Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 136 137 138 139 140 141 142 143 144 ... 253
Перейти на страницу:

Strażnik w dalszym ciągu był malutki i ledwie widoczny, ale zdążył już urosnąć na tyle, że zaczynałem się wewnętrznie przygotowywać na to, co zobaczę.

— Jeśli chcesz, mogę puścić dalej — dodał Sammann bez entuzjazmu. — Ale…

— Nie, dzięki. Dość się naoglądałem krwi jak na jeden dzień. Ale czy ciało nie powinno być rozerwane czy coś w tym guście…

— Trochę było. Kiedy ściągnęli go do kapsuły… Jatka.

— Czyli co? Geometrzy go zgładzili?

— Tego nie wiemy. Mógł umrzeć z przyczyn naturalnych. Podczas sekcji znaleziono rozsadzony tętniak.

— Pewnie nie tylko tętniak!

— Fuj! — mruknęła Cord z przedniego siedzenia.

— To prawda. Tak czy inaczej, trudno stwierdzić, kiedy pękł: przed czy po wyrzuceniu Strażnika w kosmos.

— Czy Geometrzy odezwali się jeszcze potem?

— Nie mamy jak tego sprawdzić. Ten szpil wyciekł, ale poza tym państwo sekularne wprowadziło całkiem skuteczną blokadę informacji.

— A ten szpil? Wszyscy go już widzieli? Cały świat o tym wie?

— Najwyżsi odcięli większość Retikulum, więc mało kto zdążył go obejrzeć. Większość ludzi słyszała co najwyżej plotki.

— To niemal gorsze od faktów.

Opowiedziałem Sammannowi o Sarku.

— Kiedy to się stało? — zapytałem.

— Kiedy przejeżdżaliśmy przez biegun. Dzień później kapsuła wylądowała. Poza Strażnikiem nikomu nic się nie stało. Wojsko ruszyło w stronę biegunów, co zresztą sam widziałeś.

— Widziałem, ale nie rozumiem — przyznałem.

— Podobno dwudziestościan orbituje mniej więcej wzdłuż równika…

— Zgadza się. Można mu się wymknąć, oddalając się dostatecznie daleko od równika na północ lub południe.

— Jak sądzisz, czy wtedy wyjdzie się także z zasięgu jego broni?

— To zależy, jak jest uzbrojony. Mnie jednak zastanawia coś innego. Geometrzy mogliby w dowolnym momencie zmienić orbitę. Przez pierwsze miesiące okrążali przecież Arbre po orbicie biegunowej, pamiętasz?

— Oczywiście, że pamiętam.

— Potem ją zmienili i…

— I co? — zapytał Sammann po chwili, widząc, że umilkłem na dobre.

— Widziałem… Oboje z Alą widzieliśmy wybuchy bomb, które musieli odpalić, żeby zmienić orbitę. „Zmiana płaszczyzny orbity jest bardzo kosztowna”, powiedział Lio. Gdyby chcieli teraz wrócić na orbitę biegunową, żeby móc szachować nasze wojska, musieliby znów odpalić podobną liczbę ładunków jądrowych. — Spojrzałem na niego. — Zabrakło im paliwa.

— To znaczy… bomb?

— Właśnie. Bomby atomowe napędzają statek, ale pojemność magazynu jest ograniczona. Kiedy zapasy bomb się kończą, trzeba…

— Zdobyć nowe.

— Najechać jakąś zaawansowaną cywilizację i złupić jej zasoby materiałów rozszczepialnych. W naszym wypadku znajdują się one…

— W Edharze, Rambalfie i Tredegarhu.

— To właśnie oznaczały promienie laserów, które zaświeciły w noc mojego powołania.

— To była ta sama noc, kiedy fraa Orolo zszedł z Kopca Bly’a — wtrąciła Cord. — I udał się na Ecbę.

Część 8 ORITHENA

Podróż na południe minęła szybko: zajęła nam cztery dni i trzy noce. Biwakowaliśmy na dziko, Yul gotował nam śniadania i kolacje, a pieniądze oszczędzaliśmy na obiady i paliwo w identycznych restauracjach i na wymarłych stacjach paliw.

Przez pierwszy dzień w krajobrazie dominowały ciągnące się bez końca plantacje drzew paliwowych, przerywane miasteczkami zbudowanymi wokół przetwórni, w których z mielonych i gotowanych drzew uzyskiwano płynne paliwo. Następne dwa dni spędziliśmy w najgęściej zaludnionej okolicy, jaką w życiu widziałem, do złudzenia przypominającej kontynent, na którym rozpoczęliśmy naszą podróż: wszędzie były takie same szyldy i sklepy. Miasta leżały tak blisko siebie, że stykały się pseudmieściami. Podczas jazdy nie widzieliśmy ani skrawka niezabudowanego terenu, po prostu prześlizgiwaliśmy się po autostradach z jednego korka w drugi. Minęliśmy kilka koncentów; zwykle znajdowały się z dala od drogi, ponieważ najchętniej budowano je na wierzchołkach wzgórz albo w centrach miast, które obwodnice starały się omijać z daleka. Jednym z nich — całkiem przypadkowo — okazał się Saunt Rambalf, stojący na wulkanicznym występie o szerokości kilkunastu mil.

Przypomniałem sobie „przeorywanie”. Kiedy na statku Alwash użył tego określenia w stosunku do mnie, wydało mi się zabawne, ale dopiero po tym, co wydarzyło się w Mahshcie, poczułem, co naprawdę znaczy. Czułem się przeorany — nie jak chwast, który został wyrwany z korzeniami i spalony, ale jak ocalała z przeorania młoda, słabiutka roślinka, niepewna, czy przeżyje, ale żywa i samotna: pewna, że nic jej nie zagraża, ale i bezbronna wobec wściekłych podmuchów jutrzejszej wichury.

Pod koniec trzeciego dnia krajobraz rozpostarł się szerzej, a w powietrzu pojawiła się jakaś nowa woń, starsza niż zapach opon i paliwa. Rozbiliśmy obozowisko wśród drzew i schowaliśmy ciepłe ubrania. Następnego dnia na śniadanie złożyły się produkty kupione przez Cord i Yula od okolicznych rolników. Wjechaliśmy na tereny zamieszkane i uprawiane od czasu Cesarstwa Bazyjskiego. Liczebność populacji zmieniała się oczywiście wielokrotnie; w ostatnim czasie znów się zmniejszyła. Najpierw pseudmieścia, a potem także same miasta skurczyły się i wycofały, zostawiając po sobie niezniszczalne (tak przynajmniej sądziłem) twierdze cywilizacji: wille bogaczy, matemy, klasztory, arki, drogie restauracje, suwiny, ośrodki wypoczynkowe, centra medytacyjne, szpitale i instalacje rządowe, porozdzielane pustką i obszarami zdumiewająco prymitywnych upraw. Kępki cherlawych, tandetnie kolorowych budek wyrosły przy skrzyżowaniach, żeby ułatwić życie takim włóczęgom jak my, ale większość budynków była zbudowana z błota i kamieni i kryta dachówką lub łupkiem. Teren coraz bardziej pustynniał i spłaszczał się, drogi się kurczyły, traciły kolejne pasy ruchu, stawały się bezlitośnie wąskie i wyboiste, aż w końcu nie zauważywszy żadnego gwałtownego przejścia, wylądowaliśmy na jednopasmowych bitych dróżkach, gdzie co rusz musieliśmy ustępować pierwszeństwa stadom zwierząt domowych, tak chudych i wymizerowanych, że wyglądały jak suszone mięso na nogach.

Pod wieczór wjechaliśmy na małe wzniesienie i w oddali zobaczyliśmy nagi skalisty szczyt. Góry, jakie oglądałem przez całe życie, były okryte ciemnozielonym futrem i osnute mgłą, ta zaś wyglądała, jakby ktoś polał jej zbocza kwasem, który wypalił wszystko, co żywe. Miała tę samą strukturę grani i przełęczy co inne znane mi góry, była tylko łysa jak głowa deklaranta z Doliny Dzwoneczków. W pomarańczowo-różowych promieniach zachodzącego słońca lśniła jak nagie ciało w blasku świecy. Przykuła mój wzrok do tego stopnia, że przez dłuższą chwilę nie zwracałem w ogóle uwagi na fakt, że na niej ląd się kończy. Za nią majaczyło jeszcze wprawdzie kilka podobnych gór, ale wszystkie wyrastały z płaskiej ciemnoszarej płaszczyzny geometrycznej: z oceanu.

Zanocowaliśmy na plaży nad Morzem Mórz, a następnego dnia rano wjechaliśmy po trapie na prom, który zabrał nas na Ecbę.

Referaty semantyczne: Po Rekonstrukcji — frakcje w obrębie świata matemowego kontynuujące dzieło Halikaarna. Swoją nazwę zawdzięczają przekonaniu, że symbole mogą nieść rzeczywiste znaczenie, co stanowi rozwinięcie idei Protasa i Hylaei. Patrz także: Referaty syntaktyczne.

— Słownik, wydanie czwarte, 3000 p.r.
1 ... 136 137 138 139 140 141 142 143 144 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)