Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 134 135 136 137 138 139 140 141 142 ... 194
Перейти на страницу:

Ta bezpieczna w sumie sytuacja przestała niestety wchodzić w grę dla Ludowej Marynarki, gdy RMN zaczęła powszechnie stosować nowe, usprawnione kompensatory. Nie mogąc dorównać ich osiągom, zdecydowano się na dwa kroki. Po raz pierwszy od osiemnastu lat standardowych wznowiono budowę dreadnoughtów, które mając mniejszą masę, były w stanie osiągać przyspieszenia zbliżone do superdreadnoughtów przeciwnika wyposażonych w nowe kompensatory. Oraz zmniejszono o połowę margines bezpieczeństwa wszystkich okrętów, co pozwoliło na osiąganie podobnych rezultatów. Było to naturalnie rozwiązanie prowizoryczne i skuteczne tylko tak długo, jak długo przeciwnik nie zdecydował się także zmniejszyć marginesu bezpieczeństwa. Jak na razie jednak powszechnie tego nie robił, toteż różnica w osiąganych prędkościach prawie się wyrównała.

Raport MacIntosha potwierdzał zaś jego podejrzenia. Każde siły stacjonujące w dowolnym systemie potrzebowały na reakcję co najmniej dziesięć minut. Czas ten mógł się wydłużyć do czterdziestu, jeśli ich dowódca był zbyt pewny siebie i pozwolił okrętom siedzieć bezczynnie na orbicie z wyłączonymi napędami. W tym przypadku raczej nie wchodziło to w grę, ale przypuszczał, że o reakcji przeciwnika dowie się później niż za dziesięć minut, biorąc pod uwagę, jak skuteczne były systemy maskujące okrętów Royal Manticoran Navy. A ponieważ nienawidził czekać, wolałby, aby jak najprędzej taką reakcję na ich przybycie dało się wykryć.

W tym konkretnym przypadku powód był jeszcze jeden — dopiero gdy przeciwnik zareaguje, będzie wiedział, czy dywersja się powiodła i jakie gniazdo szerszeni właśnie kopnął…

* * *

Wiceadmirał Michael Reynaud z Królewskiej Służby Astro Kontrolnej (w skrócie ACS) uniósł głowę i brwi, słysząc specyficzny trójtonowy sygnał alarmu, który rozbrzmiał w pomieszczeniu. Sygnał nie był donośny, gdyż nie musiał być — główna sala kontroli lotów znajdowała się głęboko we wnętrzu olbrzymiej stacji kosmicznej i była miejscem z zasady cichym i spokojnym. Co bynajmniej nie oznaczało, że dyżurujący tu nie mieli roboty.

Mieli, i to aż za dużo, gdyż kontrolowali cały ruch odbywający się poprzez terminal Basilisk i jedna jedyna pomyłka mogła ich kosztować utratę ładnych paru milionów ton ładunku, o statku i załodze nie wspominając. Dlatego właśnie sala była cicha i spokojna — w nerwowej atmosferze przekrzykiwania się nawzajem łatwiej o błędy.

Żeby zapewnić kontrolerom jak najlepsze warunki pracy, dostosowano także oświetlenie i panującą w sali temperaturę. Światło było przyciemnione, by wyraźniej widać było ekrany i holoprojekcję, a temperaturę utrzymywano bliżej chłodnej niż pokojowej, co było zwyczajem przyjętym jeszcze na Ziemi przed rozpoczęciem lotów kosmicznych. Jak się bowiem okazało, niewielki chłód utrudniał dyżurującym przy elektronicznym sprzęcie zapadanie w drzemkę, gdy następowała dłuższa chwila bezczynności. Od zasady tej naturalnie istniał wyjątek — kontrolerzy pochodzący ze Sphinksa twierdzili, że w sali panuje miłe ciepełko typowe dla porządnego letniego dnia.

Reynaud nie przejmował się tym, bo ruch panował taki, że szans na drzemkę nikt nie miał, obojętne jak reagował na temperaturę. Teraz jednak nawet o tym nie pomyślał, gdyż sygnał, który się rozległ, był zarezerwowany dla częstotliwości używanej wyłącznie przez dowództwo obrony systemu. A o żadnych ćwiczeniach nikt go nie uprzedzał…

Obrócił się wraz z fotelem i obserwował, jak oficer łącznościowy najpierw wyłącza alarm, a potem wystukuje na klawiaturze główny kod autoryzacji dostępu. Otrzymanie dostępu do sieci łączności szybszej od prędkości światła zawsze trwało, gdyż należało pokonać rozbudowany system zabezpieczeń, a potem przekonać sieć do współpracy. Była to ze strony Królewskiej Marynarki zwykła upierdliwość (przynajmniej w opinii Reynauda) wywodząca się z paranoicznej chęci utrzymania tajemnicy. Zwłaszcza wobec cywilów, a ACS była służbą cywilną mimo używania stopni wojskowych i uniformów. Nie wolno jej było na przykład posiadać własnego nadajnika grawitacyjnego, a dostęp do bezpośredniego odczytu z sieci zabezpieczony był całym labiryntem kodów identyfikacyjnych, haseł i innych elektronicznych blokad.

Reynaud nie okazywał zniecierpliwienia. Tak naprawdę nie miał tego wojskowym za złe. Rozumiał potrzebę zachowania tajemnicy, zwłaszcza iż zdawał sobie doskonale sprawę, jaką przewagę dawał monopol na posiadanie łączności szybszej od prędkości światła oraz na zrozumienie przesyłanych tą drogą informacji. Jego słabość do Royal Manticoran Navy miała jeszcze jeden powód — dobrze pamiętał czas, kiedy to on i jego ludzie zostali praktycznie opuszczeni przez wszystkich i zapomniani. Miało to miejsce dwanaście standardowych lat temu i wtedy dla RMN czuł jedynie pogardę. W pełni uzasadnioną, gdyż sam przebywał w systemie Basilisk parę lat dłużej i dobrze wiedział, że na tę placówkę przysyłano tylko durniów i nieudaczników. Aż do pewnego pięknego dnia…

Wspomnienia przerwał mu nagły rozbłysk czerwonej kontrolki na głównej konsoli łączności. I jakoś tak nigdy nie zdołał odtworzyć sposobu, w jaki się tam znalazł… Pamiętał, że siedział w swoim fotelu, a zaraz potem stał za plecami oficera łącznościowego, zupełnie jakby sygnał oznaczający nadejście wiadomości o najwyższym kodzie uprzywilejowania teleportował go. Tym także przestał zaprzątać sobie głowę, gdyż dyżurny oficer skończył procedurę dekodującą i uzyskał dostęp do sieci, a na ekranie jego monitora wyświetliła się treść tej wiadomości. Wszystko przestało być ważne po przeczytaniu paru krótkich zdań. Reynaud prawie się zatoczył, gdy uświadomił sobie, co zmierza ku tym wszystkim znajdującym się na orbicie Medusy magazynom, stoczniom, bazom przeładunkowym i stacjom obsługującym międzyplanetarny handel płynący przez system.

Przyglądał się ekranowi jeszcze przez moment, czując suchość w ustach, po czym odwrócił się do podwładnych i oznajmił głośno:

— Uwaga wszyscy!

Wykonali polecenie, natychmiast odwracając ku niemu głowy, gdyż takiego tonu jeszcze nigdy u niego nie słyszeli.

— Grupa niezidentyfikowanych, prawdopodobnie wrogich okrętów znajduje się w systemie i kieruje w stronę Medusy — poinformował ich Reynaud. — Wiceadmirał Markham ocenia, że liczy ona co najmniej dwadzieścia superdreadnoughtów i piętnaście do dwudziestu lekkich krążowników.

Ktoś jęknął.

A Reynaud pokiwał powoli głową i dodał:

— Jestem pewien, że siły chroniące terminal wkrótce wyruszą na ich spotkanie, ale nawet jeśli zdołałyby dotrzeć na czas, w całym systemie nie mamy dość okrętów, by powstrzymać napastników. Co oznacza, że ogłaszam stan Zulu! Jessie, zajmiesz się zorganizowaniem kolejności ewakuacji. Wiesz, co robić: pierwszeństwo mają statki neutralne i pasażerskie, frachtowce są na samym końcu.

— Zajmę się tym, Mike — zapewniła go dyżurna oficer kontroli lotów i skierowała się ku olbrzymiej holoprojekcji, przywołując gestem parę asystentów.

Holoprojekcja ukazywała wszystkie jednostki znajdujące się w promieniu pięciu minut świetlnych od terminalu Basilisk.

Reynaud położył dłoń na ramieniu oficera łącznościowego i polecił:

— Zawiadom kuriera, by przygotował się do drogi, Angelo. Prześlij mu wiadomość od Markhama i moją decyzję ewakuacji. I odczyty sensorów sieci wczesnego ostrzegania. I każ mu natychmiast ruszać. A ty, Jessie, oczyść drogę kurierowi, gdy tylko Angela skończy.

1 ... 134 135 136 137 138 139 140 141 142 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)