Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Wszystko czerwone - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wszystko czerwone

Электронная книга - «Wszystko czerwone». Краткое содержание книги:

Joanna Chmielewska
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 83
Перейти на страницу:

– Tak – powiedziała Zosia.

– Nie – powiedział Paweł.

– Zdecydujcie się na coś!

– Może po prostu sprуbuj – poradziłam. Alicja sprуbowała.

– Nie – powiedziała, sięgnęła po cukier, wydobyła z niego niedopałek papierosa i nieco popiołu, wrzuciła to do pudełka z landrynkami. – Coś mi tu nie pasuje. Zabił go, żeby mi nie powiedział? Skąd wiedział, że on tu będzie? Skąd wiedział, że to właśnie on? Elżbieta, czyś ty tego nie powiedziała jakoś inaczej?

– Możliwe – przyznała Elżbieta spokojnie. – Możliwe, że powiedziałam, że to ja coś wiem i że jutro się zorientuję co. Możliwe, że powiedziałam, że jest coś ważnego, co ty powinnaś wiedzieć… Nie wiem, wszystko jest możliwe.

– Ależ to jest olbrzymia rуżnica! Jeśli mуwiłaś, że ty coś wiesz…. Nie dziwiłabym się, gdyby usiłował zabić ciebie!

Już od kilku minut mуj umysł pracował intensywnie.

– On usiłował – powiedziałam stanowczo. – Nie polował na żadnego Kazia, polował na Elżbietę. O Kaziu pewnie nic nie wiedział. Wiedział natomiast, że Elżbieta aż do wieczora nic ci nie powie, bo rano lecisz do pracy, a nikt normalny nie wstanie o wpуł do siуdmej rano, żeby sobie powierzać śmiercionośne tajemnice. Zwłaszcza że o tej porze i tak byś nie zrozumiała, co się do ciebie mуwi. Potem ewentualnie mogłybyście się spotkać w ciągu dnia, ale nasze plany tego nie przewidywały. Wszyscy słyszeli, jak mуwiliśmy, co będziemy robić.

– Trochę nam się pokręciło. Myśmy miały wrуcić wcześniej, wy pуźniej, a Elżbieta najpуźniej. Nie wiem, jak on to sobie wyobrażał.

Coś mnie nagle tknęło w inteligentniejszej części mojego wnętrza. My wcześniej, wy pуźniej…

– Powtуrz to jeszcze raz. Coś mi tu nie pasuje…

Skrzypnięcie furtki, kroki za drzwiami i pukanie oznajmiły nam, że przybył pan Muldgaard z asystą.

Alicja podniosła się z krzesła.

– Co ci nie pasuje? – spytała już w przedpokoju.

– Nie wiem właśnie, coś mi zaświtało. Teraz nie ma na to czasu. Pуźniej ci powiem.

– Na litość boską! – krzyknęła, odwracając się ku mnie w nagłej panice. – Mуw natychmiast! Nie życzę sobie tutaj jeszcze i twoich zwłok!

Pan Muldgaard stał już w otwartych drzwiach i usłyszał te słowa, ktуre zresztą ucieszyły mnie nadzwyczajnie, wywnioskowałam z nich bowiem, że Alicja życzy mi raczej dobrze. Uczepił się ich w godzinę pуźniej, kiedy na nowo zapanowało coś w rodzaju spokoju.

Wraz z nim i całą ekipą śledczą przybył lekarz. Głupio nam było trochę kryć się tchуrzliwie po kątach, unikając widoku nieboszczyka, zebraliśmy zatem wszystkie siły duchowe i weszliśmy za nimi do pokoju, zdecydowani mężnie asystować przy badaniu.

Lekarz ujął rękę nieszczęsnego Kazia, potrzymał ją przez chwilę, opuścił z powrotem na kanapę i zadumał się głęboko. Na obliczu błysnął mu wyraz zainteresowania i zdążyłam pomyśleć, że Kazio zmarł zapewne na jakąś niezwykle rzadką i atrakcyjną chorobę, kiedy nagle nastąpiło coś wstrząsającego. Nieboszczyk łypnął okiem!

Nie było to żadne złudzenie optyczne ani nic w tym rodzaju. Łypnął wyraźnie! Zamarłam, a wraz ze mną i reszta obecnych. Paweł wydał z siebie jakieś charknięcie, Alicja uczyniła gwałtowny skłon ku przodowi i zastygła w tym skłonie. W powietrzu powiało grozą.

Nieboszczyk łypnął okiem po raz drugi. Za sobą usłyszałam czyjś jęk, zapewne Zosi. Prawdopodobnie wszyscy razem rzucilibyśmy się za chwilę do ucieczki, demolując w panice przedpokуj i drzwi wejściowe, gdyby nie to, że w lekarza wstąpiło nagle nadzwyczajne ożywienie. Dość gwałtownie ułożył łypiące zwłoki na kanapie i przystąpił do pośpiesznego badania.

– On żyje – powiedział stanowczo. – Do ambulansu, szybko!

Powiedział to po duńsku, ale zrozumieliśmy wszyscy. Nim ktokolwiek zdążył ochłonąć z wrażenia, już sanitarka z Kaziem w środku, wyjąc i świecąc, ruszyła do szpitala.

– Jak to żyje? – powiedział Paweł jakby z lekką pretensją. – Jakiś kant! Kto to widział, żeby tak wyglądać i żyć!

– Żyje, żyje – potwierdziła radośnie Alicja, nie kryjąc ulgi. – Uśpiło go, sparaliżowało i rzuciło mu się na mуzg. I coś tam jeszcze, nie wszystko zrozumiałam. To była chyba jakaś trucizna o piorunującym działaniu, ale zdaje się, że za mało zjadł. Jeszcze długo będzie nieprzytomny… Zosiu, rany boskie!…

Zosia, oddychając głęboko, usiadła na torbie z zakupami, ugniatając razem rzeżuchę, pasztet, sałatki i krem w proszku. Pozwoliła to wyciągnąć spod siebie i zażądała środka uspokajającego. Ekipa śledcza przystąpiła do działania, W panującym zamieszaniu Alicja, niezdolna na poczekaniu znaleźć relanium, napoiła ją kroplami Inoziemcowa, przekonana, iż serwuje krople walerianowe. Zosia, ktуra nie znosiła mięty, odzyskała siły w mgnieniu oka.

Za Kaziem wyniesiono owoce ze stołu, rуżne lekarstwa, część naszych kosmetykуw i nieco pożywienia z kuchni, wszystko to rekwirując w atmosferze wersalskich rewerencji. Pan Muldgaard wyprawił ekipę i rozpoczął przesłuchania.

– Kogo zewłoka pani życzy sobie tu? – spytał bardzo uprzejmie i rуwnie stanowczo, na nowo otwierając swуj notes. – Ucho moje słyszało. Jakiego zewłoka, pragnę wiedzieć. Bez zwłoki. Zewłoka bez zwłoki – powtуrzył z pewnym trudem i wyraźnym upodobaniem, najwidoczniej delektując się bogactwem subtelności polskiego języka. Można było wręcz mniemać, że zagadkowe zbrodnie w Allerшd traktuje jak okazję do studiуw lingwistycznych.

Paweł patrzył w niego jak w obraz, Alicja natomiast z wyraźnym roztargnieniem.

– Zaraz – powiedziała, czyniąc gest, usuwający pana Muldgaarda razem z jego subtelnościami na jakieś dalekie tyły. – Zdaje się, że zaczęłaś coś mуwić i to miało być ważne. O co ci chodzi?

Nie byłam w stanie wyjaśnić jej, o co mi chodzi, bo fakt, że уw Kazio spożył jakąś piorunującą substancję, pomieszał mi mgliście kiełkującą koncepcję. Jeśli ktoś chciał otruć nie Kazia, ale Elżbietę, to nie spełniałby przecież tego zamiaru w domu pełnym ludzi. Po powrocie Elżbiety dom powinien być pełen ludzi…

– On przecież nie mуgł być pewien, że ona wrуci wcześniej – powiedziałam trochę niepewnie. – I w czym ten Kazio to zjadł? W czym to było? Coś mi tu nie gra.

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)