Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 131 132 133 134 135 136 137 138 139 ... 194
Перейти на страницу:

— Bo ostatnio bardzo się stara rozpowszechniać historie podkreślające, jakie to napięcie panuje między nami — wyjaśnił Giscard z uśmiechem. — Incydenty, o których opowiada, nie miały miejsca, a raczej miały, ale nie przebiegały dokładnie tak, jak je opisuje.

— Chcesz powiedzieć…

— Chcę powiedzieć, że nas osłania. A przynajmniej tak sądzę.

Przez kilka długich sekund patrzyła mu w oczy, przygryzając dolną wargę. Po czym westchnęła i wzruszyła ramionami.

— Jestem mu za to wdzięczna, ale wolałabym, żeby się nie domyślił — przyznała niezbyt uszczęśliwiona. — I lepiej żeby był ostrożny w tym, co mówi, bo jeśli go za bardzo poniesie wyobraźnia i UB zacznie porównywać jego wersje z meldunkami agentów…

Nie dokończyła — nie musiała, oboje wiedzieli, co by to oznaczało.

Giscard pokiwał głową i przestał się uśmiechać.

— Masz oczywiście rację, ale wątpię, by dał się ponieść fantazji. I nie zapominaj, że publicznie iskrzy między nami równo — przypomniał. — Udawanie napięcia stało się już chyba odruchowe. On po prostu bardziej to podkreśla. Jest ostrożny i zawsze można to uznać za przesadę średnio rozgarniętego świadka. Albo za próbę amatora usiłującego zasłużyć się, by zostać oficjalnym kapusiem.

— Hmm… — Pritchart zastanowiła się, po czym westchnęła z rezygnacją i oparła o jego ramię. — Cóż, przynajmniej wpadłeś na genialny pomysł, jak się pozbyć tej świni Jouberta.

Powiedziała to sztucznie radosnym tonem, niemniej była to prawda.

— Prawda? — spytał zadowolony z samego siebie Giscard.

Nie miał żadnych złudzeń, iż Urząd Bezpieczeństwa domyśli się, że skorzystał z pierwszej szansy, by się pozbyć Jouberta, ale nadarzyła się ku temu całkowicie legalna okazja, a od samego początku protestował przeciwko jego obecności i został po prostu zmuszony, by przyjąć donosiciela na szefa sztabu. Skoro los sprezentował mu tak doskonałą okazję, skorzystał z niej oczywiście. A Pritchart miała możliwość stanowczo argumentować przeciwko niej. Sprawa była całkowicie czysta, bo nikt nie mógł przewidzieć, że towarzysz kapitan Herndon dowodzący dreadnoughtem Shaldon w drodze do celu padnie trupem na atak serca. Jego zastępca był zbyt niedoświadczony, by dowodzić okrętem liniowym, więc trzeba było natychmiast znaleźć nowego dowódcę. No, a nawet towarzyszka komisarz Pritchart nie mogła użyć argumentu, że Joubert został zdegradowany, gdyż było dokładnie odwrotnie — przeniesienie ze stanowiska szefa sztabu na kapitana okrętu liniowego zawsze uważano za awans. A żeby sprawę ukoronować, Joubert miał i stosowne doświadczenie, i stopień. I dlatego towarzysz admirał Giscard został zmuszony, by zrezygnować z jego usług dla dobra zadania, i przeniósł go czym prędzej do Grupy Wydzielonej 12.4.2 towarzysza kontradmirała Darlingtona, w skład której wchodził Shaldon. I natychmiast mianował na wakujące stanowisko szefa sztabu komandora MacIntosha, który odtąd łączył obowiązki szefa sztabu i oficera operacyjnego. I wszyscy (oficjalnie poza towarzyszką komisarz Pritchart) byli zachwyceni tą zmianą.

Uśmiechnął się z zadowoleniem na samo wspomnienie.

Pritchart odpowiedziała uśmiechem pełnym zrozumienia, znów wykazując niesamowitą zdolność przewidywania jego toku myślowego. Objął ją silniej i spochmurniał — perspektywy nie były najweselsze, a co gorsza w najbliższej przyszłości czekało go zdecydowanie niemiłe fizyczne przeżycie.

— Lepiej chodźmy — zaproponował cicho.

Odwróciła się i pocałowała go gwałtownie, z cichą desperacją.

A potem oboje wstali i ponownie przybrali oficjalne maski.

* * *

— Zdecydowali się na bój spotkaniowy — ocenił kapitan Bogdanovich.

I potrząsnął ze smutkiem głową.

— A dlaczego mieli się nie zdecydować? — spytał cicho Tourville.

Obaj stali przed holoprojekcją taktyczną. Przyglądając się jej, Tourville odruchowo wzruszył ramionami i dodał:

— Dzięki Shannon są przekonani, że nie mamy zasobników, a wiedzą, że ich rakiety są lepsze od naszych, więc to rozsądne. Na miejscu ich dowódcy dążyłbym do jak najszybszego rozpoczęcia pojedynku artyleryjskiego, bo wówczas by nas zmasakrował. No, ale ja wiem, że mamy zasobniki, i nawet gdy próbuję o tym zapomnieć, podejrzewam, że jednak wpływa to na moją opinię.

— To nie tylko o to chodzi — uśmiechnął się Bogdanovich. — Ma pan też skłonność do szarży i szybkiego rozpoczynania walki.

— No, no, nie jestem aż taki narwany! — zaprotestował Tourville i spojrzał na niego badawczo.

Bogdanovich tylko się uśmiechnął.

— Jestem? — spytał Tourville. Bogdanovich bez słowa pokiwał głową.

— No dobrze, może trochę — ustąpił Tourville.

I starannie ukrył uśmiech. Fakt — wierzył, że najlepsze są decydujące starcia, ale nie zawsze, i o ile mógł i nigdy nie dążył do nich nie przygotowany i bez przemyślanego planu. No i nieprzypadkowo nie przeniósł flagi na inny okręt.

Count Tilly był tylko krążownikiem liniowym, znacznie łatwiejszym do zniszczenia niż pancernik. Ale w tej bitwie krążowniki liniowe będą drugorzędnymi celami, które mogą zostać trafione bardziej przez przypadek niż świadomie.

A to jakoś Bogdanovichowi nie przyszło do głowy.

Zadowolony odwrócił się i podszedł do swego fotela.

* * *

Kontradmirał Tennard czekał, z niecierpliwością obserwując zmniejszającą się odległość między obiema grupami rakiet. Jego jednostki już wytracały prędkość, gdyż wynosiła ona w tej chwili nieco ponad sześć i pół miliona kilometrów i malała o osiemset kilometrów co sekundę. W skuteczny zasięg rakiet wejdzie za cztery minuty. Zamierzał zaatakować pierwszy, a potem utrzymywać stosowną odległość od przeciwnika, jak długo się da.

— Przygotować się do odpalenia — polecił cicho, ale zdecydowanie.

* * *

— Zalecam, żebyśmy rozmieścili zasobniki na pozycjach, towarzyszu admirale — powiedziała Shannon Foraker.

W jej głosie słychać było napięcie. Wszyscy je odczuwali, ale w jej przypadku brzmiało to prawie tak, jakby było ono zmieszane z ulgą. Było to znajome, miłe nawet napięcie, które chwilowo zastąpiło to trzymające ją od miesięcy. W tej chwili jej głos brzmiał jak dawniej — jak taktycznej technowiedźmy, którą Tourville dobrze znał i rozumiał, a która zniknęła gdzieś po bitwie o Adler.

Tourville odwrócił głowę i spojrzał na nią mile zaskoczony.

A ona uniosła głowę, jakby czując jego spojrzenie, i ku jego zaskoczeniu uśmiechnęła się.

A potem mrugnęła porozumiewawczo!

— Popieram zalecenie! — powiedział, z trudem panując nad głosem.

Na szczęście porucznik Frasier nie potrzebował dalszej zachęty, by przekazać polecenie pozostałym okrętom Zespołu Wydzielonego 12.2.

* * *

— Panie admirale, przeciwnik…

— Widzę — Tennard sam był zaskoczony spokojem własnego głosu.

Właśnie zobaczył, jak kardynalny błąd popełnił, i prawie w tej samej sekundzie zrozumiał, że jest trupem. A mimo to mówił spokojnie, jakby nic się nie stało! A ujmując rzecz wprost — dał dupy dokumentnie. Nawet mu przez myśl nie przeszło, że napastnicy mogą holować minimalną ilość zasobników wewnątrz ekranów. Co przy możliwościach pancerników bynajmniej nie było mało. Było to rozwiązanie proste, logiczne i wysoce prawdopodobne. A on nawet o nim nie pomyślał.

1 ... 131 132 133 134 135 136 137 138 139 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)