Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 145 146 147 148 149 150 151 152 153 ... 167
Перейти на страницу:

I książę zemdlał.

Tymczasem lord Winter, deputowani, dowódcy, przyboczni oficerowie Buckinghama wpadli do jego pokoju; zewsząd rozbrzmiewały rozpaczliwe okrzyki. Nowina napełniła pałac jękami i bólem, i wkrótce rozeszła się po całym mieście.

Wystrzał armatni oznajmił, że zdarzyło się coś nowego i nieoczekiwanego.

Lord Winter wyrywał sobie włosy z głowy.

— Za późno o minutę! — wołał. — Za późno o minutę! O, mój Boże, mój Boże, jakie nieszczęście!

O siódmej rano doniesiono mu, że sznurowa drabinka zwisa z okna zamku; pobiegł natychmiast do pokoju Milady; pokój był pusty, okno otwarte i kraty przepiłowane. Przypomniał sobie ostrzeżenie, jakie mu przesłał d’Artagnan przez swego służącego, i zadrżał o życie księcia. Wpadł do stajni i nie czekając, aż osiodłają jego konia, wskoczył na pierwszego z brzegu i pomknął galopem, zgięty na karku końskim; zostawił konia na dziedzińcu, szybko wbiegł na schody i na pierwszym stopniu, jak powiedzieliśmy, spotkał Feltona.

Jednakże książę żył; wrócił do przytomności, otworzył oczy i nadzieja wstąpiła we wszystkie serca.

— Panowie — rzekł — zostawcie mnie samego z Patrickiem i La Porte’em. — Ach, to ty, Winter! Przysłałeś mi dziś rano szczególnego szaleńca, zobacz, co ze mną zrobił.

— O, milordzie! — zawołał baron. — Nie pocieszę się nigdy.

— Nie masz racji, mój drogi Winter — odparł Buckingham wyciągając do niego rękę. — Nie znam człowieka, który zasługuje na to, by drugi człowiek opłakiwał go przez całe życie; ale zostaw nas, proszę.

Baron wyszedł szlochając.

W gabinecie został tylko ranny książę, La Porte i Patrick.

Szukano medyka, którego nie można było znaleźć.

— Będziesz żył, milordzie, będziesz żył — powtarzał wiemy sługa Anny Austriaczki klęcząc przy kanapie.

— Cóż ona mi pisze? — rzekł słabym głosem Buckingham, cały brocząc krwią i okrutnym cierpieniem płacąc za każde słowo wypowiedziane o tej, którą kochał. — Co mi pisze? Przeczytaj mi jej list.

— O milordzie! — jęknął La Porte.

— Usłuchaj, La Porte; czy nie widzisz, że nie mam czasu do stracenia?

La Porte złamał pieczęć i podsunął pergamin pod oczy księcia; ale Buckingham na próżno usiłował rozpoznać litery.

— Czytaj, czytaj — powiedział — nie widzę już nic; czytaj wreszcie, może wkrótce nie będę słyszał i umrę nie wiedząc, co mi napisała.

La Porte nie sprzeciwiał się już i przeczytał:

“Milordzie!

Jeśli dbasz o mój spokój, zaklinam Cię na wszystko, co wycierpiałam od chwili, gdy Cię znam, dla Ciebie i przez Ciebie, abyś przerwał wszelkie zbrojenia przeciw Francji i zaniechał wojny, o której mówi się głośno, że jej przyczyną jest religia, a cicho, że Twoja miłość do mnie. Ta wojna może nie tylko sprowadzić na Francję i Anglię wielkie klęski, ale i Tobie, Milordzie, przynieść nieszczęście, po którym nie znajdę pocieszenia.

Strzeż swego życia, które jest zagrożone i które będzie mi droższe od chwili, kiedy nie będę musiała widzieć w Tobie wroga.

Oddana ci

Anna”

Buckingham zebrał resztę sił, by wysłuchać tego listu; potem, kiedy lektura była skończona, zapytał jakby list przyniósł mu gorzkie rozczarowanie.

— Nie masz mi nic więcej do powiedzenia, La Porte?

— Tak, Wasza Wysokość: królowa kazała ci powiedzieć, byś miał się na baczności, ponieważ ostrzegano ją, że chcą księcia zamordować.

— I to wszystko, to wszystko? — zapytał Buckingham niecierpliwie.

— Kazała mi jeszcze powiedzieć, że będzie cię kochać zawsze.

— Ach — rzekł Buckingham — dzięki Bogu! Więc moja śmierć nie będzie dla niej śmiercią obcego człowieka!...

La Porte zalał się łzami.

— Patrick — rzekł książę. — Przynieś mi szkatułkę, w której były diamentowe spinki.

Patrick przyniósł szkatułkę i La Porte poznał ten przedmiot należący do królowej.

— A teraz torebkę z białego atłasu, na której są jej inicjały wyhaftowane perłami.

Patrick usłuchał.

— Weź, La Porte — rzekł Buckingham. — Oto jedyne podarki, jakie otrzymałem od niej: ta srebrna szkatułka i te dwa listy. Oddasz je Jej Królewskiej Mości, a jako ostatnią pamiątkę... — szukał wokół siebie oczami jakiegoś cennego przedmiotu — dodasz...

Książę szukał wciąż jeszcze; ale jego spojrzenie zamącone przez śmierć nie mogło odnaleźć nic prócz noża, który wypadł z rąk Feltona i dymił jeszcze purpurową krwią.

— Dodasz ten nóż — rzekł ściskając rękę La Porte’a.

Zdołał jeszcze włożyć torebkę do srebrnej szkatułki i wrzucił do niej nóż, dając znak La Porte’owi, że nie może już mówić; potem w ostatnich drgawkach, których tym razem nie miał już siły pokonać, spadł z kanapy na podłogę.

Patrick krzyknął przeraźliwie.

Buckingham chciał się uśmiechnąć po raz ostatni, ale śmierć przecięła pasmo jego myśli; ostatnia pozostała wyryta na czole niczym pocałunek miłosny.

W tej chwili medyk księcia przybiegł zadyszany; był na pokładzie admiralskiego okrętu i musiano go aż stamtąd sprowadzić.

Zbliżył się do księcia, ujął jego rękę i trzymał przez chwilę w swojej, po czym wypuścił.

— Nic tu już nie pomoże; nie żyje.

— Nie żyje, nie żyje! — zawołał Patrick.

Na ten okrzyk tłum wpadł do sali: zapanowało powszechne przerażenie i zamęt.

Gdy tylko książę wyzionął ducha, lord Winter pobiegł do Feltona, który znajdował się pod strażą żołnierzy na tarasie pałacu.

— Nędzniku! — zawołał do młodzieńca, który po śmierci Buckinghama odzyskał znów spokój i zimną krew, nie mające go odtąd opuszczać. — Nędzniku, co uczyniłeś?

— Pomściłem się — rzekł.

— Ty! — zawołał baron. — Powiedz, że byłeś narzędziem w rękach tej przeklętej kobiety; ale przysięgam ci, ta zbrodnia będzie jej zbrodnią ostatnią.

— Nie wiem, co pan chce powiedzieć — rzekł spokojnie Felton — i nie wiem, o kim mówisz; zabiłem księcia Buckinghama, ponieważ dwukrotnie odmówił ci mianowania mnie kapitanem; ukarałem go za niesprawiedliwość, oto wszystko.

Winter osłupiały patrzył na ludzi, którzy nakładali więzy Feltonowi, nie wiedząc, co myśleć o podobnej zatwardziałości.

Jedna myśl tylko chmurzyła czyste czoło Feltona. Przy każdym odgłosie naiwny purytanin łudził się, że słyszy głos i krok Milady, która przybywa, by rzucić się w jego ramiona, wziąć na siebie winę i zginąć z nim razem.

Nagle zadrżał, oko jego spoczęło na jakimś punkcie na morzu, morze bowiem widoczne było z tarasu; w przedmiocie, który ktoś inny wziąłby za mewę kołyszącą się na falach, orlim spojrzeniem marynarza rozpoznał żagiel statku, zmierzającego ku brzegom Francji.

Zbladł, podniósł ręce do serca, które pękało, i zrozumiał całą zdradę.

— Ostatnia łaska, milordzie — rzekł do barona.

— Czego chcesz? — zapytał baron.

— Która jest godzina?

Baron wyciągnął zegarek.

— Za dziesięć dziewiąta — rzekł.

Milady przyśpieszyła swój wyjazd o półtorej godziny; zaledwie usłyszała wystrzał armatni, który zwiastował straszliwą nowinę, kazała podnieść kotwicę.

Barka płynęła pod niebieskim niebem w wielkiej odległości od brzegu.

— Bóg tak chciał — rzekł z rezygnacją fanatyka, nie mogąc wszakże oderwać oczu od statku; zdawało się, że dostrzega na pokładzie białe widmo tej, dla której poświęcił życie.

1 ... 145 146 147 148 149 150 151 152 153 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)