Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 147 148 149 150 151 152 153 154 155 ... 217
Перейти на страницу:

— Niechaj cię światłość opromienia, lordzie Barthanesie. — Randowi udało się w jakiś sposób wykonać ukłon, ale uginały się pod nim nogi, gdy szedł w stronę Verin i reszty kompanii.

„On chce, żebym go ścigał? I będzie szkodził Polu Emonda, Tamowi, jeśli go nie posłucham”.

Nie miał wątpliwości, że Fain jest do tego zdolny, że zrobi to na pewno.

„Przynajmniej Egwene jest bezpieczna w Białej Wieży”.

Miewał już, przyprawiające o mdłości, wizje hord trolloków napadających na Pole Emonda, bezokich pomorów czyhających na Egwene.

„Ale jak ja go mam ścigać? Jak?”

Znajdował się już na zewnątrz, w mroku nocy, dosiadał Rudego. Verin, Ingtar i inni siedzieli już na koniach, shienarańska eskorta zamykała wokół nich krąg.

— Czego się dowiedzieliście? — spytała Verin. — Gdzie on go ukrył?

Hurin chrząknął głośno, a Loial poprawił się na swym wysokim siodle. Aes Sedai przyjrzała im się badawczo.

— Fain wywiózł Róg na Głowę Tomana przez bramę — odparł tępym głosem Rand. — W tej chwili już tam najprawdopodobniej na mnie czeka.

— Porozmawiamy o tym później — orzekła Verin głosem tak stanowczym, że w drodze do miasta i „Wielkiego Drzewa” nikt się nie odezwał ani słowem.

Uno zostawił ich tam, po czym zabrał żołnierzy do karczmy na podgrodziu, uprzednio odebrawszy jakiś cichy rozkaz od Ingtara. Hurin tylko raz spojrzał w świetle głównej izby na ściągniętą twarz Verin, mruknął coś o piwie i samotnie umknął do stołu stojącego w kącie. Aes Sedai zbyła karczmarkę i jej ochoczo wyrażoną nadzieję, że dobrze się bawiła, po czym bez słowa poprowadziła Randa i całą grupę do prywatnej sali jadalnej.

Perrin podniósł wzrok znad Podróży .laina Długi Krok, gdy weszli do środka, na widok ich twarzy zmarszczył czoło.

— Zdaje się, że nie poszło najlepiej? — zagaił, zamykając oprawioną w skórę książkę.

Lampy i woskowe świece, otaczające wnętrze izby, dawały dużo światła: pani Tiedra żądała sutej zapłaty od swych gości, ale nie szczędziła im niczego.

Verin starannie złożyła szal i przewiesiła go przez oparcie krzesła.

— Powtórzcie teraz wszystko. Sprzymierzeńcy Ciemności wywieźli Róg przez bramę? Bramę na terenie dworu Barthanesa?

— Tam, gdzie teraz stoi dwór, rósł kiedyś gaj ogirów — wyjaśnił Loial. — Gdy zbudowaliśmy...

Pod wpływem jej spojrzenia głos mu zamarł i oklapły uszy.

— Hurin doszedł po ich śladach aż do samej Bramy. — Rand zwalił znużone ciało na krzesło.

„Teraz muszę ich ścigać jeszcze zacieklej niż dotąd. Tylko jak?”

— Otworzyłem ją, żeby mu pokazać, że może ich tropić wszędzie, dokądkolwiek się udali, ale był tam Czarny Wiatr. Usiłował nas złapać, jednak Loialowi udało się zamknąć skrzydła bramy, zanim wydostał się całkiem na zewnątrz. — Mówiąc to poczerwieniał odrobinę, ale ostatecznie Loial naprawdę zamknął bramę, a z tego co wiedział, Machin Shin uwolniłby się, gdyby nie to. — On jej strzegł.

— Czarny Wiatr — powiedział bez tchu Mat, zastygły bez ruchu w połowie drogi do krzesła.

Perrin też wgapiał się jak oniemiały w Randa. Podobnie Verin i Ingtar. Mat opadł na krzesło z głośnym łomotem.

— Chyba się mylisz — stwierdziła w końcu Verin. — Nie da się wykorzystać Machin Shin jako strażnika. Nikt nie potrafi nakłonić Czarnego Wiatru, by cokolwiek zrobił.

— Wiatr jest dziełem Czarnego — zauważył Mat odrętwiałym głosem. — Oni są Sprzymierzeńcami Ciemności. Może wiedzieli, jak go poprosić o pomoc albo jak go zmusić, by pomógł.

— Nikt nie wie, czym dokładnie jest Machin Shin — odparła Verin — poza być może tym, że jest to czysta esencja szaleństwa i okrucieństwa. Nie można go do niczego nakłonić, Mat, ani też handlować z nim albo rozmawiać. Nikt nie potrafi go do niczego zmusić, nawet żadna z żyjących Aes Sedai, a być może nie potrafiła tego ani jedna w przeszłości. Naprawdę sądzisz, że Padan Fain umiałby zrobić coś, czego nie potrafi dziesięć Aes Sedai?

Mat potrząsnął głową.

W izbie czuło się rozpacz z powodu utraty nadziei i celu. Przedmiot ich poszukiwań zniknął i nawet po twarzy Verin widać było, że stanęła w martwym punkcie.

— W życiu by mi nie przyszło do głowy, że Fain się odważy skorzystać z dróg. — Ingtar wypowiedział to spokojnie, ale potem znienacka uderzył pięścią w ścianę. — Nie obchodzi mnie, jak to się stało, że Machin Shin działa w imieniu Faina, nie obchodzi mnie nawet, czy to prawda. Oni zabrali Róg Valere na drogi, Aes Sedai. Teraz są już z pewnością na Ugorze albo w połowie drogi do Łzy lub Tanchico, a może po drugiej stronie Pustkowia Aiel. Róg został stracony. Ja jestem stracony. — Opuścił ręce i zgarbił ramiona. — Stracony.

— Fain wiezie go na Głowę Tomana — powiedział Rand i natychmiast znalazł się pod ostrzałem wszystkich spojrzeń.

Verin przyjrzała mu się z ukosa.

— Już to raz mówiłeś. Skąd o tym wiesz?

— Zostawił dla mnie wiadomość Barthanesowi — wyjaśnił Rand.

— To podstęp — powiedział drwiącym tonem Ingtar. — Nie zdradziłby nam, gdzie mamy go ścigać.

— Nie wiem, co wy wszyscy macie zamiar teraz robić — oświadczył Rand — ale ja jadę na Głowę Tomana. Muszę. Wyruszam z pierwszym brzaskiem.

— Ależ Rand — zdumiał się Loial — na Głowę Tomana będziemy jechać całymi miesiącami. Na jakiej podstawie myślisz, że Fain zaczeka tam?

— Zaczeka.

„Tylko jak długo, zanim uzna, że ja jednak tam nie przybędę? Dlaczego ustawił Czarny Wiatr na straży, skoro chce, bym go ścigał?”

— Loial, będę jechał najszybciej, jak się da, jeśli zajeżdżę Rudego na śmierć, to kupię nowego konia albo i nawet ukradnę, jeśli zajdzie taka konieczność. Jesteś pewien, że chcesz mi towarzyszyć?

— Trzymałem się ciebie tak długo, Rand. Dlaczego miałbym cię teraz opuścić? — Loial wyciągnął fajkę i mieszek, po czym zaczął upychać kciukiem tytoń w wielkiej lufce. — Widzisz, ja cię lubię. Lubiłbym cię nawet wtedy, gdybyś nie był ta’veren. A może lubię cię nawet pomimo to. Ty chyba naprawdę sprawiasz, że cały czas po szyję pogrążam się w ukropie. W każdym razie jadę z tobą. — Włożył cybuch do ust, by sprawdzić, czy może się zaciągnąć, potem wyjął drewnianą drzazgę z kamiennego naczynia stojącego na kominku i przypalił ją od płomienia świecy. — I wydaje mi się, że mnie nie zatrzymasz.

— No to ja też jadę — zdecydował Mat. — Fain ciągle ma sztylet, więc też jadę. Tylko od tego wieczora koniec z udawaniem sługi.

Perrin westchnął, wyraz jego żółtych oczu odzwierciedlał wewnętrzną walkę.

— Myślę, że też pojadę. — Po chwili uśmiechnął się szeroko. — Ktoś musi pilnować Mata, żeby nie napytał sobie jakiejś biedy.

— Podstęp nawet niezbyt sprytny — burknął Ingtar. — Dopadnę w jakiś sposób Barthanesa na osobności i dowiem się prawdy. Chcę mieć Róg Valere, a nie gonić za błędnymi ognikami.

— To może nie być podstęp — z namysłem zaczęła Verin, pozornie badając wzrokiem podłogę pod swymi stopami. — W lochach Fal Dara zostały pewne rzeczy, napisy, które wskazywały na związek między tym, co się wydarzyło tamtej nocy, a... Głową Tomana. Nadal nie rozumiem ich do końca, ale uważam, że musimy jechać. I wierzę, że tam odnajdziemy Róg.

— Nawet jeśli oni wyprawią się do Głowy Tomana — zauważył Ingtar — to zanim tam dotrzemy, Fain albo jakiś inny Sprzymierzeniec Ciemności zdąży w Róg zadąć ze sto razy i bohaterzy, którzy powstaną z grobów, ruszą do boju pod sztandarem Cienia.

— Fain mógł zadąć w Róg już sto razy od wyjazdu z Fal Dara — uprzytomniła mu Verin. — I moim zdaniem zrobiłby to, gdyby umiał otworzyć szkatułę. Martwić to my się musimy tym, by przypadkiem nie znalazł kogoś, kto wie, jak się ją otwiera. Musimy ruszyć za nim w pościg za pomocą dróg.

1 ... 147 148 149 150 151 152 153 154 155 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)