Obfite piersi, pełne biodra
- Автор: Янь Мо
- Язык: польский
- Переводчик: Katarzyna Kulpa
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
Gdy proso sięgało już do kolan, wyrosły także dzikie warzywa i trawy. Prawicowcy, pieląc pola, zbierali najróżniejsze zioła i napychali sobie nimi żołądki. Odpoczywając w rowach, zwracali to, czego się nałykali i przeżuwali starannie. Z ust ciekł im zielony sok; twarze napuchły tak, że stały się niemal przezroczyste.
Tylko dziesięć osób w gospodarstwie nie cierpiało na puchlinę głodową. Jednym z nich był Mały Stary Du, nowy dyrektor gospodarstwa, i Guo Zilian, magazynier ze spichlerza – obaj z całą pewnością kradli paszę dla koni. Wei Guoying, agent specjalny służby bezpieczeństwa, także nie miał puchliny – jego drapieżny pies zapewniał mu odpowiednie racje mięsa. Był jeszcze niejaki Zhou Tianbao – w dzieciństwie stracił trzy palce, które urwała mu bomba własnej roboty, a rok temu postrzelił się swoją strzelbą w oko. Powierzono mu dbanie o bezpieczeństwo w gospodarstwie, toteż w dzień spał, a w nocy, z czeską strzelbą na plecach, snuł się jak duch po całym terenie, zaglądając we wszystkie kąty. Mieszkał w małej chatce z blachy na skraju cmentarzyska broni. Często w środku nocy rozchodził się stamtąd zapach gotowanego mięsa, który sprawiał, że wszyscy przewracali się z boku na bok, nie mogąc zasnąć. Pewnego razu Guo Wenhao pod osłoną ciemności zakradł się do chatki i już miał zajrzeć do środka, gdy poczuł szturchnięcie kolbą. Jedyne oko Zhou Tianbao świeciło w mroku jak żarówka.
– Niech to szlag, kontrrewolucjonista! Czego się tu skradasz? – warknął, poszturchując Guo Wenhao lufą.
– Co tam gotujesz, Zhou Tianbao? – spytał ze złośliwym uśmieszkiem Guo Wenhao. – Dasz mi spróbować?
– A odważysz się? – mruknął Zhou Tianbao.
– Jadam wszystko, co ma cztery nogi, z wyjątkiem stołów, a z tych stworzeń, co mają dwie, odmawiam tylko zjadania ludzi – odrzekł Guo Wenhao.
– A widzisz, ja właśnie gotuję ludzkie mięso! – roześmiał się Zhou Tianbao.
Guo Wenhao odwrócił się i uciekł.
Wieść o tym, że Zhou Tianbao żywi się ludzkim mięsem, szybko obiegła całe gospodarstwo i spowodowała prawdziwy popłoch. Ludzie drzemali w nocy na jedno oko, przerażeni, że Zhou Tianbao może ich zamordować i zjeść. W związku z tym Mały Stary Du zwołał specjalne zebranie, na którym oświadczył, że na podstawie szczegółowego śledztwa stwierdzono, iż Zhou Tianbao gotuje szczury schwytane w starych czołgach. Mały Stary Du pouczył wszystkich, zwracając się zwłaszcza do prawicowców, by porzucili śmierdzące przesądy intelektualistów i naśladując Zhou Tianbao, szukali nowych źródeł pożywienia, by w latach klęsk móc oszczędzać ziarno i wspomagać tych, którzy w innych rejonach świata cierpią jeszcze większą biedę. Propozycja Wanga Siyuana, prawicowego studenta akademii rolniczej, by rozpocząć hodowlę grzybów na próchniejącym drewnie, zyskała uznanie dyrektora. Dwa tygodnie później grzybki te spowodowały masowe zatrucia – ponad setka ludzi miała torsje i biegunkę, z czego osiemdziesięciu dostało pomieszania zmysłów i gadało od rzeczy. Służba bezpieczeństwa podejrzewała otrucie, lecz wydział zdrowia zdecydowanie opowiedział się za zatruciem pokarmowym. W rezultacie Mały Stary Du został przeniesiony, a Wanga Siyuana z prawicowca przeklasyfikowano na ultraprawicowca. Dzięki szybkiej akcji ratunkowej większość pacjentów wyleczono, z wyjątkiem Huo Lina, która zatruła się tak silnie, że zmarła. Po śmierci kobiety rozeszła się plotka o jej romansie z niejakim Zhangiem Ospowatym, który nakładał jedzenie w stołówce, dzięki czemu zawsze dostawała większe porcje. Ktoś opowiadał, że pewnego niedzielnego wieczoru, w czasie filmu, kiedy światła były pogaszone, Huo Lina i Zhang Ospowaty wymknęli się i znikli gdzieś w wysokiej trawie.
Śmierć Huo Lina była dla Shangguana Jintonga ciosem prosto w serce. Nie mógł uwierzyć, że pochodząca z tradycyjnej rodziny, studiująca w Rosji Huo Lina mogłaby za łyżkę zupy jarzynowej oddać się komuś tak ohydnemu, jak Zhang Ospowaty. Lecz to, co stało się później z Qiao Qisha, sprawiło, że plotki o Huo Lina nabrały cech prawdopodobieństwa. Kiedy kobieta jest tak wygłodzona, że jej piersi zaczynają przylegać do żeber i traci miesiączkę, szacunek do samej siebie i przyzwoitość przestają istnieć. Shangguan Jintong miał nieszczęście obserwować ten proces od początku do końca.
Wiosną do gospodarstwa dostarczono z południowego zachodu trochę bydła przeznaczonego do orania pól. Ponieważ nie było wystarczająco dużo krów do rozpłodu, zdecydowano, że cztery byki zostaną wykastrowane i utuczone na mięso. Ma Ruilian wciąż kierowała ośrodkiem hodowlanym, lecz z powodu śmierci Li Du jej wpływy znacznie się zmniejszyły. Gdy Deng Jiarong zabierał ze sobą osiem wielkich byczych jąder, mogła tylko patrzeć za nim w milczeniu. Kiedy zapach tego smażonego przysmaku rozszedł się z dziedzińca stacji inseminacyjnej, Ma Ruilian, z ustami pełnymi śliny, poleciła Chenowi Trzeciemu, by poprosił o trochę mięsa. Deng Jiarong zażądał na wymianę końskiej paszy. Ma Ruilian, nie mając wyboru, posłała Chena Trzeciego z funtem suszonych placków fasolowych i otrzymała w zamian jedno jądro. Jintongowi powierzono obowiązek pasania wołów w nocy – by nie kładły się na ziemi i nie otwierały sobie ran, należało zmuszać je do spacerów. Po kolacji, o zmierzchu, Shangguan Jintong zaprowadził woły w okolice wschodniego rowu irygacyjnego i tam, w zagajniku, uwiązał je do wierzb. Prowadzał je przez pięć nocy z rzędu, ze zmęczenia nogi miał ciężkie jak z ołowiu. Siedział oparty plecami o pień wierzby, powieki mu opadały, niemal zapadł w sen. Nagle poczuł słodki, delikatny, przenikający duszę na wskroś aromat świeżo przyrządzonych, gorących bułeczek, gotowanych na parze. Natychmiast szeroko otworzył oczy. Zobaczył kucharza, Zhanga Ospowatego, który kręcił się wśród wierzb z nadzianą na rożen bułeczką w ręku. Zhang cofał się, machając rożnem jak przynętą. W odległości trzech kroków od niego Jintong ujrzał kwiat akademii medycznej, Qiao Qisha, ze wzrokiem chciwie utkwionym w bułce. Jej opuchnięta twarz czerwieniła się w blasku zachodzącego słońca jak posmarowana psią krwią. Qiao Qisha szła z trudem, ledwie łapiąc oddech. Palce jej wyciągniętej dłoni wielokrotnie już niemal dotykały bułki, lecz Zhang Ospowaty za każdym razem cofał rękę, sprawiając, że Qisha chwytała dłonią powietrze. Zhang rechotał obleśnie, a ona skomlała jak skrzywdzone szczenię. Kilka razy wydawało się, że za chwilę zrezygnuje i odejdzie, lecz bułka kusiła ją tak nieodparcie, że zwracała się z powrotem ku niej niby odurzona. Qiao Qisha, która w czasach, gdy przysługiwało jej sześć liangów zboża dziennie, potrafiła stanowczo odmówić zapłodnienia królicy baranim nasieniem, teraz, gdy racje zredukowano do jednego lianga, nie wierzyła już ani w politykę, ani w naukę. Zwierzęcy instynkt kazał jej podążać za bułką, bez względu na to, w czyim ręku się znajdowała. Za bułką dotarła aż tu, do wierzbowego zagajnika. Rankiem, zamiast odpoczywać, Shangguan Jintong zgłosił się sam do pomocy Chenowi Trzeciemu przy koszeniu trawy, za co dostał od niego w nagrodę trzy liangi suszonych placków fasolowych. Dzięki temu miał wystarczająco dużo samokontroli, by nie przyłączyć się do pościgu za bułką. W czasach, gdy kobiety straciły miesiączkę, a ich piersi zwisały płasko na żebrach, jądra mężczyzn w gospodarstwie stały się twarde jak kamyki. Wiszące w niemal przezroczystych workach ze skóry, straciły zdolność kurczenia się. Narządy kucharza Zhanga Ospowatego zachowały jednak wszystkie swoje funkcje.
Późniejsze dochodzenie ujawniło, że w czasie klęski głodu w roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym Zhang Ospowaty w zamian za jedzenie uprawiał seks przynajmniej raz ze wszystkimi kobietami prawicowcami w gospodarstwie. Qiao Qisha była ostatnią twierdzą, którą udało mu się zdobyć. Najmłodsza, najładniejsza, najbardziej uparta kobieta wśród prawicowców, okazała się tak samo łatwa do obłaskawienia jak wszystkie pozostałe. W krwawoczerwonym blasku zachodzącego słońca Shangguan Jintong patrzył na gwałt na swojej Siódmej Siostrze.