to! Królowa jest tak dobra.

— Och, więc znasz tę piękną i szlachetną panią, jeśli mówisz o niej w ten sposób! — zawołała nowicjuszka z zapałem.

— To znaczy — rzekła Milady, która posunęła się nieco zbyt daleko — nie mam szczęścia znać jej osobiście; ale znam jej najbliższych przyjaciół: znam pana de Putange, w Anglii poznałam pana Dujart[*], znam pana de Tréville.

— Pana de Tréville! — zawołała nowicjuszka — pani zna pana de Tréville?

— Tak, oczywiście, znam go bardzo dobrze.

— Kapitana muszkieterów królewskich?

— Kapitana muszkieterów królewskich.

— O, zobaczy pani, wkrótce będziemy się znać świetnie, zostaniemy przyjaciółkami niemal; skoro pani zna pana de Tréville, bywała pani u niego?

— Często! — rzekła Milady, która widząc, że kłamstwo wywarło pożądany skutek, postanowiła iść po tej drodze.

— Musiałaś zatem poznać niektórych jego muszkieterów?

— Wszystkich tych, których stale przyjmuje — odparła Milady, dla której rozmowa zaczęła stawać się coraz bardziej zajmująca.

— Wymień pani kilka nazwisk i zobaczymy, czy są to moi przyjaciele.

— Znam pana de Souvigny[*], pana de Courtivron[*], pana de Férussac[*] — powiedziała Milady z pewnym zakłopotaniem.

Nowicjuszka słuchała; potem, kiedy Milady umilkła, zadała jej pytanie:

— A czy nie zna pani szlachcica nazwiskiem Atos?

Milady zbladła jak prześcieradło, na którym leżała, i choć bardzo panowała nad sobą, nie mogła powstrzymać okrzyku; chwyciła za rękę młodą kobietę i pożerała ją spojrzeniem.

— Ach, co pani? O, mój Boże! — zapytała biedna kobieta. — Czy powiedziałam coś takiego, co panią zraniło?

— Nie, ale to nazwisko zaskoczyło mnie, ponieważ znam również tego szlachcica i wydało mi się szczególne znaleźć kogoś, kto zna go dobrze.

— O, tak, doskonale! I nie tylko jego, ale i jego przyjaciół, panów Portosa i Aramisa.

— Doprawdy? Ja znam ich również! — zawołała Milady, która poczuła, jak chłód wstępuje w jej serce.

— Jeśli ich pani zna, powinna pani wiedzieć, że są zacni i uczciwi; dlaczego nie zwrócisz się do nich, jeśli ci trzeba pomocy?

— To znaczy — wyjąkała Milady — nie jestem blisko z żadnym z nich; znam ich, ponieważ dużo o nich słyszałam od ich przyjaciela, pana d’Artagnana.

— Znasz pana d’Artagnana! — zawołała nowicjuszka chwytając Milady za rękę i nie spuszczając z niej oka.

Potem, widząc dziwny wyraz oczu Milady, zapytała:

— Przepraszam panią, znasz go, co panią z nim łączy?

— Ależ — odparła Milady z zakłopotaniem — jestem jego przyjaciółką.

— Zwodzisz mnie, pani — rzekła nowicjuszka. — Byłaś jego kochanką.

— To pani nią była! — zawołała z kolei Milady.

— Ja! — rzekła nowicjuszka.

— Tak, pani; poznaję cię teraz; jesteś panią Bonacieux.

Młoda kobieta cofnęła się pełna zdumienia i lęku.

— Och, nie zaprzeczaj, odpowiedz — mówiła Milady.

— A więc tak, pani — rzekła — czy jesteśmy rywalkami?

Twarz Milady oświetlił tak dziki płomień, że w innej sytuacji pani Bonacieux uciekłaby przerażona; ale cała była pochłonięta zazdrością.

— Proszę, niech pani powie — rzekła pani Bonacieux z energią, o jaką nie można by jej podejrzewać. — Byłaś czy jesteś jego kochanką?

— O, nie! — zawołała Milady z zakłopotaniem, które nie dopuszczało wątpliwości. — Nigdy! Nigdy!

— Wierzę ci — powiedziała pani Bonacieux. — Ale czemu ten okrzyk?

— Jak to, więc pani nie rozumie? — rzekła Milady, która odzyskała już równowagę i spokój umysłu.

— Jakże mam rozumieć? Nic nie wiem.

— Nie rozumie pani, że pan d’Artagnan jest moim przyjacielem, że mi się zwierzał?

— Doprawdy?

— Nie rozumie pani, że wiem wszystko, wiem o twoim porwaniu z domku w Saint-Cloud, o jego rozpaczy, rozpaczy jego przyjaciół, ich bezcelowych poszukiwaniach od owej chwili! Jakże nie mam być zdumiona, kiedy nieoczekiwanie znalazłam ciebie, ciebie, o której mówiliśmy tak często, ciebie, którą kocha ze wszystkich sił duszy, ciebie, którą dzięki niemu pokochałam, zanim jeszcze cię poznałam. O, droga Konstancjo, więc odnajduję cię wreszcie, widzę cię!

I Milady wyciągnęła ramiona do pani Bonacieux, a ona wierząc jej słowom widziała teraz w tej kobiecie, która przed chwilą wydała jej się rywalką, jedynie szczerą i oddaną przyjaciółkę.

1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)