Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 135 136 137 138 139 140 141 142 143 ... 185
Перейти на страницу:

– Towarzysze, nie płaczcie, musicie być silni! Jeśli zachowamy jedność, nie będzie dla nas trudności nie do przezwyciężenia…

Nagle przycisnął ręce do piersi i zaczął się osuwać na wał. Kierownik biura usiłował go podtrzymać, lecz dyrektor wylądował na błotnistej ziemi.

– Czy jest tu lekarz? Szybko, lekarza! – wołał kierownik. Podbiegła Qiao Qisha i jakiś inny prawicowiec. Sprawdzili mu puls, unieśli powieki, szczypali w punkty akupunkturowe między górną wargą pod nosem oraz między kciukiem a palcem wskazującym, lecz bez rezultatu.

– To już koniec. Atak serca – oświadczył obojętnie prawicowiec. Ma Ruilian otworzyła usta, z gardła Shangguan Pandi wydobył się jęk rozpaczy.

Gdy zapadła noc, ludzie na wale stłoczyli się blisko siebie. Na niebie pojawił się błyskający zielonymi światłami samolot, zapalając w ich sercach płomyczek nadziei, lecz przeleciał tylko nad ich głowami jak spadająca gwiazda, by już nigdy nie powrócić. W środku nocy deszcz nareszcie ustał; niezliczone żaby rozpoczęły ogłuszający koncert. Na niebie zamigotało kilka gwiazd, które drgały na nieboskłonie, jakby miały za chwilę runąć na ziemię. Gdy żaby nabierały oddechu, słychać był pogwizdywanie wiatru w gałęziach drzew unoszących się na wodzie. Ktoś wskoczył do rzeki i odwrócił się brzuchem do góry jak gigantyczna ryba. Nikt nie wołał o pomoc, nikt nie zwrócił na niego uwagi. Po pewnym czasie skoczyła kolejna osoba, co także nie wywołało żadnej reakcji.

W świetle gwiazd do Jintonga podeszły Qiao Qisha i Huo Lina.

– Chciałabym ci opowiedzieć o moim pochodzeniu, ale w sposób pośredni – powiedziała Qiao Qisha, po czym zaczęła mówić po rosyjsku do Huo Lina.

Trwało to kilka minut. Huo Lina zaczęła beznamiętnie tłumaczyć jej słowa:

– Kiedy miałam cztery lata, sprzedano mnie pewnej Rosjance. Nikt nie wiedział, po co ta kobieta chciała kupić chińską dziewczynkę.

Qiao Qisha znów powiedziała coś po rosyjsku, a Huo Lina przetłumaczyła:

– W końcu Rosjanka umarła z powodu zatrucia alkoholem, a ja wylądowałam na ulicy. Przyjął mnie pewien kierownik stacji kolejowej. Rodzina ta była dla mnie bardzo dobra, traktowali mnie jak własne dziecko. Dobrze im się powodziło, więc posłali mnie do szkoły.

Qiao Qisha znów zaczęła mówić, a gdy skończyła, Huo Lina wyrecytowała:

– Po wyzwoleniu wstąpiłam na akademię medyczną. W czasie kampanii otwartości powiedziałam, że wśród biednych ludzi zdarzają się źli, a bogaci też czasem bywają dobrzy, za co obwołano mnie prawicowcem. Prawdopodobnie jestem twoją Siódmą Siostrą.

Qiao Qisha w podziękowaniu uścisnęła dłoń Huo Lina. Następnie wzięła Jintonga za rękę i pociągnęła na bok.

– Słyszałam o tobie – powiedziała półgłosem. – Studiowałam medycynę. Powiedz mi szczerze: czy miałeś stosunek z tą kobietą, zanim popełniła samobójstwo?

– Potem – wyjąkał Jintong. – Kiedy już się zabiła…

– Jesteś bezwstydny. Szef bezpieczeństwa był głupcem. Ta powódź uratowała ci życie, zdajesz sobie z tego sprawę?

Shangguan Jintong tępo pokiwał głową.

– Jej zwłoki odpłynęły, widziałam je. Dowód przeciwko tobie zniknął. Trzymaj język za zębami, nie przyznawaj się, że miałeś z nią stosunek. O ile nie zginiemy w tej powodzi – rzekła beznamiętnym tonem kobieta, która twierdziła, że jest moją Siódmą Siostrą.

Qiao Qisha miała rację – powódź istotnie go uratowała. Zanim główny śledczy z powiatowego biura bezpieczeństwa i lekarz sądowy przypłynęli gumowym pontonem Rzeką Wodnego Smoka, połowa rozbitków leżała nieprzytomna z głodu na wale, a reszta, kucnąwszy nad wodą, niczym stado koni pożywiała się niesioną z prądem pożółkłą, gnijącą trawą. Gdy ponton dobił do brzegu, wokół głównego śledczego i lekarza sądowego zaroiło się od ludzi, którzy chcieli dostać coś do jedzenia, lecz obaj mężczyźni tylko błysnęli im przed oczyma odznakami i pistoletami, oznajmiając, że przybyli przeprowadzić śledztwo w sprawie gwałtu i zabójstwa pewnej kobiety bohaterki. Rozległy się paskudne wyzwiska. Śledczy, tocząc wokoło groźnym spojrzeniem, szukał przywódcy. Pokazano mu zwłoki Lu Lirena, leżące na wznak, ubrane w szary mundur, od którego poodskakiwały już wszystkie guziki. „To jest nasz przywódca". Śledczy zatkał nos, okrążył rozkładającego się, przyciągającego stada much trupa i udał się na poszukiwanie szefa biura bezpieczeństwa, który przez telefon złożył zawiadomienie o przestępstwie. Powiedziano mu, że szef przed trzema dniami popłynął na desce w dół rzeki. Śledczy zatrzymał się przed Ji Jadeitową Gałązką; ich lodowate spojrzenia niosły ładunek skomplikowanych uczuć rozwiedzionych małżonków.

– Śmierć człowieka w tych czasach nie znaczy więcej niż śmierć psa, czyż nie? – powiedziała Ji Jadeitowa Gałązka. – Więc po co to całe śledztwo?

Śledczy spojrzał na unoszące się w mętnej wodzie zwłoki ludzkie i zwierzęce.

– To dwie zupełnie różne sprawy – oświadczył.

Obaj mężczyźni odszukali Jintonga i urządzili przesłuchanie na wale, stosując różne chwyty psychologiczne. Shangguan Jintong jednak twardo dochował tajemnicy.

Po kilku dniach brodzenia w błocie po kolana skrupulatny śledczy i lekarz sądowy znaleźli przewieszone przez parkan zwłoki Long Qingping. Gdy lekarz sądowy fotografował je, trup eksplodował niczym bomba zegarowa. Ciało w postaci lepkiej mazi rozprysło się wokoło, zanieczyszczając pół mu powierzchni wody. Na płocie pozostał tylko szkielet, który wyglądał jak starannie obrany nożem z mięsa. Lekarz sądowy ostrożnie oderwał przedziurawioną kulą czaszkę i obejrzał ją ze wszystkich stron. Doszedł do dwóch wniosków: po pierwsze, otwór pochodzi od kuli wystrzelonej z bliska w skroń; po drugie, mogło to być samobójstwo, ale morderstwa też nie można wykluczyć.

Kiedy chcieli zabrać ze sobą Jintonga, otoczyli ich prawicowcy. Ji Jadeitowa Gałązka, korzystając ze szczególnych stosunków, jakie łączyły ją ze śledczym, powiedziała:

– Otwórz szeroko oczy i przyjrzyj się temu dzieciakowi. Czy on wygląda na mordercę i gwałciciela? Ta kobieta była straszliwym demonem, a ten chłopak – moim uczniem.

Śledczy, który sam miał ochotę się utopić, doprowadzony do ostateczności przez dotkliwy głód i potworny fetor rozkładu, oznajmił ze zniecierpliwieniem:

– Sprawę uważam za zamkniętą. Long Qingping z własnej woli odebrała sobie życie, nikt jej nie zabił.

Razem z lekarzem sądowym wsiadł na gumowy ponton, zamierzając udać się z powrotem, lecz łódź obróciła się i w szybkim tempie podryfowała w dół rzeki.

42

Wiosną tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego roku, gdy pola były zasłane zwłokami ofiar klęski głodu, brygada prawicowców z Gospodarstwa Rzeki Wodnego Smoka zamieniła się w stado roślinożernych zwierząt przeżuwaczy. Każdemu przysługiwał jeden liang ziarna dziennie, z czego kierownik magazynu, kierownik stołówki i inne osoby z personelu ujmowali co nieco dla siebie. To, co zostawało dla prawicowca, wystarczało na miskę kleiku tak rzadkiego, że mógł zobaczyć w nim swoje odbicie. W dodatku prawicowcy musieli własnymi rękami odbudowywać gospodarstwo i z pomocą żołnierzy z lokalnej jednostki artylerii obsiewać zamulone jesienią pola wiosennym prosem. Aby zapobiec kradzieżom, do ziarna przeznaczonego na zasiewy domieszano silnej trucizny. Była rzeczywiście zabójcza – wkrótce po posianiu zboża ziemia pokryła się warstwą zdechłych świerszczy, dżdżownic i innych owadów, których nazw nie znał nawet prawicowiec Fang Huawen, specjalista zoolog. Ptaki padały nieżywe po spożyciu martwych owadów, a zwierzęta padlinożerne, żerujące na ich ciałach, wywijały salto w powietrzu i ginęły natychmiast.

1 ... 135 136 137 138 139 140 141 142 143 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)