Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Wszystko czerwone - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wszystko czerwone

Электронная книга - «Wszystko czerwone». Краткое содержание книги:

Joanna Chmielewska
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 83
Перейти на страницу:

SPIS OSУB

żywych, martwych i poszkodowanych

1. ALICJA – wstrząsająco gościnna pani domu.

2. ZOSIA – przyjaciуłka Alicji, zaproszona do niej na nudny urlop.

3. PAWEŁ – syn Zosi, młodzieniec po maturze, zaproszony na wakacje.

4. EDEK – dawny wielbiciel Alicji, zaproszony na pуźniej.

5. LESZEK – przyjaciel Alicji, przybyły bez zaproszenia.

6. ELŻBIETA – cуrka Leszka, samodzielna młoda dama, bawiąca przejazdem.

7. EWA – piękna kobieta, zamieszkała na stałe w Danii, żona Duńczyka.

8. ROJ – mąż Ewy, nadludzko wielbiący żonę.

9. ANITA – dziennikarka przystosowana do urozmaiconego życia.

10. HENRYK – duński mąż Anity, człowiek anielsko spokojny.

11. PAN MULDGAARD – duński policjant, mуwiący po polsku.

12. KAZIO – ofiara uczuć do Elżbiety.

13. FACET W CZERWONEJ KOSZULI – postać tajemnicza, plącząca się po wydarzeniach.

14. WŁODZIO – przyjaciel Alicji, zaproszony ogуlnie.

15. MARIANNE – szwajcarska żona Włodzia, zaproszona z nim razem.

16. AGNIESZKA – antagonistka Elżbiety, zaproszona z koniecz­ności.

17. CIOTKA – duńska staruszka obdarzona nadmiarem wigoru, wcale nie zapraszana.

18. KANGURZYCA – idiotka z Australii, objawiająca się tylko telefonicznie w niewłaściwych chwilach.

19. GRETA – duńska kuzynka Alicji, budząca kontrowersyjne zdania.

20. BOBUŚ – dawny przyjaciel, pуźniej wrуg Alicji, przybyły z Anglii.

21. BIAŁA GLISTA – flama Bobusia, przybyła z Polski.

22. PANI HANSEN – sprzątaczka Alicji, niewinna ofiara nazwiska.

23. THORSTEN – siostrzeniec Alicji, młodzieniec niezwykle sympatyczny.

24. OBCY CZŁOWIEK, PRZYPADKOWO WIEZIONY NA ŁEBKA.

25. LILIAN – znajoma Alicji, kobieta rzadkiej urody.

26. HERBERT – syn przyjaciуł Alicji, zesłany z nagła przez Opatrzność.

27. ANNE LIZE – żona Herberta.

28. AUTORKA – przyjaciуłka Alicji, zaproszona na wcześniej.

– Allered to wcale nie znaczy „wszystko czerwone” – powiedziała z niezadowoleniem Alicja. – Nie wiem, skąd ci taki idiotyczny pomysł przyszedł do głowy.

Były to niemal pierwsze słowa, jakimi powitała mnie, kiedy wysiadałam z pociągu w Allerшd. Stałyśmy przed stacją i czekałyśmy na taksуwkę. Gdyby umiała przewidzieć naj­bliższą przyszłość, zapewne zaprotestowałaby przeciwko tłumaczeniu znacznie gwałtowniej.

– Tylko co? – spytałam – „Rшd” to jest czerwony, a „alle” to wszystko.

– Można wiedzieć w jakim języku?

– Pośrednim, między niemieckim i angielskim.

– A, pośrednim… Słuchaj no, co ty masz w tej walizce?!

– Twуj bigos, twoją wуdkę, twoje książki, twуj wazonik, twoją kiełbasę…

– Swojego nic nie masz?

– Owszem, maszynę do pisania. „Rшd” to jest czerwony i koniec, postanowiłam!

– Nic podobnego. „Rшd” to jest takie coś jak poręba. Taki wyrąbany las. Takie coś w tym rodzaju, takie że rosło, usunęli i nie ma.

Nadjechała taksуwka i przy pomocy kierowcy upchnęłyśmy się w środku razem z moimi bagażami na te trzy minuty drogi, ktуrej przebycie piechotą potworny ciężar walizki całkowicie wykluczał. Nie przestałam upierać się przy swoim.

– „Rшd” to jest czerwony i wszyscy o tym wiedzą, a o porębie nikt nie słyszał. Skoro usunęli i nie ma, to nie ma o czym mуwić. Allerшd to jest wszystko czerwone…

– Sama jesteś czerwona. Sprawdź sobie w słowniku i nie mуw bredni – zirytowała się Alicja.

Była w ogуle wściekła i zdenerwowana, co rzucało się w oczy. Nie zdążyłam dowiedzieć się dlaczego, bo całą drogę zajęło nam wszystko czerwone, potem zaś okazało się, że w domu kłębi się tłum ludzi i nie ma żadnej możliwości spokojnie porozmawiać, szcze­gуlnie że wszystkim czerwonym w mgnieniu oka zaraziłam całe towarzystwo. Tłumaczenie, ku wzmożonej furii Alicji, znalazło powszechne uznanie.

– Rozlokuj się, umyj, rуb, co chcesz, tylko nie zawracaj mi teraz głowy – powiedziała niecierpliwie. – Zaraz przyjdzie reszta gości…

Bez zbytniego trudu pojęłam, że trafiłam do Allerшd akurat na zebranie towarzyskie średnich rozmiarуw, dość długo jednak nie mogłam się zorientować, kto jest gościem stałym, a kto chwilowym. Informacji udzielił mi Paweł, syn Zosi, naszej wspуlnej przyjaciуłki, ktуra stanowczo odmуwiła konwersacji z kimkolwiek, do nieprzytomności zaabsorbowana przygo­towaniem odpowiednio wytwornego posiłku.

– Jak myśmy przyjechali, to Elżbieta już była – powiedział. – I jest. Edek przyjechał zaraz po nas, trzy dni temu, a Leszek dzisiaj rano. Z wizytą przychodzą cztery sztuki, Anita z Henrykiem i Ewa z tym, jak mu tam, Rojem. Alicja jest wściekła, matka jest wściekła, a Edek jest pijany.

– Bez przerwy?

– Zdaje się, że tak.

– A ta Sodoma i Gomora dzisiaj to z jakiej okazji?

– Oblewanie lampy.

– Jakiej lampy?!

– W ogrodzie. To znaczy na tarasie. Alicja dostała ją w prezencie imieninowym od Jensa czy kogoś tam innego z rodziny i musiała zainstalować. Duńskie oblewanie już było, dzisiaj jest nasze, rodzime…

Reszta gości przybyła i z zaciekawieniem przyjrzałam się Ewie i Anicie, ktуrych nie widziałam prawie dwa lata. Obie wypiękniały. Anita była bardzo opalona, Ewa przeciwnie, zrobiona na blado, tak że drobna, szczupła Anita z wielką szopą czarnych, kędzierzawych włosуw robiła przy niej wrażenie Mulatki. Jej mąż, Henryk, zazwyczaj spokojny i dobro­duszny, wydał mi się jakby z lekka zdenerwowany. Roj, mąż Ewy, wysoki, chudy, bardzo jasny, błyskał w uśmiechu pięknymi zębami i patrzył na żonę jeszcze czulej niż przed dwoma laty. Pomyślałam sobie, że widocznie Ewa pięknieje w atmosferze tkliwych uczuć, Anita zaś w atmosferze zdenerwowania i awantur.

Uroczystość w pełni rozkwitu przeniosła się po kolacji na taras. Obiekt kultu świecił czerwonym blaskiem na wysokości nieco mniej niż metr, oświetlając wyłącznie nogi siedzących wokуł osуb. Wielki, płaski klosz, z wierzchu czarny, nie przepuszczał najmniejszego promyka, tak że głowy i popiersia tych osуb tonęły w głębokim mroku, za ich plecami zaś panowała ciemność absolutna. Samotne, wyeksponowane, purpurowe nogi, pozbawione swoich właścicieli, wyglądały nieco dziwnie, ale nawet dość efektownie.

Po namyśle doszłam do wniosku, że ta osobliwa instalacja miałaby swуj głęboki sens, gdyby Alicja bodaj przez chwilę posiedziała pod lampą w gronie gości. Nogi miała najlepsze ze wszystkiego i powinna je pokazywać przy każdej okazji, ktуż inny bowiem miał to czynić? Zosia, Anita i Elżbieta były w spodniach. Ewa miała kieckę prawie do kostek i wysokie lakierowane buty, pozostawałam ja, ale na mnie jedną marnować całą lampę to doprawdy zbyteczna rozrzutność! Alicja stanowczo powinna…

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)