Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 144 145 146 147 148 149 150 151 152 ... 167
Перейти на страницу:

— Porucznik Felton — rzekł Patrick — od lorda Wintera.

— Od lorda Wintera — powtórzył Buckingham — prosić.

Felton wszedł. W tej właśnie chwili Buckingham rzucił na kanapę wspaniały szlafrok przetykany złotem, by włożyć kaftan z niebieskiego aksamitu wyszyty perłami.

— Dlaczego baron nie przyszedł? — zapytał Buckingham. — Spodziewałem się go dzisiaj.

— Polecił mu powiedzieć Waszej Wysokości — odparł Felton — że bardzo żałuje, iż sam nie mógł się stawić, ale musi pełnić straż w zamku.

— Tak, tak — rzekł Buckingham — wiem, ma tam brankę.

— Właśnie o niej chciałem mówić z Waszą Wysokością — ciągnął Felton.

— Proszę, mów.

— To, co mam do powiedzenia, tylko Wasza Wysokość może usłyszeć.

— Zostaw nas, Patrick — rzekł Buckingham — ale bądź w pogotowiu, żeby usłyszeć dzwonek; wezwę cię wkrótce.

Patrick wyszedł.

— Jesteśmy sami, poruczniku — rzekł Buckingham. — Mów!

— Milordzie — rzekł Felton — baron Winter pisał już do ciebie, prosząc o podpis na rozkazie dotyczącym zesłania młodej kobiety nazwiskiem Karolina Backson.

— Tak, i odpowiedziałem, żeby mi przyniósł lub przysłał ten rozkaz, a ja go podpiszę.

— Oto on, milordzie.

— Pokaż — rzekł książę.

Wziął papier z rąk Feltona i rzucił nań okiem. Kiedy przekonał się, że to ten właśnie, o który chodzi, położył go na stole i wziął pióro, by podpisać.

— Przepraszam, milordzie — rzekł Felton zatrzymując księcia. — Czy Wasza Wysokość wie, że Karolina Backson nie jest prawdziwym nazwiskiem tej młodej kobiety?

— Tak, wiem o tym — rzekł książę, maczając pióro w kałamarzu.

— Zatem Wasza Wysokość zna jej prawdziwe nazwisko? — zapytał Feston krótko.

— Znam.

Książę zbliżył pióro do papieru. Felton zbladł.

— I znając jej prawdziwe nazwisko Wasza Wysokość również podpisze rozkaz?

— Oczywiście — rzekł Buckingham. — Tym bardziej.

— Nie mogę uwierzyć — ciągnął Felton głosem coraz bardziej urywanym — że Wasza Wysokość wie, iż chodzi o lady Winter...

— Wiem o tym doskonale, choć jestem zdumiony, że i pan wie o tym!

— I Wasza Wysokość podpisze ten rozkaz bez wyrzutów sumienia?

Buckingham spojrzał wyniośle na młodzieńca.

— Hm, mój panie, zadajesz mi dziwne pytania. Zapewne sądzisz, że jestem dość naiwny, by na nie odpowiadać?

— Odpowiedz, książę — rzekł Felton. — Sytuacja jest poważniejsza, niż przypuszczasz.

Buckingham pomyślał, że młody człowiek przybywający z polecenia lorda Wintera mówi zapewne w jego imieniu, i złagodniał.

— Bez najmniejszych wyrzutów — powiedział. — I baron wie równie dobrze jak ja, że lady Winter jest wielką zbrodniarką; ograniczenie kary do zesłania należy poczytywać niemal za łaskę.

Książę dotknął piórem papieru.

— Nie podpiszesz tego rozkazu, milordzie! — rzekł Felton postępując krok w stronę księcia.

— Nie podpiszę tego rozkazu? — rzekł Buckingham — a to dlaczego?

— Zajrzysz bowiem w głąb swej duszy i wymierzysz sprawiedliwość Milady.

— Wymierzyłbym jej sprawiedliwość wysyłając ją do Tyburn — rzekł Buckingham. — Milady jest zbrodniarką.

— Wasza Wysokość, Milady jest aniołem, wiem o tym dobrze, i żądam, byś jej zwrócił wolność.

— Ach tak! — rzekł Buckingham. — Czy jesteś szalony, że przemawiasz do mnie w ten sposób?

— Wybacz mi, milordzie; mówię, jak mogę, staram się panować nad sobą. Pomyśl wszakże, milordzie, co chcesz zrobić, i miej się na baczności, byś nie przebrał miary!

— Co?... Niechaj mu Bóg wybaczy, ale zdaje się, że on mi grozi! — zawołał Buckingham.

— Nie, milordzie, proszę jeszcze i powiadam ci: wystarczy kropla, by przepełnić kielich, drobne przekroczenie, by ściągnąć karę na głowę oszczędzaną mimo tylu zbrodni.

— Mości Feltonie — rzekł Buckingham — wyjdziesz stąd i natychmiast oddasz się w ręce straży.

— Wysłuchasz mnie do końca, milordzie. Uwiodłeś tę młodą dziewczynę, zgwałciłeś ją, skalałeś; napraw swe zbrodnie wobec niej, pozwól jej odejść wolno, a nie będę od ciebie żądał nic więcej.

— Nie będziesz żądał więcej! — zawołał Buckingham patrząc na Feltona ze zdumieniem i akcentując każdą sylabę.

— Milordzie — ciągnął Felton popadając w coraz większe podniecenie, w miarę jak mówił — milordzie, miej się na baczności. Anglia jest już zmęczona twymi występkami; milordzie, nadużyłeś władzy królewskiej, uzurpowałeś ją sobie niemal; milordzie, jesteś wstrętny ludziom i Bogu; Bóg ukarze cię później, ale ja ukarzę cię dzisiaj.

— Ach, tego już nadto! — krzyknął Buckingham idąc ku drzwiom.

Felton zastąpił mu drogę.

— Proszę cię pokornie, książę — rzekł — podpisz rozkaz o uwolnienie lady Winter; pamiętaj, że to kobieta, którą zbezcześciłeś.

— Z drogi, mości panie — powiedział Buckingham — bo inaczej wezwę ludzi i każę cię zakuć w kajdany.

— Nie wezwiesz, książę — rzekł Felton, rzucając się pomiędzy Buckinghama a dzwonek stojący na stoliku inkrustowanym srebrem. — Uważaj, milordzie, jesteś w rękach Boga.

— W rękach diabła, chciałeś powiedzieć! — zawołał Buckingham podnosząc umyślnie głos, by ściągnąć ludzi, ale nie wzywając nikogo po imieniu.

— Podpisz, milordzie, podpisz rozkaz uwolnienia lady Winter! — rzekł Feston podsuwając jakiś papier księciu.

— Siłą! Kpisz sobie chyba! Hola, Patrick!

— Podpisz, milordzie!

— Nigdy!

— Nigdy?

— Do mnie! — krzyknął książę i skoczył po szpadę.

Ale Felton nie pozostawił mu czasu na wyciągnięcie jej z pochwy: miał w pogotowiu obnażony nóż, którym zraniła się Milady; jednym susem był przy Buckinghamie.

W tej samej chwili wpadł do sali Patrick krzycząc:

— Milordzie, list z Francji!

— Z Francji! — zawołał Buckingham zapominając o wszystkim na myśl o tym, od kogo ten list pochodzi.

Felton skorzystał z chwili i wbił nóż w bok po samą rękojeść...

— Ach, zdrajco! — krzyknął Buckingham — zabiłeś mnie...

— Chwytać mordercę! — zawołał Patrick.

Felton rozejrzał się dokoła i widząc wolne drzwi rzucił się do sąsiedniego pokoju, gdzie, jak powiedzieliśmy, czekali deputowani z La Rochelle; przebiegł ten pokój i wpadł na schody; ale na pierwszym stopniu spotkał lorda Wintera, który widząc, że młodzieniec jest blady, nieprzytomny, z plamami krwi na rękach i na twarzy, rzucił się na niego wołając:

— Wiedziałem, odgadłem o minutę za późno! O, ja nieszczęsny, nieszczęsny!

Felton nie stawiał oporu; lord Winter oddał go w ręce straży, która zaprowadziła młodzieńca na taras z widokiem na morze; miał tam czekać, aż nadejdą nowe rozkazy. Lord Winter wszedł do gabinetu Buckinghama.

Na krzyk księcia i wołanie Patricka człowiek, którego Felton spotkał w przedpokoju, pośpieszył do gabinetu.

Zastał księcia leżącego na kanapie; ściskał ranę skurczoną dłonią.

— La Porte — rzekł książę gasnącym głosem — La Porte, czy przychodzisz w jej imieniu?

— Tak, Wasza Wysokość — odpowiedział wierny sługa Anny Austriaczki — choć może za późno.

— Ciszej, La Porte! Mogą cię usłyszeć. Patrick, nie wpuszczaj tu nikogo; och, nie będę wiedział, co kazała mi powiedzieć! Mój Boże; umieram!

1 ... 144 145 146 147 148 149 150 151 152 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)